DZIEŁO JOANNY HELANDER I BO PERSSONA NA RETROSPEKTYWNEJ WYSTAWIE W KATOWICKIEJ GALERII SZTUKI WSPÓŁCZESNEJ BWA
A
A
A
Fotografie Joanny Helander lapidarnie i bardzo trafnie scharakteryzował Leonard Neuger we wstępie do książki „Powroty” z 1994: „fotografuje tylko ludzi bliskich. Tak bliskich, że być może wszystko, co na jej zdjęciach oglądamy, jest swoistym autoportretem. Jest poszukiwaniem siebie poprzez ludzi, siebie w ludziach. […] Joanna Helander pokazuje ludzi szczęśliwych, dumnych, niezachwianych w swym byciu, w apogeum ich człowieczeństwa. Owszem, często w sytuacjach ironicznych. Na jej fotografiach są Skromni buntownicy istnienia: anonimowi i sławni” (Helander 1994: 5).
W katowickim Biurze Wystaw Artystycznych 29 listopada odbył się wernisaż świetnej, dużej wystawy fotografii Joanny Helander oraz filmów współautorskich z Bo Perssonem. Wystawa została wpisana do programu XXIII edycji festiwalu Ars Cameralis. Artystka wcześniej wzięła także udział w spotkaniach z cyklu „Miłosz i świat”, opowiadała o poecie i pokazała film o nim i o Teatrze Ósmego Dnia. Właśnie otwarta wystawa dostarczy wielu wrażeń miłośnikom talentu znakomitej portrecistki osób, w tym twórców kultury. Jesteśmy w świecie obrazu i słowa, świecie fotografii, filmu, poezji i teatru, w świecie wielkich postaci kultury i ludzi zwyczajnego życia.
Oboje, Helander i Persson uczestniczyli następnego dnia w oprowadzaniu kuratorskim, kiedy kuratorka Ada Grzelewska, autorka tekstu wprowadzającego do wystawy, nie tylko opisywała wystawę, ale także prowadziła rozmowę z artystami. Szacunek, podziw i zainteresowane budzi życie Helander i jej dzieło artystyczne. Jest niewątpliwie bardzo zasłużona dla kultury polskiej, głęboko w niej zanurzona. Na zdjęciach i w filmach utrwaliła wizerunki wielu polskich artystów, zwłaszcza literatów. Bliscy są jej poeci z Nowej Fali, rówieśnicy kontestujący rzeczywistość peerelowską. Mówi, że nie może już żyć bez Śląska i bez Szwecji. Kiedyś „Ślązaczka z Göteborga” żartobliwie pisała o trudnym wyborze między krupniokami a ostrygami. Joanna Helander i Bo Persson wzbudzają sympatię - otwartością na spotkania, chęcią dzielenia się z innymi swoimi doświadczeniami, wiedzą i przemyśleniami o współczesnym świecie, umiejętnością słuchania, spokojem i skromnością.
Podczas oprowadzania kuratorka najpierw zaprowadziła publiczność przed fotografię sprzed wielu lat zakładu fotograficznego „Maria” w Rudzie Śląskiej. Artystka opowiadała o pierwszych odkryciach magii fotografii w ciemni, którą miał ojciec koleżanki. Za pierwsze udane zdjęcie Helander uznała portret sprzątaczki z Algierii (1972).
„Podążając za cieniem”, formuła, którą zaproponował Marek Zieliński, być może, odnosi się do widmowej natury fotografii, w której, jak powiedziała Helander, ona podąża za światłem, ale zgadza się, że w fotografowaniu, zwłaszcza w czerni i bieli ważne są kontrasty między oświetlonym i ukrytym w czerni. Z cienia, jakby z niebytu wyłaniają się obiekty na odbitkach, poddanych w ciemni działaniu odpowiednich substancji chemicznych. Fotografia uobecnia osoby, których już nie ma, utrwala chwile z przeszłości. Cień to też ukryta strona osoby, w rozumieniu Carla Gustava Junga. Można by szukać cienia na eksponowanych na wystawie zdjęciach.
W kilku miejscach wystawy można obejrzeć w całości lub we fragmentach filmy Joanny Helander i Bo Perssona. Zaraz przy wejściu oglądamy sceny ze spektaklu „Arka” Teatru Ósmego Dnia, bliskiego obojgu reżyserom, który zaprosili zespól teatralny przed laty do Göteborga na festiwal kultury alternatywnej i z którym wędrowali po Europie w latach 80. Przedstawienia Teatru sfilmowane są także dla „Walca z Miłoszem”, w którym łączą się z wypowiedziami poety w rozmowie prowadzonej z Ewą Wójciak oraz recytacją pięknego, zrytmizowanego tytułowego wiersza i tańcem do jego rytmu. Ujawnia się fascynacja Helander i Perssona teatrem, Miłoszem i jego poezją.
W części rodzinnej pokazany jest film „Powroty”; Helander trafia do Luboszyc i do Wrocławia, idzie na cmentarz, odnajduje nagrobki Sziftanów, spotyka się z rodziną, przegląda zdjęcia w pracowni, wspomina wędrówkę w wigilijny wieczór po zboczu hałdy. Filmowym scenom towarzyszy muzyka, między innymi Zygmunta Koniecznego. Ada Grzelewska zauważyła w opisie wystawy: „Zaprezentowane na wystawie prace opowiadają historie odjazdów, powrotów, przyjaźni, fascynacji”.
O losach często fotografowanych córek przyjaciółki, czyli „Bliźniaczkach z Krakowa” opowiada film z 1994. W filmie pejzaże miejskie i przyrodnicze mieszają się ze scenami fantazyjno-poetyckimi i fragmentami spektaklu marionetek. Poetyckim, nadrealistycznym scenom z kwiatami towarzyszą ekspresyjne, piękne sceny z udziałem wybitnego tancerza butoh – Daisuke Yoshimoto. Dodam, że jedna z sióstr przyleciała z Oslo na wernisaż w BWA.
Można również obejrzeć niezwykły, poruszający, ponadgodzinny film (2015), który stanowi połączenie dokumentu, reportażu, wywiadu i eseju. Przed kamerami wypowiadają się bliscy ofiar ataków terrorystycznych w różnych miejscach świata (Monachium, Rwanda, Szwecja i inne; panoramy miast i zbliżenia twarzy) oraz znawcy problemów – Walter Laqueur, Konstanty Gebert, Joanna Tokarska-Bakir, Lidia Yusupova, Sergey Kovalev i inni. Padają pytania o źródła terroryzmu i związki z antysemityzmem na całym świecie, w różnych czasach i narodach. W tle czytane są wersy wiersza Szymborskiej „Terrorysta, on patrzy”, a poetycki komentarz do uderzenia w wieże World Trade Center stanowi inny liryk poetki, „Fotografia z 11 września”. Pojawiają się także wstrząsające sceny z płonącymi oknami ze spektaklu „Arka” Teatru Ósmego Dnia i karuzela, o której pisał w liryku „Campo di Fiori” Czesław Miłosz. Tytuł filmu brzmi „Wieczorem patrzą w księżyc” (Watching the Moon at Night). Na przykładzie tego filmu i innych dzieł widać wyraźnie, że i Helander, i Pesson komentują świat, pokazując problemy za pomocą środków wizualnych, mówiąc o problemach słowami tekstów poetyckich, przytaczając wypowiedzi autorytetów.
Ważną dziedziną twórczości Joanny Helander jest projektowanie książek, w których przedstawia wybrane wiersze w języku polskim i tłumaczeniach: Wisławy Szymborskiej, Czesława Miłosza, a przede wszystkim Juliana Kornhausera i Ryszarda Krynickiego oraz poetów szwedzkich. Wiele tekstów tłumaczyła sama lub z Bo Perssonem. Zamieszcza także krótkie teksty krytyków literackich oraz własne fotografie, portrety twórców oraz innych osób. W jednej z książek publikuje listy ojca, które pisał do rodziny w Szwecji. Teksty znawców dotyczą sztuki Helander. Część książek została pokazana na wystawie. Jest wśród nich „Nieznany dworzec”, album w pięknym opracowaniu plastycznym Zofii Oslizlo-Piekarskiej, w którym są zdjęcia Joanny Helander, Arkadiusza Goli oraz liryki wybrane przez Ryszarda Krynickiego.
Układ ścian w BWA pozwala na podział ekspozycji na części. Mniejsza sala ma charakter prywatnej przestrzeni, w której pokazywane są zdjęcia rodziny ze strony ojca i ze strony matki, oprócz rodziców i sióstr – babci, ciotki Gryjty i kuzynki Dory oraz film „Powroty”, historia poszukiwania rodzinnej przeszłości w podopolskiej wsi Luboszyce.
Joanna Helander tworzy portrety i sceny zbiorowe, fotografuje zwierzęta, jak konie i psy, przedmioty, jak wóz z węglem, budynki. Portretowani są na zewnątrz lub we wnętrzach mieszkań, ale i fabryk (cukierków, gwoździ, łożysk) lub przed kultową restauracją „U Stasi”. Budynki są często odrapane i nieotynkowane; chodniki – dziurawe, pokryte błotem i kałużami („zamrożone pod lodem czasu” – Krzysztof Siwczyk). Na niektórych zdjęciach pojawiają się także sfotografowane napisy, na przykład Lenin i hasło „sztandar milionów” na rudzkiej ulicy Wolności. Obok. babci z laską - napis po szwedzku („lev mu” – „żyj teraz”). Są zdjęcia z różnych miejsc w Polsce, Szwecji, Izraelu, Afryce, w Krakowie oraz rodzinnej Rudzie Śląskiej. Poniżej dwa przykłady.
Zaskakuje, ale wydaje się trafne zestawienie dwu portretów Cyganki (jak w podpisie, niezmienionym na Romkę; 1977) z Żywca oraz Poetki w Krakowie, czyli Wisławy Szymborskiej (1982). Obie kobiety z przymkniętymi oczyma palą papierosa, znajdując się w bliskim sobie otoczeniu. Magdalena Heydel napisała o bohaterce jednego z portretów: „Cudowna Cyganicha z Żywca, liryczna i zadziorna”. Helander fotografowała Szymborską w jej krakowskim mieszkaniu na kilka lat przed nagrodą Nobla, ale oczywiście uczestniczyła także w ceremonii noblowskiej, fotografując i poetkę, i wielu zaproszonych przez nią gości uroczystości.
Zdjęcie Miłosza na bujanym fotelu, ustawionym przed dużym oknem, za którym widać wysoki, rozłożysty jesion (dla mnie „punctum” zdjęcia). Poeta odwraca się do osoby (osób) w mieszkaniu, ale być może, lubił patrzeć na drzewa, a nie tylko pozować w tym miejscu do zdjęcia. Umieszczenie mężczyzny w prawym rogu na dole zdjęcia, być może, wskazuje na kontrast między osobistą, prywatną przestrzenią a światem zaokiennym i przestrzenią miejską.
Helander przede wszystkim fotografuje ludzi, młodych i starych, anonimowych i bardzo znanych, zwłaszcza twórców kultury. W jej dorobku jest ponad tysiąc zdjęć Ryszarda Krynickiego (słynne zdjęcie z kotem na szyi). Twórców fotografuje w sytuacjach towarzyskich i oficjalnych. Nie ulega wątpliwości, że lubi przebywać wśród ludzi, a portretowani dobrze i swobodnie się czują w jej towarzystwie, czasem zajęci jakąś czynnością lub rozmową. Marianna Michałowska trafnie określiła ten typ portretowania jako „bycie z innymi” (fotomuzeum.faf.org). Na zdjęciach rozpoznajemy Juliana Kornhausera, Tadeusza Nyczka; Tadeusza Konwickiego (na tle napisów „Dosyć”), Josifa Brodskiego, Adama Zagajewskiego (na balkonie), Jerzego Illga z synem na cmentarzu żydowskim w Katowicach, Olgę Tokarczuk, Andrzeja Wajdę, Václava Havla, Zbyluta Grzywacza, Ewę Kuryluk i wielu innych. Artystka digitalizuje zdjęcia, a stykówki oznacza literami P (Polska) i S (Szwecja). Niektóre zdjęcia wykorzystuje na diaporamach.
Kolejne odwiedziny na wystawie dostarczają nowych wrażeń, odkrywamy ciekawe, rekwizyty, ujęcia, kompozycje na fotografiach i filmach; możemy obejrzeć filmy. Wystawa Helander i Perssona zachęca do zainteresowania się dokumentem wizualnym i dźwiękowym, do uważnej obserwacji najbliższego otoczenia naturalnego, architektonicznego, społecznego, do zaprzyjaźnienia się z nim, do emocji i namysłu nad pięknem i brzydotą, obecnością poezji w życiu, rodziną, regionem i światem.
LITERATURA:
Helander J.: „Powroty. Returning. Fotografie. Photographs”. Poznań 1994
Michałowska M.: „Portretowanie - gatunki” https://fotomuzeum.faf.org.pl/article/55%20
W katowickim Biurze Wystaw Artystycznych 29 listopada odbył się wernisaż świetnej, dużej wystawy fotografii Joanny Helander oraz filmów współautorskich z Bo Perssonem. Wystawa została wpisana do programu XXIII edycji festiwalu Ars Cameralis. Artystka wcześniej wzięła także udział w spotkaniach z cyklu „Miłosz i świat”, opowiadała o poecie i pokazała film o nim i o Teatrze Ósmego Dnia. Właśnie otwarta wystawa dostarczy wielu wrażeń miłośnikom talentu znakomitej portrecistki osób, w tym twórców kultury. Jesteśmy w świecie obrazu i słowa, świecie fotografii, filmu, poezji i teatru, w świecie wielkich postaci kultury i ludzi zwyczajnego życia.
Oboje, Helander i Persson uczestniczyli następnego dnia w oprowadzaniu kuratorskim, kiedy kuratorka Ada Grzelewska, autorka tekstu wprowadzającego do wystawy, nie tylko opisywała wystawę, ale także prowadziła rozmowę z artystami. Szacunek, podziw i zainteresowane budzi życie Helander i jej dzieło artystyczne. Jest niewątpliwie bardzo zasłużona dla kultury polskiej, głęboko w niej zanurzona. Na zdjęciach i w filmach utrwaliła wizerunki wielu polskich artystów, zwłaszcza literatów. Bliscy są jej poeci z Nowej Fali, rówieśnicy kontestujący rzeczywistość peerelowską. Mówi, że nie może już żyć bez Śląska i bez Szwecji. Kiedyś „Ślązaczka z Göteborga” żartobliwie pisała o trudnym wyborze między krupniokami a ostrygami. Joanna Helander i Bo Persson wzbudzają sympatię - otwartością na spotkania, chęcią dzielenia się z innymi swoimi doświadczeniami, wiedzą i przemyśleniami o współczesnym świecie, umiejętnością słuchania, spokojem i skromnością.
Podczas oprowadzania kuratorka najpierw zaprowadziła publiczność przed fotografię sprzed wielu lat zakładu fotograficznego „Maria” w Rudzie Śląskiej. Artystka opowiadała o pierwszych odkryciach magii fotografii w ciemni, którą miał ojciec koleżanki. Za pierwsze udane zdjęcie Helander uznała portret sprzątaczki z Algierii (1972).
„Podążając za cieniem”, formuła, którą zaproponował Marek Zieliński, być może, odnosi się do widmowej natury fotografii, w której, jak powiedziała Helander, ona podąża za światłem, ale zgadza się, że w fotografowaniu, zwłaszcza w czerni i bieli ważne są kontrasty między oświetlonym i ukrytym w czerni. Z cienia, jakby z niebytu wyłaniają się obiekty na odbitkach, poddanych w ciemni działaniu odpowiednich substancji chemicznych. Fotografia uobecnia osoby, których już nie ma, utrwala chwile z przeszłości. Cień to też ukryta strona osoby, w rozumieniu Carla Gustava Junga. Można by szukać cienia na eksponowanych na wystawie zdjęciach.
W kilku miejscach wystawy można obejrzeć w całości lub we fragmentach filmy Joanny Helander i Bo Perssona. Zaraz przy wejściu oglądamy sceny ze spektaklu „Arka” Teatru Ósmego Dnia, bliskiego obojgu reżyserom, który zaprosili zespól teatralny przed laty do Göteborga na festiwal kultury alternatywnej i z którym wędrowali po Europie w latach 80. Przedstawienia Teatru sfilmowane są także dla „Walca z Miłoszem”, w którym łączą się z wypowiedziami poety w rozmowie prowadzonej z Ewą Wójciak oraz recytacją pięknego, zrytmizowanego tytułowego wiersza i tańcem do jego rytmu. Ujawnia się fascynacja Helander i Perssona teatrem, Miłoszem i jego poezją.
W części rodzinnej pokazany jest film „Powroty”; Helander trafia do Luboszyc i do Wrocławia, idzie na cmentarz, odnajduje nagrobki Sziftanów, spotyka się z rodziną, przegląda zdjęcia w pracowni, wspomina wędrówkę w wigilijny wieczór po zboczu hałdy. Filmowym scenom towarzyszy muzyka, między innymi Zygmunta Koniecznego. Ada Grzelewska zauważyła w opisie wystawy: „Zaprezentowane na wystawie prace opowiadają historie odjazdów, powrotów, przyjaźni, fascynacji”.
O losach często fotografowanych córek przyjaciółki, czyli „Bliźniaczkach z Krakowa” opowiada film z 1994. W filmie pejzaże miejskie i przyrodnicze mieszają się ze scenami fantazyjno-poetyckimi i fragmentami spektaklu marionetek. Poetyckim, nadrealistycznym scenom z kwiatami towarzyszą ekspresyjne, piękne sceny z udziałem wybitnego tancerza butoh – Daisuke Yoshimoto. Dodam, że jedna z sióstr przyleciała z Oslo na wernisaż w BWA.
Można również obejrzeć niezwykły, poruszający, ponadgodzinny film (2015), który stanowi połączenie dokumentu, reportażu, wywiadu i eseju. Przed kamerami wypowiadają się bliscy ofiar ataków terrorystycznych w różnych miejscach świata (Monachium, Rwanda, Szwecja i inne; panoramy miast i zbliżenia twarzy) oraz znawcy problemów – Walter Laqueur, Konstanty Gebert, Joanna Tokarska-Bakir, Lidia Yusupova, Sergey Kovalev i inni. Padają pytania o źródła terroryzmu i związki z antysemityzmem na całym świecie, w różnych czasach i narodach. W tle czytane są wersy wiersza Szymborskiej „Terrorysta, on patrzy”, a poetycki komentarz do uderzenia w wieże World Trade Center stanowi inny liryk poetki, „Fotografia z 11 września”. Pojawiają się także wstrząsające sceny z płonącymi oknami ze spektaklu „Arka” Teatru Ósmego Dnia i karuzela, o której pisał w liryku „Campo di Fiori” Czesław Miłosz. Tytuł filmu brzmi „Wieczorem patrzą w księżyc” (Watching the Moon at Night). Na przykładzie tego filmu i innych dzieł widać wyraźnie, że i Helander, i Pesson komentują świat, pokazując problemy za pomocą środków wizualnych, mówiąc o problemach słowami tekstów poetyckich, przytaczając wypowiedzi autorytetów.
Ważną dziedziną twórczości Joanny Helander jest projektowanie książek, w których przedstawia wybrane wiersze w języku polskim i tłumaczeniach: Wisławy Szymborskiej, Czesława Miłosza, a przede wszystkim Juliana Kornhausera i Ryszarda Krynickiego oraz poetów szwedzkich. Wiele tekstów tłumaczyła sama lub z Bo Perssonem. Zamieszcza także krótkie teksty krytyków literackich oraz własne fotografie, portrety twórców oraz innych osób. W jednej z książek publikuje listy ojca, które pisał do rodziny w Szwecji. Teksty znawców dotyczą sztuki Helander. Część książek została pokazana na wystawie. Jest wśród nich „Nieznany dworzec”, album w pięknym opracowaniu plastycznym Zofii Oslizlo-Piekarskiej, w którym są zdjęcia Joanny Helander, Arkadiusza Goli oraz liryki wybrane przez Ryszarda Krynickiego.
Układ ścian w BWA pozwala na podział ekspozycji na części. Mniejsza sala ma charakter prywatnej przestrzeni, w której pokazywane są zdjęcia rodziny ze strony ojca i ze strony matki, oprócz rodziców i sióstr – babci, ciotki Gryjty i kuzynki Dory oraz film „Powroty”, historia poszukiwania rodzinnej przeszłości w podopolskiej wsi Luboszyce.
Joanna Helander tworzy portrety i sceny zbiorowe, fotografuje zwierzęta, jak konie i psy, przedmioty, jak wóz z węglem, budynki. Portretowani są na zewnątrz lub we wnętrzach mieszkań, ale i fabryk (cukierków, gwoździ, łożysk) lub przed kultową restauracją „U Stasi”. Budynki są często odrapane i nieotynkowane; chodniki – dziurawe, pokryte błotem i kałużami („zamrożone pod lodem czasu” – Krzysztof Siwczyk). Na niektórych zdjęciach pojawiają się także sfotografowane napisy, na przykład Lenin i hasło „sztandar milionów” na rudzkiej ulicy Wolności. Obok. babci z laską - napis po szwedzku („lev mu” – „żyj teraz”). Są zdjęcia z różnych miejsc w Polsce, Szwecji, Izraelu, Afryce, w Krakowie oraz rodzinnej Rudzie Śląskiej. Poniżej dwa przykłady.
Zaskakuje, ale wydaje się trafne zestawienie dwu portretów Cyganki (jak w podpisie, niezmienionym na Romkę; 1977) z Żywca oraz Poetki w Krakowie, czyli Wisławy Szymborskiej (1982). Obie kobiety z przymkniętymi oczyma palą papierosa, znajdując się w bliskim sobie otoczeniu. Magdalena Heydel napisała o bohaterce jednego z portretów: „Cudowna Cyganicha z Żywca, liryczna i zadziorna”. Helander fotografowała Szymborską w jej krakowskim mieszkaniu na kilka lat przed nagrodą Nobla, ale oczywiście uczestniczyła także w ceremonii noblowskiej, fotografując i poetkę, i wielu zaproszonych przez nią gości uroczystości.
Zdjęcie Miłosza na bujanym fotelu, ustawionym przed dużym oknem, za którym widać wysoki, rozłożysty jesion (dla mnie „punctum” zdjęcia). Poeta odwraca się do osoby (osób) w mieszkaniu, ale być może, lubił patrzeć na drzewa, a nie tylko pozować w tym miejscu do zdjęcia. Umieszczenie mężczyzny w prawym rogu na dole zdjęcia, być może, wskazuje na kontrast między osobistą, prywatną przestrzenią a światem zaokiennym i przestrzenią miejską.
Helander przede wszystkim fotografuje ludzi, młodych i starych, anonimowych i bardzo znanych, zwłaszcza twórców kultury. W jej dorobku jest ponad tysiąc zdjęć Ryszarda Krynickiego (słynne zdjęcie z kotem na szyi). Twórców fotografuje w sytuacjach towarzyskich i oficjalnych. Nie ulega wątpliwości, że lubi przebywać wśród ludzi, a portretowani dobrze i swobodnie się czują w jej towarzystwie, czasem zajęci jakąś czynnością lub rozmową. Marianna Michałowska trafnie określiła ten typ portretowania jako „bycie z innymi” (fotomuzeum.faf.org). Na zdjęciach rozpoznajemy Juliana Kornhausera, Tadeusza Nyczka; Tadeusza Konwickiego (na tle napisów „Dosyć”), Josifa Brodskiego, Adama Zagajewskiego (na balkonie), Jerzego Illga z synem na cmentarzu żydowskim w Katowicach, Olgę Tokarczuk, Andrzeja Wajdę, Václava Havla, Zbyluta Grzywacza, Ewę Kuryluk i wielu innych. Artystka digitalizuje zdjęcia, a stykówki oznacza literami P (Polska) i S (Szwecja). Niektóre zdjęcia wykorzystuje na diaporamach.
Kolejne odwiedziny na wystawie dostarczają nowych wrażeń, odkrywamy ciekawe, rekwizyty, ujęcia, kompozycje na fotografiach i filmach; możemy obejrzeć filmy. Wystawa Helander i Perssona zachęca do zainteresowania się dokumentem wizualnym i dźwiękowym, do uważnej obserwacji najbliższego otoczenia naturalnego, architektonicznego, społecznego, do zaprzyjaźnienia się z nim, do emocji i namysłu nad pięknem i brzydotą, obecnością poezji w życiu, rodziną, regionem i światem.
LITERATURA:
Helander J.: „Powroty. Returning. Fotografie. Photographs”. Poznań 1994
Michałowska M.: „Portretowanie - gatunki” https://fotomuzeum.faf.org.pl/article/55%20
Joanna Helander & Bo Persson: „Podążając za cieniem” — XXXIII Festiwal Ars Cameralis. Kuratorka Ada Grzelewska. Współpraca kuratorska Marek Zieliński, Marek Kuś. Od 29 listopada 2024 do 26 stycznia 2025.
| Zadanie dofinansowane ze środków budżetu Województwa Śląskiego. Zrealizowano przy wsparciu Fundacji Otwarty Kod Kultury. |
![]() |
![]() |











ISSN 2658-1086

