ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

15 lutego 4 (508) / 2025

Sławomir Iwasiów,

POWTÓRNE NAZYWANIE ZIEMI (KAROLINA ĆWIEK-ROGALSKA: 'ZIEMIE. HISTORIE ODZYSKIWANIA I UTRATY', SŁAWOMIR SOCHAJ: 'NIEDOPOLSKA. NOWE SPOJRZENIE NA ZIEMIE ODZYSKANE')

A A A
Rok 2025 to dobry moment, żeby mówić o „Ziemiach Odzyskanych”: w Gdańsku, Szczecinie, Zielonej Górze, Wrocławiu, Opolu, a także w innych większych i mniejszych miastach na północy i zachodzie kraju zaplanowano obchody osiemdziesięcioleci działalności różnego rodzaju instytucji naukowych, oświatowych, artystycznych, które po 1945 roku (re)organizowały polską kulturę, „odzyskiwały” ją, tak jakby była ona dobrem niemal na wieki utraconym. Nie trzeba objaśniać, dlaczego cudzysłów jest w tym wypadku znaczący; propaganda Polski Ludowej postrzegała „Ziemie Odzyskane” jako jeden z celów centralnie zarządzanej polityki społecznej. Swoją drogą, jubileuszowe akademie, mimo woli raczej niż programowo, rezonują hasłami minionej epoki, ale to kwestia na osobną dyskusję i obszerniejszy szkic.

Niemiej jednak na temat „Ziem Odzyskanych” prowadzone są dzisiaj debaty, choćby przy okazji jubileuszowych obchodów, które mają odmienny wymiar niż wczasach PRL-u; możemy na przykład pozwolić sobie na komentowanie nie tylko tego, co „po” 1945 roku, ale coraz częściej pytamy o zagadnienia „sprzed” tej przełomowej daty. Innymi słowy, w XXI wieku odrębnym nurtem piśmiennictwa stał się dyskurs na temat „Ziem Odzyskanych”, wszak pod wieloma względami różny od dyskursu w tym zakresie z wieku poprzedniego. Jest on oczywiście integralną częścią szczegółowych rozważań, na przykład z obszaru regionalistycznych badań literaturoznawczych, na co zwróciła uwagę Małgorzata Mikołajczak w monografii „Ramiona Antajosa. Z teorii i historii regionalizmu literackiego w Polsce” (2021), podając jako egzemplifikację powojenną literaturę „Ziem Odzyskanych” i poświęcone jej prace badawcze (por. rozdział: „Dyskurs regionalistyczny – pytania o status, poetykę i sposób istnienia”, s. 200–220).

Problematyką „Ziem Odzyskanych” interesują się nie tylko badaczki i badacze zorientowani literaturoznawczo; historia, socjologia, antropologia i inne dziedziny mają niemało do powiedzenia na ten temat. Już po 2000 roku powstawały i wciąż powstają rozprawy naukowe oraz książki publicystyczne (z obszaru non-fiction: reportaże, wywiady-rzeki, auto/biografie), rekonstruujące topografię „Ziem Odzyskanych” – ich historii, przekroju społecznego, języka, migracji, literatury, instytucji kultury, rozwoju sztuki etc. Istotną kategorię tworzą utwory literackie, w których „Ziemie Odzyskane” stanowią temat/wątek/motyw, a wśród ich autorek i autorów trzeba wymienić: Stefana Chwina, Pawła Huellego, Artura Daniela Liskowackiego, Krzysztofa Niewrzędę, Olgę Tokarczuk, Joannę Bator, Filipa Springera, Ziemowita Szczerka; trudno byłoby tutaj wyliczyć wszystkie znaczące nazwiska, nawet jeśli pod uwagę weźmiemy cezurę XXI wieku.

Warto wspomnieć o znamiennych przykładach prac badawczych. Na styku nauk humanistycznych i społecznych to takie monografie, jak: „Nowy regionalizm w badaniach literackich. Badawczy rekonesans i zarys perspektyw” pod red. Małgorzaty Mikołajczak i Elżbiety Rybickiej (2012); Anny Wylegały „Przesiedlenia a pamięć. Studium (nie)pamięci społecznej na przykładzie ukraińskiej Galicji i polskich »Ziem Odzyskanych«” (2014); Beaty Halickiej „Polski Dziki Zachód. Przymusowe migracje i kulturowe oswajanie Nadodrza 1945–1948” (2015); „Regionalizm literacki – historia i pamięć” pod red. Zbigniewa Chojnowskiego i Elżbiety Rybickiej (2017); Katarzyny Taborskiej „Literatura miejsca. Piśmiennictwo postlandsberskie” (2017); Kamili Gieby „Lubuska literatura osadnicza jako narracja założycielska regionu” (2018); „Ziemie odzyskane. W poszukiwaniu nowych narracji” pod red. Emili Kledzik, Macieja Michalskiego, Małgorzaty Praczyk (2018); Arkadiusza Kalina „Mit Ziem Odzyskanych w literaturze. Postkolonialny przypadek Ziemi Lubuskiej” (2019); czy Marty Bąkiewicz „Literackie dorzecze Odry. Wokół narracji polskich i niemieckich twórców po 1945 roku” (2024), o której pisałem w jednym z poprzednich numerów „artPAPIERu”. Nie mniej interesujące są książki eseistyczne, biograficzne, reporterskie, nierzadko usytuowane na pograniczu genologicznym, jak: Małgorzaty Praczyk „Pamięć środowiskowa we wspomnieniach osadników na »Ziemiach Odzyskanych«” (2017); Karoliny Kuszyk „Poniemieckie” (2019); Piotra Oleksego „Wyspy odzyskane. Wolin i nieznany archipelag” (2021) czy Zbigniewa Rokity „Odrzania. Podróż po ziemiach odzyskanych” (2023). To zaledwie fragment bibliografii z tego zakresu.

Dwie nowe książki, wpisujące się w płynący coraz szerszym nurtem najnowszy dyskurs o „Ziemiach Odzyskanych”, chciałbym tutaj zarekomendować. Są to: Karoliny Ćwiek-Rogalskiej „Ziemie. Historie odzyskiwania i utraty” (2024) oraz Sławomira Sochaja „Niedopolska. Nowe spojrzenie na Ziemie Odzyskane” (2024). Obie, na pierwszy rzut czytelniczego oka, wyraźnie się od siebie różnią i mimo pewnych paraleli to dwa rozbieżne sposoby pisania o „Ziemiach Odzyskanych”.

Najpierw nadmienię o podobieństwach. Przede wszystkim są to książki łączące cechy reportażu, eseju czy właśnie biografii, z mocno zarysowaną autoetnograficzną motywacją twórczą. Można zaryzykować twierdzenie, że to popularna ostatnio modalność narracyjna, w której „ja” (pisarskie, naukowe, reporterskie etc.) ujawnia się jako jeden z głównych powodów podjęcia danego tematu, w tym wypadku związanego z przemianami na terytorium „Ziem Odzyskanych” po 1945 roku. Ćwiek-Rogalska we wstępnej partii („Miriady martwych”) przybliża losy swoich dziadków, zastrzegając: „W tej książce nie staram się odtworzyć historii mojej rodziny, ale możliwe historie wielu rodzin” (Ćwiek-Rogalska 2024: 16); Sochaj pisze intrygująco: „Nie potrafię kibicować Stalinowi, choć zawdzięczam mu nie tylko linię graniczną na Nysie Łużyckiej, lecz także swoje istnienie” (Sochaj 2024: 19–20). Podobnie sytuował siebie na mapie auto/biograficzno-migracyjnych relacji Rokita, i wchodząc w rolę spadkobiercy tożsamości przesiedlonych na Ziemie Zachodnie i Północne przodków, i słuchując o „tamtych czasach”. Dodać należy, że Sochaj, Ćwiek-Rogalska i Rokita to reprezentacja roczników osiemdziesiątych, być może specyficzny pisarski głos tego pokolenia – pierwszego, które nie pamięta bezpośrednio PRL-owskich realiów, jak ich rodzice czy dziadkowie, ale odtwarza je na podstawie analizowanych dokumentów, wspomnień, auto/biografii.



Niemniej jednak rozprawa „Ziemie. Historie odzyskiwania i utraty” rozmiarami, metodologią, zakresem źródeł materialnych i niematerialnych (auto/biograficznych) zdecydowanie bliższa jest naukowej (historycznej, kulturoznawczej, antropologicznej) części dyskursu o „Ziemiach Odzyskanych” – i tutaj zaczynają uwidaczniać się różnice tej publikacji względem „Niedopolski”. Autorka w dziesięciu rozdziałach zbiera rozrzuconą układankę osiemdziesięciu lat migracji, życiorysów, polityk, instytucji, pomników etc., co samo w sobie stanowi ambitne wyzwanie. „A zatem: jak opowiedzieć historię Ziem Odzyskanych, skoro nie wiadomo, gdzie się ona zaczyna, i nie bardzo można wyznaczyć jej koniec?” (Ćwiek-Rogalska 2024: 357) – pyta badaczka, paradoksalnie nie na początku, ale bliżej zakończenia książki.

Z kolei Sochaj idzie śladami Rokity i kreśli obraz tytułowej „Niedopolski”, przefiltrowany przez własne spojrzenie na Ziemie Zachodnie i Północne; instancja autorska jest „początkiem” i „końcem” tej opowieści. O ile „Ziemie” bez wahania nazwałbym „rozprawą”, tak „Niedopolsce” bliżej do subiektywnego charakteru reportażu/eseju. Tę książkę definiuje przygodna trajektoria narracji, która z naukowością ma niewiele wspólnego – i nie robiłbym z tego faktu zarzutu. Sochaj słucha swoich rozmówców: Olgi Drendy, Krzysztofa Federowicza, Anny Kałużnej, Doroty Kołodziejczyk, Pawła Kubickiego, Tadeusza Golisza, Joanny Kuciel-Frydryszak, Mary Maćkowiak, Stanisława Nietopiela, Szymona Pifczyka, Jana Marii Piskorskiego, Piotra Siemiona. To oni są źródłem jego wiedzy, a jednocześnie współtworzą najnowszy dyskurs o „Ziemiach Odzyskanych” (jak Piskorski w „Wygnańcach” albo Kuciel-Frydryszak w „Chłopkach”). Autor „Niedopolski” jest nie tylko dziennikarskim medium, w wielu miejscach książki daje się poznać jako eseista o literackich ambicjach: „Wyobrażam sobie czasem, że spaceruję po zmroku warszawskimi ulicami. Nagle wszystkie lampy gasną, a stolicę oświetlają wyłącznie cegły i detale kamieniarskie pochodzące z rozbiórki zabytków poniemieckich miast, które rozbłyskują własnym światłem” (Sochaj 2024: 155). W niektórych partiach „Niedopolski” ożywają dobrze znane motywy, jak ten z wykorzystywaniem – zresztą nie tylko w stolicy – materiałów budowlanych z zagruzowanych poniemieckich miast.

„Ziemie Odzyskane” w „Niedopolsce” jawią się zatem nie tyle jako konkretna przestrzeń, ile z wolna zacierające się o niej wspomnienie. Odnajduję w tym podejściu coś niewymuszonego, bezpretensjonalnego, ożywczego, co podobało mi się w książce Rokity, i wiem, że nie jestem w tym osądzie odosobniony. To tak, jakby coś odkrywać, mieć z czymś styczność po raz pierwszy. Ten kierunek myślenia i pisania był jednakże krytykowany przez regionalistów czytających „Odrzanię”, a Rokicie zarzucano prostoduszność, nawet jeśli była ona świadomą grą z hiperpoważnym dyskursem o „Ziemiach Odzyskanych” i w ogóle z rozważaniami wokół historii najnowszej. Katarzyna Rembacka, historyczka, autorka nagradzanej monografii o wpływie Leonarda Borkowicza na kształtowanie kultury powojennego Szczecina, pisała na łamach „Rzeczypospolitej” o „Odrzanii”: „(…) nie zaspokaja potrzeby poznania i pogłębienia wiedzy o jej historii. I wcale nie dlatego, że jest to kraina przez autora wymyślona” (Rembacka 2023). Na marginesie warto dodać: Rembacka zrecenzowała naukowo książkę Ćwiek-Rogalskiej, którą doceniła jako autorkę posługującą się „literackim talentem oraz intelektualnym rozmachem” (z fragmentu zamieszczonego na okładce – przyp. S.I.), z czym wypada się bezdyskusyjnie zgodzić.



Nawet jeśli i Rokita, i Sochaj rozmawiają z regionalistami, historykami, badaczami literatury, języka, kultury, specjalistami w dziedzinie „Ziem Odzyskanych”, to przekazują w eklektycznej formie tylko część tego, co składa się na znacznie większą, międzypokoleniową, wielowątkową narrację. Ich reporterska postawa wiele obiecuje (u Sochaja ma to być „nowe spojrzenie”!), a forma pisarstwa niejednokrotnie uwodzi. Rygorystycznych naukowców, badaczy historii regionów, archiwistów z pewnością nie zadowoli swoista nonszalancja „Odrzanii” i „Niedopolski”, tymczasem odbiorca zainteresowany „Ziemiami Odzyskanymi”, a nawet lepiej: po raz pierwszy o nich czytający, znajdzie w obu książkach warte przemyślenia tezy, koncepcje i problemy, nawet jeśli są one po raz kolejny przytaczane, jak dojmujące wyobcowanie przesiedleńców, wszędzie dostrzegane ślady poprzednich mieszkańców, poczucie niestałości, prowizoryczności, „wytożsamienia”, któremu przez dekady towarzyszył strach przed powrotem Niemców. Literatura w okresie Polski Ludowej i po 1989 roku wyświetliła te wątki we wszystkich chyba możliwych formach – jeśli ktoś ją zna, to od Rokity i Sochaja nowych rzeczy z pewnością się nie dowie.

Bardziej satysfakcjonująca poznawczo będzie natomiast lektura „Ziemi” Ćwiek-Rogalskiej, która sięgając do archiwów, reinterpretuje dokumenty, ogląda fotografie, wsłuchuje się w biograficzne opowieści, przybliżając także utwory literackie (w tym wspomnienia pierwszego prezydenta powojennego Szczecina, Piotra Zaremby, dzięki któremu utrwalił się fotograficzny niemal krajobraz terytorium powstającego z gruzów i popiołów). W tym sensie „Ziemie” mają sporo do zaoferowania, ale też dużo więcej wymagają jako rozprawa naukowa (reportaż naukowy?), czasami stawiająca niełatwe pytania, niedająca natychmiastowych odpowiedzi, zmuszająca do sięgnięcia po kolejne lektury.

***

Tytuł niniejszego miniszkicu częściowo zapożyczyłem od Erazma Kuźmy (1926–2014), literaturoznawcy, teoretyka i historyka literatury, regionalisty i jednego ze współzałożycieli Uniwersytetu Szczecińskiego, uczelni, która w tym roku także obchodzi skromniejsze, ale jubileuszowe czterdzieści lat. Kuźma, autor wielu publikacji z zakresu badań literackich, zredagował między innymi tom „Nazywanie ziemi. Ziemia szczecińska w poezji” (1970); to wybór wierszy różnych autorek/autorów, którzy przyczynili się do przebudowy szczecińskiej tożsamości kulturowej po 1945 roku. Nieczęsto sięga się po tego rodzaju twórczość, z reguły jest ona przedmiotem uwagi badaczy-regionalistów, ewentualnie pasjonatów lokalnych i regionalnych tradycji. To, co robiło pokolenie Kuźmy, różniło się od współczesnych przykładów dyskursu na temat „Ziem Odzyskanych”. Nazywanie czegoś po raz pierwszy to przywilej i wielka odpowiedzialność; kolejne „nazywania” mogą być mimo wszystko znacznie trudniejsze.

LITERATURA:

Mikołajczak M: „Ramiona Antajosa. Z teorii i historii regionalizmu literackiego w Polsce”. Kraków 2021.

Rembacka K: „W poszukiwaniu dowodów na istnienie”. „Plus Minus” [„Rzeczpospolita”]. 29 grudnia 2023. https://www.rp.pl/plus-minus/art39629761-w-poszukiwaniu-dowodow-na-istnienie.
Karolina Ćwiek-Rogalska: „Ziemie. Historie odzyskiwania i utraty”. Wydawnictwo RN. Warszawa 2024.
 
Sławomir Sochaj: „Niedopolska. Nowe spojrzenie na Ziemie Odzyskane”. Wydawnictwo Filtry. Warszawa 2024.