NIE SZATA(N) ZDOBI CZŁOWIEKA (DIABEŁ O MOJEJ TWARZY)
A
A
A
Castillo Lazarus, Hiszpania, A.D. 1740. Markiz Hugo de Izan wraz z Marią oczekuje na finał modłów ojca Mattiasa, który zdecydował się pomóc udręczonej duszy syna wspomnianego szlachcica, Santiago. Niestety, duchowny zostaje rozszarpany przez demona, który opętał (przykutego łańcuchami do ściany) nieszczęśnika. Wtedy na pomoc przybywa ojciec Franco Vieri: prześladowany przez koszmary oraz zmagający się z głębokim kryzysem wiary egzorcysta. Jak nietrudno zgadnąć, wątpiący ksiądz nie jest godnym przeciwnikiem dla Legionu, który przejmuje ciało protagonisty i w trybie incognito wraca do Stolicy Piotrowej. Tymczasem uwięziony w ciele Santiaga Franco bezskutecznie stara się przekonać inkwizytorów (torturujących bohatera na wszelkie możliwe sposoby) o tym, że prawdziwe zło już dawno jest na wolności. Doznająca niepokojących wizji Maria pomaga Vieriemu w ucieczce, inaugurując tym samym iście epicki pojedynek z siłami Ciemności.
Ukazujący się pod szyldem Shock Comics, składający się z sześciu rozdziałów „Diabeł o mojej twarzy” to podnoszący poziom czytelniczej adrenaliny, bezpardonowy horror, który rozpętał scenarzysta David Pepose („Moon Knight: City of the Dead”, „Punisher”, „Savage Avengers”). Opowieść o ułomności ludzkiej natury; o konieczności zmierzenia się z własnymi lękami oraz skłonnością do zła, ale i o walce z bezduszną indoktrynacją i hipokryzją: scenariusz recenzowanego komiksu oferuje więcej, niż można przypuszczać, zaś promyk nadziei dla ludzkości nieśmiało przebija spod hektolitrów przelanej posoki.
Ekstremalna przemoc jest jednym z kluczowych elementów warstwy plastycznej tego dzieła, za którą odpowiada Alex Cormack („Drive Like Hell”, „Road of Bones”, „Sink: Welcome to Glasgow”). Uproszczona kreska; świetne efekty światłocieniowe; dynamiczny montaż kadrów (chociażby sekwencja ucieczki karetą przed opętanymi gwardzistami) oraz ponura paleta barw wzmacniają wizualną drapieżność „Diabła o mojej twarzy”, oferującego doznanie czystej grozy rodem z filmu „Egzorcysta” (1973), ale i walor rozrywkowości, jakiej nie powstydziłby się kinowy „Van Helsing” (2004). Mocna rzecz!
Ukazujący się pod szyldem Shock Comics, składający się z sześciu rozdziałów „Diabeł o mojej twarzy” to podnoszący poziom czytelniczej adrenaliny, bezpardonowy horror, który rozpętał scenarzysta David Pepose („Moon Knight: City of the Dead”, „Punisher”, „Savage Avengers”). Opowieść o ułomności ludzkiej natury; o konieczności zmierzenia się z własnymi lękami oraz skłonnością do zła, ale i o walce z bezduszną indoktrynacją i hipokryzją: scenariusz recenzowanego komiksu oferuje więcej, niż można przypuszczać, zaś promyk nadziei dla ludzkości nieśmiało przebija spod hektolitrów przelanej posoki.
Ekstremalna przemoc jest jednym z kluczowych elementów warstwy plastycznej tego dzieła, za którą odpowiada Alex Cormack („Drive Like Hell”, „Road of Bones”, „Sink: Welcome to Glasgow”). Uproszczona kreska; świetne efekty światłocieniowe; dynamiczny montaż kadrów (chociażby sekwencja ucieczki karetą przed opętanymi gwardzistami) oraz ponura paleta barw wzmacniają wizualną drapieżność „Diabła o mojej twarzy”, oferującego doznanie czystej grozy rodem z filmu „Egzorcysta” (1973), ale i walor rozrywkowości, jakiej nie powstydziłby się kinowy „Van Helsing” (2004). Mocna rzecz!
David Pepose, Alex Cormack: „Diabeł o mojej twarzy” („The Devil That Wears My Face”). Tłumaczenie: Paulina Braiter. Shock Comics. Oświęcim 2025.
| Zadanie dofinansowane ze środków budżetu Województwa Śląskiego. Zrealizowano przy wsparciu Fundacji Otwarty Kod Kultury. |
![]() |
![]() |











ISSN 2658-1086

