DZIEDZICTWO GRABIŃSKIEGO (BŁONIA TAJEMNICY)
A
A
A
Kolejne reedycje dzieł Stefana Grabińskiego (1887-1936) są dowodem na to, że twórczość autora „Demona ruchu” nie została – i miejmy nadzieję, że nie zostanie – zapomniana. Potwierdzeniem tego może być chociażby propozycja wydawnicza Kultury Gniewu, dzięki której poznamy „Błonia tajemnicy”: rewelacyjną antologię komiksów na podstawie wybranych utworów Samotnika ze Lwowa, który w swoich opowieściach niesamowitych ochoczo zgłębiał temat spirytyzmu, metempsychozy czy demonologii.
Po wstępie Tomasza Kolankiewicza (dyrektora Filmoteki Narodowej – Instytutu Audiowizualnego) rzucającego nieco więcej światła na temat filmowych adaptacji dzieł „polskiego Edgara Allana Poe” przychodzi pora na pięć kameralnych komiksowych spotkań, w warstwie scenariuszowo-adaptacyjnej zaaranżowanych przez Mateusza Wiśniewskiego: publikującego na łamach „Bicepsa”, „Relaksu” i „Zeszytów Komiksowych” współautora „Miazmy”.
Najpierw czeka nas wizyta w „Szalonej zagrodzie”, czyli opresyjna opowieść o destrukcyjnym wpływie upiornego środowiska na ludzką psychikę. Sugestywna gra świateł i cieni; zwiewna kreska; skupienie się na detalach oraz zmyślnie wykorzystana sepia: oprawa wizualna przygotowana przez Michała Araszewicza (ilustratora, ale także projektanta scenografii, kostiumów oraz animacji w spektaklach Wrocławskiego Teatru Współczesnego) robi niesamowite wrażenie, idealnie współgrając z partiami tekstu literackiej kanwy.
Chwilę potem podstępnie zaatakuje nas „Czad”: poruszająca temat metafizyki płci historia pewnego wędrowca, który na swoje nieszczęście znajduje schronienie w karczmie zamieszkiwanej przez nocnicę – zmiennokształtną senną zmorę. Utrzymane w czarno-biało-szarej tonacji fantasmagoryczne ilustracje Piotra Marca („Słodkie chłopaki”, „Smoła”) nabierają cech nawiedzonych drzeworytów, skutecznie wzmacniających i tak już duszną atmosferę tej komiksowej nowelki.
Teraz pora na spotkanie ze „Smoluchem”, czyli złowieszczym upiorem rodem z kolejarskiego folkloru. Ekspresyjna kreska Antoniego Serkowskiego („Niepamięć absolutna”), w asyście ponurej palety barw, bardzo dobrze sprawdza się w tej wywołującej ciarki historii, w której kolej z jednej strony ucieleśnia mroczny, sekretny żywioł, z drugiej – jawi się jako symbol życia.
Nieco później zgłębimy autotematyczną „Dziedzinę”, czyli studium zależności między twórcą a jego dziełem, w tym konkretnym przypadku: pisarzem a wytworami jego wyobraźni, które manifestują się pod postacią morderczych zjaw. Oniryczna, zaprawiona pierwiastkiem groteski, akcentująca architektoniczne niuanse kreska Judyty Sosny („Spodouści”, „Czarna studnia”) kapitalnie sprawdza się w tej gwarantującej gęsią skórkę adaptacji, której czarno-biała tonacja tu i ówdzie przełamana została soczystą zielenią.
Na koniec przyjdzie nam wymienić „Spojrzenie” z tym, co czai się po Drugiej Stronie; za konsekwentnie poszerzającą się szczeliną w zdroworozsądkowym fundamencie rzeczywistości. Nasycone subtelnie dobraną paletą barw prace Magdy Zwierzchowskiej (zawodowo zajmującej się grafiką w branży gamingowej, ale także publikującej między innymi na łamach „Warchlaków”) oferują nietuzinkowe doznania percepcyjne, będąc jednocześnie ukłonem w stronę tradycji niemieckiego ekspresjonizmu filmowego.
Duży format w twardej oprawie; nastrojowa okładka przygotowana przez Łukasza Mazura („Opowieści niestworzone. Usta pełne śmierci”) oraz ciekawe dodatki (posłowie Mateusza Wiśniewskiego, refleksja Karola Irzykowskiego na temat zmarłego „magika niesamowitości” oraz datowana na rok 1931 rozmowa Grabińskiego z Michaliną Grekowicz) potwierdzają, że czytelnicza wyprawa na „Błonia tajemnicy” to doskonały pomysł na spędzenie ponurego wieczoru, ale i dobry punkt wyjścia dla osób, które nie miały jeszcze okazji do zapoznania się z nietuzinkową twórczością „polskiego Howarda Phillipsa Lovecrafta”.
Po wstępie Tomasza Kolankiewicza (dyrektora Filmoteki Narodowej – Instytutu Audiowizualnego) rzucającego nieco więcej światła na temat filmowych adaptacji dzieł „polskiego Edgara Allana Poe” przychodzi pora na pięć kameralnych komiksowych spotkań, w warstwie scenariuszowo-adaptacyjnej zaaranżowanych przez Mateusza Wiśniewskiego: publikującego na łamach „Bicepsa”, „Relaksu” i „Zeszytów Komiksowych” współautora „Miazmy”.
Najpierw czeka nas wizyta w „Szalonej zagrodzie”, czyli opresyjna opowieść o destrukcyjnym wpływie upiornego środowiska na ludzką psychikę. Sugestywna gra świateł i cieni; zwiewna kreska; skupienie się na detalach oraz zmyślnie wykorzystana sepia: oprawa wizualna przygotowana przez Michała Araszewicza (ilustratora, ale także projektanta scenografii, kostiumów oraz animacji w spektaklach Wrocławskiego Teatru Współczesnego) robi niesamowite wrażenie, idealnie współgrając z partiami tekstu literackiej kanwy.
Chwilę potem podstępnie zaatakuje nas „Czad”: poruszająca temat metafizyki płci historia pewnego wędrowca, który na swoje nieszczęście znajduje schronienie w karczmie zamieszkiwanej przez nocnicę – zmiennokształtną senną zmorę. Utrzymane w czarno-biało-szarej tonacji fantasmagoryczne ilustracje Piotra Marca („Słodkie chłopaki”, „Smoła”) nabierają cech nawiedzonych drzeworytów, skutecznie wzmacniających i tak już duszną atmosferę tej komiksowej nowelki.
Teraz pora na spotkanie ze „Smoluchem”, czyli złowieszczym upiorem rodem z kolejarskiego folkloru. Ekspresyjna kreska Antoniego Serkowskiego („Niepamięć absolutna”), w asyście ponurej palety barw, bardzo dobrze sprawdza się w tej wywołującej ciarki historii, w której kolej z jednej strony ucieleśnia mroczny, sekretny żywioł, z drugiej – jawi się jako symbol życia.
Nieco później zgłębimy autotematyczną „Dziedzinę”, czyli studium zależności między twórcą a jego dziełem, w tym konkretnym przypadku: pisarzem a wytworami jego wyobraźni, które manifestują się pod postacią morderczych zjaw. Oniryczna, zaprawiona pierwiastkiem groteski, akcentująca architektoniczne niuanse kreska Judyty Sosny („Spodouści”, „Czarna studnia”) kapitalnie sprawdza się w tej gwarantującej gęsią skórkę adaptacji, której czarno-biała tonacja tu i ówdzie przełamana została soczystą zielenią.
Na koniec przyjdzie nam wymienić „Spojrzenie” z tym, co czai się po Drugiej Stronie; za konsekwentnie poszerzającą się szczeliną w zdroworozsądkowym fundamencie rzeczywistości. Nasycone subtelnie dobraną paletą barw prace Magdy Zwierzchowskiej (zawodowo zajmującej się grafiką w branży gamingowej, ale także publikującej między innymi na łamach „Warchlaków”) oferują nietuzinkowe doznania percepcyjne, będąc jednocześnie ukłonem w stronę tradycji niemieckiego ekspresjonizmu filmowego.
Duży format w twardej oprawie; nastrojowa okładka przygotowana przez Łukasza Mazura („Opowieści niestworzone. Usta pełne śmierci”) oraz ciekawe dodatki (posłowie Mateusza Wiśniewskiego, refleksja Karola Irzykowskiego na temat zmarłego „magika niesamowitości” oraz datowana na rok 1931 rozmowa Grabińskiego z Michaliną Grekowicz) potwierdzają, że czytelnicza wyprawa na „Błonia tajemnicy” to doskonały pomysł na spędzenie ponurego wieczoru, ale i dobry punkt wyjścia dla osób, które nie miały jeszcze okazji do zapoznania się z nietuzinkową twórczością „polskiego Howarda Phillipsa Lovecrafta”.
Mateusz Wiśniewski, Michał Araszewicz, Piotr Marzec, Antoni Serkowski, Judyta Sosna, Magda Zwierzchowska: „Błonia tajemnicy”. Kultura Gniewu. Warszawa 2025.
| Zadanie dofinansowane ze środków budżetu Województwa Śląskiego. Zrealizowano przy wsparciu Fundacji Otwarty Kod Kultury. |
![]() |
![]() |












ISSN 2658-1086

