PLEMIENNOŚĆ XXI WIEKU? (MICHAEL MORRIS: 'PLEMIENNI. JAK INSTYNKTY KULTUROWE MOGĄ NAS JEDNOCZYĆ')
A
A
A
Czy tribalizm to przekleństwo naszych czasów czy może ratunek? Z jednej strony widzimy polityczne podziały, wojny kulturowe i media społecznościowe, które karmią nas obrazem „my” kontra „oni”. Z drugiej – Michael Morris przekonuje, że nasze plemienne instynkty mogą być również źródłem solidarności, wspólnoty i współpracy. I tu zaczyna się opowieść, która sprawia, że książka „Plemienni” nie jest kolejnym alarmistycznym esejem, ale raczej próbą odzyskania sensu dla tego, co tkwi w nas od wieków.
Morris, profesor psychologii kulturowej z Uniwersytetu Columbia, opiera swoją narrację na tezie, że instynkty kulturowe – zakorzenione w historii i tradycji – nadal determinują nasze życie. Spójrzmy: „Nasze ukradkowe spojrzenia na kolegów z klasy, współpracowników i sąsiadów są wyrazem instynktu grupy, podobnie jak nasz odruch dopasowywania się do ich sposobów myślenia i zachowywania się w codziennym życiu. Nasza skierowana w górę fascynacja celebrytami, szefami firm, gwiazdami sportu i innymi przedstawicielami elity wynika z instynktu bohatera, tak jak nasze pragnienie okrycia się sławą i dokonania czegoś wartościowego dla innych” (s. 27). Autor wyróżnia trzy głosy, które stale nam towarzyszą: głos przodków (dziedzictwo tradycji i norm), głos bohaterów (idole i autorytety, którzy stają się wzorem) oraz głos większości (instynkt stadny, potrzeba bycia częścią grupy). Wystarczy się rozejrzeć, by zobaczyć ich działanie: od kibicowskich trybun, przez konsumpcyjne „plemiona” marek, po polityczne bańki w social mediach.
Książka Morrisa składa się z trzech dobrze zaplanowanych części („Wyzwalacze plemienne”, „Sygnały plemienne” i „Plemienny efekt domina”), podzielonych na osiem rozdziałów: „Synchronizacja”, „Zabijanie olbrzymów”, „Wizyta w świątyni”, „Wzlot i upadek prohibicji”, „Opery mydlane i zmiana społeczna”, „W fabryce historii”, „Kiedy zmiana się szerzy, a kiedy wygrywa” oraz „Toksyczna plemienność i jej antidotum”). Jej najciekawszy moment? Opis Brazylii w latach 70. i 80. – gdzie spadek liczby dzieci w rodzinach nie wynikał z odgórnej polityki, ale z… telenowel. W serialach „ze stajni” Globo kobiety przedstawiano jako niezależne, spełnione, bez gromadki dzieci u boku. Ten kulturowy wzorzec stał się tak silny, że przełożył się na realne decyzje demograficzne. Czyli fikcja telewizyjna zmieniła normy społeczne szybciej niż politycy, Kościół czy ekonomia. To właśnie przykład działania „bohaterów” – idoli, którzy stają się punktem odniesienia całego społeczeństwa.
Morris analizuje też współczesną rolę social mediów. Bańki informacyjne nie tylko dzielą, ale i cementują wspólnoty – tak działa „głos większości”. Widzimy to także w Polsce: polaryzacja polityczna przypomina bardziej rozgrywkę ligową niż debatę programową, a przynależność do obozu staje się kwestią lojalności plemiennej. To nie tylko amerykański problem – tribalizm w wersji „+/- PiS”, „+/- KO”, podobnie jak „+/- Trump”, pokazuje, że emocje grupowe bywają silniejsze niż argumenty.
Na szczęście autor nie zatrzymuje się na ciemnych stronach. Podkreśla, że instynkty plemienne mogą być zasobem – podstawą solidarności w obliczu kryzysów. Widzieliśmy to choćby podczas pandemii, kiedy spontaniczne grupy wsparcia organizowały zakupy dla seniorów czy szyły maseczki. Widzimy to też dziś w wolontariatach klimatycznych czy w pomocy uchodźcom. Plemienność to nie tylko agresja, ale i wspólnota działania.
Mocną stroną „Plemiennych” są przystępny język i narracja zbudowana wokół przykładów. Morris nie pisze akademickiego traktatu, lecz opowieść, która wciąga, bo dotyczy zjawisk znanych każdemu z nas: wyboru marki telefonu, zaangażowania w politykę, przywiązania do tradycji rodzinnych.
Dostrzec można jednak i słabości książki. Największą wydaje się redukcjonizm – tribalizm bywa tu kategorią uniwersalną, wyjaśniającą niemal wszystko. Czasem aż za bardzo. Autorowi zdarza się traktować plemienność jako klucz do wszelkich zjawisk społecznych, co upraszcza rzeczywistość. Brakuje też mocniejszej refleksji krytycznej – antropologia od dawna zwraca uwagę, że pojęcie „plemienia” samo w sobie jest konstruktem, a nie naturalną kategorią.
Pomimo tych ograniczeń „Plemienni” to książka, którą warto przeczytać. Zwłaszcza w Polsce, gdzie tribalizm polityczny i kulturowy narasta, a „plemiona” dzielą nas coraz wyraźniej. Morris pokazuje, że te same mechanizmy, które dziś cementują polaryzację, mogą stać się narzędziem budowania wspólnoty. Wszystko zależy od tego, jak je ukierunkujemy: czy pozwolimy, by plemienność była paliwem wojen kulturowych, czy też – podstawą solidarności wobec wspólnych wyzwań.
Michael Morris przypomina nam, że nie jesteśmy samotnymi wyspami – jesteśmy plemienni. Ale w tym właśnie tkwi szansa: bo instynkty, które nas dzielą, mogą też łączyć. W świecie podziałów „Plemienni” brzmią jak apel o odzyskanie wspólnoty.
Morris, profesor psychologii kulturowej z Uniwersytetu Columbia, opiera swoją narrację na tezie, że instynkty kulturowe – zakorzenione w historii i tradycji – nadal determinują nasze życie. Spójrzmy: „Nasze ukradkowe spojrzenia na kolegów z klasy, współpracowników i sąsiadów są wyrazem instynktu grupy, podobnie jak nasz odruch dopasowywania się do ich sposobów myślenia i zachowywania się w codziennym życiu. Nasza skierowana w górę fascynacja celebrytami, szefami firm, gwiazdami sportu i innymi przedstawicielami elity wynika z instynktu bohatera, tak jak nasze pragnienie okrycia się sławą i dokonania czegoś wartościowego dla innych” (s. 27). Autor wyróżnia trzy głosy, które stale nam towarzyszą: głos przodków (dziedzictwo tradycji i norm), głos bohaterów (idole i autorytety, którzy stają się wzorem) oraz głos większości (instynkt stadny, potrzeba bycia częścią grupy). Wystarczy się rozejrzeć, by zobaczyć ich działanie: od kibicowskich trybun, przez konsumpcyjne „plemiona” marek, po polityczne bańki w social mediach.
Książka Morrisa składa się z trzech dobrze zaplanowanych części („Wyzwalacze plemienne”, „Sygnały plemienne” i „Plemienny efekt domina”), podzielonych na osiem rozdziałów: „Synchronizacja”, „Zabijanie olbrzymów”, „Wizyta w świątyni”, „Wzlot i upadek prohibicji”, „Opery mydlane i zmiana społeczna”, „W fabryce historii”, „Kiedy zmiana się szerzy, a kiedy wygrywa” oraz „Toksyczna plemienność i jej antidotum”). Jej najciekawszy moment? Opis Brazylii w latach 70. i 80. – gdzie spadek liczby dzieci w rodzinach nie wynikał z odgórnej polityki, ale z… telenowel. W serialach „ze stajni” Globo kobiety przedstawiano jako niezależne, spełnione, bez gromadki dzieci u boku. Ten kulturowy wzorzec stał się tak silny, że przełożył się na realne decyzje demograficzne. Czyli fikcja telewizyjna zmieniła normy społeczne szybciej niż politycy, Kościół czy ekonomia. To właśnie przykład działania „bohaterów” – idoli, którzy stają się punktem odniesienia całego społeczeństwa.
Morris analizuje też współczesną rolę social mediów. Bańki informacyjne nie tylko dzielą, ale i cementują wspólnoty – tak działa „głos większości”. Widzimy to także w Polsce: polaryzacja polityczna przypomina bardziej rozgrywkę ligową niż debatę programową, a przynależność do obozu staje się kwestią lojalności plemiennej. To nie tylko amerykański problem – tribalizm w wersji „+/- PiS”, „+/- KO”, podobnie jak „+/- Trump”, pokazuje, że emocje grupowe bywają silniejsze niż argumenty.
Na szczęście autor nie zatrzymuje się na ciemnych stronach. Podkreśla, że instynkty plemienne mogą być zasobem – podstawą solidarności w obliczu kryzysów. Widzieliśmy to choćby podczas pandemii, kiedy spontaniczne grupy wsparcia organizowały zakupy dla seniorów czy szyły maseczki. Widzimy to też dziś w wolontariatach klimatycznych czy w pomocy uchodźcom. Plemienność to nie tylko agresja, ale i wspólnota działania.
Mocną stroną „Plemiennych” są przystępny język i narracja zbudowana wokół przykładów. Morris nie pisze akademickiego traktatu, lecz opowieść, która wciąga, bo dotyczy zjawisk znanych każdemu z nas: wyboru marki telefonu, zaangażowania w politykę, przywiązania do tradycji rodzinnych.
Dostrzec można jednak i słabości książki. Największą wydaje się redukcjonizm – tribalizm bywa tu kategorią uniwersalną, wyjaśniającą niemal wszystko. Czasem aż za bardzo. Autorowi zdarza się traktować plemienność jako klucz do wszelkich zjawisk społecznych, co upraszcza rzeczywistość. Brakuje też mocniejszej refleksji krytycznej – antropologia od dawna zwraca uwagę, że pojęcie „plemienia” samo w sobie jest konstruktem, a nie naturalną kategorią.
Pomimo tych ograniczeń „Plemienni” to książka, którą warto przeczytać. Zwłaszcza w Polsce, gdzie tribalizm polityczny i kulturowy narasta, a „plemiona” dzielą nas coraz wyraźniej. Morris pokazuje, że te same mechanizmy, które dziś cementują polaryzację, mogą stać się narzędziem budowania wspólnoty. Wszystko zależy od tego, jak je ukierunkujemy: czy pozwolimy, by plemienność była paliwem wojen kulturowych, czy też – podstawą solidarności wobec wspólnych wyzwań.
Michael Morris przypomina nam, że nie jesteśmy samotnymi wyspami – jesteśmy plemienni. Ale w tym właśnie tkwi szansa: bo instynkty, które nas dzielą, mogą też łączyć. W świecie podziałów „Plemienni” brzmią jak apel o odzyskanie wspólnoty.
Michael Morris: „Plemienni. Jak instynkty kulturowe mogą nas jednoczyć”. Przeł. Tadeusz Chawziuk. Copernicus Center Press. Kraków 2025.
| Zadanie dofinansowane ze środków budżetu Województwa Śląskiego. Zrealizowano przy wsparciu Fundacji Otwarty Kod Kultury. |
![]() |
![]() |










ISSN 2658-1086

