ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

15 listopada 22 (526) / 2025

Przemysław Piwowarczyk,

RECENZJA NIE POSZŁA W LAS (DARIUSZ DZIEKTARZ: 'CHODŹMY W LAS! CO SIĘ KRYJE MIĘDZY DRZEWAMI')

A A A
Nie wiem, czy Dariusz Dziektarz czytał moją recenzję pierwszej jego książki ani czy czytali ją redaktorzy wydawnictwa Powergraph, ale nawet jeśli jej nie czytali, to w każdym razie druga książka tego autora wygląda tak, jakby wzięli sobie do serca nie tylko moje liczne pochwały, ale też wszystkie uwagi krytyczne. Bardzo zresztą możliwe, że podobne komentarze dochodziły do nich z różnych stron. „Chodźmy w las!” pod niemal każdym względem prezentuje wyższy poziom niż „Rozejrzyj się”.

Jest to nadal rzetelna, oparta na naukowych publikacjach podróż przede wszystkim w świat najbliższej nam krajowej przyrody. W niektórych rozdziałach autor przyjmuje jednak szersze spojrzenie. Na przykład dla wyjaśnienia roli wilka w ekosystemie sięga po dobrze przebadany przypadek Parku Yellowstone. Książką zachowuje strukturę krótkich rozdziałów, ale zrezygnowano z sensacyjnych – nieco drażniących w poprzedniej publikacji – wprowadzeń. Krótkie zaproszenia do lektury nadal poprzedzają kolejne części, ale są utrzymane w mniej sensacyjnym tonie. Zachowano natomiast – co chwaliłem – wydzielone ramki, w których wyjaśniono fachową terminologią pojawiającą się w głównym wywodzie. Bywa, że ten sam termin zostaje wyjaśniony dwa lub trzy razy w różnych rozdziałach, ale rozumiem ten zabieg. Na pewno wielu czytelników będzie sięgało po książkę wybiórczo, w zależności od zainteresowania danym zagadnieniem.

Wyraźniej niż poprzednio wybija się związek przyrody z kulturą polską, do której należy również historia przyrodoznawstwa. Wyśmienitym zabiegiem jest obranie za przewodnika po rozdziałach zapomnianego chyba szerzej pioniera polskiego przyrodoznawstwa z prowincjonalnego Ciechanowca, księdza Jana Krzysztofa Kluka (zm. 1796). Cytaty z Kluka – często zaskakująco trafnie dobrane pod kątem omawianego tematu – otwierają każdy rozdział. Widać, że Dziektarz nie wybierał na chybił trafił z jego dorobku, ale chyba rozsmakował się w myśleniu i języku Kluka. Cieszy mnie to także jako miłośnika Muzeum Rolnictwa im. ks. Krzysztofa Kluka w Ciechanowcu.

Książka w ogóle w wielu miejscach odchodzi od opisywania zjawisk czysto przyrodniczych i pokazuje przyrodę przez pryzmat kultury. Znajdujemy wiele partii poświęconych folklorowi, dawnej gospodarce czy historii ochrony przyrody.

We wspomnianej wyżej recenzji pisałem, że autor zajmuje się głównie bezkręgowcami, a do tego nic nie pisze o grzybach i roślinach. Nie były to narzekania, po prostu relacja z treści książki. Jak na zawołanie w nowej publikacji mamy wiele rozdziałów botanicznych i mykologicznych, pojawiają się nawet zwierzęta największego krajowego kalibru – żubry. Ale dla owadów, pajęczaków i pierwotniaków też miejsca w tej arce polskiej przyrody nie zabrakło.

Jeśli wskazać jakiś powracający motyw, to są to organizmy inwazyjne. Poświęcono im jeden osobny rozdział (zob. s. 242-263), ale pojawiają się też w wielu innych miejscach. Nie zdajemy sobie sprawy, jak wiele pospolitych roślin i zwierząt, które spotykamy codziennie, to całkiem niedawni przybysze. Są wśród nich jesiennożółta nawłoć kanadyjska, szrotówek kasztanowcowiaczek, winny przedwczesnemu usychaniu kasztanowcowych liści, czy szop pracz dokonujący inwazji na zachodnią Polskę (w tym na mój ogród).

Także w swojej formie książka ma jeszcze wyższy poziom niż poprzednia. Wizualnie (ale także dotykowo i węchowo) sprawia przyjemność. Nadal poszczególne rozdziały otwierają piękne akwarele Aleksandry Stanglewicz. Wykorzystano wiele historycznych ilustracji przyrodniczych – zgodnie z obecnym w całej książce szacunkiem dla przeszłości przyrodoznawstwa. A do tego pozostałe ilustracje niosą ze sobą walor poznawczy. Nie ma już niemal – tak irytujących mnie poprzednio – luźno powiązanych z treścią przypadkowych wypełniaczy graficznych. Nie mogę powiedzieć, że nie ma ich już wcale, ale ich liczba została zdecydowanie zredukowana.

Jeśli polecałem poprzednią książkę Dziektarza, a tak właśnie robiłem, to obecną mogę polecić tylko bardziej. Po jej lekturze naprawdę widzi się więcej.
Dariusz Dziektarz: „Chodźmy w las! Co się kryje między drzewami”. Powergraph. Warszawa 2025.