W KRĘGU SZTUKI UTALENTOWANYCH ARTYSTEK I ARTYSTÓW, PASJONATÓW, OBDARZONYCH INTUICJĄ ('TALENT, PASJA, INTUICJA')
A
A
A
Wystawa w Muzeum Śląskim (Łaźnia) jest znakomitym efektem współpracy trzech muzeów i stanowi trzecią edycję wystawy pod wspólnym tytułem „Talent, pasja, intuicja”. Plakat złożony jest z trzech słów, niezgrabnie, odręcznie zapisanych kredką, drukowanymi, wielkimi literami. Pomysłodawcą i kuratorem dwu pierwszych wystaw był Aleksander Jackowski, niestrudzony i wybitny wszechstronny badacz oraz znawca sztuki ludowej i art brut, autor licznych publikacji, powszechnie znanych i bardzo cenionych, także antropolog kultury oraz etnograf. Trzeba by wspomnieć także o pierwszej wystawie przeglądowej sztuki „innej” w warszawskiej Zachęcie w 1965 roku. Plakat zaprojektował Henryk Tomaszewski, a we wstępie do katalogu „Inni. Od Nikifora do Głowackiej” Aleksander Jackowski pięknie napisał: „Niełatwo być „innym”, w świecie współczesnym odrębność może być rzadkim klejnotem, ale częściej jest ciężką, zastygłą łzą” („Inni. Od Nikifora do Głowackiej” 1965: 5).
Nad przygotowaniem wystawy, którą gorąco polecam, współpracowały Sonia Wilk z Muzeum Śląskiego, Alicja Mironiuk-Nikolska z Państwowego Muzeum Etnograficznego w Warszawie oraz Ilona Pulnar-Duszyk i Katarzyna Jendrzejczyk z Muzeum Okręgowego im. Jacka Malczewskiego w Radomiu. Przedstawiono dwieście obiektów stu osób. Plansza z nazwiskami znajduje się przed wejściem na wystawę. Na wystawie zgromadzono ponad 200 prac artystów z Polski, przede wszystkim ze Śląska, z Czech, Francji, Ukrainy i Serbii, od znanych mistrzów sztuki nieprofesjonalnej po artystów dotąd nieznanych, od malarstwa i rzeźby po grafiki i inne formy artystyczne. Wystawa ma charakter otwarty. We wrześniu mogą pojawić się na niej dzieła nagrodzone w konkursie piętnastej edycji Konkursu Malarskiego im. Teofila Ociepki w Bydgoszczy.
Na wystawie pokazano dzieła już kiedyś eksponowane w MŚ na innych wystawach. Przykładowo, z wystawy „Przypadki komunikacyjne” wybrano rysunki lokomotyw Leoša Wertheimera z Czech, rysunki, bliskie fotografii, tak realistyczne w pokazywaniu detali wagonów i lokomotyw prace Piotra Drożdżaka oraz kalendarze Artura Waszczyńskiego.
Wystawa jest starannie i przemyślanie przygotowana. Widać, że wyrasta z rzetelnej wiedzy o sztuce i wcześniejszych działań wystawienniczych Soni Wilk, kuratorki kilkudziesięciu wystaw monograficznych i przekrojowych, autorki wielu publikacji, niestrudzonej popularyzatorki artystek i artystów oraz ich dzieł. Sonia Wilk cieszyła się wielkim szacunkiem, na przykład ze strony znakomitego, charyzmatycznego kolekcjonera sztuki naiwnej, nieodżałowanego Leszka Macaka, który wielokrotnie udostępniał swoją kolekcję i bywał na wielu wernisażach, mężnie pokonując wysokie schody w dawnej siedzibie Muzeum Śląskiego przy alei Wojciecha Korfantego. Kuratorka kształci także młode osoby; zapamiętałam z wdzięcznością wszystkie komentarze do dzieł, które przedstawiała pani Monika, asystentka wystawy, przygotowana do roli podczas oprowadzania kuratorskiego dla pracowników MŚ. Wyrazem uznania dla pracy Soni Wilk wydaje się być dedykacja na wielobarwnej kompozycji abstrakcyjnej Reginy Jędrzejkowskiej, a przede wszystkim linoryt Jana Nowaka „Muzealniczki”. Wystawa pokazuje także rzeźbę wyjątkowego grafika, kiedyś górnika w kopalni „Katowice”. Nieduża rzeźba z drewna lipowego przedstawia muzyka z głową przechyloną, przytuloną do instrumentu.
W pierwszej sali dostrzegamy na prawo od wejścia motywy architektoniczne Waldemara Pieczki – Katowice, Pawła Wróbla, Pawła Biesoka, Jana Lady (linoryt), zestawienie rysunków z budynkami - Epifaniusza Drowniaka, zwanego Nikiforem Krynickim i Zygmunta Warczygłowy z Poznania. Jest także obraz Józefa Torki, na którym malarz pokazał wizytę Jerzego Ziętka w Wojewódzkim Parku Kultury i Wypoczynku w latach 50. ubiegłego wieku (dzisiaj Park Śląski). Dla kontrastu powieszono obraz Marii Korsak („Krajobraz z rzeką”). Obok niego – „Budowa mostu kolejowego w Szopienicach” Pawła Solorza.
Ściana naprzeciwko wejścia „należy” do fantazji Teofila Ociepki, jego fantastycznych postaci – lew z Saturna, utopiec, a sąsiednia ściana do – wielobarwnych, obrazów „paleontologicznych” Ludwika Holesza (powstanie jednokomórkowców, życie nie z tej planety). Eugeniusz Brożek namalował diabły i smoki. O sobie mówił: „Maluję, tak jak Pan Bóg stwarzał świat […]. Najpierw maluję niebo i ziemię. Potem dodaję słońce i gwiazdy. Dalej rośliny i zwierzęta. A na samych końcu dopiero ludzi” (echodnia.eu).
Na ścianach na lewo od wejścia dominują motywy zwierzęce, humor i dziecięce widzenie świata. Krzysztof Wiśniewski narysował „dwa koty na różowym tle”, Adam Dembiński – dziewczynkę z psem; Roman Rutkowski – ptaki; Piotr Chmielarski – ryby, Jacek Zdanowski – gęś, Jan Płaskociński – lwy i ryby, Ivan Prychodko – kameleona i wąsacza z dużymi oczami. Genofewa Magiera wykonała rodzaj płaskorzeźby („Trofeum”). Jan Jagoda połączył element zabawy z erotyką, namalował kobiety nagie do pasa, w czerwonych butach i górniczych czapkach i młodych mężczyzn w górniczych mundurach. Władysław Matlęga w pejzażu idyllicznej wioski umieścił wiele elementów: chatki, ule, bociany na niebie, w tle góry, stado krów, krowę z cielakiem, studnię, ludzi, a na obrazie dopisał dłuższy tekst o tym, że wszystko w takim miejscu jest zdrowe: mleko, masło, mięso, miód, woda ze studni.
Trudno omówić dzieła w przestrzeni kolejnych sal. Wskażę tylko na najciekawsze i najważniejsze dla mnie nazwiska i eksponaty. W drugiej sali stoją piękne, ekspresyjne rzeźby ceramiczne Stanisława Zagajewskiego. Kontynuowane są motywy architektury na obrazach Pawła Garncorza. Jego pejzaże miejskie korespondują z „komiksowymi” rysunkami podziemnych przestrzeni w mieście, które wykonał Mariusz Połeć. Można zobaczyć pociągi, a także portrety i autoportrety. Jest cykl obrazów, które opowiadają historię w raju Żywolewskiego. Kilkanaście obrazów różnych autorek i autorów podejmuje tematykę religijną – Marka Świetlika, Marianny Wiśnios, Marii Wnęk, Doroty Lampart, Władysława Lucińskiego. Prezentowane są artystki nieprofesjonalne, jak Agata Siemaszko i Justyna Matysiak. Erwina Sówkę reprezentują wcześniejsze obrazy, dość ascetyczne. Jest malarstwo na szkle Marka Idziaszka i Krzysztofa Okonia. Stoi rzeźba Juliana Stręka „Święty Stefan” oraz tańczące postaci z pomalowanych kawałków drewna Są rzeźby z pomalowanych korzeni czy gałęzi znanego, wszechstronnego literata Jana Baranowicza. Ciekawe są kartki z niewielkim rysunkiem i długim tekstem, oznaczone stemplem pocztowym, z przyklejonym znaczkiem Wiesława Grygnego, surrealistyczny mroczny obraz Władysława Wałęgi oraz nawiązujący do Zdzisława Beksińskiego obraz Krzysztofa Białka (także scenografa, poety, projektanta okładek płyt). Zwraca uwagę technika malarska Ryszarda Koska (także saksofonisty).
Na obrazach Władysławy Iwańskiej, intuicyjnej malarki znad Dunajca, faliste linie mają związek z wodami rzeki, niekiedy bardzo groźnej. Są dwa piękne obrazy Haliny Dąbrowskiej, lekarki psychiatry, która w wieku 38 lat odkryła w sobie malarkę, ulica Szeroka w Krakowie i dwoje ludzi zagubionych w zieleni. Malarka drobiazgowo odtwarza szare mury i zielone liście roślin, oraz poruszające, pełne melancholii i lęku twarze ludzi, wydaje się, Żydów.
Przykładowo zupełnie różne są niewielkie prace dwu osób, z Serbii i Polski – swobodna gra barwnych plam o dziwnych kształtach, jakby twarzy ludzi czy głów zwierząt, i płaszczyzny kartek wypełnione szczelnie i w harmonijny sposób ułożonymi kreseczkami, precyzyjnie, pedantycznie rysowanymi zwykłym długopisem przez Tomasza Siatkowskiego. Czyli geometria Siatkowskiego versus swoboda Gorana Stojčetovicia.
Na ścianach niewielkiego oddzielnego boksu znajduje się kilkadziesiąt niedużych obiektów, które stworzył z rozmaitych elementów, często z wypalanych kawałków drewna lipowego Michał Walczyk vel Pan Miś z Wałbrzycha. Przed wejściem do pomieszczenia można obejrzeć dokument, na którym Pan Miś opowiada historie obiektów i wyjaśnia swoje działania artystyczne. Należy do grupy twórców art brut.
Bogactwo i różnorodność, ponieważ na wystawie można zobaczyć dwieście obiektów stu artystek i artystów. niektórzy reprezentowani są przez kilka prac. Eksponaty pochodzą ze zbiorów MŚ i dwu innych. Niektóre obiekty pojawiały się na wcześniejszych wystawach. Obiekty są powieszone na ścianach, postawione na niedużych postumentach lub wprost na podłodze, powieszone na manekinach, jak płaszcze Wolfganga Redera, z wykształcenia architekta, zawieszone – witraż Leokadii Płonkowej. Przynależą do malarstwa, rysunku i grafiki, do rzeźby oraz instalacji, jest także nagranie wideo.
Na wystawę wybrano prace kilku twórców spoza Polski: rzeźbiarki La Inthonkaew z Tajlandii, Ivana Prychodko z Ukrainy, Wolfganga Redera z Austrii (ubrania), Leosia Wertheimear (rysuje ołówkiem i kredkami na kawałkach papieru pakowego, oznaczając typy lokomotyw) z Czech, Gorana Stojčetovicia z Serbii (art brut i depth art). Dodam, że obok lokomotyw Wertheimera można zobaczyć pociągi Pawła Drożdżaka, hiperrealistycznie narysowane.
W ostatnim pomieszczeniu budzi zainteresowanie zestawienie drewnianej, pomalowanej na różowo rzeźby Krzysztofa Grodzickiego – „Karmiąca” z instalacją wszechstronnego Norberta Góździa „Malowany ptak”. Drugi obiekt jest niewielkich rozmiarów; na płytce z napisem tytułu umieszczona jest metalowa klatka, otoczona maleńkimi postaciami ludzi z powyginanych drucików. Z jednej strony patrzyłabym na obiekt, przywołując liryki z motywami ptaka i klatki, jak „Śmiech” Tadeusza Różewicza czy „Lekcja o przyimku” Juliana Kornhausera. Wiem jednak, że obiekt jest rodzajem makiety na podstawie spektaklu, adaptacji prozy Jerzego Kosińskiego. Góźdź był aktorem w przedstawieniu z 2010 roku przygotowanym przez fundację Teatroterapia Lubelska.
Instalacje stoją w dwu salach: konstrukcje z różnych materiałów Macieja Olszewskiego „Figaro sum” oraz „Ramię oświecenia”, z elementami świecącymi kolorowym światłem oraz humorystyczny „Rozbójnik” Stanisława Dudy, z drewna, metalu, tkaniny, papieru i skóry, z wykorzystaniem siatki, drutu, węża z odkurzacza, włosów, durszlaka na głowie wykonanej postaci.
Ogólne wrażenie z wystawy to bogactwo i różnorodność motywów, sposobów przedstawień, zastosowanych technik. Występują takie motywy, jak architektura, zdarzenia (rodzaj dokumentu, kroniki), fauna i flora, ptaki i paprocie lub kwiaty, ludzie w rozmaitych sytuacjach, w codziennej pracy, podczas świąt, na ulicach, w plenerze, motywy kosmiczne; sacrum i profanum, portrety i autoportrety, postaci z mitologii, podań i legend. Dostrzegamy przedstawienia realistyczne, fantastyczne, wizyjne, groteskowe, zdeformowane twarze lub sylwetki, humor i smutek. Na niektórych obrazach pojawiają się teksty żartobliwe, poważne, o tematyce politycznej, wyjaśniające proroctwa czy sny. Możemy zobaczyć malarstwo na płótnie i na desce, rysunek – ołówkiem, kredką, tuszem, długopisem, kolaże, instalacje Wszystkie prace cechuje oryginalność i siła ekspresji. Taka jest zasada zestawiania obiektów, aby „rozmawiały” ze sobą i z widzami, aby można było wskazać dominantę jakiejś grupy, dostrzec podobieństwa i kontrasty, odszukać tych samych artystów czy podobne tematy w dalszej części wystawy, a jednocześnie podziwiając oryginalność każdego twórcy.
Dobrze, że nastał czas, kiedy docenia się sztukę, powiedzmy, nieprofesjonalną, ogólnie jako zjawisko kulturowe i poszczególnych twórców czy dzieła. Artyści w pełni uczestniczą w życiu kulturalnym, wystawiają prace, także w zagranicznych galeriach, otrzymują katalogi, biorą udział w konkursach i festiwalach (na przykład Naif Art Festival w Galerii Szyb Wilson w Katowicach). Dzieła są chętnie kupowane, twórczość obejmowana jest refleksją badawczą historyków sztuki, antropologów, kulturoznawców i etnografów. Wymienię tylko jedną książkę Piotra Gierowskiego, niedawno wydaną monografię porównawczą z zakresu sztuki słowackiej i polskiej, w tym śląskiej, erudycyjną, łączącą teorie z opisem przykładów – „Sztuka outsiderów : znak – proces – zdarzenie”
Artyści nieprofesjonalni/inni/outsiderzy są bohaterami filmów dokumentalnych (np. „Zaproszenie do wnętrza Andrzeja Wajdy”), reportaży, wywiadów. Mają swoje domy i pracownie. Ich poprzednicy żyli niekiedy w straszliwych, nędznych warunkach, wyśmiewani przez sąsiadów. Niektórzy artyści mają wyższe wykształcenie nieartystyczne, lata pracy zawodowej za sobą, zanim zajęli się wyłącznie sztuką. Wszyscy jednak poddani są imperatywowi tworzenia bez względu na okoliczności, aby wykorzystywać rozmaite narzędzia i materiały do „zbudowania domu” dla swojej wyobraźni, emocji, przemyśleń, snów, wizji, lęków i radości, zachwytów i przeczuć. Także moim ważnym doświadczeniem osobistym są wizyty w pracowniach, poznawanie artystów i kolekcjonerów sztuki nieprofesjonalnej, rozmowy z nimi, czasami zakup dzieła, uczestnictwo w targach sztuki, oglądanie wystaw.
LITERATURA:
„Inni. Od Nikifora do Głowackiej”. Warszawa 1965.
„Anioły i diabły Brożka” echodnia.eu. 21.09.2006 https://echodnia.eu/swietokrzyskie/anioly-i-diably-brozka/ar/8253826.
Nad przygotowaniem wystawy, którą gorąco polecam, współpracowały Sonia Wilk z Muzeum Śląskiego, Alicja Mironiuk-Nikolska z Państwowego Muzeum Etnograficznego w Warszawie oraz Ilona Pulnar-Duszyk i Katarzyna Jendrzejczyk z Muzeum Okręgowego im. Jacka Malczewskiego w Radomiu. Przedstawiono dwieście obiektów stu osób. Plansza z nazwiskami znajduje się przed wejściem na wystawę. Na wystawie zgromadzono ponad 200 prac artystów z Polski, przede wszystkim ze Śląska, z Czech, Francji, Ukrainy i Serbii, od znanych mistrzów sztuki nieprofesjonalnej po artystów dotąd nieznanych, od malarstwa i rzeźby po grafiki i inne formy artystyczne. Wystawa ma charakter otwarty. We wrześniu mogą pojawić się na niej dzieła nagrodzone w konkursie piętnastej edycji Konkursu Malarskiego im. Teofila Ociepki w Bydgoszczy.
Na wystawie pokazano dzieła już kiedyś eksponowane w MŚ na innych wystawach. Przykładowo, z wystawy „Przypadki komunikacyjne” wybrano rysunki lokomotyw Leoša Wertheimera z Czech, rysunki, bliskie fotografii, tak realistyczne w pokazywaniu detali wagonów i lokomotyw prace Piotra Drożdżaka oraz kalendarze Artura Waszczyńskiego.
Wystawa jest starannie i przemyślanie przygotowana. Widać, że wyrasta z rzetelnej wiedzy o sztuce i wcześniejszych działań wystawienniczych Soni Wilk, kuratorki kilkudziesięciu wystaw monograficznych i przekrojowych, autorki wielu publikacji, niestrudzonej popularyzatorki artystek i artystów oraz ich dzieł. Sonia Wilk cieszyła się wielkim szacunkiem, na przykład ze strony znakomitego, charyzmatycznego kolekcjonera sztuki naiwnej, nieodżałowanego Leszka Macaka, który wielokrotnie udostępniał swoją kolekcję i bywał na wielu wernisażach, mężnie pokonując wysokie schody w dawnej siedzibie Muzeum Śląskiego przy alei Wojciecha Korfantego. Kuratorka kształci także młode osoby; zapamiętałam z wdzięcznością wszystkie komentarze do dzieł, które przedstawiała pani Monika, asystentka wystawy, przygotowana do roli podczas oprowadzania kuratorskiego dla pracowników MŚ. Wyrazem uznania dla pracy Soni Wilk wydaje się być dedykacja na wielobarwnej kompozycji abstrakcyjnej Reginy Jędrzejkowskiej, a przede wszystkim linoryt Jana Nowaka „Muzealniczki”. Wystawa pokazuje także rzeźbę wyjątkowego grafika, kiedyś górnika w kopalni „Katowice”. Nieduża rzeźba z drewna lipowego przedstawia muzyka z głową przechyloną, przytuloną do instrumentu.
W pierwszej sali dostrzegamy na prawo od wejścia motywy architektoniczne Waldemara Pieczki – Katowice, Pawła Wróbla, Pawła Biesoka, Jana Lady (linoryt), zestawienie rysunków z budynkami - Epifaniusza Drowniaka, zwanego Nikiforem Krynickim i Zygmunta Warczygłowy z Poznania. Jest także obraz Józefa Torki, na którym malarz pokazał wizytę Jerzego Ziętka w Wojewódzkim Parku Kultury i Wypoczynku w latach 50. ubiegłego wieku (dzisiaj Park Śląski). Dla kontrastu powieszono obraz Marii Korsak („Krajobraz z rzeką”). Obok niego – „Budowa mostu kolejowego w Szopienicach” Pawła Solorza.
Ściana naprzeciwko wejścia „należy” do fantazji Teofila Ociepki, jego fantastycznych postaci – lew z Saturna, utopiec, a sąsiednia ściana do – wielobarwnych, obrazów „paleontologicznych” Ludwika Holesza (powstanie jednokomórkowców, życie nie z tej planety). Eugeniusz Brożek namalował diabły i smoki. O sobie mówił: „Maluję, tak jak Pan Bóg stwarzał świat […]. Najpierw maluję niebo i ziemię. Potem dodaję słońce i gwiazdy. Dalej rośliny i zwierzęta. A na samych końcu dopiero ludzi” (echodnia.eu).
Na ścianach na lewo od wejścia dominują motywy zwierzęce, humor i dziecięce widzenie świata. Krzysztof Wiśniewski narysował „dwa koty na różowym tle”, Adam Dembiński – dziewczynkę z psem; Roman Rutkowski – ptaki; Piotr Chmielarski – ryby, Jacek Zdanowski – gęś, Jan Płaskociński – lwy i ryby, Ivan Prychodko – kameleona i wąsacza z dużymi oczami. Genofewa Magiera wykonała rodzaj płaskorzeźby („Trofeum”). Jan Jagoda połączył element zabawy z erotyką, namalował kobiety nagie do pasa, w czerwonych butach i górniczych czapkach i młodych mężczyzn w górniczych mundurach. Władysław Matlęga w pejzażu idyllicznej wioski umieścił wiele elementów: chatki, ule, bociany na niebie, w tle góry, stado krów, krowę z cielakiem, studnię, ludzi, a na obrazie dopisał dłuższy tekst o tym, że wszystko w takim miejscu jest zdrowe: mleko, masło, mięso, miód, woda ze studni.
Trudno omówić dzieła w przestrzeni kolejnych sal. Wskażę tylko na najciekawsze i najważniejsze dla mnie nazwiska i eksponaty. W drugiej sali stoją piękne, ekspresyjne rzeźby ceramiczne Stanisława Zagajewskiego. Kontynuowane są motywy architektury na obrazach Pawła Garncorza. Jego pejzaże miejskie korespondują z „komiksowymi” rysunkami podziemnych przestrzeni w mieście, które wykonał Mariusz Połeć. Można zobaczyć pociągi, a także portrety i autoportrety. Jest cykl obrazów, które opowiadają historię w raju Żywolewskiego. Kilkanaście obrazów różnych autorek i autorów podejmuje tematykę religijną – Marka Świetlika, Marianny Wiśnios, Marii Wnęk, Doroty Lampart, Władysława Lucińskiego. Prezentowane są artystki nieprofesjonalne, jak Agata Siemaszko i Justyna Matysiak. Erwina Sówkę reprezentują wcześniejsze obrazy, dość ascetyczne. Jest malarstwo na szkle Marka Idziaszka i Krzysztofa Okonia. Stoi rzeźba Juliana Stręka „Święty Stefan” oraz tańczące postaci z pomalowanych kawałków drewna Są rzeźby z pomalowanych korzeni czy gałęzi znanego, wszechstronnego literata Jana Baranowicza. Ciekawe są kartki z niewielkim rysunkiem i długim tekstem, oznaczone stemplem pocztowym, z przyklejonym znaczkiem Wiesława Grygnego, surrealistyczny mroczny obraz Władysława Wałęgi oraz nawiązujący do Zdzisława Beksińskiego obraz Krzysztofa Białka (także scenografa, poety, projektanta okładek płyt). Zwraca uwagę technika malarska Ryszarda Koska (także saksofonisty).
Na obrazach Władysławy Iwańskiej, intuicyjnej malarki znad Dunajca, faliste linie mają związek z wodami rzeki, niekiedy bardzo groźnej. Są dwa piękne obrazy Haliny Dąbrowskiej, lekarki psychiatry, która w wieku 38 lat odkryła w sobie malarkę, ulica Szeroka w Krakowie i dwoje ludzi zagubionych w zieleni. Malarka drobiazgowo odtwarza szare mury i zielone liście roślin, oraz poruszające, pełne melancholii i lęku twarze ludzi, wydaje się, Żydów.
Przykładowo zupełnie różne są niewielkie prace dwu osób, z Serbii i Polski – swobodna gra barwnych plam o dziwnych kształtach, jakby twarzy ludzi czy głów zwierząt, i płaszczyzny kartek wypełnione szczelnie i w harmonijny sposób ułożonymi kreseczkami, precyzyjnie, pedantycznie rysowanymi zwykłym długopisem przez Tomasza Siatkowskiego. Czyli geometria Siatkowskiego versus swoboda Gorana Stojčetovicia.
Na ścianach niewielkiego oddzielnego boksu znajduje się kilkadziesiąt niedużych obiektów, które stworzył z rozmaitych elementów, często z wypalanych kawałków drewna lipowego Michał Walczyk vel Pan Miś z Wałbrzycha. Przed wejściem do pomieszczenia można obejrzeć dokument, na którym Pan Miś opowiada historie obiektów i wyjaśnia swoje działania artystyczne. Należy do grupy twórców art brut.
Bogactwo i różnorodność, ponieważ na wystawie można zobaczyć dwieście obiektów stu artystek i artystów. niektórzy reprezentowani są przez kilka prac. Eksponaty pochodzą ze zbiorów MŚ i dwu innych. Niektóre obiekty pojawiały się na wcześniejszych wystawach. Obiekty są powieszone na ścianach, postawione na niedużych postumentach lub wprost na podłodze, powieszone na manekinach, jak płaszcze Wolfganga Redera, z wykształcenia architekta, zawieszone – witraż Leokadii Płonkowej. Przynależą do malarstwa, rysunku i grafiki, do rzeźby oraz instalacji, jest także nagranie wideo.
Na wystawę wybrano prace kilku twórców spoza Polski: rzeźbiarki La Inthonkaew z Tajlandii, Ivana Prychodko z Ukrainy, Wolfganga Redera z Austrii (ubrania), Leosia Wertheimear (rysuje ołówkiem i kredkami na kawałkach papieru pakowego, oznaczając typy lokomotyw) z Czech, Gorana Stojčetovicia z Serbii (art brut i depth art). Dodam, że obok lokomotyw Wertheimera można zobaczyć pociągi Pawła Drożdżaka, hiperrealistycznie narysowane.
W ostatnim pomieszczeniu budzi zainteresowanie zestawienie drewnianej, pomalowanej na różowo rzeźby Krzysztofa Grodzickiego – „Karmiąca” z instalacją wszechstronnego Norberta Góździa „Malowany ptak”. Drugi obiekt jest niewielkich rozmiarów; na płytce z napisem tytułu umieszczona jest metalowa klatka, otoczona maleńkimi postaciami ludzi z powyginanych drucików. Z jednej strony patrzyłabym na obiekt, przywołując liryki z motywami ptaka i klatki, jak „Śmiech” Tadeusza Różewicza czy „Lekcja o przyimku” Juliana Kornhausera. Wiem jednak, że obiekt jest rodzajem makiety na podstawie spektaklu, adaptacji prozy Jerzego Kosińskiego. Góźdź był aktorem w przedstawieniu z 2010 roku przygotowanym przez fundację Teatroterapia Lubelska.
Instalacje stoją w dwu salach: konstrukcje z różnych materiałów Macieja Olszewskiego „Figaro sum” oraz „Ramię oświecenia”, z elementami świecącymi kolorowym światłem oraz humorystyczny „Rozbójnik” Stanisława Dudy, z drewna, metalu, tkaniny, papieru i skóry, z wykorzystaniem siatki, drutu, węża z odkurzacza, włosów, durszlaka na głowie wykonanej postaci.
Ogólne wrażenie z wystawy to bogactwo i różnorodność motywów, sposobów przedstawień, zastosowanych technik. Występują takie motywy, jak architektura, zdarzenia (rodzaj dokumentu, kroniki), fauna i flora, ptaki i paprocie lub kwiaty, ludzie w rozmaitych sytuacjach, w codziennej pracy, podczas świąt, na ulicach, w plenerze, motywy kosmiczne; sacrum i profanum, portrety i autoportrety, postaci z mitologii, podań i legend. Dostrzegamy przedstawienia realistyczne, fantastyczne, wizyjne, groteskowe, zdeformowane twarze lub sylwetki, humor i smutek. Na niektórych obrazach pojawiają się teksty żartobliwe, poważne, o tematyce politycznej, wyjaśniające proroctwa czy sny. Możemy zobaczyć malarstwo na płótnie i na desce, rysunek – ołówkiem, kredką, tuszem, długopisem, kolaże, instalacje Wszystkie prace cechuje oryginalność i siła ekspresji. Taka jest zasada zestawiania obiektów, aby „rozmawiały” ze sobą i z widzami, aby można było wskazać dominantę jakiejś grupy, dostrzec podobieństwa i kontrasty, odszukać tych samych artystów czy podobne tematy w dalszej części wystawy, a jednocześnie podziwiając oryginalność każdego twórcy.
Dobrze, że nastał czas, kiedy docenia się sztukę, powiedzmy, nieprofesjonalną, ogólnie jako zjawisko kulturowe i poszczególnych twórców czy dzieła. Artyści w pełni uczestniczą w życiu kulturalnym, wystawiają prace, także w zagranicznych galeriach, otrzymują katalogi, biorą udział w konkursach i festiwalach (na przykład Naif Art Festival w Galerii Szyb Wilson w Katowicach). Dzieła są chętnie kupowane, twórczość obejmowana jest refleksją badawczą historyków sztuki, antropologów, kulturoznawców i etnografów. Wymienię tylko jedną książkę Piotra Gierowskiego, niedawno wydaną monografię porównawczą z zakresu sztuki słowackiej i polskiej, w tym śląskiej, erudycyjną, łączącą teorie z opisem przykładów – „Sztuka outsiderów : znak – proces – zdarzenie”
Artyści nieprofesjonalni/inni/outsiderzy są bohaterami filmów dokumentalnych (np. „Zaproszenie do wnętrza Andrzeja Wajdy”), reportaży, wywiadów. Mają swoje domy i pracownie. Ich poprzednicy żyli niekiedy w straszliwych, nędznych warunkach, wyśmiewani przez sąsiadów. Niektórzy artyści mają wyższe wykształcenie nieartystyczne, lata pracy zawodowej za sobą, zanim zajęli się wyłącznie sztuką. Wszyscy jednak poddani są imperatywowi tworzenia bez względu na okoliczności, aby wykorzystywać rozmaite narzędzia i materiały do „zbudowania domu” dla swojej wyobraźni, emocji, przemyśleń, snów, wizji, lęków i radości, zachwytów i przeczuć. Także moim ważnym doświadczeniem osobistym są wizyty w pracowniach, poznawanie artystów i kolekcjonerów sztuki nieprofesjonalnej, rozmowy z nimi, czasami zakup dzieła, uczestnictwo w targach sztuki, oglądanie wystaw.
LITERATURA:
„Inni. Od Nikifora do Głowackiej”. Warszawa 1965.
„Anioły i diabły Brożka” echodnia.eu. 21.09.2006 https://echodnia.eu/swietokrzyskie/anioly-i-diably-brozka/ar/8253826.
„Talent, pasja, intuicja”. Muzeum Śląskie w Katowicach / Łaźnia. Kuratorka: Sonia Wilk. 25.04.2025 – 12.10.2025.
| Zadanie dofinansowane ze środków budżetu Województwa Śląskiego. Zrealizowano przy wsparciu Fundacji Otwarty Kod Kultury. |
![]() |
![]() |











ISSN 2658-1086

