KANAREK I PAPROĆ, ZIMOWANIE I NAWÓZ, MELILOTUS ALBUS ALBO POŻEGNANIE
A
A
A
kanarek i paproć
I
wiodły mnie lisy i czarne oczy konia
zapomniałem o ziemi która mnie karmi
w objęciach gleby siałem prorocze ziarno
ale ziemia jest ciężka a metal uderza o skałę
jest mrugnięcie iskry w szczelinie tam się zrodził
II
wiedziałem o kanarku unoszącym się nad wioską
znałem jego pieśni intymne słowa które darował ludziom
od tej chwili chodziłem z nimi na ustach wieszcząc piątą porę roku
nie zdradza się przeczucia ciszy tłumaczyłem
III
teraz wiem więcej i o tych którzy wierzyli w cień
mrok pulsujący toczy ich niespieszne narządy
berło unosi się jak piąstka paproci
kontury ciał prowadzą niemą wojnę
w odbiciu rośliny
IV
bryły mają końską pamięć o ciasnych ptasich ciałach
na wyciągnięcie ręki na wyciągnięcie śmierci
jest serce o które wołam w tej pieśni
bo nie pomieściło minerału i śpiewu którym jesteśmy
zimowanie i nawóz
oddałem przeszłe słowa trzeba mi znaleźć inne źródła
wody inne w których wychowam się na powrót
jak wędrujące ptaki albo sowy zlatujące się o świcie
pod surowe ramiona krzyża ci zasłuchani w psalm
nietoperza noli me tangere w ciemności szepty i dzwonki
jakby cała sala unosiła się niemo a krew spływała wolno
do czubka głowy i cierpły policzki i usta ci co widzieli
gwiazdy tak jak widzi się po raz pierwszy czy zrozumieli
coś z tej świeżości ale znów znów w powtarzalnych
poruszeniach nocy które są jak kołyska albo ślepe
gładzenie zwierząt albo tak ponowne narodziny
w ogniu moja miłości jest mi tak trudno to utrzymać
już tylko ślady rozmakające w ścieżkę w drodze
do coraz mniej gramatycznego słowa tam tam dalej chodźmy
melilotus albus albo pożegnanie
was wysławiam lekko wygięte szyje
na was kładę ręce jeszcze niegotowe
żeby przyjąć to czym karmicie
serca nieuwiędłe
aby rosnąć tu na jałowej ziemi
oddałem w snach ten taniec
białą miotełką zamiatałem ślady zwierząt
nie pragnę polowań i rozlewu krwi
mam oczy jasne gdy na wargach wasze imię
kładzie się jak dym gdy was spalam
nie trudnię się już niemą troską
czy na próżno szkliły się mózgi pompejów
by roztrzaskaną myśl pozbierać
w jedno ze słów którym byłyście
dawno przed naszym nazywaniem
Zdjęcie wykonała Barbara Kubska.
I
wiodły mnie lisy i czarne oczy konia
zapomniałem o ziemi która mnie karmi
w objęciach gleby siałem prorocze ziarno
ale ziemia jest ciężka a metal uderza o skałę
jest mrugnięcie iskry w szczelinie tam się zrodził
II
wiedziałem o kanarku unoszącym się nad wioską
znałem jego pieśni intymne słowa które darował ludziom
od tej chwili chodziłem z nimi na ustach wieszcząc piątą porę roku
nie zdradza się przeczucia ciszy tłumaczyłem
III
teraz wiem więcej i o tych którzy wierzyli w cień
mrok pulsujący toczy ich niespieszne narządy
berło unosi się jak piąstka paproci
kontury ciał prowadzą niemą wojnę
w odbiciu rośliny
IV
bryły mają końską pamięć o ciasnych ptasich ciałach
na wyciągnięcie ręki na wyciągnięcie śmierci
jest serce o które wołam w tej pieśni
bo nie pomieściło minerału i śpiewu którym jesteśmy
zimowanie i nawóz
oddałem przeszłe słowa trzeba mi znaleźć inne źródła
wody inne w których wychowam się na powrót
jak wędrujące ptaki albo sowy zlatujące się o świcie
pod surowe ramiona krzyża ci zasłuchani w psalm
nietoperza noli me tangere w ciemności szepty i dzwonki
jakby cała sala unosiła się niemo a krew spływała wolno
do czubka głowy i cierpły policzki i usta ci co widzieli
gwiazdy tak jak widzi się po raz pierwszy czy zrozumieli
coś z tej świeżości ale znów znów w powtarzalnych
poruszeniach nocy które są jak kołyska albo ślepe
gładzenie zwierząt albo tak ponowne narodziny
w ogniu moja miłości jest mi tak trudno to utrzymać
już tylko ślady rozmakające w ścieżkę w drodze
do coraz mniej gramatycznego słowa tam tam dalej chodźmy
melilotus albus albo pożegnanie
was wysławiam lekko wygięte szyje
na was kładę ręce jeszcze niegotowe
żeby przyjąć to czym karmicie
serca nieuwiędłe
aby rosnąć tu na jałowej ziemi
oddałem w snach ten taniec
białą miotełką zamiatałem ślady zwierząt
nie pragnę polowań i rozlewu krwi
mam oczy jasne gdy na wargach wasze imię
kładzie się jak dym gdy was spalam
nie trudnię się już niemą troską
czy na próżno szkliły się mózgi pompejów
by roztrzaskaną myśl pozbierać
w jedno ze słów którym byłyście
dawno przed naszym nazywaniem
Zdjęcie wykonała Barbara Kubska.
| Zadanie dofinansowane ze środków budżetu Województwa Śląskiego. Zrealizowano przy wsparciu Fundacji Otwarty Kod Kultury. |
![]() |
![]() |












ISSN 2658-1086

