ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

15 lutego 4 (508) / 2025

Patrycja Korczago,

JASNYM ŚWIATŁEM MALOWANE ('VIVA MARIA!', REŻ. WITOLD MAZURKIEWICZ)

A A A
Teatr Polski w Bielsku-Białej z dumą i szacunkiem odnosi się do postaci znanej bielszczanki, Marii Koterbskiej. Na deskach tej właśnie sceny artystka wystąpiła w pierwszym powojennym przedstawieniu „Krakowiacy i Górale" Jana Nepomucena Kamińskiego w reżyserii Rudolfa Luszczaka. Świętowano tu wraz z jubilatką jej 90. urodziny, a we wrześniu 2021 roku koncertem „Karuzela Pani Marii” poświęconym przebojom zmarłej w tym samym roku słynnej piosenkarki, zainaugurowano cykl koncertów w oknie teatru. W grudniu 2024 roku z okazji stulecia urodzin królowej polskiego swingu przygotowano na bielskiej scenie premierę spektaklu muzycznego „Viva Maria!”. Twórcą scenariusza musicalu jest syn artystki – aktor, piosenkarz i kompozytor Roman Frankl. Koncepcja opiera się na książce „Maria Koterbska. Karuzela mojego życia” autorstwa Frankla, stanowiącej spisane przez niego wspomnienia matki. Przedstawienie dotyczy jednak wybranego okresu życia i kariery piosenkarki, tj. od lat powojennych do legendarnego, triumfalnego występu artystki w Hali Mirowskiej w Warszawie w 1954 roku. Historia tej dekady zostaje opowiedziana w dwóch tonacjach: czarno-białej, symbolizującej trudne czasy końca wojny i mrocznych lat stalinowskich oraz wielobarwnej, oddającej w zamyśle twórców spektaklu jasną osobowość artystki, która jako pierwsza wprowadziła do szarej, polskiej rzeczywistości powiew zachodu, czyli radosną energię swingu.

O muzycznej karierze artystki, która miała studiować farmację, przesądził udział w studenckim koncercie. Jej występ zachwycił bowiem szefa Orkiestry Rozgłośni Śląskiej Polskiego Radia w Katowicach Jerzego Haralda. Od momentu, gdy w prowadzonej przez Haralda kultowej audycji „Melodie świata” zabrzmiał głos Marii Koterbskiej, rozpoczęła się wielka popularność piosenkarki. Cała Polska śpiewała jej największe przeboje, takie jak: „Karuzela”, „Brzydula i rudzielec”, „Augustowskie noce”, „Serduszko puka w rytmie cza-cza”, „Parasolki” czy „Mój chłopiec piłkę kopie”. Uśmiechnięta, z nienaganną dykcją i wdziękiem, kolorowała świat. Dotyczyło to nie tylko swobody jej zachowania scenicznego, lecz także ubioru. Powojenna młodzież w szarych, unifikujących strojach chciała wyglądać tak barwnie, jak Koterbska. Życzenie to na bielskiej scenie spełniła autorka kostiumów Iga Sylwestrzak, ubierając aktorów w kreacje inspirowane krojami z lat 40 i 50. Falujące na parkiecie jaskrawe sukienki bez halek, na bazie koła, przypominają kolorowe parasolki. W innych scenach pojedyncze, barwne kreacje stanowią dominantę w kompozycji czaro-białych obrazów. 

Na uwagę zasługują żywiołowe układy choreograficzne pomysłu Katarzyny Zielonki, dla której inspiracją były – jak sama zdradziła podczas próby medialnej – taneczne występy znanej amerykańskiej piosenkarki Beyoncé. Gdy przestaje grać PRL-owskie radio, a na scenę wchodzi zespół muzyczny i śpiewa Maria Koterbska (podczas pierwszej premiery grana przez Żanetę Rus) bledną przywołane w opowieści scenicznej bolesne wspomnienia o tygodniowym pobycie więziennym artystki, o 11-letnim wyroku w sfingowanym procesie jej brata Kazimierza, żołnierza AK oraz o późniejszych problemach z władzą komunistyczną, która bacznie przyglądała się jej twórczości, by w końcu na pewien okres zakazać nagrywania i występów w Warszawie. 

Niewątpliwym walorem spektaklu jest także grana na żywo muzyka i różnorodność aranżacyjna piosenek Marii Koterbskiej w opracowaniu Jacka Obstarczyka. Dynamikę widowiska wzmacnia pomysłowa scenografia Damiana Styrny, której bazę stanowią niezależnie obracające się graniastosłupy o podstawie trójkąta. Jedna ze ścian każdego z nich wyposażona jest we wnękę, imitującą różne wnętrza. Dzięki tym rozwiązaniom możliwe są szybkie zmiany miejsca akcji, którym dodatkowej dynamiki dodają także nowoczesne projekcje i animacje. I tak, przestrzenią wydarzeń staje się raz Bielsko-Biała, to znów katowickie radio, ministerstwo w Warszawie czy cela więzienia we Wronkach. Rytm przewijających się scen i obrazów daje wrażenie zarejestrowanej na taśmie opowieści filmowej.

Reżyserowi spektaklu Witoldowi Mazurkiewiczowi udało się stworzyć przedstawienie wielowarstwowe. Choć spektakl osadzony jest w powojennej rzeczywistości to dzięki nowoczesnym narzędziom przekazu i zróżnicowanym aranżacjom muzycznym zyskuje formę współczesnego musicalu, który twórczością Marii Koterbskiej może zainteresować także młode pokolenie odbiorców. 

Interesującym rozwiązaniem zastosowanym w spektaklu są dwie bliźniacze role. Pierwsza to postać Marii Koterbskiej, grana zamiennie przez Żanetę Rus (pierwsza premiera) i Dominikę Handzlik (druga premiera) – aktorki wyłonione spośród pięćdziesięciu kandydatek w drodze ogólnopolskiego castingu. Obie, nieco odmienne kreacje, zasługują na uznanie. Podobnie zresztą jak rola Jerzego Haralda – również podzielona na dwóch aktorów (Romana Frankla i Grzegorza Sikorę). Interesujące postacie komunistycznych urzędników stworzyli także Rafał Sawicki i Tomasz Lorek, a także grająca rolę fanatycznej sekretarki Wiktoria Węgrzyn-Lichosyt. Niemniej oryginalne, epizodyczne role powołali do życia Oriana Soika, Anna Guzik-Tylka, Marta Gzowska-Sawicka, Mateusz Wojtasiński, Michał Czaderna i Adam Myrczek. Nie można jednak nie wspomnieć i o tym, że przywołana na bielskiej scenie historia to także opowieść o pięknej i wieloletniej miłości Marii Koterbskiej i wspierającego ją męża Jana Frankla (Karol Jasiński). Nade wszystko jednak jest to opowieść o sile muzyki i pasji, która nadaje kolorowych odcieni szarym, ludzkim dniom.
 

Roman Frankl: „Viva Maria!”. Reżyseria: Witold Mazurkiewicz. Scenografia, animacje: Damian Styrna. Kostiumy: Iga Sylwestrzak. Aranżacje i kierownictwo muzyczne: Jacek Obstarczyk. Choreografia: Katarzyna Zielonka. Światło: Artur Wytrykus. Animacje: Eliasz Styrna. Przygotowanie wokalne: Beata Przybytek. Premiera: 14.12.2024, Teatr Polski, Bielsko-Biała.

Fot. Dorota Koperska.