SŁOŃCE, BŁONA
A
A
A
Weronika Łęska
Słońce
p y ł y n a l i ś c i a c h
Rośliny – wygłodniałe, zdechną bez słońca albo od słońca,
polecą w drobiny, drobniaczki, grosze dla ciała, bóg zapłać.
Ciało – chude, brzydkie, biedne. Trzeba odczekać x lat, to
może
wróci do siebie. Ile dni musi minąć? Nie wiem. Policz.
___________________ wymywanie ___________________
___________________ wmywanie __________________
____________________ macierz ____________________
Błona
ma babcia wstaje rano, zjada śniadanie, pościela łuszko i wstawia pranie. Ma pedanterię chroniczną. Ma nieuleczalne krzątactwo. Szoróje; składa; układa; przekłada; penetruje ciało pokoju. Myje te podłoge co ją myła wczoraj. Burdel ocenia na chłodno. I nigdy się nie rozsiada, się kręci, nie pyta po co. B. O. Co innego ma robić? Bo przecież trzeba coś robić. Bo jak to tak nic nie robić ? Bo jest Kobietą (tak jak jej matka). I tak jak jej babka. I: matka babki. I, babka-babki. Moja babcia walczy z entropią. Moja babcia wiecznie się ksząta. W świątyni mej babci zawsze jest. CZYSTO. Nie ma kórzó na szafkach. Ma babcia rano wstaje, otwiera okno, pieli, podlewa kwiaty. Ma w domu magazyn zielony. Ma wieczne zbieractwo w M2. Nie ma tu działki, ale jest balkon, poza parkiem, lasem i tundrą. Tragedia, gdy mamy zgon. Roślina wzrastała powoli, lecz wkrótce powoli umarła. Żywot oddała w pozycji klamrowej. Gnijąc od korzenia/usychając od liści. Moja babcia wyjmuje pożółkłe ciała. Bada ich kolor i kształt. Wwąchuje się w wilgotną zięmię, rozgniata palcami łodyżki.
Zdjęcie wykonała Barbara Kubska.
Słońce
p y ł y n a l i ś c i a c h
Rośliny – wygłodniałe, zdechną bez słońca albo od słońca,
polecą w drobiny, drobniaczki, grosze dla ciała, bóg zapłać.
Ciało – chude, brzydkie, biedne. Trzeba odczekać x lat, to
może
wróci do siebie. Ile dni musi minąć? Nie wiem. Policz.
___________________ wymywanie ___________________
___________________ wmywanie __________________
____________________ macierz ____________________
Błona
ma babcia wstaje rano, zjada śniadanie, pościela łuszko i wstawia pranie. Ma pedanterię chroniczną. Ma nieuleczalne krzątactwo. Szoróje; składa; układa; przekłada; penetruje ciało pokoju. Myje te podłoge co ją myła wczoraj. Burdel ocenia na chłodno. I nigdy się nie rozsiada, się kręci, nie pyta po co. B. O. Co innego ma robić? Bo przecież trzeba coś robić. Bo jak to tak nic nie robić ? Bo jest Kobietą (tak jak jej matka). I tak jak jej babka. I: matka babki. I, babka-babki. Moja babcia walczy z entropią. Moja babcia wiecznie się ksząta. W świątyni mej babci zawsze jest. CZYSTO. Nie ma kórzó na szafkach. Ma babcia rano wstaje, otwiera okno, pieli, podlewa kwiaty. Ma w domu magazyn zielony. Ma wieczne zbieractwo w M2. Nie ma tu działki, ale jest balkon, poza parkiem, lasem i tundrą. Tragedia, gdy mamy zgon. Roślina wzrastała powoli, lecz wkrótce powoli umarła. Żywot oddała w pozycji klamrowej. Gnijąc od korzenia/usychając od liści. Moja babcia wyjmuje pożółkłe ciała. Bada ich kolor i kształt. Wwąchuje się w wilgotną zięmię, rozgniata palcami łodyżki.
Zdjęcie wykonała Barbara Kubska.
| Zadanie dofinansowane ze środków budżetu Województwa Śląskiego. Zrealizowano przy wsparciu Fundacji Otwarty Kod Kultury. |
![]() |
![]() |












ISSN 2658-1086

