WZMOŻONA OBECNOŚĆ (JERZY JARNIEWICZ: 'FROTAŻ. SZKICE O LITERATURZE ANGLOJĘZYCZNEJ')
A
A
A
„Frotaż. Szkice o literaturze anglojęzycznej”, najnowsza spośród kilkunastu eseistycznych książek w dorobku Jerzego Jarniewicza, profesora, literaturoznawcy, tłumacza i pisarza z Uniwersytetu Łódzkiego, laureata Nagrody Nike 2022 za tom poezji „Mondo cane”, to swego rodzaju krytycznoliteracki manifest, głos sprzeciwu wobec podporządkowania sztuki słowa partykularnym celom późnej nowoczesności.
Autor pisze o literaturze anglojęzycznej (czyli: powstającej w języku angielskim, choć potencjalnie nie tylko w krajach przynależących do kręgu anglosaskiego) i to daje mu szerokie pole do stawiania tez w odniesieniu do dylematów XXI wieku, jak dominacja konsumpcjonizmu, hegemonia polityki kapitalistycznej czy ustępowanie w każdej niemal dziedzinie kultury mediom cyfrowym. „Frotaż” to przede wszystkim apologia literatury, niereligijne credo siły jej edukacyjnej sprawczość i oddanie głosu autorkom/autorom, którzy przyczynili się do współtworzenia rozległego obszaru dziedzictwa teraźniejszości; obszaru intelektualnie empatycznego, otwartego na wszelkie różnorodności, społecznie egalitarnego. Jak wspomniałem, Jarniewicz dał się poznać wielokrotnie jako krytyk i literaturoznawca zaangażowany w pisanie o literaturze na tle jej społecznych teorii i empirii, co można prześledzić choćby w książkach „Znaki firmowe. Szkice o współczesnej prozie amerykańskiej i kanadyjskiej” (2007) czy „Tłumacz między innymi. Szkice o przekładach, językach i literaturze” (2018), a także ostatnio w zbiorze „Przezrocza. Rozmowy z Jerzym Jarniewiczem” (2024). We wstępnej partii „Frotażu” („Biała podłużna koperta”) autor deklaruje: „Nie wierzę, by literatura, ten nasz grunt gminny, stała się towarem dla uprzywilejowanych, lokatą kapitału, przedmiotem finansowych spekulacji” (s. 19).
Z punktu widzenia gatunku „Frotaż” to zbiór tekstów krytycznoliterackich i w tym zakresie nie różni się od innych przykładów w długiej, bardzo dobrej tradycji wyborów wcześniej ogłoszonych drukiem szkiców, esejów czy recenzji. Tego rodzaju publikacje obrazują „wrażliwość humanisty”, polegającą na selekcjonowaniu, porządkowaniu, poszukiwaniu w przygodności czytania, nawet jeśli jak najbardziej krytycznego czy akademickiego, większych, znaczących całości. W tomie znajdziemy informację bibliograficzną, z której wynika, iż poszczególne teksty były publikowane na łamach prasy specjalistycznej („Książki. Magazyn do czytania”; „Dwutygodnik”) i opiniotwórczej („Tygodnik Powszechny”; „Gazeta Wyborcza”) oraz w czasopismach kulturalno-literackich („Znak”; „Literatura na Świecie”) w latach 2001–2023.
Poza tym, co wydaje mi się najistotniejsze z punktu widzenia stylu odbioru, „Frotaż” to publikacja dla osób zainteresowanych kulturą wytworzoną w materii języka angielskiego, chyba wciąż najsilniej oddziałującego globalnie. Oprócz starszych zbiorów esejów krytycznoliterackich o literaturze anglojęzycznej, między innymi autorstwa Teresy Pyzik czy Lecha Budreckiego, warto przywołać książki z ostatnich lat, jako tematycznie zbliżone do „Frotażu”; są to między innymi: Marka Paryża „Literatura zakorzenienia, literatura ucieczki. Szkice o prozie amerykańskiej po 2000 roku” (2018) oraz „Współczesna proza amerykańska. Zbliżenia” (2024) czy Wita Pietrzaka „Ostrożnie, poezja. Szkice o współczesnej poezji anglojęzycznej (2015), jak również „Nie tylko Ishiguro. Szkice o literaturze anglojęzycznej w Polsce” (2019) pod red. Joanny Dyły-Urbańskiej i Moniki Kocot.
Omawiana we „Frotażu” twórczość obejmuje takie autorki i takich autorów, jak: Charles Dickens, Virginia Woolf, George Orwell, Mark Twain, J.D. Salinger, Doris Lessing, Joan Didion, James Baldwin, Cormac McCarthy, Zadie Smith i in. Literatura piękna została zestawiona z dziennikarstwem, powieści kanoniczne stoją obok bestsellerów, beletrystyczna fikcyjność idzie w parze z esejem i non-fiction. To kombinacja znamienna, dająca pojęcie o eklektyczności piśmiennictwa XX i XXI wieku, a ponadto rodzaj osobistej listy książek przeczytanych przez autora; to także, jak sądzę, niekwestionowana zaleta tej publikacji, ponieważ z jednej strony profesjonalni badacze literatury i krytycy odnajdą w niej dla siebie interesujące analizy oraz warte dyskusji problemy, a z drugiej strony można „Frotaż” potraktować jako lekturę poradnikową, przewodnik przez anglojęzyczne książki, które należy poznać w ramach pedagogicznej koncepcji lifelong learning.
Weźmy jako reprezentatywny przykład esej „Mgliste aureole Conrada i Coetzeego” o tytułowych autorach, których łączy przynajmniej kilka kwestii: nie tylko język angielski, ale też wielokulturowy rodowód, a nawet za życia przypieczętowana wybitność ich dzieła. „Jądro ciemności” oraz „Foe”, powieści należące do odmiennych epok, to jednakowo poruszające narracje skupione na ludzkiej potrzebie wędrowania, być może najbardziej archetypicznym motywie w dziejach literatury, ale też refleksje w nie mniejszym stopniu socjologiczne, co filozoficzne i autotematyczne o niemożności opowiadania, o oksymoronicznym „uwięzieniu” literatury i doświadczenia między bezruchem a mobilnością. „Aureola niewypowiedzianego w powieściach obu pisarzy ma jednak dwa oblicza: historyczne i egzystencjalne, pozostające ze sobą w relacji alegorycznej odpowiedniości” (s. 365) – stwierdza Jarniewicz. I Conrad, i Coetzee są tu nie tylko autorami powieści „klasycznych”, ale także swoistymi outsiderami kultury języka angielskiego, naznaczonej cieniem kolonializmu, świadomej swoich mrocznych tradycji. Czy świat XXI wieku zmierzył się z tymi wątpliwościami? Na ile „oswoiliśmy” ruchy migracyjne? Czy nie jest tak, że każdy ma do przepracowania swoją wędrówkę? Pytania, jakie stawia eseista, nie zawsze są wprost wyrażone, a wynikają często z kolejnych, raczej nieśpiesznych etapów procesu interpretacji danych utworów literackich.
Oprócz tego, że „Frotaż” stanowi przegląd ważnych dla kultury języka angielskiego dzieł – niejednokrotnie uznanych, nagrodzonych Noblem, czytanych jako szkolne i akademickie lektury na kursach literatury – to w nie mniejszym stopniu jest przejawem pisarskiego kunsztu autora. Innymi słowy, można, a nawet trzeba „Frotaż” czytać jak książkę o walorach literackich, w której istotne jest nie tylko to, o czym się opowiada, ale także to, w jaki sposób podejmowana problematyka została ujęta w słowa. Literackość „Frotażu” ma rozmaite przejawy: stylistyczne, kompozycyjne, genologiczne. Ciekawe są fragmenty autobiograficzne, odsłaniające na przykład osobiste upodobania lekturowe; z tekstu o „Spisku przeciwko Ameryce” Philipa Rotha („Powinowactwo lęku”) dowiadujemy się, że krytyk najchętniej sięgał po „Kompleks Portnoya” i do dzisiaj darzy tę powieść sentymentem (zob. s. 308–309). Z kolei w szkicu poświęconym prozie Johna Updike’a („Święty Everyman – uciekać, biec, szukać”) autor zestawia zapełniającą się kolejnymi edycjami serii Współczesnej Prozy światowej PiW-u półkę z książkami z przemyśleniami na temat nieuchronnego upływu czasu (zob. s. 301). Kiedy czyta Bruce’a Chatwina, to na lekturowym marginesie eseju podróżniczego „W Patagonii” notuje: „Czytanie książki, choćby to był tylko dwujęzyczny słownik, jest doświadczeniem wzmożonej obecności w świecie (…)” (s. 361).
Mimo że zamieszczone we „Frotażu” teksty powstawały na przestrzeni ponad dwóch dekad, to w ramach odautorskiej redakcji poszczególne szkice zostały ze sobą powiązane. Nie przez przypadek sąsiadują ze sobą choćby Cormac McCarthy („Tam, gdzie toną gwiazdy”) i Susan Sontag („Obrazy do wynajęcia”). McCarthy’ego czyta Jarniewicz przez pryzmat „Krwawego południka”, powieści tyleż formalnie precyzyjnej, co szokującej opisem brutalnej realności Dzikiego Zachodu w latach 40. XIX wieku. Na tym tle książki Sontag („Widok cudzego cierpienia”; „O fotografii”) są w pewnym sensie komentarzem nie tylko do dziennikarskich kontekstów wykonywania i publikowania zdjęć, ale także szerzej odnoszą się do podsycanej kontrowersyjnymi przekazami skomercjalizowanej sztuki najnowszej. „Widok cudzego cierpienia” to w takiej perspektywie jedna z ważniejszych teoretyczno-analitycznych rozpraw dotykających przemian postnowoczesnych mediów. „Fotografia dociera wszędzie. Ale jej siła jest także słabością. Możliwość bezgranicznego powielania, jej wszechobecność znieczula widza. (…) Bo fotografia, jak literatura, niczego za mnie nie załatwia. Nie daje gwarancji ani pewności. Nawet gdy pokazuje cudze cierpienie, bywa dla mnie na tyle przyjazna, że mogę ją bez kosztów własnych spokojnie konsumować. Lub lekceważyć”– konstatuje krytyk (s. 325–326).
Jeszcze słowo o tytule: frotaż (czy też frottage), metoda zapożyczona ze sztuk plastycznych, polega na odrysowaniu, „odciśnięciu” przy pomocy miękkiego ołówka na kartce papieru wybranego przedmiotu (faktury, kształtu, obrazu); jednocześnie to i metafora niepowtarzalnej, zawsze osobistej lektury dzieła, i definicja krytyki literackiej, reprezentującej nieredukowalną zmienność otaczającej nas rzeczywistości. W ten sposób autor „Frotażu” nie tylko prowadzi czytelnika/czytelniczkę przez wybrane wątki historii literatury anglojęzycznej, ale także dotyka intrygujących zagadnień współczesności, jak wzmożone migracje, niejednoznaczne tożsamości czy niesłabnąca potrzeba emancypacji. Twórczość literacka jest w takim razie źródłem wiedzy o świecie, katalizatorem światopoglądów, wentylem bezpieczeństwa demokracji; autor pokazuje („odciskając” swoje twierdzenia), jak można dotrzeć do jej sensów dzięki krytycznym praktykom czytania.
Autor pisze o literaturze anglojęzycznej (czyli: powstającej w języku angielskim, choć potencjalnie nie tylko w krajach przynależących do kręgu anglosaskiego) i to daje mu szerokie pole do stawiania tez w odniesieniu do dylematów XXI wieku, jak dominacja konsumpcjonizmu, hegemonia polityki kapitalistycznej czy ustępowanie w każdej niemal dziedzinie kultury mediom cyfrowym. „Frotaż” to przede wszystkim apologia literatury, niereligijne credo siły jej edukacyjnej sprawczość i oddanie głosu autorkom/autorom, którzy przyczynili się do współtworzenia rozległego obszaru dziedzictwa teraźniejszości; obszaru intelektualnie empatycznego, otwartego na wszelkie różnorodności, społecznie egalitarnego. Jak wspomniałem, Jarniewicz dał się poznać wielokrotnie jako krytyk i literaturoznawca zaangażowany w pisanie o literaturze na tle jej społecznych teorii i empirii, co można prześledzić choćby w książkach „Znaki firmowe. Szkice o współczesnej prozie amerykańskiej i kanadyjskiej” (2007) czy „Tłumacz między innymi. Szkice o przekładach, językach i literaturze” (2018), a także ostatnio w zbiorze „Przezrocza. Rozmowy z Jerzym Jarniewiczem” (2024). We wstępnej partii „Frotażu” („Biała podłużna koperta”) autor deklaruje: „Nie wierzę, by literatura, ten nasz grunt gminny, stała się towarem dla uprzywilejowanych, lokatą kapitału, przedmiotem finansowych spekulacji” (s. 19).
Z punktu widzenia gatunku „Frotaż” to zbiór tekstów krytycznoliterackich i w tym zakresie nie różni się od innych przykładów w długiej, bardzo dobrej tradycji wyborów wcześniej ogłoszonych drukiem szkiców, esejów czy recenzji. Tego rodzaju publikacje obrazują „wrażliwość humanisty”, polegającą na selekcjonowaniu, porządkowaniu, poszukiwaniu w przygodności czytania, nawet jeśli jak najbardziej krytycznego czy akademickiego, większych, znaczących całości. W tomie znajdziemy informację bibliograficzną, z której wynika, iż poszczególne teksty były publikowane na łamach prasy specjalistycznej („Książki. Magazyn do czytania”; „Dwutygodnik”) i opiniotwórczej („Tygodnik Powszechny”; „Gazeta Wyborcza”) oraz w czasopismach kulturalno-literackich („Znak”; „Literatura na Świecie”) w latach 2001–2023.
Poza tym, co wydaje mi się najistotniejsze z punktu widzenia stylu odbioru, „Frotaż” to publikacja dla osób zainteresowanych kulturą wytworzoną w materii języka angielskiego, chyba wciąż najsilniej oddziałującego globalnie. Oprócz starszych zbiorów esejów krytycznoliterackich o literaturze anglojęzycznej, między innymi autorstwa Teresy Pyzik czy Lecha Budreckiego, warto przywołać książki z ostatnich lat, jako tematycznie zbliżone do „Frotażu”; są to między innymi: Marka Paryża „Literatura zakorzenienia, literatura ucieczki. Szkice o prozie amerykańskiej po 2000 roku” (2018) oraz „Współczesna proza amerykańska. Zbliżenia” (2024) czy Wita Pietrzaka „Ostrożnie, poezja. Szkice o współczesnej poezji anglojęzycznej (2015), jak również „Nie tylko Ishiguro. Szkice o literaturze anglojęzycznej w Polsce” (2019) pod red. Joanny Dyły-Urbańskiej i Moniki Kocot.
Omawiana we „Frotażu” twórczość obejmuje takie autorki i takich autorów, jak: Charles Dickens, Virginia Woolf, George Orwell, Mark Twain, J.D. Salinger, Doris Lessing, Joan Didion, James Baldwin, Cormac McCarthy, Zadie Smith i in. Literatura piękna została zestawiona z dziennikarstwem, powieści kanoniczne stoją obok bestsellerów, beletrystyczna fikcyjność idzie w parze z esejem i non-fiction. To kombinacja znamienna, dająca pojęcie o eklektyczności piśmiennictwa XX i XXI wieku, a ponadto rodzaj osobistej listy książek przeczytanych przez autora; to także, jak sądzę, niekwestionowana zaleta tej publikacji, ponieważ z jednej strony profesjonalni badacze literatury i krytycy odnajdą w niej dla siebie interesujące analizy oraz warte dyskusji problemy, a z drugiej strony można „Frotaż” potraktować jako lekturę poradnikową, przewodnik przez anglojęzyczne książki, które należy poznać w ramach pedagogicznej koncepcji lifelong learning.
Weźmy jako reprezentatywny przykład esej „Mgliste aureole Conrada i Coetzeego” o tytułowych autorach, których łączy przynajmniej kilka kwestii: nie tylko język angielski, ale też wielokulturowy rodowód, a nawet za życia przypieczętowana wybitność ich dzieła. „Jądro ciemności” oraz „Foe”, powieści należące do odmiennych epok, to jednakowo poruszające narracje skupione na ludzkiej potrzebie wędrowania, być może najbardziej archetypicznym motywie w dziejach literatury, ale też refleksje w nie mniejszym stopniu socjologiczne, co filozoficzne i autotematyczne o niemożności opowiadania, o oksymoronicznym „uwięzieniu” literatury i doświadczenia między bezruchem a mobilnością. „Aureola niewypowiedzianego w powieściach obu pisarzy ma jednak dwa oblicza: historyczne i egzystencjalne, pozostające ze sobą w relacji alegorycznej odpowiedniości” (s. 365) – stwierdza Jarniewicz. I Conrad, i Coetzee są tu nie tylko autorami powieści „klasycznych”, ale także swoistymi outsiderami kultury języka angielskiego, naznaczonej cieniem kolonializmu, świadomej swoich mrocznych tradycji. Czy świat XXI wieku zmierzył się z tymi wątpliwościami? Na ile „oswoiliśmy” ruchy migracyjne? Czy nie jest tak, że każdy ma do przepracowania swoją wędrówkę? Pytania, jakie stawia eseista, nie zawsze są wprost wyrażone, a wynikają często z kolejnych, raczej nieśpiesznych etapów procesu interpretacji danych utworów literackich.
Oprócz tego, że „Frotaż” stanowi przegląd ważnych dla kultury języka angielskiego dzieł – niejednokrotnie uznanych, nagrodzonych Noblem, czytanych jako szkolne i akademickie lektury na kursach literatury – to w nie mniejszym stopniu jest przejawem pisarskiego kunsztu autora. Innymi słowy, można, a nawet trzeba „Frotaż” czytać jak książkę o walorach literackich, w której istotne jest nie tylko to, o czym się opowiada, ale także to, w jaki sposób podejmowana problematyka została ujęta w słowa. Literackość „Frotażu” ma rozmaite przejawy: stylistyczne, kompozycyjne, genologiczne. Ciekawe są fragmenty autobiograficzne, odsłaniające na przykład osobiste upodobania lekturowe; z tekstu o „Spisku przeciwko Ameryce” Philipa Rotha („Powinowactwo lęku”) dowiadujemy się, że krytyk najchętniej sięgał po „Kompleks Portnoya” i do dzisiaj darzy tę powieść sentymentem (zob. s. 308–309). Z kolei w szkicu poświęconym prozie Johna Updike’a („Święty Everyman – uciekać, biec, szukać”) autor zestawia zapełniającą się kolejnymi edycjami serii Współczesnej Prozy światowej PiW-u półkę z książkami z przemyśleniami na temat nieuchronnego upływu czasu (zob. s. 301). Kiedy czyta Bruce’a Chatwina, to na lekturowym marginesie eseju podróżniczego „W Patagonii” notuje: „Czytanie książki, choćby to był tylko dwujęzyczny słownik, jest doświadczeniem wzmożonej obecności w świecie (…)” (s. 361).
Mimo że zamieszczone we „Frotażu” teksty powstawały na przestrzeni ponad dwóch dekad, to w ramach odautorskiej redakcji poszczególne szkice zostały ze sobą powiązane. Nie przez przypadek sąsiadują ze sobą choćby Cormac McCarthy („Tam, gdzie toną gwiazdy”) i Susan Sontag („Obrazy do wynajęcia”). McCarthy’ego czyta Jarniewicz przez pryzmat „Krwawego południka”, powieści tyleż formalnie precyzyjnej, co szokującej opisem brutalnej realności Dzikiego Zachodu w latach 40. XIX wieku. Na tym tle książki Sontag („Widok cudzego cierpienia”; „O fotografii”) są w pewnym sensie komentarzem nie tylko do dziennikarskich kontekstów wykonywania i publikowania zdjęć, ale także szerzej odnoszą się do podsycanej kontrowersyjnymi przekazami skomercjalizowanej sztuki najnowszej. „Widok cudzego cierpienia” to w takiej perspektywie jedna z ważniejszych teoretyczno-analitycznych rozpraw dotykających przemian postnowoczesnych mediów. „Fotografia dociera wszędzie. Ale jej siła jest także słabością. Możliwość bezgranicznego powielania, jej wszechobecność znieczula widza. (…) Bo fotografia, jak literatura, niczego za mnie nie załatwia. Nie daje gwarancji ani pewności. Nawet gdy pokazuje cudze cierpienie, bywa dla mnie na tyle przyjazna, że mogę ją bez kosztów własnych spokojnie konsumować. Lub lekceważyć”– konstatuje krytyk (s. 325–326).
Jeszcze słowo o tytule: frotaż (czy też frottage), metoda zapożyczona ze sztuk plastycznych, polega na odrysowaniu, „odciśnięciu” przy pomocy miękkiego ołówka na kartce papieru wybranego przedmiotu (faktury, kształtu, obrazu); jednocześnie to i metafora niepowtarzalnej, zawsze osobistej lektury dzieła, i definicja krytyki literackiej, reprezentującej nieredukowalną zmienność otaczającej nas rzeczywistości. W ten sposób autor „Frotażu” nie tylko prowadzi czytelnika/czytelniczkę przez wybrane wątki historii literatury anglojęzycznej, ale także dotyka intrygujących zagadnień współczesności, jak wzmożone migracje, niejednoznaczne tożsamości czy niesłabnąca potrzeba emancypacji. Twórczość literacka jest w takim razie źródłem wiedzy o świecie, katalizatorem światopoglądów, wentylem bezpieczeństwa demokracji; autor pokazuje („odciskając” swoje twierdzenia), jak można dotrzeć do jej sensów dzięki krytycznym praktykom czytania.
Jerzy Jarniewicz, „Frotaż. Szkice o literaturze anglojęzycznej”. Wydawnictwo Ossolineum. Wrocław 2024 [seria: Sztuka Czytania].
| Zadanie dofinansowane ze środków budżetu Województwa Śląskiego. Zrealizowano przy wsparciu Fundacji Otwarty Kod Kultury. |
![]() |
![]() |












ISSN 2658-1086

