ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

15 maja 10 (514) / 2025

Bartłomiej Rzepus,

WIĘCEJ NIŻ SZTUKA (ANKA WANDZEL: 'SZTUKA PRZETRWANIA')

A A A
W dobie pesymistycznych wizji przyszłości świata zdaje się, że jedną z podstawowych kompetencji, którą powinniśmy jako ludzkość nabyć, jest umiejętność poradzenia sobie w trudnych warunkach, pisząc jeszcze krócej – przetrwania. „Sztuka przetrwania” pióra Anki Wandzel mówi nam zarówno o przetrwaniu, które jest niewątpliwie sztuką, jak i sztuce, która o przetrwaniu ma wiele do powiedzenia – tej określanej jako polska sztuka roślin. Muszę przyznać, że gdy po raz pierwszy przeczytałem, jakimi artystkami i pracami będzie zajmować się autorka, nieszczególnie się zdziwiłem, a nawet pomyślałem, że nie będzie szczególnie o czym czytać. Większość z opisywanych przez Wandzel projektów znałem już wcześniej, niektóre nawet bardzo dobrze. Już po pierwszym stronach okazało się, że nie dość, że przeceniłem zasób mojej wiedzy, to też nie spodziewałem się, w jak różne kierunki pisarka mnie zaprowadzi.

Antropolożka za przewodniczki i główne filary w swojej opowieści obiera Joannę Rajkowską, Karolinę Grzywnowicz i Dianę Lelonek, artystki szczególnie znane z tego, że w swojej pracy twórczej badają i wykorzystują związki natury i człowieka. W toku lektury dowiadujemy się jednak, że sztuka jest tu jednym z punktów wyjścia, by opowiedzieć o zjawiskach często szerszych, globalnych, a nierzadko prywatnych czy trudnych. ,,Rhizopolis” Rajkowskiej okazuje się być opowieścią o kulisach pracy w instytucjach kultury; o tym, że oprócz osób artystycznych istnieje też cała armia tych, które zajmują się technicznymi i organizacyjnymi aspektami wystawy, a o których zapominamy, przychodząc do „świątyni sztuki”. Drugi projekt Rajkowskiej, któremu Wandzel poświęca osobny esej, to „Trafostacja”. Właściwie można powiedzieć, że tym razem autorka serwuje nam opowieść o porażce, rozjechaniu się poziomu idei, wizji artystki z rzeczywistością. Próba oddania naturze ludzkiej architektury ostatecznie kończy się fiaskiem – z instalacji, która opowiadać miała o tworzeniu przestrzeni dla więcej-niż-ludzkich aktorów, powstał smutny obraz niemożności powstrzymania ,,erozji ekosystemów” (s. 94). Także kwestia osób w kryzysie bezdomności, które przed rozpoczęciem projektu trzeba było z budynku trafostacji wyprosić, rzuciła ponury cień na pamięć o tej instalacji.

Eseje poświęcone „Chwastom” Karoliny Grzywnowicz i „Śmiecioroślinom” Diany Lelonek prowadzą nas na jeszcze inny ścieżki. Wandzel nie boi się połączyć osobistego tonu dotyczącego życia artystek z ich twórczością. I tak dostajemy narracje o podkarpackim Lesku i o krajobrazie, w którym ukryta jest pustka po działaniach związanych z akcją „Wisła”. Bieszczadzka łąka, którą Grzywnowicz przywiezie na wystawę w Zachęcie, miała być nie-ludzkim nośnikiem pamięci historycznej, kulturowej i społecznej. Rośliny były przedłużeniem ludzkich historii, które miały zostać zapomniane. Czytając o Dianie Lelonek, dostajemy historię o dzieciństwie w cieniu Huty Katowice i poszukiwaniu nowych metafor dla zobrazowania antropocenu. Dzięki leśnym wędrówkom artystka znajduje nowe ready mades, na miarę XXI wieku. Śmieciorośliny okazały się być niebywałym przykładem kreatywności natury i jej nieposkromionej chęci życia, wzrastania, przetrwania mimo wszystko. Jak jednak pokazuje pisarka, obydwa projekty ostatecznie dokonują gestu, który stawia pod znakiem zapytania ten tryb tworzenia sztuki, a mianowicie wyrywanie roślin z ich naturalnego środowiska. I tak przywiezione przez Gzywnowicz łąki z czasem zaczynają obumierać, a śmiecioroślinne obiekty Lelonek nie potrafią odnaleźć się w galeryjnych, sztucznych warunkach. Autorka przekonuje nas, że nie da się opowiedzieć polskiej historii sztuki roślin, nie mówiąc o tym przemocowym geście – wyrwaniu roślin z ich naturalnych habitatów.

Wandzel, wychodząc od prac i rozmów z polskimi artystkami, tka wielowątkową opowieść nie tylko o sztuce, ale przede wszystkim o nadziei w dobie permanentnych kryzysów, prekarnych warunkach pracy w kulturze, macierzyństwie oraz anarchicznej woli walki świata więcej-niż-ludzkiego. Ostatni esej z jej książki to kolejny głos upominający się, a może właściwie przypominający nam wszystkim, o ciągle trwającym piekle na granicy polsko-białoruskiej, które rani bez względu na płeć, rasę, orientację seksualną, kraj pochodzenia czy nawet gatunek. „Sztuka przetrwania” jest dla mnie przykładem tego, jak współcześnie można pisać w ogóle, nie tylko o sztuce. Wplątując się w bliższe i dalsze problemy, unikając często niepotrzebnego akademickiego nadęcia, badając możliwości użycia osobistego tonu i wierząc za Anną Tsing, że „przeżycie – dla każdego gatunku – wymaga współpracy” (Tsing 2020: 161).

LITERATURA:

Tsing A.: „Skażenie jako współpraca”. „Civitas. Studia z Filozofii Polityki”, nr 30/2020.
Anka Wandzel: „Sztuka Przetrwania”. Wydawnictwo Karakter/Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie. Kraków – Warszawa 2025.