CONCERTINA JAKO TWORZYWO INSTALACJI GRZEGORZA HAŃDERKA 'HEDERA HELIX' W TYSKIEJ GALERII OBOK (GRZEGORZ HAŃDEREK: 'HEDERA HELIX')
A
A
A
„Aby przetrwać, będziemy musieli emigrować, albo przyjmować ludzi w drodze”
(Grzegorz Hańderek, asp.katowice.pl)
„Niektóre pojęcia o ostrych krańcach nieraz użyte były do negacji tego, co odmienne, do kaleczenia tego, co wystaje z wytyczonych granic”
(Anna Szyjkowska-Piotrowska 2024: 161)
„Nie mogłem pojąć, po co tyle drutu. Symbolizował
porażającą siłę obcej mi cywilizacji, ale też wcielenie
budzącej obawę idei.
(Andrzej Muszyński 2023: 156)
(Grzegorz Hańderek, asp.katowice.pl)
„Niektóre pojęcia o ostrych krańcach nieraz użyte były do negacji tego, co odmienne, do kaleczenia tego, co wystaje z wytyczonych granic”
(Anna Szyjkowska-Piotrowska 2024: 161)
„Nie mogłem pojąć, po co tyle drutu. Symbolizował
porażającą siłę obcej mi cywilizacji, ale też wcielenie
budzącej obawę idei.
(Andrzej Muszyński 2023: 156)
Na koniec obchodów trzydziestolecia Miejskiej Galerii Sztuki Obok Grzegorz Hańderek, artysta i rektor katowickiej Akademii Sztuk Pięknych, kiedyś mieszkaniec Tychów, pokazał w galerii instalację o zagadkowym, obco brzmiącym tytule. Na plakacie do wystawy „Hedera Helix” zauważamy niewielki fragment łodygi bluszczu z listkami, wyraźnymi i rozjaśnionymi w świetle, być może, noktowizora. Wchodzimy na salę wystawienniczą i możemy się zdziwić. Widzimy zupełnie inną kolorystykę, biel ścian, ciemny brąz podłogi i srebrne smugi na podłodze. Okazuje się, że wykorzystane do stworzenia instalacji tworzywo nie jest botaniczne, jak sugerowałby plakat, a techniczne. Dostrzegamy splątane kawałki stalowego drutu, pociętego na nierównej długości odcinki, z drutu wyraźnie wystają ostre prostokąciki.
Piszę o zaskoczeniu z perspektywy widza, który wcześniej nie czytał lub nie słyszał o wystawie. Widzowie mogli jednak przyjść już po przeczytaniu informacji na stronie Akademii Sztuk Pięknych, a nawet wysłuchaniu wywiadów z artystą – Ewy Niewiadomskiej w audycji radiowej „Pozytywka” i Wojciecha Łuki, kuratora miejsca – na kanale You Tube. Stawialiby sobie pytania: jak to wygląda? jak się można poczuć wewnątrz? co znaczy to, co widzimy? jakie konteksty wpływają na odbiór?
Z zainteresowaniem słuchałam tego, co mówił artysta o bezpośredniej inspiracji w nadgranicznym domu znakomitego fotografa Wojciecha Prażmowskiego, zaprojektowaniu ruchu widza, oświetleniu sali i świetle na fotografii, przypominających obraz z noktowizora, o edukacji przez sztukę, o swoich innych dziełach. Grzegorz Hańderek angażuje się swoją działalnością artystyczną w sprawy polityczno-społeczne, tym razem w kwestie migracyjne, z uwzględnieniem także wątku przyrodniczego. Instalację poprzedziło np. umieszczenie łodzi emigrantów z Lampedusy na dziedzińcu Akademii Sztuk Pięknych, równocześnie z wystawieniem eseju „Łódź-łza” w październiku 2024.
W tyskiej galerii Hańderek metonimicznie przywołał świat natury (bluszcz), a z drugiej strony świat polityki, migracji, opresji i okrucieństwa (concertina). Zasugerował rozmaite znaczenia, jak las, krzyk, krew, strach, cierpienie (cierniowy drut, korona cierniowa), uwięzienie; wrażliwość, empatyczność, współczucie.
Beata Kuryłowicz ustaliła, w ilu kontekstach wystąpił motyw bluszczu w poezji młodopolskiej. Nazwa rośliny ma związek z jej trującymi właściwościami lub z takimi własnościami, że wygina się i wije. Bluszcz może być na przykład symbolem trwałości życia i nieśmiertelności, wiernej pamięci, spokoju i ciszy, a z drugiej strony – jest znakiem osaczania, uporu, śmierci i żałoby (Kuryłowicz 2010: 81-100). Hańderek mówi także, że do wspinania się i czepiania pionowych elementów bluszcz wykorzystuje korzenie przybyszowe (czepne, powietrzne).
Bluszcz jest bohaterem trzyczęściowego poematu Charlesa Dickensa z powieści „Klub Pickwicka”. W poemacie Dickensa powtarza się eksklamacja, że bluszcz to dziwne ziele; rośnie w ruinach i na cmentarzach, otula drzewa i nagrobki, pozostaje zielony, kiedy ludzie przemijają, pnie się, mimo że czas upływa.
Artysta Grzegorz Hańderek, nawiązując do płożącej i pnącej natury rośliny, w geście protestu tnie concertinę, kawałki układa na podłodze, aby pokazać analogie oraz przeciwieństwa między polityką a naturą, między kulturą a światem roślinnym. Zaskakuje skala – maleńki kawałek łodygi na plakacie i duża przestrzeń wypełniona żyletkowy drutem. Prawie cała ciemna podłoga pokryta jest kawałkami drutu, nieregularnie pociętymi i rozłożonymi dość chaotycznie; niektóre kawałki wystają ponad powierzchnię podłogi, wznoszą się na niewielką wysokość na kilku fragmentach ścian. Wzdłuż sufitu ciągnie się oświetlenie o białej i żółtawej barwie.
Rozłożone na podłodze fragmenty drutu ostrzowego wyznaczają granicę; przypominając rzekę, którą trudno przekroczyć, jezioro z pokruszonym lodem, którego nie można przejść, trochę jak w dwu opowieściach Hansa Christiana Andersena, o Królowej Śniegu, Gerdzie i Kaju oraz o matce podążającej za umierającym dzieckiem, aby je uratować. Rzeka lub jezioro tworzą naturalne bariery, a wynaleziona przez człowieka bariera natury technicznej okazuje się pułapką przynoszącą śmierć żywym istotom.
W „Psalmie” z tomu „Wielka liczba” (1976) ironicznie wobec człowieka przedstawia Szymborska porządek natury (np. liguster, właściwie ligustr „przemyca przez rzekę stutysięczny listek”) i porządek ludzki, który wyznacza sztywno granice miedzy państwami, narodami, ludźmi. Bluszcz, inna roślinność i zwierzęta mogą przekraczać granice, a człowiek na ogół prawie szczelnie je zamyka. „Psalm” kończy gorzką pointą „Tylko co ludzkie potrafi być prawdziwie obce”.
Co kryje się pod powierzchnią ekspozycji, na co zwraca uwagę widz, który przychodzi ze swoją wiedzą o świecie, czerpaną z obrazów i słów, ze swoimi emocjami, pamięcią obrazów, które oglądał, a to wszystko dotyczy montowania concertiny nad przygraniczną rzeką? Co można zrobić z kawałków concertiny? Jeśli drut jest w zwojach, wiadomo, po co zostanie rozwinięty i umocowany. Ale jeśli jest pocięty? Coś, co jest groźne, opresyjne i może zranić, zmienia się w coś innego, skłaniając do refleksji. Przypomina bluszcz, roślinę jednak przyjazną człowiekowi, ale przypomina też o wszystkich zagrożeniach i ranach ciętych.
Kawałki drutu rozsypane czy ułożone na podłodze zamykają, zagradzają przestrzeń tak, że nie można przejść na drugą stronę. Drut zagarnia wciąż nową przestrzeń, zaczyna się piąć do góry. Instalacja przypomina rozlewającą się rzekę, z taflą wody lśniącą srebrzyście w dzień lub w nocy. To nie jest jednak srebro biżuterii, na przykład z wykutymi liśćmi bluszczu. To nie jest „srebro ryb”, o którym kiedyś pisał Krzysztof Środa. To nie jest puszcza, która lśni jak żywe srebro, ani „srebrne wióry gwiazd” z poetyckich zdań Andrzeja Muszyńskiego. Srebrna barwa concertiny staje się upiorna, chociaż artysta użył drutu - z wyobraźnią i empatią - do stworzenia innego obrazu i innych znaczeń, bliskich po części grafice czy sztuce japońskiej.
Instalacja Grzegorza Hańderka podobała mi się, zaskoczyła bogactwem znaczeń. Jak tekst zapisany na ogół czarną czcionką na białej kartce, tak w tej instalacji site-specific srebro metalu przykuwa uwagę w białych ścianach sali wystawienniczej, skłania do wpatrywania się, wsłuchiwania, namysłu odpowiedzialności i nadziei. Cieszę się na przygotowywany do wystawy katalog, zapowiadany jako esej słowno-wizualny.
Literatura:
Kuryłowicz B.: „Konotacje tekstowe a pojęciowy model słowa (na przykładzie wyrazu bluszcz w poezji młodopolskiej)”. „Poznańskie Studia Polonistyczne. Seria językoznawcza” 2010, nr 17. https://pressto.amu.edu.pl/index.php/pspsj/article/view/2137.
Muszyński A.: „Koncertina. Z ilustracjami i wierszami Sarwat Matuk w przekładzie Agnieszki Piotrowskiej”. Warszawa 2023.
Szyjkowska-Piotrowska A.: „Kamień – papier – nożyce. Wrażliwość metamorficzna jako projekt sztuki i filozofii”. Ilustracje i interwencje obrazami Błażej Ostoja Lniski. Gdańsk 2024.
Piszę o zaskoczeniu z perspektywy widza, który wcześniej nie czytał lub nie słyszał o wystawie. Widzowie mogli jednak przyjść już po przeczytaniu informacji na stronie Akademii Sztuk Pięknych, a nawet wysłuchaniu wywiadów z artystą – Ewy Niewiadomskiej w audycji radiowej „Pozytywka” i Wojciecha Łuki, kuratora miejsca – na kanale You Tube. Stawialiby sobie pytania: jak to wygląda? jak się można poczuć wewnątrz? co znaczy to, co widzimy? jakie konteksty wpływają na odbiór?
Z zainteresowaniem słuchałam tego, co mówił artysta o bezpośredniej inspiracji w nadgranicznym domu znakomitego fotografa Wojciecha Prażmowskiego, zaprojektowaniu ruchu widza, oświetleniu sali i świetle na fotografii, przypominających obraz z noktowizora, o edukacji przez sztukę, o swoich innych dziełach. Grzegorz Hańderek angażuje się swoją działalnością artystyczną w sprawy polityczno-społeczne, tym razem w kwestie migracyjne, z uwzględnieniem także wątku przyrodniczego. Instalację poprzedziło np. umieszczenie łodzi emigrantów z Lampedusy na dziedzińcu Akademii Sztuk Pięknych, równocześnie z wystawieniem eseju „Łódź-łza” w październiku 2024.
W tyskiej galerii Hańderek metonimicznie przywołał świat natury (bluszcz), a z drugiej strony świat polityki, migracji, opresji i okrucieństwa (concertina). Zasugerował rozmaite znaczenia, jak las, krzyk, krew, strach, cierpienie (cierniowy drut, korona cierniowa), uwięzienie; wrażliwość, empatyczność, współczucie.
Beata Kuryłowicz ustaliła, w ilu kontekstach wystąpił motyw bluszczu w poezji młodopolskiej. Nazwa rośliny ma związek z jej trującymi właściwościami lub z takimi własnościami, że wygina się i wije. Bluszcz może być na przykład symbolem trwałości życia i nieśmiertelności, wiernej pamięci, spokoju i ciszy, a z drugiej strony – jest znakiem osaczania, uporu, śmierci i żałoby (Kuryłowicz 2010: 81-100). Hańderek mówi także, że do wspinania się i czepiania pionowych elementów bluszcz wykorzystuje korzenie przybyszowe (czepne, powietrzne).
Bluszcz jest bohaterem trzyczęściowego poematu Charlesa Dickensa z powieści „Klub Pickwicka”. W poemacie Dickensa powtarza się eksklamacja, że bluszcz to dziwne ziele; rośnie w ruinach i na cmentarzach, otula drzewa i nagrobki, pozostaje zielony, kiedy ludzie przemijają, pnie się, mimo że czas upływa.
Artysta Grzegorz Hańderek, nawiązując do płożącej i pnącej natury rośliny, w geście protestu tnie concertinę, kawałki układa na podłodze, aby pokazać analogie oraz przeciwieństwa między polityką a naturą, między kulturą a światem roślinnym. Zaskakuje skala – maleńki kawałek łodygi na plakacie i duża przestrzeń wypełniona żyletkowy drutem. Prawie cała ciemna podłoga pokryta jest kawałkami drutu, nieregularnie pociętymi i rozłożonymi dość chaotycznie; niektóre kawałki wystają ponad powierzchnię podłogi, wznoszą się na niewielką wysokość na kilku fragmentach ścian. Wzdłuż sufitu ciągnie się oświetlenie o białej i żółtawej barwie.
Rozłożone na podłodze fragmenty drutu ostrzowego wyznaczają granicę; przypominając rzekę, którą trudno przekroczyć, jezioro z pokruszonym lodem, którego nie można przejść, trochę jak w dwu opowieściach Hansa Christiana Andersena, o Królowej Śniegu, Gerdzie i Kaju oraz o matce podążającej za umierającym dzieckiem, aby je uratować. Rzeka lub jezioro tworzą naturalne bariery, a wynaleziona przez człowieka bariera natury technicznej okazuje się pułapką przynoszącą śmierć żywym istotom.
W „Psalmie” z tomu „Wielka liczba” (1976) ironicznie wobec człowieka przedstawia Szymborska porządek natury (np. liguster, właściwie ligustr „przemyca przez rzekę stutysięczny listek”) i porządek ludzki, który wyznacza sztywno granice miedzy państwami, narodami, ludźmi. Bluszcz, inna roślinność i zwierzęta mogą przekraczać granice, a człowiek na ogół prawie szczelnie je zamyka. „Psalm” kończy gorzką pointą „Tylko co ludzkie potrafi być prawdziwie obce”.
Co kryje się pod powierzchnią ekspozycji, na co zwraca uwagę widz, który przychodzi ze swoją wiedzą o świecie, czerpaną z obrazów i słów, ze swoimi emocjami, pamięcią obrazów, które oglądał, a to wszystko dotyczy montowania concertiny nad przygraniczną rzeką? Co można zrobić z kawałków concertiny? Jeśli drut jest w zwojach, wiadomo, po co zostanie rozwinięty i umocowany. Ale jeśli jest pocięty? Coś, co jest groźne, opresyjne i może zranić, zmienia się w coś innego, skłaniając do refleksji. Przypomina bluszcz, roślinę jednak przyjazną człowiekowi, ale przypomina też o wszystkich zagrożeniach i ranach ciętych.
Kawałki drutu rozsypane czy ułożone na podłodze zamykają, zagradzają przestrzeń tak, że nie można przejść na drugą stronę. Drut zagarnia wciąż nową przestrzeń, zaczyna się piąć do góry. Instalacja przypomina rozlewającą się rzekę, z taflą wody lśniącą srebrzyście w dzień lub w nocy. To nie jest jednak srebro biżuterii, na przykład z wykutymi liśćmi bluszczu. To nie jest „srebro ryb”, o którym kiedyś pisał Krzysztof Środa. To nie jest puszcza, która lśni jak żywe srebro, ani „srebrne wióry gwiazd” z poetyckich zdań Andrzeja Muszyńskiego. Srebrna barwa concertiny staje się upiorna, chociaż artysta użył drutu - z wyobraźnią i empatią - do stworzenia innego obrazu i innych znaczeń, bliskich po części grafice czy sztuce japońskiej.
Instalacja Grzegorza Hańderka podobała mi się, zaskoczyła bogactwem znaczeń. Jak tekst zapisany na ogół czarną czcionką na białej kartce, tak w tej instalacji site-specific srebro metalu przykuwa uwagę w białych ścianach sali wystawienniczej, skłania do wpatrywania się, wsłuchiwania, namysłu odpowiedzialności i nadziei. Cieszę się na przygotowywany do wystawy katalog, zapowiadany jako esej słowno-wizualny.
Literatura:
Kuryłowicz B.: „Konotacje tekstowe a pojęciowy model słowa (na przykładzie wyrazu bluszcz w poezji młodopolskiej)”. „Poznańskie Studia Polonistyczne. Seria językoznawcza” 2010, nr 17. https://pressto.amu.edu.pl/index.php/pspsj/article/view/2137.
Muszyński A.: „Koncertina. Z ilustracjami i wierszami Sarwat Matuk w przekładzie Agnieszki Piotrowskiej”. Warszawa 2023.
Szyjkowska-Piotrowska A.: „Kamień – papier – nożyce. Wrażliwość metamorficzna jako projekt sztuki i filozofii”. Ilustracje i interwencje obrazami Błażej Ostoja Lniski. Gdańsk 2024.
„Hedera helix”. Grzegorz Hańderek. 17.01-20.02.2015. Miejska Galeria Sztuki OBOK w Tychach.
| Zadanie dofinansowane ze środków budżetu Województwa Śląskiego. Zrealizowano przy wsparciu Fundacji Otwarty Kod Kultury. |
![]() |
![]() |










ISSN 2658-1086

