ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

15 stycznia 2 (506) / 2025

Natalia Zając,

FILOZOFICZNE SPOTKANIIE Z ROŚLINNYM (MICHAEL MARDER: 'MYŚLENIE ROŚLIN. FILOZOFIA WEGETACJI')

A A A
Książka „Plant-thinking. A Philosophy of Vegetal Life” Michaela Mardera wydana została przez Columbia University Press w 2013 roku, stając się jedną z najważniejszych prac zarówno dla rozwijających się kulturowych studiów nad roślinami, jak i dla szeroko pojętej myśli posthumanistycznej, której celem jest rozbicie antropocentrycznej hegemonii. Trudno znaleźć pracę poświęconą plant studies, która pominęłaby w bibliografii dorobek Mardera – jego prace stanowią bowiem podbudowę teoretyczną i metodologiczną wielu badań w obrębie humanistyki zorientowanej na włączanie bytów nie-ludzkich (zwłaszcza bytów roślinnych) w krytyczny i etyczny namysł nad światem. Dlatego właśnie dokonany przez Łukasza Kraja polski przekład tej pozycji, z którego fragmentem mogliśmy się zapoznać już w 2019 roku na łamach „Ruchu Literackiego”, to projekt bez wątpienia niezwykle polskiej humanistyce potrzebny. Nurty humanistyczne związane z posthumanizmem, ekokrytyką, animal oraz plant studies zyskują w Polsce coraz większą widoczność, ugruntowując tym samym swoje miejsce w przestrzeni akademickiej. Dowodem tego liczne tłumaczenia książek przełamujących tradycyjny antropocentryczny paradygmat, które ukazały się na rodzimym rynku wydawniczym w ostatnich latach. Przekład „Myślenia roślin” Mardera jest zatem kolejną cegiełką budującą grunt pod przyszłe badania spod znaku plant studies w Polsce, ale również papierkiem lakmusowym ukazującym coraz większe zainteresowanie polskich literaturoznawców, filozofów, kulturoznawców czy antropologów roślinami oraz ludzkimi relacjami ze światem flory.

„Myślenie roślin” jest przede wszystkim książką filozoficzną. Marder porusza się w obrębie pojęć i filozoficznych kategorii, podążając jednak w kierunku ich rekonfiguracji i rozszczelnienia. Przytacza zatem myśli przedstawicieli kanonu zachodniej filozofii: Arystotelesa, Platona, Nietzschego, Bergsona, Kanta, Hegla, Heideggera, Levinasa czy Derridy etc. Ukazuje tym samym mnogość roślinnych tropów i metafor w dyskursie filozoficznym – nie zadowala się jednak prostą rewizją czy próbą antologicznego podejścia, zbierającego i komentującego rozproszone cytaty, wręcz przeciwnie, jego wyjściową tezą jest to, że roślinny do tej pory traktowano instrumentalnie, zajmowały one jedynie marginesy filozoficznej myśli oraz były ukazywane i opisywane w sposób redukcjonistyczny. Marder domaga się zatem tego, aby podejść do roślin poważnie oraz przede wszystkim zacząć postrzegać je jako byty, które stawiają silny opór totalizującej logice metafizyki oraz kapitalistycznej ekonomii. Z wielką swadą rozbija i poszerza również koncepty filozofów takich jak Levinas czy Derrida, które same w sobie nachylone były w stronę myślenia relacyjnego – autor „Myślenia roślin” idzie jednak o krok dalej i w inkluzywnym geście włącza w przejęte od nich projekty filozoficzne także roślinne byty, co okazuje się trafnym uzupełnieniem, choć intuicyjnie może wydawać się sprzeczne z założeniami przytoczonych myślicieli.

Argumenty Mardera silnie osadzone są w dekonstrukcji, hermeneutycznej fenomenologii oraz tzw. „słabej myśli”. Pokazuje on, że od czasów Arystotelesa „dusza roślinna” reprezentowała najniższą formę życia, zredukowaną do odżywiania się i wzrostu – jednak hiszpański filozof wyłamuje się z tego myślenia i nie dopatruje się w roślinnych bytach słabości czy niższości, ale myśli o nich jako o bytach etycznie wzorcowych w jego projekcie postmetafizyki. Kluczowe będą dla niego zatem następujące kwestie: otwartość roślinnego ciała na Innego (a zatem roślinna gościnność), roślinna zdolność produkowania na marne (wymykająca się kapitalistycznej logice wzrostu), roślinna implozja centrum oraz brak autonomicznej tożsamości. Rośliny to przede wszystkim byty ze świata, nierozerwalnie związane ze swoim środowiskiem – tym właśnie charakteryzować się ma roślinne myślenie, które jak wskazuje Marder, służyć może również za wzór dla ludzkiego myślenia: wychylając się w stronę roślinnego wzorca, unikniemy bowiem oddzielania się od kontekstu, a samo myślenie zaczniemy postrzegać jako coś immanentnie związanego ze światem zewnętrznym.

Mnogość tematów poruszanych przez Mardera w „Myśleniu roślin” jest imponująca. Książka podzielona została na dwie części: „Roślinna antymetafizyka” oraz „Roślinna egzystencjalność”, poszczególne rozdziały skupiają się natomiast na następujących zagadnieniach: roślinnej duszy, roślinnym ciele, czasie roślin, wolności roślin oraz mądrości roślin. Odniesienie się do wszystkich tych zagadnień i omówienie ich byłoby tytaniczną pracą, przekraczającą z pewnością ramy tej recenzji, dlatego skupię się tu nie na przybliżeniu tez Mardera, z którymi czytelnicy i czytelniczki zapoznać się mogą bezpośrednio, ale na pytaniach, które chętnie zadałabym autorowi po lekturze „Myślenia roślin”:

1. Czy roślinna obojętność, o której mowa w rozdziale „Wolność roślin” i która jest przez Mardera przywołana jako wzór dla ludzkiego sposobu bycia w świecie i ludzkiej etyki, nie sprawiłaby, że prezentowane przez niego w epilogu postulaty etyczne nie mogłyby zostać sformułowane? Jak ma się do tego kwestia odpowiedzialności za Innego, która silnie rozbrzmiewa przecież we wspomnianych postulatach? Wejście na terytorium etyki, zwłaszcza zaś formułowanie jej założeń, zdaje się zatem wymagać uznania pracy różnicy między tym, co roślinne, a tym, co ludzkie, i wyjścia poza roślinną obojętność (co nie oznacza przyznania roślinom niższego miejsca w hierarchii bytów). Lucy Irigaray, z którą skądinąd Marder wchodzi w bardzo ciekawy dialog w innej książce zatytułowanej „Through Vegetal Being. Two Philosophical Perspective”, słusznie zauważa bowiem, że aby zachować poszanowanie różnicy oraz relacyjność, potrzebny nam przede wszystkim „powrót do samego siebie, chroniący jednocześnie nasze wzajemne granice” (Irigaray, Marder 2016: 50). Dalej filozofka pisze: „Niewątpliwie, mój oddech nie jest całkowicie niezależny od życia roślin; mimo to, muszę pozostać wierna swojemu człowieczeństwu w relacji z nimi i wobec nich; na przykład, czasami przynosząc im wodę, aby mogły dostarczyć mi czyste powietrze” (Irigaray, Marder 2016: 50).

2. Jakie miejsce w Marderowskim projekcie zajmują prawdziwe rośliny, zwłaszcza zaś ich niezmierna różnorodność? Autor „Myślenia roślin” rozdział poświęcony dekonstrukcji paradygmatu metafizyki rozpoczyna w następujący sposób: „Jak się mają rośliny do metafizyki? Co ta grupa heterogenicznych bytów, różniących się między sobą, jak różni się kłos zboża od dębu, mówi nam na temat bycia jako takiego i jako całości, nie wspominając już o podstawowych metafizycznych wartościach – obecności i tożsamości – których wymaga byt rozumiany jako całość? Pesymistyczna odpowiedź na to pytanie brzmiałaby tak, że dążąc do eliminacji różnic – np. pomiędzy krzewem maliny i mchem lub pomiędzy głogiem a drzewem palmowym – metafizyczna przemoc skutkuje zredukowaniem imponującej rośliny różnorodności do jednostkowego pojęcia rośliny” (s. 73).

Marder na poziomie deklaratywnym przeciwstawia się zatem redukcji wielości świata roślin do totalizującego pojęcia rośliny. Dlatego właśnie dziwi fakt, że w późniejszych częściach książki namysł nad tą różnorodnością znika, a roślinnymi elementami, które pojawiają się u Mardera, najczęściej są te, które zawładnęły tradycyjnym roślinnym imaginarium filozofii: drzewo, kwiat, nasiono czy liść. Oczywiście autor przywołuje te przykłady, by dokonać ich swoistej dekonstrukcji, jednak poszerzenie tego roślinnego imaginarium mogłoby w kontekście proponowanych w „Myśleniu roślin” tez przynieść ciekawe rezultaty. Dla przykładu: we fragmentach poświęconych roślinnemu oporowi względem kapitalistycznej produkcji filozof nie pochyla się nad roślinami chyba najbardziej wyłamującymi się tej logice, czyli wszelkiego rodzaju chwastami czy przydrożnymi porostami.

Kolejną kwestią jest wybiórcze podejście Mardera do zagadnień botanicznych: gdy jakaś cecha rośliny nie pasuje do jego argumentacji, szybko ją porzuca lub przechodzi do pisania o „figurze rośliny”. Przykład: „roślinna obojętność jest kwestią ontologiczną, choć zapewne nie ontyczną. W kontekście botaniki opisowej powyższe stwierdzenie niewątpliwie należy traktować w mniejszym stopniu jako pewnik, a w większym jako ogólny przejaw skłonności roślinnego życia – w ślad za Bergsonem, który uśpienie świadomości w roślinach postrzega jako pewną dynamiczną dążność. Choć kolce róży i delikatnie trujące pestki jabłek czy brzoskwiń to bez wątpienia jeden z najprostszych mechanizmów obronnych roślin, fakty te mają charakter ontyczny i nie powinny umniejszać ontologicznej obojętności roślinnego istnienia” (s. 157-158). Ciekawe okazałoby się zapewne skonfrontowanie wywodu Mardera z perspektywą botanika – pamiętać należy bowiem, że omawiana pozycja, jak zostało to już wspomniane wcześniej, jest silnie filozoficzna, a sam Marder nie posiada zaplecza w postaci profesjonalnej wiedzy botanicznej.

3. Czy w „Myśleniu roślin” nie została naświetlona jedynie część roślinnej egzystencji, która najbardziej pasuje do stawianych tu tez? Marder pisze o roślinach jako o bytach nieskończenie otwartych na świat i swoich Innych, jednocześnie pomijając zaborczość świata flory oraz grozę i dziwaczność, które pojawić się mogą w spotkaniu z tym, co roślinne.

4. Jak pogodzić myślenie o roślinach jako o bytach stawiających opór logice kapitalistycznej (co doczekało się w omawianej publikacji przekonujących argumentów) z tym, że równocześnie są one bytami szczególnie łatwo poddającymi się kapitalistycznej przemocy? Problem ten, choć zauważony przez Mardera, nie został przez niego szerzej przeanalizowany w kontekście samych roślin, a jedynie w odniesieniu do etycznych wskazówek dotyczących ludzkich metod ich uprawy i wykorzystywania.

5. Dlaczego wśród przywoływanych w „Myśleniu roślin” filozofów tak mało miejsca zajmują ci, dla których rośliny nie stanowiły jedynie kwestii marginalnej? Marder, podążając raczej śladami tradycji Derridiańskiej, konsekwentnie decyduje się nie zbaczać na tory filozofii Deleuze’a i Guattariego, przywołując ich myśl skrótowo i okazjonalnie. Brak ten jest szczególnie dostrzegalny we fragmentach poświęconych roślinnemu stawaniu się.

***

„Myślenie roślin” otwiera zatem wiele potencjalnych dyskusji oraz prowokuje do stawiania kolejnych pytań o roślinne byty – o to, jak radzi sobie z nimi filozofia, ale i o to, jak świat flory na filozofię wpływa. Praca Mardera stanowi ogromny wkład we współczesną humanistykę oraz dostarcza badaczom i badaczkom wielu dyscyplin potrzebnych narzędzi niezbędnych do pracy w dziedzinie plant studies. Stanowi także zapowiedź dalszych projektów z pogranicza filozofii i etyki – Marder bowiem, jak dowiadujemy się ze wstępu autorstwa Gianniego Vittima i Santiaga Zabali oraz z przypisu zamieszczonego w końcowym rozdziale, pracuje nad kontynuacją omawianej tu książki, w której rozwinie zaproponowane w epilogu „Myślenie roślin” postulaty roślinnej etyki, a także otworzy swój roślinny projekt na zagadnienia polityczne.

LITERATURA:

Irigaray L., Marder M.: „Through Vegetal Being. Two Philosophical Perspective”. New York 2016.
Michael Marder: „Myślenie roślin. Filozofia wegetacji”. Przeł. Łukasz Kraj. Wydawnictwo słowo/obraz terytoria. Gdańsk 2024. [seria: Humanistyka Środowiskowa].

„artPAPIER” objął serię patronatem medialnym.