ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

1 czerwca 11 (515) / 2025

Martyna Krzywicka,

SŁOŃCE KAPIE JAK SMOŁA (CYKL CZTERECH WIERSZY)

A A A
Słońce kapie jak smoła

 

Nieistnienie

Mam tak samo jak ty jedną nogę

w płucach pył

ziemia jak kikut w gardle utyka

jej górka ukrywa co nogę urywa

czarne czapeczki z bielutkim na górze

bo chciałem wzejść w górę jak dym

no a ty

wciąż trzymasz się Ziemi jak wzgórze

 

Nawijka

Malutkie usteczka i sadza

zostawia ślady na skroni i zbiera

się tak jak sól w kościach z tego się nie wybronisz

kiedy posypią się gnaty poczujesz

swoją maleńkość i żużel

filigranowa łyżeczka jak opylony opuszek

pocałuj nawijam

cię na mój palca koniuszek

 

Na jesień

Nie żyła wyrasta z granitu

a pęczek na pieńku z grabarzem

a grabi on sobie oj grabi zawłaszcza

robaczki jak węgiel

i pali to raz jeden drugi

i smugi na twarzy już dawno nie

czarne jak płyta a na niej

nie brakuje kwiatów

wieńców pomyleńców czasu jeńców

odklejeńców

 

Na nowo

Podlewam cię i jesteś

jak bombka w kolorze plastiku

ja boję się zajrzeć do środka

czy nie jest ci pusto bez kitu

 



Zdjęcie wykonał Michał Jędrzejowski.