NIEPOZORNY PRZEŁOM (DOMINIK ANTONIK: 'SŁAWA LITERACKA ALBO NOWE REGUŁY SZTUKI. STUDIA Z SOCJOLOGII I EKONOMII LITERATURY')
A
A
A
„Sława literacka albo nowe reguły sztuki” Dominika Antonika to książka, którą łatwo przypadkiem zignorować. Potężna (ma ponad 600 stron), o tytule sugerującym raczej wąski zakres badań; innymi słowy, kolejna praca z dziedziny „nisza w niszy”, przeznaczona dla najwęższych z możliwych grup odbiorczyń_ów. Czyżby gwarancja nieudanego prezentu pod choinkę? Tytuł może zainteresować krytyczki, krytyków, fanki, fanów lub wyznawczynie i wyznawców Pierre’a Bourdieu, jest bowiem czytelnym nawiązaniem do „Reguł sztuki”. Tymczasem „Sława literacka…” Antonika dotyka kwestii podstawowych dla wielu dziedzin humanistyki: zagadnień leżących u podstaw literaturoznawstwa, krytyki artystycznej czy filozofii sztuki, a na dodatek robi to nie tylko dobrze, czyli profesjonalnie, ale też „strawnie”: tę książkę po prostu dobrze i lekko się czyta (czego nie można powiedzieć choćby o wspomnianym Bourdieu).
O Michelu Foucaulcie studentki_ci kierunków humanistycznych słyszą niemal na każdych zajęciach, a jednak trudno powiedzieć, czy jako nauczycielki i nauczyciele akademiccy nadzorujemy i karzemy mniej. Podobnie w dziedzinach socjologii literatury czy filozofii sztuki: czy doskonałe i doskonale znane prace ostatnich dekad nakazały nam faktycznie zmienić podejście do uprawianych dziedzin? Czy „Estetyka pragmatyczna” Shustermana skutecznie osłabiła akademicką niechęć do tzw. kultury popularnej? Shusterman pisał o Johnie Deweyu (którego „Sztuka jako doświadczenie” w Polsce została wydana już w 1975 roku), że w duchu Waltera Benjamina pragnął „odrzucić autokratyczną aurę transcendentalnego autorytetu, charakterystyczną dla sztuki wysokiej, na rzecz bliższego ziemi i bardziej demokratycznego blasku wzbogaconego życia i doskonalszego społecznego porozumienia” (Schusterman 1998: 49); że chciał reformy pojęcia sztuki, która byłaby reformą społeczeństwa opartego na hierarchiach, binarnych opozycjach i klasowej opresji. Czy zadania domowe z Deweya i Shustermana zostały odrobione?
Ogromna siła książki Antonika polega na tym, że autor zbiera, streszcza i podsumowuje trendy literaturoznawstwa ostatnich dekad. Zauważa na przykład, że ukazywanie sztuki modernizmu i kultury masowej jako dwóch stron tej samej monety stanowi „zinstytucjonalizowane, prężnie rozwijające się studia” (s. 76), a liczba wydanych na ten temat prac wydaje się pokaźna. Antonik omawia założenia przyjmowane przez zagranicznych badaczy/zagraniczne badaczki i wnioski do jakich dochodzą, które z jednej strony wydają się dobrze ugruntowane, a z drugiej – słabo znane poza subdziedziną. Kto może naprawdę pozwolić sobie na bycie „na bieżąco” ze wszystkim, co pisze się na temat autorstwa, przenikania się sztuki wysokiej i masowej, statusu dzieła czy wpływu ideologii modernizmu na myślenie o sztuce? Krytyczkom i krytykom pragnącym dobrze poznać współczesny rynek książki w Polsce i na Zachodzie czy literaturoznawczyniom i literaturoznawcom badającym wybrane tropy w spuściźnie Bolesława Prusa czy Doroty Masłowskiej potrzebne są książki rzetelnie raportujące stan badań w bardziej „teoretycznych” dziedzinach. Pierwszą, wielką zaletą „Sławy literackiej…” jest ogromna ilość informacji o nurtach i szkołach, które cały czas zmagają się z bagażem modernistycznego myślenia.
„Sława literacka...” Antonika nie jest zwyczajnym dziełem przeglądowym: to też autorskie badania literatury poświęcone polskim pisarkom-celebrytkom i pisarzom-celebrytom. Autor zwraca uwagę na celebrytki/celebrytów, którzy wydają książki, do tej grupy zaliczając m.in. Katarzynę Nosowską (i wskazując, że w tym przypadku książka celebrytki została zaklasyfikowana jako literatura piękna, co samo w sobie może być nobilitujące). Zdaniem autora mamy do czynienia z problemem w oddzieleniu pisarek-celebrytek i pisarzy-celebrytów od popularnych autorek_ów nieprofesjonalnych: „Masłowska nie zajmuje (…) tej samej pozycji, co Blanka Lipińska, lecz reprezentuje typ sławy kwestionujący modernistyczną mapę produkcji kulturowej, gdzie sukces wskazuje na artystyczną mierność, a autentyczna wartość zawsze idzie w parze z obiegiem elitarnym” (s. 32). Antonika interesują „elitarne i popularne formy uznania” (s. 32). Do polskich pisarzy-celebrytów i pisarek-celebrytek zaliczyć można np. Szcepana Twardocha, Jacka Dehnela, Jerzego Pilcha, Dorotę Masłowską, Olgę Tokarczuk i Wisławę Szymborską.
Książka jest podzielona na cztery niezależne części: (1) Historia sławy literackiej; (2) Kultura sławy jako źródło cierpień (krytyki); (3) Sława (jest) literacka; (4) Rynek sławnych pisarzy – problemy produkcji cyrkulacji i legitymizacji. Niektóre rozdziały interesowały mnie bardziej niż inne, niektóre byłam gotowa przekartkować, a to dlatego, że książki tej można „używać”, korzystać z niej jak z podręcznika, co dla badaczki_a stanowi dużą zaletę.
Autor przygląda się sławie literackiej i formom kapitału, o które walka toczy się na mniej lub bardziej niezależnych polach, a jednocześnie poświęca uwagę ramom metodologicznym wykorzystywanym do analizy produkcji kulturowej. Dlatego dwuczłonowy tytuł wydaje się bardzo na miejscu – to książka o „sławie literackiej”, a zarazem „nowe reguły sztuki”. Sława literacka jest tu wytrychem, wymówką, by na nowo podjąć tematy, o których Bourdieu pisał w 1992 roku, i poddać analizie sieć zależności systemu sztuki literackiej.
Antonik słusznie zauważa, że w polskich kręgach akademickich i okołoakademickich dominuje dyskurs autonomii pola, której należy strzec za wszelką cenę, a „[b]adania pokazujące modernizm od strony kultury masowej, rynkowej czy instytucjonalnej wciąż mają w sobie element bluźnierstwa i rewelacji” (s. 76). Zewnętrzny wobec pola kapitalizm musi być wciąż odpierany, co możliwe jest tylko dzięki podtrzymywaniu niezależności pola kultury wysokiej wobec rynku, ekonomii a nawet czytelników (zob. s. 619-620). Osobiście uważam, że służy to nie zawsze słusznym celom: binarna opozycja kultury masowej (niskiej) i wysokiej zostaje podtrzymana, a zmianie ulega jedynie nazewnictwo – sztukę wysoką zastępuje „pole autonomiczne”, sztukę niską „rynek”. Jeśli dana książka wpadnie w szufladę tej drugiej kategorii, staje się niewidoczna dla krytyczek_ów, które_rzy wydają się nie zawsze zdawać sobie sprawę z pułapek elitarystycznego i normatywistycznego myślenia o literaturze. Same i sami zaś stają się „autorami” – modernistycznymi figurami mędrca udzielającego jednostce namaszczenia na twórcę kultury prawomocnej (co ich samych legitymizuje jako strażniczki_ów kapitału, o który toczy się walka).
Jak zauważa Antonik, „[c]elebryci funkcjonują we wszystkich dziedzinach – od przemysłu rozrywkowego, przez politykę i akademię, aż po uprawomocnione sfery artystyczne, umożliwiając rozróżnienie i definiowanie sukcesu w ich obrębie” (s. 618). W ten system uwikłani są wszyscy – nawet najmniejsze „gwiazdy” – by wymienić otoczonych czcią profesorów-mentorów, którymi zazwyczaj dysponuje każdy uniwersytet, ale i mniejsze „sławy” różnych kierunków i instytutów, o których plotkują studentki_studenci (za co też trudno ich ganić). Dlatego Antonik wprost przeciwstawia relacyjną koncepcję kultury literackiej analizom „spod znaku autonomii, w których zakłada się możliwość izolacji pól i właściwych im form kapitału” (s. 619). „Związki wypierają autonomię” (s. 618) – zauważa i jednocześnie podkreśla, że pisarze/pisarki-celebryci/celebrytki naruszają granice sztuki wysokiej i niskiej (autonomicznej i rynkowej) bynajmniej nie w celu jej zatarcia (zob. s. 74), czerpiąc zyski z antagonizującego, binarnego układu.
Antonik wskazuje, że starał się „odsłonić część skomplikowanej historii literackiego systemu sławy i złożonych mechanizmów, które kryją się za przejrzystą z pozoru figurą autora-celebryty” (s. 618). Wydaje się jednak, że udało mu się zrobić nawet więcej. Jak zauważa Bourdieu w „Regułach sztuki”, „[p]ola literatury, sztuki oraz filozofii niewątpliwie dlatego, że chroni je szacunek tych wszystkich, którzy wdrażani byli, często od swej wczesnej młodości, do spełniania sakramentalnych rytów dewocji kulturowej (…), stawiają niezwykle silny opór (…) naukowej obiektywizacji” (Bourdieu 2001: 283). Dawniej awangardowy w swej „bluźnierczej” walce Bourdieu staje się dziś elementem skostniałego kanonu akademickich lektur. Rewolucyjny potencjał jego książek powoli się wytraca. Prace takie jak „Sława literacka albo nowe reguły sztuki” pozwalają nam na nowo wyznaczać punkty odniesienia i rozpoznawać własne położenie w świecie sztuki.
LITERATURA:
Bourdieu P.: „Reguły sztuki”. Przeł. A. Zawadzki, Kraków 2001.
Shusterman R.: „Estetyka pragmatyczna. Żywe piękno i refleksja nad sztuką”. Przeł. A. Chmielewski, E. Ignaczak, L. Koczanowicz, Ł. Nysler, A. Orzechowski. Wrocław 1998.
O Michelu Foucaulcie studentki_ci kierunków humanistycznych słyszą niemal na każdych zajęciach, a jednak trudno powiedzieć, czy jako nauczycielki i nauczyciele akademiccy nadzorujemy i karzemy mniej. Podobnie w dziedzinach socjologii literatury czy filozofii sztuki: czy doskonałe i doskonale znane prace ostatnich dekad nakazały nam faktycznie zmienić podejście do uprawianych dziedzin? Czy „Estetyka pragmatyczna” Shustermana skutecznie osłabiła akademicką niechęć do tzw. kultury popularnej? Shusterman pisał o Johnie Deweyu (którego „Sztuka jako doświadczenie” w Polsce została wydana już w 1975 roku), że w duchu Waltera Benjamina pragnął „odrzucić autokratyczną aurę transcendentalnego autorytetu, charakterystyczną dla sztuki wysokiej, na rzecz bliższego ziemi i bardziej demokratycznego blasku wzbogaconego życia i doskonalszego społecznego porozumienia” (Schusterman 1998: 49); że chciał reformy pojęcia sztuki, która byłaby reformą społeczeństwa opartego na hierarchiach, binarnych opozycjach i klasowej opresji. Czy zadania domowe z Deweya i Shustermana zostały odrobione?
Ogromna siła książki Antonika polega na tym, że autor zbiera, streszcza i podsumowuje trendy literaturoznawstwa ostatnich dekad. Zauważa na przykład, że ukazywanie sztuki modernizmu i kultury masowej jako dwóch stron tej samej monety stanowi „zinstytucjonalizowane, prężnie rozwijające się studia” (s. 76), a liczba wydanych na ten temat prac wydaje się pokaźna. Antonik omawia założenia przyjmowane przez zagranicznych badaczy/zagraniczne badaczki i wnioski do jakich dochodzą, które z jednej strony wydają się dobrze ugruntowane, a z drugiej – słabo znane poza subdziedziną. Kto może naprawdę pozwolić sobie na bycie „na bieżąco” ze wszystkim, co pisze się na temat autorstwa, przenikania się sztuki wysokiej i masowej, statusu dzieła czy wpływu ideologii modernizmu na myślenie o sztuce? Krytyczkom i krytykom pragnącym dobrze poznać współczesny rynek książki w Polsce i na Zachodzie czy literaturoznawczyniom i literaturoznawcom badającym wybrane tropy w spuściźnie Bolesława Prusa czy Doroty Masłowskiej potrzebne są książki rzetelnie raportujące stan badań w bardziej „teoretycznych” dziedzinach. Pierwszą, wielką zaletą „Sławy literackiej…” jest ogromna ilość informacji o nurtach i szkołach, które cały czas zmagają się z bagażem modernistycznego myślenia.
„Sława literacka...” Antonika nie jest zwyczajnym dziełem przeglądowym: to też autorskie badania literatury poświęcone polskim pisarkom-celebrytkom i pisarzom-celebrytom. Autor zwraca uwagę na celebrytki/celebrytów, którzy wydają książki, do tej grupy zaliczając m.in. Katarzynę Nosowską (i wskazując, że w tym przypadku książka celebrytki została zaklasyfikowana jako literatura piękna, co samo w sobie może być nobilitujące). Zdaniem autora mamy do czynienia z problemem w oddzieleniu pisarek-celebrytek i pisarzy-celebrytów od popularnych autorek_ów nieprofesjonalnych: „Masłowska nie zajmuje (…) tej samej pozycji, co Blanka Lipińska, lecz reprezentuje typ sławy kwestionujący modernistyczną mapę produkcji kulturowej, gdzie sukces wskazuje na artystyczną mierność, a autentyczna wartość zawsze idzie w parze z obiegiem elitarnym” (s. 32). Antonika interesują „elitarne i popularne formy uznania” (s. 32). Do polskich pisarzy-celebrytów i pisarek-celebrytek zaliczyć można np. Szcepana Twardocha, Jacka Dehnela, Jerzego Pilcha, Dorotę Masłowską, Olgę Tokarczuk i Wisławę Szymborską.
Książka jest podzielona na cztery niezależne części: (1) Historia sławy literackiej; (2) Kultura sławy jako źródło cierpień (krytyki); (3) Sława (jest) literacka; (4) Rynek sławnych pisarzy – problemy produkcji cyrkulacji i legitymizacji. Niektóre rozdziały interesowały mnie bardziej niż inne, niektóre byłam gotowa przekartkować, a to dlatego, że książki tej można „używać”, korzystać z niej jak z podręcznika, co dla badaczki_a stanowi dużą zaletę.
Autor przygląda się sławie literackiej i formom kapitału, o które walka toczy się na mniej lub bardziej niezależnych polach, a jednocześnie poświęca uwagę ramom metodologicznym wykorzystywanym do analizy produkcji kulturowej. Dlatego dwuczłonowy tytuł wydaje się bardzo na miejscu – to książka o „sławie literackiej”, a zarazem „nowe reguły sztuki”. Sława literacka jest tu wytrychem, wymówką, by na nowo podjąć tematy, o których Bourdieu pisał w 1992 roku, i poddać analizie sieć zależności systemu sztuki literackiej.
Antonik słusznie zauważa, że w polskich kręgach akademickich i okołoakademickich dominuje dyskurs autonomii pola, której należy strzec za wszelką cenę, a „[b]adania pokazujące modernizm od strony kultury masowej, rynkowej czy instytucjonalnej wciąż mają w sobie element bluźnierstwa i rewelacji” (s. 76). Zewnętrzny wobec pola kapitalizm musi być wciąż odpierany, co możliwe jest tylko dzięki podtrzymywaniu niezależności pola kultury wysokiej wobec rynku, ekonomii a nawet czytelników (zob. s. 619-620). Osobiście uważam, że służy to nie zawsze słusznym celom: binarna opozycja kultury masowej (niskiej) i wysokiej zostaje podtrzymana, a zmianie ulega jedynie nazewnictwo – sztukę wysoką zastępuje „pole autonomiczne”, sztukę niską „rynek”. Jeśli dana książka wpadnie w szufladę tej drugiej kategorii, staje się niewidoczna dla krytyczek_ów, które_rzy wydają się nie zawsze zdawać sobie sprawę z pułapek elitarystycznego i normatywistycznego myślenia o literaturze. Same i sami zaś stają się „autorami” – modernistycznymi figurami mędrca udzielającego jednostce namaszczenia na twórcę kultury prawomocnej (co ich samych legitymizuje jako strażniczki_ów kapitału, o który toczy się walka).
Jak zauważa Antonik, „[c]elebryci funkcjonują we wszystkich dziedzinach – od przemysłu rozrywkowego, przez politykę i akademię, aż po uprawomocnione sfery artystyczne, umożliwiając rozróżnienie i definiowanie sukcesu w ich obrębie” (s. 618). W ten system uwikłani są wszyscy – nawet najmniejsze „gwiazdy” – by wymienić otoczonych czcią profesorów-mentorów, którymi zazwyczaj dysponuje każdy uniwersytet, ale i mniejsze „sławy” różnych kierunków i instytutów, o których plotkują studentki_studenci (za co też trudno ich ganić). Dlatego Antonik wprost przeciwstawia relacyjną koncepcję kultury literackiej analizom „spod znaku autonomii, w których zakłada się możliwość izolacji pól i właściwych im form kapitału” (s. 619). „Związki wypierają autonomię” (s. 618) – zauważa i jednocześnie podkreśla, że pisarze/pisarki-celebryci/celebrytki naruszają granice sztuki wysokiej i niskiej (autonomicznej i rynkowej) bynajmniej nie w celu jej zatarcia (zob. s. 74), czerpiąc zyski z antagonizującego, binarnego układu.
Antonik wskazuje, że starał się „odsłonić część skomplikowanej historii literackiego systemu sławy i złożonych mechanizmów, które kryją się za przejrzystą z pozoru figurą autora-celebryty” (s. 618). Wydaje się jednak, że udało mu się zrobić nawet więcej. Jak zauważa Bourdieu w „Regułach sztuki”, „[p]ola literatury, sztuki oraz filozofii niewątpliwie dlatego, że chroni je szacunek tych wszystkich, którzy wdrażani byli, często od swej wczesnej młodości, do spełniania sakramentalnych rytów dewocji kulturowej (…), stawiają niezwykle silny opór (…) naukowej obiektywizacji” (Bourdieu 2001: 283). Dawniej awangardowy w swej „bluźnierczej” walce Bourdieu staje się dziś elementem skostniałego kanonu akademickich lektur. Rewolucyjny potencjał jego książek powoli się wytraca. Prace takie jak „Sława literacka albo nowe reguły sztuki” pozwalają nam na nowo wyznaczać punkty odniesienia i rozpoznawać własne położenie w świecie sztuki.
LITERATURA:
Bourdieu P.: „Reguły sztuki”. Przeł. A. Zawadzki, Kraków 2001.
Shusterman R.: „Estetyka pragmatyczna. Żywe piękno i refleksja nad sztuką”. Przeł. A. Chmielewski, E. Ignaczak, L. Koczanowicz, Ł. Nysler, A. Orzechowski. Wrocław 1998.
Dominik Antonik: „Sława literacka albo nowe reguły sztuki. Studia z socjologii i ekonomii literatury”. Wydawnictwo Universitas. Kraków 2024 [seria: Horyzonty Nowoczesności, t. 135].
| Zadanie dofinansowane ze środków budżetu Województwa Śląskiego. Zrealizowano przy wsparciu Fundacji Otwarty Kod Kultury. |
![]() |
![]() |












ISSN 2658-1086

