W GĄSZCZU SURREALIZMU/ÓW (JERZY FRANCZAK: 'ZEMSTA WYOBRAŹNI')
A
A
A
Surrealizm – ruch artystyczny, z którym zarówno artyści/artystki, jak i badacze/badaczki zmagają się od dekad, zrzesza(ł) artystów i artystki, którzy/które w pełni ponoszą odpowiedzialność za te zmagania. Lista zjawisk, cech, dzieł i osobowości z nim związanych jest tak długa i pełna zaskoczeń, że rozpoczynając związane z nim badania, można stracić rezon w kilka lekturowych godzin. Dynamiczny, nieprzewidywalny, z jednej strony – wyczerpany i formalnie zakończony w latach 60. ubiegłego wieku, z drugiej – wciąż aktywnie pobudzający wyobraźnię twórczą, inspirujący i obecny we współczesnych dyskursach artystycznych. Obecny, bo stworzony zgodnie z surrealistycznym przepisem Agnieszki Taborskiej „Jak i dlaczego pisać manifesty”: „Przede wszystkim nie zabieraj się do pisania manifestu, jeśli nie targa tobą złość bądź inne emocje, na przykład chęć przekazania potomnym arcyważnego przesłania. Dobrym bodźcem jest potrzeba zgromadzenia wokół siebie uczniów, naśladowców, dworu, krótko mówiąc: instynkt przywódczy. Manifest jak się patrzy powinien prowokować, często kosztem wyśmiania czytelników (co może się oczywiście obrócić przeciw tobie)” (Taborska 2021: 42).
Oczywiście najważniejsze, także w oparciu o przesłanie „Manifestu surrealizmu”, wydawały się zawsze „senne” wyprawy założycieli ruchu. Zafascynowany myślą Freuda André Breton pisał: „Umysł człowieka śniącego jest całkowicie zadowolony z tego, co się dzieje. Nie wyłania się niepokojące pytanie, co jest, a co nie jest możliwe. Zabijaj, szybuj w powietrzu, kochaj, ile zechcesz. A jeśli umierasz, czy nie masz pewności, że powstaniesz z martwych? Pozwól się prowadzić, Twoja zwłoka nie zwolni biegu wydarzeń. Nie masz imienia. Wszystko przychodzi z nieocenioną łatwością” (Breton 1976: 65). Warto jednak przyjrzeć się innym kierunkom, które zainteresowały surrealistów i sprawiły, że jest to wciąż tak popularne zjawisko artystyczne.
Jak zauważa Jerzy Franczak w wywiadzie, który dla „Nowych Książek” przeprowadził Wojciech Rusinek, narracja utrwalona wokół artystycznych zjawisk, które dookreślamy mianem surrealistycznych, jest błędna i nie oddaje skali zjawiska: „Ta dominująca narracja, która jest czysto anegdotyczna, scentrowana, odpolityczniona. Od lat obcujemy z surrealizmem oswojonym i ugłaskanym, muzealnym i niegroźnym. Pomyślałem, że warto przypomnieć najbardziej ryzykowne działania, które zainspirowali Breton i jego koledzy: ekscentryczne gry estetyczne i egzystencjalne, ekstremalne doświadczenia mentalne, polityczne radykalizmy. Mam nadzieję, że udało mi się oddać coś z tej gwałtownej przygody duchowej, z tego wielkiego eksperymentu, w którym sztuka miała być jedynie narzędziem, bo chodziło o całkowite, rewolucyjne przekształcenie świata. To wszystko było moim zamierzeniem od początku, ale miałem też ukryty cel. Ostatecznie wróciłem do lektur sprzed 20–30 lat… Bo wiesz, ja się surrealizmem nigdy nie zajmowałem naukowo, nie żywiłem się też nim regularnie jako czytelnik, to była moja nastoletnio-młodzieńcza awantura. No więc szedłem wstecz po własnych śladach, żeby skonfrontować się z tamtym młodym poetą z przełomu wieków, ogarniętym obsesją na punkcie wyzwolonej wyobraźni. Oczywiście nie przeżyłem ponownie dawnych olśnień, to chyba nigdy tak nie działa. Przeżyłem sporo zawodów, trochę się wynudziłem, trochę pośmiałem – są miejsca, w których piszę wprost, co mnie męczy albo nudzi – ale też miałem całkiem nowe odkrycia. Moją uwagę przykuły rzeczy, na które kiedyś byłem zupełnie niewrażliwy” („»Po wyobraźni…”2025).
Tak właśnie Franczak próbuje pokazać surrealizm w swojej najnowszej książce „Zemsta wyobraźni”. Choć, opisując surrealizm, nie jest w stanie autor uciec od żywiołu anegdotycznego, to przyjmuje on tutaj nieco inną, oryginalną formę. Dostajemy do ręki nie tylko książkę realizująca bardzo istotny w badaniach nad surrealizmem postulat dalszego odkrywania, podążania ścieżkami, które nurt w swym, o zgrozo, kanonicznym kształcie, zdołał połowicznie zarysować. „Zemsta wyobraźni” ukazuje bowiem także ciągłość, dostrzegając surrealizm czy neosurrealizm tam, gdzie zwykle był pomijany. Dodatkowo, tym, co w moim odbiorze stanowi niezaprzeczalną zaletę tej książki, jest przesunięcie żywiołu anegdotycznego na własne odkrywanie śladów surrealizmu, ścieżkę badawczą, a także subiektywną poniekąd lekturę – zarówno na etapie selekcji tekstów, jak i w późniejszym ich odczytaniu. Franczak potrafi jednak zachować w tym niezwykłą równowagę – badawczo bowiem nie można zarzucić tej pracy selektywności na poziomie doboru źródeł, zarysowaniu kontekstów, a jednocześnie to lektura osobna, niesztampowa, spełniająca niejako surrealistyczne postulaty stawiania oporu, przełamywania form. Pozwala nam to na zagłębienie się w lekturze dalekiej od literaturoznawczej schematyczności, a jednocześnie rzetelnej badawczo.
Na książkę składają się spójne, pogłębiające analitycznie poszczególne wątki historii surrealizmu eseje, odnoszące się do podstaw i początków, ewolucji i zmian, które przyniosły surrealizmowi wojna i okupacja, by ostatecznie udzielić odpowiedzi na pytanie, co stało się z tym niezwykle prężnym artystycznym tworem po oficjalnym rozpadzie grupy. Publikacja podzielona została na trzy części: I. Stulecie okrutnych cudów; II. Wyzwalanie; III. Fikcjonowanie. Książka odnosi się więc do setnej rocznicy ogłoszenia przez Bretona „Manifestu surrealizmu”, ale nie zatrzymuje się jedynie na powtarzaniu historii artystów i artystek skupiających się wokół „papieża surrealizmu”. Przesuwa kolejne etapy tej opowieści w głąb tego, co łączyło i dzieliło twórców ruchu, ale także tego, co ich ostatecznie rozdzieliło, jak potoczyły się losy poszczególnych surrealistów i surrealistek (w czasie lektury pierwszej części zdecydowanie pomaga uprzednia wiedza, bo Franczak nie powtarza już, stara się przynajmniej nie powtarzać, tych faktów i anegdot, które stworzyły obiegową charakterystykę surrealizmu).
W niniejszym omówieniu, żeby nie zdradzać wszystkich smaczków książki, zwrócę tylko uwagę na dwie zasadnicze kwestie – wyzwania ekonomiczne i komercjalizację sztuki oraz trwałość surrealizmu w literaturze powojennej. Narrację okołoekonomiczną o surrealizmie i jego, ostatecznie trwałym, choć nie dla wszystkich tak samo istotnym, buncie przeciwko sztuce „wystawianej na sprzedaż”, autor obrazuje głównie za pomocą przykładu działalności Salvadora Dalego: „Dali najśmielej spośród wszystkich twórców z tego kręgu wyszedł poza mury galerii i muzeów, chociażby w stronę przemysłu modowego (…). Remedios Varo projektowała reklamy dla firmy Bayer, próbując tyleż zobrazować w oryginalny sposób ból czy bezsenność, co zmanipulować widza i nakłonić do wyboru konkretnej marki. Surrealizm od początku zajmował się ośmielaniem fantazji i uwalnianiem fantazmatów – było jedynie kwestią czasu, kiedy zostaną one zaprzęgnięte do konstruktywnej pracy” (s. 95).
Choć autor nie pokazuje nam może nowego oblicza surrealizmu, na pewno pozwala ujrzeć działania poszczególnych jego przedstawicieli i przedstawicielek z innych perspektyw (w tym politycznej, ekonomicznej, geograficznej), dzięki czemu możemy także zadać tej twórczości zupełnie inne pytania, zwłaszcza to najważniejsze – o żywotność nurtu: „Nie znaczy to bynajmniej, że wyzwolona imaginacja całkowicie utraciła moc inspirowania oporu i budowania alternatyw. Świadczy o tym dobitnie historia surrealizmu za oceanem: jego konsumpcja nie tylko odmieniała poetykę reklam czy rynek towarów luksusowych, ale też rozbijała dominujące idee sztuki współczesnej. (…) Krzyżowanie się surrealizmu z telewizją, designem, muzyką pop i teledyskiem dawało efekty nierzadko zaskakujące – także te z pewnością niedające się przeliczyć na dolary” (s. 95-96).
Ogromnym plusem jest w tej książce równościowe podejście do twórczości założycieli ruchu oraz surrealistek, które przez lata pozostawały, niesłusznie, w ich artystycznym cieniu – to dowód na uważność Franczaka, ale także na to, że dykcja o surrealistach/kach przeszła już ostateczną zmianę.
Części drugą i trzecią omawianej książki wypełniają ciekawe i, w pewnym stopniu, nowatorskie analizy twórczości, które unaoczniają popularność i trwałość surrealistycznych wpływów powojennych. Razem z autorem przyjrzymy się więc amerykańskiej kontrkulturze, współczesnej twórczości europejskiej (w tym polskiej), surrealistycznym nitkom w literaturze science fiction, w prozie i poezji, w sztuce performatywnej.
To, co w tej książce niezwykle wartościowe, to ogromna pasja i żyłka niezłomnego poszukiwacza, kogoś, kto nie boi się stawiać śmiałych też badawczych i sprawdzać na oczach czytelników i czytelniczek ich zasadności. „Zemsta wyobraźni” pokazuje więc też niejako tajniki badawczego warsztatu, zmagania się z wieloma pytaniami, lukami w archiwach, niedopowiedzeniami, ale także przekraczaniem ustalonych dawniej ram interpretacyjnych.
Część tekstów była publikowana już wcześniej, ale z przyjemnością przeczytałam je ponownie, w nowym kontekście całości, która zmierza do bardzo istotnych i zmieniających optykę badawczą wobec surrealizmu wniosków. Warto dać się z Franczakiem wciągnąć w wir okrutnych cudów i zmierzyć się z wyobraźnią, która nie przebacza, ale też nie uznaje norm i granic.
LITERATURA:
Breton A.: „Manifest surrealizmu”. W: Ważyk A.: „Surrealizm. Antologia”. Red. A Ważyk. Warszawa 1976.
„»Po wyobraźni spodziewam się wszystkiego«. Z prof. Jerzym Franczakiem rozmawia Wojciech Rusinek”. „Nowe Książki” 2025, nr 5.https://noweksiazki.com.pl/pl/recenzja/po-wyobrazni-spodziewam-sie-wszystkiego?prefix=artykul.
Taborska A.: „Świat zwariował. Poradnik surrealistyczny. Jak przeżyć”. Olszanica 2021.
Oczywiście najważniejsze, także w oparciu o przesłanie „Manifestu surrealizmu”, wydawały się zawsze „senne” wyprawy założycieli ruchu. Zafascynowany myślą Freuda André Breton pisał: „Umysł człowieka śniącego jest całkowicie zadowolony z tego, co się dzieje. Nie wyłania się niepokojące pytanie, co jest, a co nie jest możliwe. Zabijaj, szybuj w powietrzu, kochaj, ile zechcesz. A jeśli umierasz, czy nie masz pewności, że powstaniesz z martwych? Pozwól się prowadzić, Twoja zwłoka nie zwolni biegu wydarzeń. Nie masz imienia. Wszystko przychodzi z nieocenioną łatwością” (Breton 1976: 65). Warto jednak przyjrzeć się innym kierunkom, które zainteresowały surrealistów i sprawiły, że jest to wciąż tak popularne zjawisko artystyczne.
Jak zauważa Jerzy Franczak w wywiadzie, który dla „Nowych Książek” przeprowadził Wojciech Rusinek, narracja utrwalona wokół artystycznych zjawisk, które dookreślamy mianem surrealistycznych, jest błędna i nie oddaje skali zjawiska: „Ta dominująca narracja, która jest czysto anegdotyczna, scentrowana, odpolityczniona. Od lat obcujemy z surrealizmem oswojonym i ugłaskanym, muzealnym i niegroźnym. Pomyślałem, że warto przypomnieć najbardziej ryzykowne działania, które zainspirowali Breton i jego koledzy: ekscentryczne gry estetyczne i egzystencjalne, ekstremalne doświadczenia mentalne, polityczne radykalizmy. Mam nadzieję, że udało mi się oddać coś z tej gwałtownej przygody duchowej, z tego wielkiego eksperymentu, w którym sztuka miała być jedynie narzędziem, bo chodziło o całkowite, rewolucyjne przekształcenie świata. To wszystko było moim zamierzeniem od początku, ale miałem też ukryty cel. Ostatecznie wróciłem do lektur sprzed 20–30 lat… Bo wiesz, ja się surrealizmem nigdy nie zajmowałem naukowo, nie żywiłem się też nim regularnie jako czytelnik, to była moja nastoletnio-młodzieńcza awantura. No więc szedłem wstecz po własnych śladach, żeby skonfrontować się z tamtym młodym poetą z przełomu wieków, ogarniętym obsesją na punkcie wyzwolonej wyobraźni. Oczywiście nie przeżyłem ponownie dawnych olśnień, to chyba nigdy tak nie działa. Przeżyłem sporo zawodów, trochę się wynudziłem, trochę pośmiałem – są miejsca, w których piszę wprost, co mnie męczy albo nudzi – ale też miałem całkiem nowe odkrycia. Moją uwagę przykuły rzeczy, na które kiedyś byłem zupełnie niewrażliwy” („»Po wyobraźni…”2025).
Tak właśnie Franczak próbuje pokazać surrealizm w swojej najnowszej książce „Zemsta wyobraźni”. Choć, opisując surrealizm, nie jest w stanie autor uciec od żywiołu anegdotycznego, to przyjmuje on tutaj nieco inną, oryginalną formę. Dostajemy do ręki nie tylko książkę realizująca bardzo istotny w badaniach nad surrealizmem postulat dalszego odkrywania, podążania ścieżkami, które nurt w swym, o zgrozo, kanonicznym kształcie, zdołał połowicznie zarysować. „Zemsta wyobraźni” ukazuje bowiem także ciągłość, dostrzegając surrealizm czy neosurrealizm tam, gdzie zwykle był pomijany. Dodatkowo, tym, co w moim odbiorze stanowi niezaprzeczalną zaletę tej książki, jest przesunięcie żywiołu anegdotycznego na własne odkrywanie śladów surrealizmu, ścieżkę badawczą, a także subiektywną poniekąd lekturę – zarówno na etapie selekcji tekstów, jak i w późniejszym ich odczytaniu. Franczak potrafi jednak zachować w tym niezwykłą równowagę – badawczo bowiem nie można zarzucić tej pracy selektywności na poziomie doboru źródeł, zarysowaniu kontekstów, a jednocześnie to lektura osobna, niesztampowa, spełniająca niejako surrealistyczne postulaty stawiania oporu, przełamywania form. Pozwala nam to na zagłębienie się w lekturze dalekiej od literaturoznawczej schematyczności, a jednocześnie rzetelnej badawczo.
Na książkę składają się spójne, pogłębiające analitycznie poszczególne wątki historii surrealizmu eseje, odnoszące się do podstaw i początków, ewolucji i zmian, które przyniosły surrealizmowi wojna i okupacja, by ostatecznie udzielić odpowiedzi na pytanie, co stało się z tym niezwykle prężnym artystycznym tworem po oficjalnym rozpadzie grupy. Publikacja podzielona została na trzy części: I. Stulecie okrutnych cudów; II. Wyzwalanie; III. Fikcjonowanie. Książka odnosi się więc do setnej rocznicy ogłoszenia przez Bretona „Manifestu surrealizmu”, ale nie zatrzymuje się jedynie na powtarzaniu historii artystów i artystek skupiających się wokół „papieża surrealizmu”. Przesuwa kolejne etapy tej opowieści w głąb tego, co łączyło i dzieliło twórców ruchu, ale także tego, co ich ostatecznie rozdzieliło, jak potoczyły się losy poszczególnych surrealistów i surrealistek (w czasie lektury pierwszej części zdecydowanie pomaga uprzednia wiedza, bo Franczak nie powtarza już, stara się przynajmniej nie powtarzać, tych faktów i anegdot, które stworzyły obiegową charakterystykę surrealizmu).
W niniejszym omówieniu, żeby nie zdradzać wszystkich smaczków książki, zwrócę tylko uwagę na dwie zasadnicze kwestie – wyzwania ekonomiczne i komercjalizację sztuki oraz trwałość surrealizmu w literaturze powojennej. Narrację okołoekonomiczną o surrealizmie i jego, ostatecznie trwałym, choć nie dla wszystkich tak samo istotnym, buncie przeciwko sztuce „wystawianej na sprzedaż”, autor obrazuje głównie za pomocą przykładu działalności Salvadora Dalego: „Dali najśmielej spośród wszystkich twórców z tego kręgu wyszedł poza mury galerii i muzeów, chociażby w stronę przemysłu modowego (…). Remedios Varo projektowała reklamy dla firmy Bayer, próbując tyleż zobrazować w oryginalny sposób ból czy bezsenność, co zmanipulować widza i nakłonić do wyboru konkretnej marki. Surrealizm od początku zajmował się ośmielaniem fantazji i uwalnianiem fantazmatów – było jedynie kwestią czasu, kiedy zostaną one zaprzęgnięte do konstruktywnej pracy” (s. 95).
Choć autor nie pokazuje nam może nowego oblicza surrealizmu, na pewno pozwala ujrzeć działania poszczególnych jego przedstawicieli i przedstawicielek z innych perspektyw (w tym politycznej, ekonomicznej, geograficznej), dzięki czemu możemy także zadać tej twórczości zupełnie inne pytania, zwłaszcza to najważniejsze – o żywotność nurtu: „Nie znaczy to bynajmniej, że wyzwolona imaginacja całkowicie utraciła moc inspirowania oporu i budowania alternatyw. Świadczy o tym dobitnie historia surrealizmu za oceanem: jego konsumpcja nie tylko odmieniała poetykę reklam czy rynek towarów luksusowych, ale też rozbijała dominujące idee sztuki współczesnej. (…) Krzyżowanie się surrealizmu z telewizją, designem, muzyką pop i teledyskiem dawało efekty nierzadko zaskakujące – także te z pewnością niedające się przeliczyć na dolary” (s. 95-96).
Ogromnym plusem jest w tej książce równościowe podejście do twórczości założycieli ruchu oraz surrealistek, które przez lata pozostawały, niesłusznie, w ich artystycznym cieniu – to dowód na uważność Franczaka, ale także na to, że dykcja o surrealistach/kach przeszła już ostateczną zmianę.
Części drugą i trzecią omawianej książki wypełniają ciekawe i, w pewnym stopniu, nowatorskie analizy twórczości, które unaoczniają popularność i trwałość surrealistycznych wpływów powojennych. Razem z autorem przyjrzymy się więc amerykańskiej kontrkulturze, współczesnej twórczości europejskiej (w tym polskiej), surrealistycznym nitkom w literaturze science fiction, w prozie i poezji, w sztuce performatywnej.
To, co w tej książce niezwykle wartościowe, to ogromna pasja i żyłka niezłomnego poszukiwacza, kogoś, kto nie boi się stawiać śmiałych też badawczych i sprawdzać na oczach czytelników i czytelniczek ich zasadności. „Zemsta wyobraźni” pokazuje więc też niejako tajniki badawczego warsztatu, zmagania się z wieloma pytaniami, lukami w archiwach, niedopowiedzeniami, ale także przekraczaniem ustalonych dawniej ram interpretacyjnych.
Część tekstów była publikowana już wcześniej, ale z przyjemnością przeczytałam je ponownie, w nowym kontekście całości, która zmierza do bardzo istotnych i zmieniających optykę badawczą wobec surrealizmu wniosków. Warto dać się z Franczakiem wciągnąć w wir okrutnych cudów i zmierzyć się z wyobraźnią, która nie przebacza, ale też nie uznaje norm i granic.
LITERATURA:
Breton A.: „Manifest surrealizmu”. W: Ważyk A.: „Surrealizm. Antologia”. Red. A Ważyk. Warszawa 1976.
„»Po wyobraźni spodziewam się wszystkiego«. Z prof. Jerzym Franczakiem rozmawia Wojciech Rusinek”. „Nowe Książki” 2025, nr 5.https://noweksiazki.com.pl/pl/recenzja/po-wyobrazni-spodziewam-sie-wszystkiego?prefix=artykul.
Taborska A.: „Świat zwariował. Poradnik surrealistyczny. Jak przeżyć”. Olszanica 2021.
Jerzy Franczak: „Zemsta wyobraźni”. Państwowy Instytut Wydawniczy. Warszawa 2025.
| Zadanie dofinansowane ze środków budżetu Województwa Śląskiego. Zrealizowano przy wsparciu Fundacji Otwarty Kod Kultury. |
![]() |
![]() |











ISSN 2658-1086

