ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

1 czerwca 11 (515) / 2025

Stanisław Kalina Jaglarz,

KANAREK I PAPROĆ, ZIMOWANIE I NAWÓZ, MELILOTUS ALBUS ALBO POŻEGNANIE

A A A
kanarek i paproć



I

wiodły mnie lisy i czarne oczy konia

zapomniałem o ziemi która mnie karmi

w objęciach gleby siałem prorocze ziarno



ale ziemia jest ciężka a metal uderza o skałę

jest mrugnięcie iskry w szczelinie tam się zrodził

 

II

wiedziałem o kanarku unoszącym się nad wioską

znałem jego pieśni intymne słowa które darował ludziom

od tej chwili chodziłem z nimi na ustach wieszcząc piątą porę roku



nie zdradza się przeczucia ciszy tłumaczyłem



III

teraz wiem więcej i o tych którzy wierzyli w cień

mrok pulsujący toczy ich niespieszne narządy

berło unosi się jak piąstka paproci

kontury ciał prowadzą niemą wojnę

w odbiciu rośliny



IV

bryły mają końską pamięć o ciasnych ptasich ciałach

na wyciągnięcie ręki na wyciągnięcie śmierci

jest serce o które wołam w tej pieśni

bo nie pomieściło minerału i śpiewu którym jesteśmy





zimowanie i nawóz



oddałem przeszłe słowa trzeba mi znaleźć inne źródła

wody inne w których wychowam się na powrót

jak wędrujące ptaki albo sowy zlatujące się o świcie

pod surowe ramiona krzyża ci zasłuchani w psalm



nietoperza noli me tangere w ciemności szepty i dzwonki

jakby cała sala unosiła się niemo a krew spływała wolno

do czubka głowy i cierpły policzki i usta ci co widzieli

gwiazdy tak jak widzi się po raz pierwszy czy zrozumieli



coś z tej świeżości ale znów znów w powtarzalnych

poruszeniach nocy które są jak kołyska albo ślepe

gładzenie zwierząt albo tak ponowne narodziny

w ogniu moja miłości jest mi tak trudno to utrzymać



już tylko ślady rozmakające w ścieżkę w drodze

do coraz mniej gramatycznego słowa tam tam dalej chodźmy





melilotus albus albo pożegnanie



was wysławiam lekko wygięte szyje

na was kładę ręce jeszcze niegotowe

żeby przyjąć to czym karmicie

serca nieuwiędłe

aby rosnąć tu na jałowej ziemi



oddałem w snach ten taniec

białą miotełką zamiatałem ślady zwierząt

nie pragnę polowań i rozlewu krwi

mam oczy jasne gdy na wargach wasze imię

kładzie się jak dym gdy was spalam



nie trudnię się już niemą troską

czy na próżno szkliły się mózgi pompejów

by roztrzaskaną myśl pozbierać

w jedno ze słów którym byłyście



dawno przed naszym nazywaniem

 

 

Zdjęcie wykonała Barbara Kubska.