O PRACY W DOMU NIE ROZMAWIAMY ('SZPIEDZY')
A
A
A
Czym będzie kolejny film Soderbergha? Powrotem do jednej z wielomilionowych franczyz? Sięgnięciem do niezależnych korzeni? A może nostalgiczną podróżą w przeszłość – do kina z gatunku „takich już się dziś nie robi”? Po sequelu „Magic Mike’a” i skromniejszym „Presence” nadszedł czas na obraz trzeciego typu. W świecie, w którym szpiedzy zazwyczaj biegają, strzelają i rozbijają się sportowymi samochodami, reżyser zabiera nas do eleganckiego Londynu. Tu piękni tajniacy w szytych na miarę garniturach co najwyżej truchtają, a zazwyczaj spokojnie łowią ryby lub klikają w klawiaturę.
Od pierwszych minut kamera śledzi plecy George’a (Michael Fassbender) topowego agenta i naszego przewodnika po świecie MI6. Aktor sprawia wrażenie tak powierzchownie chłodnego jak w roli androida Davida w „Prometeuszu”, dopiero uczącego się, jak być człowiekiem. Intrygę uruchamia informacja o krecie, który wszedł w posiadanie niebezpiecznego wirusa. I tak rozpoczyna się pościg za pendrive’em mogącym zachwiać globalną stabilnością.
Nowe tytuły Soderbergha zawsze mnie ekscytują, nawet jeśli wynika to z pewnej filmowej ślepoty – bo wciąż nie potrafię zlokalizować jego stylu. A może po prostu za bardzo jestem przywiązany do figury autora i niepotrzebnie próbuję ją odnaleźć? Przez to oglądam filmy tego sześćdziesięciolatka, jakby były dziełami młodego reżysera. Wciąż pracującego nad ćwiczeniami formalnymi i poszukującego własnego „tego czegoś”.
Scenariusz Davida Koeppa przedstawia prostą, acz gęstą intrygę i dba o to, by być kilka kroków przed widzem. George musi zlokalizować zdrajcę – i w tym celu organizuje potrójną randkę z piątką podejrzanych „pluskiew”: jego żoną, legendą agencji Kathryn (Cate Blanchett); starym wyjadaczem i alkoholikiem Freddiem (Tom Burke); jego kochanką, specjalistką od satelitarnej inwigilacji Clarissą (Marisa Abela); agencyjną psychiatrą, doktor Zoe Vaughn (Naomie Harris), której związek z dynamicznie pnącym się po wydziałowej drabinie Jamesem (Regé-Jean Page) zapewne łamie wszystkie zapisane i niezapisane wytyczne jej etyki zawodowej.
To romanse, konflikty i napięcia między postaciami są ciekawsze niż spiski mające doprowadzić do trzeciej wojny światowej. Najwięcej frajdy dają interakcje między atrakcyjnymi szpiegami i ich rozmowy o seksownych fragmentach kodu lub zgrabnie przeprowadzonych operacjach z przeszłości. Soderbergha i Koeppa najbardziej zajmuje jednak niejasny kryzys małżeński – związek George’a i Kathryn oparty był na bezgranicznym zaufaniu, ale z racji fachu również na wielu przemilczeniach i tajemnicach, których nie mogli sobie zdradzić. Zorganizowana przez George’a kolacja, zamiast dostarczyć jednoznaczne odpowiedzi, zasiewa zwątpienie w żonę, której lojalność – małżeńską i agencyjną – dotąd uznawał za pewnik.
Wszystkie te elementy składają się na, chciałoby się powiedzieć, wzorcowy film szpiegowski dla dorosłych: krótki, dynamiczny, pełen znakomitych aktorów – ale bez większej inwencji w żadnym konkretnym aspekcie. No, może z wyjątkiem interesującego pomysłu na pracę światłem: naturalne oświetlenie agresywnie wdziera się do wnętrz, a sztuczne – przede wszystkim żółte – rozmywa przestrzeń, nieprzyjemnie rozpływając się w niej.
Bez związkowych dylematów w rodzaju: „czym jest wierność w świecie pozbawionym prawdy?” zostajemy z klasyczną pogonią za McGuffinem. Film sprawia wrażenie kolejnego formalnego ćwiczenia – skutecznego, sprawnie odwzorowującego wzorzec, który posłużył za punkt wyjścia. Nie widać tu ambicji na nic więcej, ale może nie ma w tym nic złego, bo zawsze miło obejrzeć porządny thriller szpiegowski.
Od pierwszych minut kamera śledzi plecy George’a (Michael Fassbender) topowego agenta i naszego przewodnika po świecie MI6. Aktor sprawia wrażenie tak powierzchownie chłodnego jak w roli androida Davida w „Prometeuszu”, dopiero uczącego się, jak być człowiekiem. Intrygę uruchamia informacja o krecie, który wszedł w posiadanie niebezpiecznego wirusa. I tak rozpoczyna się pościg za pendrive’em mogącym zachwiać globalną stabilnością.
Nowe tytuły Soderbergha zawsze mnie ekscytują, nawet jeśli wynika to z pewnej filmowej ślepoty – bo wciąż nie potrafię zlokalizować jego stylu. A może po prostu za bardzo jestem przywiązany do figury autora i niepotrzebnie próbuję ją odnaleźć? Przez to oglądam filmy tego sześćdziesięciolatka, jakby były dziełami młodego reżysera. Wciąż pracującego nad ćwiczeniami formalnymi i poszukującego własnego „tego czegoś”.
Scenariusz Davida Koeppa przedstawia prostą, acz gęstą intrygę i dba o to, by być kilka kroków przed widzem. George musi zlokalizować zdrajcę – i w tym celu organizuje potrójną randkę z piątką podejrzanych „pluskiew”: jego żoną, legendą agencji Kathryn (Cate Blanchett); starym wyjadaczem i alkoholikiem Freddiem (Tom Burke); jego kochanką, specjalistką od satelitarnej inwigilacji Clarissą (Marisa Abela); agencyjną psychiatrą, doktor Zoe Vaughn (Naomie Harris), której związek z dynamicznie pnącym się po wydziałowej drabinie Jamesem (Regé-Jean Page) zapewne łamie wszystkie zapisane i niezapisane wytyczne jej etyki zawodowej.
To romanse, konflikty i napięcia między postaciami są ciekawsze niż spiski mające doprowadzić do trzeciej wojny światowej. Najwięcej frajdy dają interakcje między atrakcyjnymi szpiegami i ich rozmowy o seksownych fragmentach kodu lub zgrabnie przeprowadzonych operacjach z przeszłości. Soderbergha i Koeppa najbardziej zajmuje jednak niejasny kryzys małżeński – związek George’a i Kathryn oparty był na bezgranicznym zaufaniu, ale z racji fachu również na wielu przemilczeniach i tajemnicach, których nie mogli sobie zdradzić. Zorganizowana przez George’a kolacja, zamiast dostarczyć jednoznaczne odpowiedzi, zasiewa zwątpienie w żonę, której lojalność – małżeńską i agencyjną – dotąd uznawał za pewnik.
Wszystkie te elementy składają się na, chciałoby się powiedzieć, wzorcowy film szpiegowski dla dorosłych: krótki, dynamiczny, pełen znakomitych aktorów – ale bez większej inwencji w żadnym konkretnym aspekcie. No, może z wyjątkiem interesującego pomysłu na pracę światłem: naturalne oświetlenie agresywnie wdziera się do wnętrz, a sztuczne – przede wszystkim żółte – rozmywa przestrzeń, nieprzyjemnie rozpływając się w niej.
Bez związkowych dylematów w rodzaju: „czym jest wierność w świecie pozbawionym prawdy?” zostajemy z klasyczną pogonią za McGuffinem. Film sprawia wrażenie kolejnego formalnego ćwiczenia – skutecznego, sprawnie odwzorowującego wzorzec, który posłużył za punkt wyjścia. Nie widać tu ambicji na nic więcej, ale może nie ma w tym nic złego, bo zawsze miło obejrzeć porządny thriller szpiegowski.
„Szpiedzy” („Black Bag”). Reżyseria: Steven Soderbergh. Scenariusz: David Koepp. Obsada: Cate Blanchett, Michael Fassbender, Marisa Abela, Tom Burke, Naomie Harris, Regé-Jean Page, Pierce Brosnan. Produkcja: Stany Zjednoczone 2025, 94 min.
| Zadanie dofinansowane ze środków budżetu Województwa Śląskiego. Zrealizowano przy wsparciu Fundacji Otwarty Kod Kultury. |
![]() |
![]() |













ISSN 2658-1086

