ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

15 czerwca 12 (516) / 2025

Magdalena Piotrowska-Grot,

MILKNĄCY GŁOS PANA (MIŁOSZ PUCZYDŁOWSKI: 'ATŁASOWA PODSZEWKA. CO ZOSTAJE PO RELIGII')

A A A
Pozornie współczesność rozliczyła się już z religią i potrzebą przewodnictwa religijnych instytucji. Pozornie państwa europejskie są, w przewadze, państwami oficjalnie zsekularyzowanymi. Pozornie rozpoznaliśmy już wszystkie mechanizmy, które wykorzystują religijni posłańcy, by sterować wyznawcami/czyniami danej wiary. Pozornie… bo to wszystko wydarzyło się jedynie w warstwie teoretycznej. Pisały o tym osoby reprezentujące przeróżne naukowe dyscypliny – filozofię, teologię, socjologię, literaturoznawstwo, językoznawstwo, kulturoznawstwo. Opisując zarówno procesy sekularyzacyjne, jak i postsekularyzm, badacze i badaczki zdawali/ły sobie oczywiście sprawę, że zjawiska te, choć mogą uchodzić za globalne, nie są ani skończone, ani też ostateczne i całościowe. Czytając diagnozy Maksa Webera, Johna D. Caputo, Jürgena Habermasa, nie zapominali, bo też zapominanie o tym byłoby skrajną ignorancją, że religia zbyt silnie związana jest ze społecznymi potrzebami, tradycjami, a przede wszystkim emocjami, żeby ogólne tendencje światopoglądowe mogły ją wyrugować całkowicie.

Nie oznacza to jednak, że religie (nie tylko te największe, jak chrześcijaństwo, judaizm, islam, buddyzm, hinduizm, choć zdecydowanie autor, tak jak przywoływani przez niego filozofowie, odwołuje się głównie do chrześcijaństwa, ewentualnie napięcia pomiędzy chrześcijaństwem a judaizmem) jako idee nie ulegają nie tylko przemianie, ale i degradacji. Sekularyzacja, odczarowanie świata, upadek wielkich narracji to zjawiska, które nie tylko miały miejsce, ale wciąż postępują. Religia, jak pisał Terry Eagleton (zob. 2014), jest systemem potrzebnym w społecznym funkcjonowaniu i wciąż zastępujemy ją innymi, symilarnymi, mechanizmami, ponieważ daje także poczucie niezmienności i ułudę bezpieczeństwa tym, którzy w swego rodzaju stałości to poczucie bezpieczeństwa i stabilizacji lokują.

W swojej najnowszej książce Miłosz Puczydłowski stawia pytanie właśnie o to, co zostaje po takiej odmienionej, zdegradowanej religii. Odróżnia dwa najważniejsze procesy, czyli sekularyzację i postsekularyzm, tym samym nakreślając okres, którym się zajmuje. Punktem wyjścia oczywiście czyni rozważania Charlesa Tylora, przyglądając się też, choć pokrótce, temu, co działo się wcześniej, podstawom, na których wyrosła jego książka „A Secular Age”. Najważniejsze przemiany religijne współczesnego świata Puczydłowski wiąże z buntami, rewolucjami, przede wszystkim z rewolucją światopoglądową i seksualną lat 60. To jednak tylko wstęp. Nie zabraknie tu przeglądu najważniejszych nurtów filozoficznych, ważnych dla współczesnej zmiany w zakresie postrzegania religii i wyzwalania się spod wpływu wielkich religijnych instytucji. Mamy więc tutaj odniesienie do myśli Arystotelesa, Mistrza Eckharta, Marcina Lutra, Arthura Schopenhauera, Immanuela Kanta, Blaise’a Pascala i wielu innych.

We wstępie autor zastrzega, że książka ma charakter popularyzatorski, że celowo nie cytuje rozpraw filozoficznych, nie zagłębia się w stan badań, dotyczący nowożytnych i współczesnych przemian nie tylko w sposobie postrzegania i roli religii, ale także w samej religii zinstytucjonalizowanej: „(…) parafrazuję, interpretuję, tłumaczę i sięgam tak do wielkich filozofów, jak i do dzieł popkultury. Nie jest to kompletny leksykon ani encyklopedyczne omówienie źródeł i autorów klasyfikowanych jako postsekularyści. Starałem się nadać swemu dziełu raczej formę eseju. Trzymając się niezawodnej przewodniczki, czyli intuicji, wędruję na kolejnych stronach przez meandry myśli postsekularnej, samodzielnie dobierając rozmówców i oświetlając tematy” (s. 8). Jednak pojawia się w książce enumeracyjny ciąg nazwisk i teorii, który w tak pomyślanej strukturze zaczyna się zlewać w jedno, sprawia, że obraz, zamiast być rozjaśnianym, ulega poważnemu zaciemnieniu. Nie chodzi nawet o to, że Puczydłowski – który niejednokrotnie udowodnił, że nie brakuje mu kompetencji z zakresu nauk o religii i że jest wnikliwym obserwatorem społecznych procesów – pozostawia nas w tej książce ze sporym niedosytem, tworząc syntezę, która powinna pokazywać ciągłość procesów przemian, śledzić filozoficzny ciąg przyczynowo-skutkowy, a w rezultacie nieco spłaszcza te wielowymiarowe zmiany. I nie wykluczam, że jest to efekt właśnie świetnej znajomości przez autora przywoływanych teorii. Po prostu dla niewtajemniczonym osób czytających, a wszak pewnie głównie o nie chodzi w popularyzacyjnym zamyśle, mozaika ta może stanowić spore wyzwanie.

Dla osób, które interesowały się tematem już wcześniej, książka, w częściach stanowiących streszczenie stanowisk teoretycznych, nie przyniesie jednak żadnych nowych diagnoz. Choć autor streszcza je świetnie, operując językiem stanowiącym doskonały amalgamat dyskursu naukowego i narracji w duchu zasad fortunnej naukowej komunikacji (science communication), to książka w tym zakresie nie jest odkrywcza, streszcza także teorie bardzo znane, omawiane wielokrotnie (by odnieść się tylko do polskojęzycznego stanu badań, wystarczy wspomnieć monografię zbiorową „Drzewo poznania”, książki i artykuły Agaty Bielik-Robson, Julii Kristevej, Piotra Bogaleckiego).

To jednak, co w tej opowieści cenne, to wplatanie w nią mikroanaliz tekstów kultury. Dodać należy, że tekstów w większości nieoczywistych. Pojawi się tu więc poezja Wisławy Szymborskiej czy Thomasa Hardy’ego, Boba Dylana, proza, rozpatrywana częściej w innych kontekstach, jak „Śnieg” Orhana Pamuka, po najnowsze teksty, na przykład twórczość Maty (Matczaka). Dodatkowym atutem jest przeplatanie tekstów i kontekstów polskich, europejskich, z amerykańskimi. Ukazuje to nie tylko globalność i równoczesność przemian, unaocznia zasadnicze różnice procesów (wystarczy spojrzeć choćby na warunki buntu – inna jest rewolucja w Polsce czy Czechosłowacji w latach 60., zwłaszcza w kontekście wydarzeń marca 1968 roku, Praskiej Wiosny, inna będzie w Stanach Zjednoczonych). Wybór egzemplifikacji, która nie ogranicza się jedynie do przeglądu kanonu, ale włącza w tę „dyskusję” kulturę i literaturę popularną, wydaje się dziś właściwie jedyną możliwą ścieżką. Właśnie ten materiał unaoczni pewne przemiany i nastroje społeczne najlepiej, pozwalając odnieść się do najaktualniejszych zjawisk. Religia, czy religijność, którą opisuje Puczydłowski, nie jest odległym, sztucznym konstruktem – jest zjawiskiem, które dotyka niemal każdego, zjawiskiem społecznym, politycznym, przede wszystkim jednak niejednorodnym i niemożliwym do całkowitego uchwycenia.

Przemiany i odejścia od religii, choć wyraźnie widoczne globalnie, nie mogą być podobne, wyrastać z tych samych podstaw, w odmiennych kręgach kulturowych. Jedno jest pewne: religia tworzy ułudę zaspokajania takich potrzeb, jakich, pozornie, nie może zaspokoić żaden inny system. Puczydłowski zauważa więc, że silne oddziaływanie na społeczeństwo falowo powraca oraz że w związku z tym sekularyzm i postsekualaryzm to swego rodzaju niedokończone i niemożliwe do ukończenia projekty: „My, homo sapiens, popadliśmy w tak głębokie uzależnienie, że nie potrafimy sobie wyobrazić zerwania z nałogiem. Nawet cywilizacja świecka zaoferuje w miejsce dawnych systemów monoteistycznych nowe formy religijne. Postsekularyzm chce się zatem zamachnąć na przeciwnika, którego ex definitione nie da się tak po prostu strącić i unicestwić. Wyproszony drzwiami, wróci oknem. Zanegowany za dnia, uzyska afirmacje nocą. Stłumiony świadomie, dojdzie do głosu jako nieświadome. Można mnożyć metafory określające nieustanny powrót religii” (s. 55).

Książka Miłosza Puczydłowskiego nie powie osobom czytającym niczego, czego nie mogą otrzymać w innych książkach i tekstach. Odświeża konteksty (warto zauważyć, że pojawiają się tutaj zestawienia postsekularyzmu z feminizmem i ekokrytyką, co jest oryginalnym rozwiązaniem, niestety nie zostało wystarczająco rozwinięte), syntetyzuje, doprecyzowuje w kilku miejscach, na pewno też przypomina o ważkości i nieskończoności tematu współczesnej religii i religijności. Nie jest odkrywcza – ale jest ciekawa i oferuje dobrze przeprowadzony research, choć przyznać trzeba, że po książce, która porusza się po dobrze już rozpoznanym terenie, oczekujemy nieco więcej.

Nie kwestionuję tutaj ani doboru metod opisu, ani selekcji materiału. Zadaję sobie jednak pytanie, czy książka ta wprowadza do współczesnej dyskusji o religijności nowe argumenty lub rozpoznania. Jest jednak na pewno poręczną syntezą, wzbogaconą o ciekawe i, częściowo, nowatorskie przykłady; została też świetnie napisana. Na uwagę zasługuje także, a może szczególnie – zakończenie. W nim bowiem pojawia się perspektywa najistotniejsza, ponieważ nam najbliższa: kilka słów o sekularyzacyjnej fali, którą można aktualnie obserwować w Polsce, a która, jak zaznacza autor, jest wynikiem gniewu; a więc nie tym, czym może być powinna – przemyśleniem, rozliczeniem, świadomym wyborem, do dokonania którego potrzeba zgłębienia religijnego horyzontu. Dodatkowo, co warto podkreślić, choć Puczydłowskiego ten gniew pozbawiony rozumienia i wyjaśniania wyraźnie uwiera, omawiana pozycja nie okazuje się tylko efektowną próbą przedstawienia kolejnej, subiektywnej oceny czy perspektywy, a to spora wartość.

LITERATURA:

Bogalecki P.: „Szczęśliwe winy teolingwizmu. Polska poezja po roku 1968 w perspektywie postsekularnej”. Kraków 2016.

Bielik-Robson A.: „Cienie pod czerwoną skałą. Eseje o literaturze”. Gdańsk 2016.

„Deus otiosus. Nowoczesność w perspektywie postsekularnej”. Red. A. Bielik-Robson, M.A. Sosnowski. Warszawa 2013.

„Drzewo poznania. Postsekularyzm w przekładach i komentarzach”Red. A. Mitek-Dziemba, P. Bogalecki. Katowice 2012.

Eagleton T.: „Kultura a śmierć Boga”. Przeł. B. Baran. Warszawa 2014.

Kristeva J.: „Ta niewiarygodna potrzeba wiary”. Przeł. A. Turczyn. Kraków 2010.
Miłosz Puczydłowski: „Atłasowa podszewka. Co zostaje po religii”. Wydawnictwo Znak. Kraków 2025.