ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

15 kwietnia 8 (512) / 2025

Luiza Stachura,

RZĄD DUSZ (LU XUN: 'DO BOJU!')

A A A
Chiński pisarz Lu Xun (魯迅, właściwie 周樹人, Zhou Zhangshou) żył w latach 1881-1936. Jego twórczość w ogromnym stopniu wpłynęła na współczesną literaturę chińską, nie tylko dlatego, że pioniersko używał języka mówionego (白話, baihua) w literaturze, a nie naówczas obowiązującego klasycznego języka chińskiego (文言文, wenyanwen) – w maju 1918 roku w jednym z czasopism opublikował opowiadanie „Dziennik szaleńca” zapisane w języku potocznym. Nota bene, postulował również przejścia od znaków do zapisu fonetycznego języka chińskiego. Tym, co sprawia, że do dziś cieszy się popularnością w Chinach, szczególnie wśród dojrzalszych czytelników, są jego wezwanie do przebudzenia dusz i skonfrontowania się z prawdą, przenikliwość, sarkazm, ostry, dosadny język obnażający i piętnujący wady narodowe, o czym więcej pisze w eseju „Mistrz włóczni i sztyletu” sinolożka Katarzyna Sarek, jedna z tłumaczek – obok Marii Jarosz – przedmowy oraz czternastu opowiadań z tomu „Do boju!” oryginalnie wydanego w 1922 roku, a po ponad stu latach ukazującego się w języku polskim nakładem Państwowego Instytutu Wydawniczego. Polskiemu odbiorcy Lu Xun nie jest całkiem nieznany, bowiem kilka jego utworów, w tym część ze składających się na zbiór „Do boju!”, pojawiało się już w różnych antologiach – warto wymienić dwujęzyczny polsko-chiński zbiorek „Opowiadania” (Wydawnictwo Akademickie Dialog, 2015) zawierający cztery literackie miniatury Lu Xuna czy publikacje „»Pewnej nocy«. Nowele chińskie z lat 1911-1953” (Czytelnik, 1954), „Współczesne opowiadania chińskie. Antologia część 1” (Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego, 1995) oraz drugą część publikacji „Readers. Przegląd literatury chińskiej” (Wydawnictwo Adam Marszałek, 2023). Natomiast utwór „Prawdziwa historia A Q” doczekał się odrębnego, dwujęzycznego wydania w 2017 roku. Co ciekawe, w latach 1924-1927 Lu Xun pisał eseistyczno-poetyckie „Dzikie trawy” (野草), ale w polskim przekładzie otrzymaliśmy jedynie fragmenty w czasopiśmie „Literatura na Świecie” w numerze 8 (145) z 1983 roku.

Tytuł zbioru opowieści Lu Xuna nie jest przypadkowy – to hasło zagrzewające do walki o przyszłość, o rozwój społeczeństwa i jednostki, o wciąż żywej nadziei, że z zaczadzonego domu uratuje się chociaż jedna dusza. W początkach literackiej przygody miało pomóc pisarzowi, by nie popadł w rozpacz i zniechęcenie, by nie zrezygnował z kolejnych bitew o rząd dusz, w późniejszych zaś latach odezwa „do boju!” skierowana była do „pędzących samotnie dzielnych wojowników, aby nie tracili odwagi w marszu ku przyszłości”. Lu Xun bowiem pragnął wybudzić z letargu rodaków, wyrwać z marazmu, bezwładu, inercji i pobudzić do realnego działania. W związku z tragicznymi doświadczeniami związanymi z tradycyjną medycyną chińską, która nie uratowała zdrowia jego ojca, a okazała się oszustem, kuglarstwem głupców bądź hochsztaplerów, postanowił – o czym nadmienia w przedmowie „Do boju!” – zagłębić medycynę zachodnią. W Japonii podczas studiów w wiejskim regionie rozczarował się miałkością przekazywanych informacji, mityczna potęga medycyny rozpadła się przed jego oczami. Był okres wojny rosyjsko-japońskiej i na zajęciach wyświetlano fotografie wojenne – kiedyś na jednym ze zdjęć zobaczył spętanego Chińczyka, którego oskarżono o bycie szpiegiem rosyjskim, a ludzie zgromadzili, by zobaczyć, jak ścinają mu głowę. Lu Xun uświadomił sobie, że „obywatele słabego i zacofanego kraju, jakkolwiek by byli zdrowi i silni, mogą służyć wyłącznie za mięso armatnie i gapiów tak marnego spektaklu”, toteż uznał, że o te kruche ciała nie ma co walczyć, trzeba zmieniać ducha. A jakżeż inaczej dokonać przebudzenia i przeobrażenia ducha niż za pomocą sztuki, literatury. Zdecydował wtedy dołączyć do ruchu odnowy kultury. Znów jednak zderzenie idealistycznych, młodzieńczych, pełnych entuzjazmu marzeń i wizji z codziennością, z brutalną rzeczywistością, w której brakło sposobu dotarcia do ludzi, sprawiło, że rozrastały się w nim samotność, rozgoryczenie i wściekłość. Porzucił więc sny o pisarstwie, ale nie na długo – jeden z jego przyjaciół rozbudził w nim płomień wojownika walczącego o dusze ludzi. I tak powstał „Dziennik szaleńca” – przełomowy utwór w literaturze chińskiej, napisany językiem potocznym, ostry, bezlitosny w osądzie historii i tradycji kanibalizmu w Państwie Środka. To właśnie opowiadanie otwiera „Do boju!”.

W narracjach Lu Xun prześwitują jego osobiste przeżycia, doświadczenia ze znachorami, rewizje przeszłości, powroty do rodzinnej miejscowości, spotkania i rozstania. Wiele tu bólu i cierpienia w ciszy, w samotności, jak w przypadku matek tracących dzieci ze względu na tyleż bezsilność, ile słabość medycyny, kuglarskie sztuki pseudolekarzy stosujących przerażające praktyki („Lekarstwo”, „Jutro”). W wizerunkach drobnych złodziei, oszustów, lawirantów, cwaniaków znakomicie odzwierciedla tchórzostwo, serwilizm, służalczość, próżniactwo, wygodnictwo, inercję, marazm, zrzucanie odpowiedzialności na innych ludzi bądź na okoliczności, zgnuśniałość, filozofię „nie-ma-większej-różnicy” prowadzącą do nicnierobienia, bycia manekinem, pustą, wydrążoną skorupą („Kong Yiji”, „Włosy”, „Przelotna burza”, „Święto Smoczych Łodzi”, „Prawdziwa historia A Q”, „Króliki i kot”). Konfrontuje pisarz uczciwość z obłudą, hipokryzją, stosowaniem podwójnych standardów („Drobne zdarzenie”), obnaża konformizm, dostosowywanie się do zmieniającej się sytuacji, bycie chorągiewką na wietrze, mechanizm ostracyzmu, wykluczenia, izolacji („Włosy”, „Przelotna burza”). Piętnuje zajadłość, szukanie winnego, na którym dokona się krwawej zemsty za doznane krzywdy, realne czy wyimaginowane („Króliki i kot”). Wskazuje na niebezpieczeństwo życia snem, w ułudzie, iluzorycznym świecie, na granicy zdrowia i choroby, obłędnego, szaleńczego dryfowania po marzeniach, mityzowania rzeczywistości, zatracania się w fantazjach mających ukoić rozczarowanie, odwodzących od realnego działania („Białe światło”). Lu Xun chce jednak widzieć nadzieję w nowych pokoleniach, które zburzą różnice społeczne, klasowość silnie zakorzenione w poprzednich generacjach i infekujące relacje międzyludzkie, niszczące spontaniczne dziecięce przyjaźnie nieznające podziałów i warstw społecznych („Dom rodzinny”). 

Zbiór zamykają dwa utwory o kakofonii przestrzeni chińskiej. W „Kaczej komedii” niewidomy ukraiński poeta Wasyl Jeroszenko, przyjaciel Lu Xuna, zwraca uwagę podczas wizyty w Pekinie na ciszę, milczenie przyrody, brak muzyki przestrzeni, która go zachwycała na przykład podczas nocy spędzanych w Mjanmie (Birmie), więc jako namiastkę melodii świata Lu Xun oferuje mu… rechot żab. „Opera we wsi” zaś to dwie nieudane wyprawy narratora (porte-parole Lu Xuna) na operę chińską, ale hałas, dudnienie, wrzaski w teatrze przyprawiają go rozstrój nerwowy. Przypomina sobie jednak, że jako dziecko pojechał na przedstawienie z okazji święta ludowego do innej wioski, przywodzące na myśl operowe wykonania. Ale czy to chodzi o otwartą przestrzeń, gdzie dźwięki inaczej się roznoszą, czy może o dziecięcą wyobraźnię i ekscytację z eskapady przedłużającej się do nocnych godzin?

Miniatury literackie, szkice, nowele i dłuższe opowiadania Lu Xuna w zbiorze „Do boju!” to lustra, w których przegląda się czytelnik. Są chropowate, surowe, ostre, krystaliczne, zwłaszcza w puentach zimne i bezwzględne, raniące, przenikające do wnętrza, drążące podskórne korytarze, nie zawsze łatwe w odbiorze, wymagające. Jeśli odbiorca pozostanie na powierzchni słów i opowieści, nie dostrzeże pęknięć, rys otwierających przejście do wnętrza, gdzie słychać wezwanie chińskiego pisarza do przebudzenia ze snu marionetki, zerwania sznurków kukiełki w teatrze fikcji, wyrwania się ze sztywnych ram i odejścia od utartych dróg i szablonowego myślenia. Wybrzmiewają w narracjach Lu Xuna gorycz i rozczarowanie kondycją człowieka, docinanego, dostosowującego się do narzuconych form, uwięzionego w skostniałym języku, w schematach zachowań. Jakże aktualne to utwory w obecnych czasach pogłębiającej się w różnych aspektach życia manipulacji, infekowania codzienności dezinformacjami, prób sterowania i programowania umysłami, wzmożonych nachalnych działań sprzedawców marzeń, kuglarzy i żonglerów, znachorów, pseudoznawców chorób dusz i ciał.
Lu Xun: „Do boju!”. Przeł. Maria Jarosz, Katarzyna Sarek. Państwowy Instytut Wydawniczy. Warszawa 2025 [Proza Dalekiego Wschodu].