Aleksandra Szymańska-Dańczyszyn,
JESTEŚMY ALKOHOLOWĄ SEKTĄ (ROBERT RUTKOWSKI, IRENA A. STANISŁAWSKA: 'ALKOILUZJA. WYJŚCIE Z ALKOHOLOWEJ SEKTY')
A
A
A
„Nie ma bezpiecznego rodzaju alkoholu oraz jego bezpiecznej ilości” (s. 18). Co więcej, „w kontekście szaleńczo rosnącej na świecie konsumpcji alkoholu funkcjonujemy jak alkoholowa sekta” (s. 28). To radykalne stanowisko konsekwentnie argumentują Robert Rutkowski i Irena A. Stanisławska w książce „Alkoiluzja. Wyjście z alkoholowej sekty”. Autorzy wskazują na mechanizmy grupowej presji, rytualizację picia, ostracyzm wobec niepijących i tworzenie fałszywych narracji usprawiedliwiających konsumpcję etanolu. Niezależnie od tego, czy zgodzimy się z sekciarskim porównaniem, zmusza ono do refleksji nad społecznymi mechanizmami normalizacji alkoholu.
Siła książki leży w jej bezkompromisowości. Rutkowski nie stroni od mocnych porównań: alkoholizm zestawia z tchórzostwem i słabością, reklamę z manipulacją, a piłkę nożną z „makiawelizmem” i „mafijną strukturą”. Terapeuta bezwzględnie burzy i odrzuca popularne przekonania o „kulturze picia”, „umiarkowanej konsumpcji” i „odpowiedzialnym piciu”, postulując jedynie całkowitą abstynencję. Jego postawa, choć naukowo uzasadniona (między innymi badaniami z „The Lancet”), może zostać odczytana jako moralizatorska lub wykluczająca.
„Alkoiluzja” to jednak nie tylko bezwzględny atak na społeczną akceptację alkoholu czy brutalnie szczery manifest abstynencki. To również wielogłosowy reportaż z udziałem lekarzy, duchownych, psychologów, naukowców, sportowców i byłych alkoholików – każdy z nich dokłada cegiełkę do demontażu alkoholowego mitu. Historyk Jakub Ostromęcki przybliża historyczne dzieje alkoholu, teolog Stanisław Obirek i pastor Mirosław Karauda omawiają religijne aspekty spożywania alkoholu i abstynencji, dr Aleksandra Piotrowska z kolei tłumaczy wpływ alkoholu na rozwój dzieci. Szczególnie cenna jest także rozmowa z byłym szefem organizacji PARPA, ujawniająca kulisy alkoholowego lobbingu i nieudanych prób ograniczenia dostępności napojów zawierających etanol.
Niezwykle ciekawe okazują się rozważania dotyczące biblijnych fragmentów poświęconych winu. Powołując się na badania adwentystycznego myśliciela Samuela Bacchiocchiego, Rutkowski argumentuje, że wszelkie pozytywne odniesienia do wina w Biblii dotyczyły niesfermentowanego soku gronowego, a te potępiające wspomniany napój – do „samozwańczego uzurpatora w postaci oszusta nazwanego dla niepoznaki winem, czyli alkoholową mieszanką prozdrowotnych składników z etanolową trucizną” (s. 184). Opisywana przez autora reinterpretacja biblijnego znaczenia wina nie została oficjalnie zaakceptowana przez Kościół katolicki. Jest jednak dowodem na istnienie alternatywnych nurtów interpretacyjnych, które kwestionują utrwalone, często bezrefleksyjnie powielane przekonania teologiczne i kulturowe. Przyjęcie takiej wykładni pozwala na spójniejsze odczytanie biblijnego przesłania o wstrzemięźliwości, odpowiedzialności i ochronie świątyni ciała przed szkodliwymi substancjami.
„Piłkę nożną – pisze Rutkowski – uważam za dyscyplinę najbardziej zdemoralizowaną, zmanierowaną i rozpitą w polskim katalogu sportowych aktywności” (s. 335). Były reprezentant Polski w koszykówce ze znajomością rzeczy krytykuje związek sportu z przemysłem alkoholowym. Jego postulat „spektakularnego rozwodu między sportem a alkoholowym brudem” (s. 371) wybrzmiewa utopijnie, ale zwraca uwagę na rzeczywisty problem instrumentalnego wykorzystywania sportu do promocji alkoholu: „Wystarczy spojrzeć na treści reklam, jakie są nadawane w trakcie dużych imprez sportowych. To głównie piwo i chipsy” (s. 334).
Szokująca jest także diagnoza, jaką Rutkowski i Stanisławska stawiają współczesnej szkole. Autorzy konstatują: „Szkoły są koniem trojańskim branży narkotykowej. Są fabrykami produkującymi narkomanów, alkoholików, ludzi z depresją, zaburzeniami lękowymi i – niemal powszechną w tej chwili – fobią szkolną. Wynika to z modelu szkolnictwa, a także z przestarzałego systemu szkolenia nauczycieli, które nie daje żadnych narzędzi do radzenia sobie z własnymi emocjami” (s. 292). To nie tylko kontrowersyjna opinia, ale przede wszystkim oskarżenie pod adresem systemu, który nie wspiera ani uczniów, ani nauczycieli. Autorzy zarzucają szkole brak narzędzi do edukacji emocjonalnej, co ich zdaniem tworzy warunki sprzyjające ucieczce w substancje psychoaktywne.
„Alkoiluzja” Roberta Rutkowskiego i Ireny A. Stanisławskiej to książka niełatwa w odbiorze. Radykalizm autorów może zrażać i odpychać czytelników i czytelniczki. Niemniej jednak argumenty przedstawione w książce zmuszają odbiorców i odbiorczynie do refleksji nad własnym stosunkiem do alkoholu i społecznymi mechanizmami jego normalizacji. Niezależnie od tego, czy przyjmiemy odważny postulat całkowitej abstynencji, trudno pozostać obojętnym wobec faktów o szkodliwości alkoholu i manipulacyjnych praktykach przemysłu alkoholowego.
To pozycja dla tych, którzy nie boją się kwestionować społecznych konwenansów i są gotowi na intelektualną konfrontację z własnymi przekonaniami. W czasach rosnącej świadomości zdrowotnej „Alkoiluzja. Wyjście z alkoholowej sekty” może okazać się przełomową lekturą – jeśli znajdzie odważnych czytelników i czytelniczki.
Siła książki leży w jej bezkompromisowości. Rutkowski nie stroni od mocnych porównań: alkoholizm zestawia z tchórzostwem i słabością, reklamę z manipulacją, a piłkę nożną z „makiawelizmem” i „mafijną strukturą”. Terapeuta bezwzględnie burzy i odrzuca popularne przekonania o „kulturze picia”, „umiarkowanej konsumpcji” i „odpowiedzialnym piciu”, postulując jedynie całkowitą abstynencję. Jego postawa, choć naukowo uzasadniona (między innymi badaniami z „The Lancet”), może zostać odczytana jako moralizatorska lub wykluczająca.
„Alkoiluzja” to jednak nie tylko bezwzględny atak na społeczną akceptację alkoholu czy brutalnie szczery manifest abstynencki. To również wielogłosowy reportaż z udziałem lekarzy, duchownych, psychologów, naukowców, sportowców i byłych alkoholików – każdy z nich dokłada cegiełkę do demontażu alkoholowego mitu. Historyk Jakub Ostromęcki przybliża historyczne dzieje alkoholu, teolog Stanisław Obirek i pastor Mirosław Karauda omawiają religijne aspekty spożywania alkoholu i abstynencji, dr Aleksandra Piotrowska z kolei tłumaczy wpływ alkoholu na rozwój dzieci. Szczególnie cenna jest także rozmowa z byłym szefem organizacji PARPA, ujawniająca kulisy alkoholowego lobbingu i nieudanych prób ograniczenia dostępności napojów zawierających etanol.
Niezwykle ciekawe okazują się rozważania dotyczące biblijnych fragmentów poświęconych winu. Powołując się na badania adwentystycznego myśliciela Samuela Bacchiocchiego, Rutkowski argumentuje, że wszelkie pozytywne odniesienia do wina w Biblii dotyczyły niesfermentowanego soku gronowego, a te potępiające wspomniany napój – do „samozwańczego uzurpatora w postaci oszusta nazwanego dla niepoznaki winem, czyli alkoholową mieszanką prozdrowotnych składników z etanolową trucizną” (s. 184). Opisywana przez autora reinterpretacja biblijnego znaczenia wina nie została oficjalnie zaakceptowana przez Kościół katolicki. Jest jednak dowodem na istnienie alternatywnych nurtów interpretacyjnych, które kwestionują utrwalone, często bezrefleksyjnie powielane przekonania teologiczne i kulturowe. Przyjęcie takiej wykładni pozwala na spójniejsze odczytanie biblijnego przesłania o wstrzemięźliwości, odpowiedzialności i ochronie świątyni ciała przed szkodliwymi substancjami.
„Piłkę nożną – pisze Rutkowski – uważam za dyscyplinę najbardziej zdemoralizowaną, zmanierowaną i rozpitą w polskim katalogu sportowych aktywności” (s. 335). Były reprezentant Polski w koszykówce ze znajomością rzeczy krytykuje związek sportu z przemysłem alkoholowym. Jego postulat „spektakularnego rozwodu między sportem a alkoholowym brudem” (s. 371) wybrzmiewa utopijnie, ale zwraca uwagę na rzeczywisty problem instrumentalnego wykorzystywania sportu do promocji alkoholu: „Wystarczy spojrzeć na treści reklam, jakie są nadawane w trakcie dużych imprez sportowych. To głównie piwo i chipsy” (s. 334).
Szokująca jest także diagnoza, jaką Rutkowski i Stanisławska stawiają współczesnej szkole. Autorzy konstatują: „Szkoły są koniem trojańskim branży narkotykowej. Są fabrykami produkującymi narkomanów, alkoholików, ludzi z depresją, zaburzeniami lękowymi i – niemal powszechną w tej chwili – fobią szkolną. Wynika to z modelu szkolnictwa, a także z przestarzałego systemu szkolenia nauczycieli, które nie daje żadnych narzędzi do radzenia sobie z własnymi emocjami” (s. 292). To nie tylko kontrowersyjna opinia, ale przede wszystkim oskarżenie pod adresem systemu, który nie wspiera ani uczniów, ani nauczycieli. Autorzy zarzucają szkole brak narzędzi do edukacji emocjonalnej, co ich zdaniem tworzy warunki sprzyjające ucieczce w substancje psychoaktywne.
„Alkoiluzja” Roberta Rutkowskiego i Ireny A. Stanisławskiej to książka niełatwa w odbiorze. Radykalizm autorów może zrażać i odpychać czytelników i czytelniczki. Niemniej jednak argumenty przedstawione w książce zmuszają odbiorców i odbiorczynie do refleksji nad własnym stosunkiem do alkoholu i społecznymi mechanizmami jego normalizacji. Niezależnie od tego, czy przyjmiemy odważny postulat całkowitej abstynencji, trudno pozostać obojętnym wobec faktów o szkodliwości alkoholu i manipulacyjnych praktykach przemysłu alkoholowego.
To pozycja dla tych, którzy nie boją się kwestionować społecznych konwenansów i są gotowi na intelektualną konfrontację z własnymi przekonaniami. W czasach rosnącej świadomości zdrowotnej „Alkoiluzja. Wyjście z alkoholowej sekty” może okazać się przełomową lekturą – jeśli znajdzie odważnych czytelników i czytelniczki.
Robert Rutkowski, Irena A. Stanisławska: „Alkoiluzja. Wyjście z alkoholowej sekty”. NEWHOMERS. Warszawa 2025.
| Zadanie dofinansowane ze środków budżetu Województwa Śląskiego. Zrealizowano przy wsparciu Fundacji Otwarty Kod Kultury. |
![]() |
![]() |













ISSN 2658-1086

