ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

15 maja 10 (514) / 2025

Andrzej Ciszewski,

WICHRY HISTORII (MATTÉO)

A A A
Urodzony 14 kwietnia 1954 roku Jean-Pierre Gibrat („Lot kruka”, „Pinokia”) dorastał w środowisku, w którym istotną rolę odgrywały myśl lewicowa oraz działalność związków zawodowych. Jednocześnie, należąc do powojennego pokolenia, francuski scenarzysta i rysownik niejednokrotnie snuł refleksję na temat tego, jak mogłoby wyglądać jego życie, gdyby przyszedł na świat kilka dekad wcześniej.

Przytoczone powyżej elementy biografii Gibrata stanowią istotny kontekst dla składającego się z sześciu cykli komiksowego eposu „Mattéo”, którego tytułowy bohater (pełniący jednocześnie obowiązki narratora) wikła się w szereg dramatycznych perypetii, odgrywając epizodyczną, choć znamienną rolę na arenie Historii. W ramach pierwszej „epoki” wchodzącej w skład omawianego integrala (dotyczącej wydarzeń z okresu 1914-1915) poznajemy okoliczności, w jakich protagonista trafia na front zachodni, walcząc o przetrwanie w piekle okopów. Przybycie Mattéa do ogarniętego rewolucją Petersburga stanowi punkt wyjścia dla przejmujących wydarzeń stanowiących osnowę drugiej epoki (1917-1918), podczas gdy powrót do Paryża doby rządów  Frontu Ludowego jest kluczowym elementem opowieści osadzonej w trzeciej epoce (sierpień 1936).

Wkraczając w czwartą epokę (sierpień-wrzesień 1936), przenosimy się do Hiszpanii, gdzie Mattéo walczy w szeregach Brygad Międzynarodowych. Kolejny, piąty już etap dziejowy (cezura czasowa to sierpień 1936–styczeń 1939), dotyczy niełatwego powrotu udręczonego kombatanta do Francji, natomiast szósta epoka (poświęcona wydarzeniom rozgrywającym się między 2 września 1939 roku a 3 czerwca 1940) dokumentuje swoistą odyseję – prowadzącą wprost na wybrzeże Dunkierki – w ramach której narrator udaje się na spotkanie ze swoim nigdy niewidzianym synem.

Niejednoznaczne dramatis personae wiodące długie, światopoglądowe dysputy; bardzo dobrze uchwycony społeczno-polityczny klimat kolejnych epok, jak również udane zbilansowanie wątków historycznych, militarnych, obyczajowych oraz melodramatycznych: to najważniejsze, choć nie jedyne atuty scenopisarskiej pracy Gibrata. Autor za sprawą zwiewnej, realistycznej kreski oddaje nie tylko bogatą gamę emocji malujących się na obliczach postaci, ale także skrupulatnie rekonstruuje topografię miast i urokliwych plenerów, nasycając kadry (zarówno te mniejsze, jak i te przyjmujące kształt całostronicowych paneli) subtelną aurą poezji.

Elegancki, zamknięty w twardej oprawie, liczący 408 stron oraz ozdobiony rewelacyjną wyklejką wolumin (za sprawą pokaźnej porcji partii dialogowych) oferuje kilkugodzinną lekturę, a przy tym potężny ładunek estetycznych doznań. Zachęcam!
Jean-Pierre Gibrat: „Mattéo” („Mattéo vol. 1-6”). Tłumaczenie: Wojciech Birek. timof comics. Warszawa 2025.