SPALONE ZŁUDZENIA (JIŘÍ BŘEZINA: 'NA POPIÓŁ')
A
A
A
Fakt, że śledztwa Tomáša Volfa nie są moją ulubioną serią w ramach Czeskiego Krymi, nie świadczy o słabej jakości książek Jiříego Březiny – to raczej świadectwo wyjątkowości innych propozycji Wydawnictwa Afera w tym gatunku. Same w sobie bowiem powieści o policjancie, który mimo talentu do rozwikływania trudnych spraw wciąż ma kłopoty (rozwiązuje bowiem sprawy dla wielu niewygodne), zdecydowanie są porządnymi kryminałami, sprawnymi, logicznymi.
Trzecia, po „Przedawnieniu” i „Południcy”, odsłona cyklu wreszcie ma dać Tomašowi odmianę losu. Przenosiny do Pragi, nowy początek, ciekawa sprawa spalonych zwłok… Wątek badania, czy w ogóle doszło do zbrodni, przepleciony zostaje w powieści „Na popiół” pomaturalnym pamiętnikiem sprzed lat, w którym pewna dziewczyna relacjonuje swoje życie po tym, jak zdecydowała, że zamiast iść na studia, wyprowadzi się do dziadka na prowincję i będzie pracować w sklepie. W jaki sposób te sprawy – świeże śledztwo Volfa i pamiętnik Veroniki – się łączą? To właśnie jeden z najciekawszych aspektów nowego tomu, zwłaszcza gdy przesłuchania przedstawicieli praskiego półświatka, do którego należała zmarła, doprowadzą do rozmów z osobami, które opisała inna kobieta: „»Przedziwne doświadczenie«, pomyślał Tomáš. Zobaczyć kulisy zbrodni, porozmawiać ze starszymi wersjami ludzi, których znał z pamiętnika Veroniki (…)” (s. 217).
„Na popiół” czyta się błyskawicznie, śledztwo wciąga i nie rozczarowuje ani przebiegiem, ani rozwiązaniem (szczegółów fabuły celowo nie zdradzę). Březina znów podkreśla, że praca policji bywa żmudna, zabiera życie prywatne, a czasem ma szansę powodzenia tylko, gdy wyjdzie się poza standardowy zakres obowiązków (tu choćby trudny do przeprowadzenia eksperyment pożarowy z „efektem knota”, wynikający wyłącznie z determinacji Volfa i paru innych, nomen omen, zapaleńców). Cieszy mnie też, że chociaż co do zasady autor wierny jest swojej dewizie, że chce po prostu pisać kryminały, ciekawie rozbudowano wątek Veroniki, co pozwala spojrzeć inaczej także na sytuację Tomáša. Obok śledztwa ważne w „Na popiół” wydaje się bowiem zderzenie oczekiwań i rzeczywistości, wspólne dla obu postaci. Dziewczyna zupełnie inaczej wyobrażała sobie życie u dziadka i relacje z dawnymi przyjaciółmi z beztroskich wakacyjnych czasów, gdy przyjeżdżała z miasta. Volf natomiast zamiast świetlnego nowego początku dostaje wrogo nastawionych współpracowników, trudnego szefa i poczucie, że może warto się poddać i rzucić niewdzięczny zawód.
Losy Veroniki, gdy wyobrażenia brutalnie prysną, okażą się ponure, a rzekomo bliscy wokół niej – raczej paskudni. Volf odkryje prawdę i zjedna sobie w końcu ludzi z nowej jednostki, ale przy okazji zdobędzie jeszcze więcej wiedzy o brudzie świata i o tym, że ludzie zdolni są do strasznych podłości. Słodko-gorzki posmak tego sukcesu sprawia, że „Na popiół” warto docenić nie tylko za misternie poprowadzoną sprawę, ale też za niełatwe wnioski, jakie z niej płyną.
Nadal nie będzie to więc moja ulubiona seria, ale trzeci tom okazuje się w jej ramach ulubionym – chyba najspójniejszym, na pewno najpłynniej napisanym. Cieszę się, że w oryginale powstały już kolejne trzy, które można przetłumaczyć. Nie każdy kryminał musi mieć bardzo rozbudowane postaci czy szerokie społeczne konteksty – czasem wystarczy dobry pomysł na detektywistyczną zagadkę, byleby go nie spalić na popiół.
Trzecia, po „Przedawnieniu” i „Południcy”, odsłona cyklu wreszcie ma dać Tomašowi odmianę losu. Przenosiny do Pragi, nowy początek, ciekawa sprawa spalonych zwłok… Wątek badania, czy w ogóle doszło do zbrodni, przepleciony zostaje w powieści „Na popiół” pomaturalnym pamiętnikiem sprzed lat, w którym pewna dziewczyna relacjonuje swoje życie po tym, jak zdecydowała, że zamiast iść na studia, wyprowadzi się do dziadka na prowincję i będzie pracować w sklepie. W jaki sposób te sprawy – świeże śledztwo Volfa i pamiętnik Veroniki – się łączą? To właśnie jeden z najciekawszych aspektów nowego tomu, zwłaszcza gdy przesłuchania przedstawicieli praskiego półświatka, do którego należała zmarła, doprowadzą do rozmów z osobami, które opisała inna kobieta: „»Przedziwne doświadczenie«, pomyślał Tomáš. Zobaczyć kulisy zbrodni, porozmawiać ze starszymi wersjami ludzi, których znał z pamiętnika Veroniki (…)” (s. 217).
„Na popiół” czyta się błyskawicznie, śledztwo wciąga i nie rozczarowuje ani przebiegiem, ani rozwiązaniem (szczegółów fabuły celowo nie zdradzę). Březina znów podkreśla, że praca policji bywa żmudna, zabiera życie prywatne, a czasem ma szansę powodzenia tylko, gdy wyjdzie się poza standardowy zakres obowiązków (tu choćby trudny do przeprowadzenia eksperyment pożarowy z „efektem knota”, wynikający wyłącznie z determinacji Volfa i paru innych, nomen omen, zapaleńców). Cieszy mnie też, że chociaż co do zasady autor wierny jest swojej dewizie, że chce po prostu pisać kryminały, ciekawie rozbudowano wątek Veroniki, co pozwala spojrzeć inaczej także na sytuację Tomáša. Obok śledztwa ważne w „Na popiół” wydaje się bowiem zderzenie oczekiwań i rzeczywistości, wspólne dla obu postaci. Dziewczyna zupełnie inaczej wyobrażała sobie życie u dziadka i relacje z dawnymi przyjaciółmi z beztroskich wakacyjnych czasów, gdy przyjeżdżała z miasta. Volf natomiast zamiast świetlnego nowego początku dostaje wrogo nastawionych współpracowników, trudnego szefa i poczucie, że może warto się poddać i rzucić niewdzięczny zawód.
Losy Veroniki, gdy wyobrażenia brutalnie prysną, okażą się ponure, a rzekomo bliscy wokół niej – raczej paskudni. Volf odkryje prawdę i zjedna sobie w końcu ludzi z nowej jednostki, ale przy okazji zdobędzie jeszcze więcej wiedzy o brudzie świata i o tym, że ludzie zdolni są do strasznych podłości. Słodko-gorzki posmak tego sukcesu sprawia, że „Na popiół” warto docenić nie tylko za misternie poprowadzoną sprawę, ale też za niełatwe wnioski, jakie z niej płyną.
Nadal nie będzie to więc moja ulubiona seria, ale trzeci tom okazuje się w jej ramach ulubionym – chyba najspójniejszym, na pewno najpłynniej napisanym. Cieszę się, że w oryginale powstały już kolejne trzy, które można przetłumaczyć. Nie każdy kryminał musi mieć bardzo rozbudowane postaci czy szerokie społeczne konteksty – czasem wystarczy dobry pomysł na detektywistyczną zagadkę, byleby go nie spalić na popiół.
Jiří Březina: „Na popiół”. Przeł. Agata Wróbel. Wydawnictwo Afera. Wrocław 2025 [seria: Czeskie Krymi].
| Zadanie dofinansowane ze środków budżetu Województwa Śląskiego. Zrealizowano przy wsparciu Fundacji Otwarty Kod Kultury. |
![]() |
![]() |












ISSN 2658-1086

