MYŚLENIE RZEKĄ (DOBROSŁAW KOT: 'DORZECZA I DOCIEKANIA')
A
A
A
W polskiej humanistyce coraz wyraźniej słychać szum wody. W 2021 roku „Przegląd Humanistyczny” zwrócił się ku Błękitnej Humanistyce, rok później w „Tekstach Drugich” autorzy i autorki eksplorowali akwapoetykę jako sposób krytyki antropocenu, a w 2023 roku Maciej Robert w „Rzekach, których nie ma” pisał o nurtach, które wyschły, zniknęły pod betonem albo trwają już tylko w nazwach ulic. Na tym tle „Dorzecza i dociekania” Dobrosława Kota wyróżniają się szczególną wrażliwością.
„Rzeka płynie” – zdanie tak banalne, że wydaje się nie wymagać komentarza. U Kota staje się jednak początkiem eseju, w którym myśl toczy się jak nurt: czasem wartko, częściej krętym meandrem. „Dorzecza i dociekania” nie są ani studium hydrologicznym, ani monografią motywów akwatycznych. To esej, który przyjmuje ruch swojego przedmiotu. Myśleć o rzece – zdaje się mówić autor – znaczy myśleć jej logiką.
Kot decyduje się na formę eseju, ponieważ to właśnie ten gatunek okazuje się najuczciwszym językiem dla opisu zjawiska, którego istotą jest zmienność. „Dociekanie” nie prowadzi do finału, a otwiera kolejne początki. Każdy rozdział brzmi więc jak nowe pytanie: czym jest rzeka, gdzie zaczyna się jej byt, czy tożsamość wymaga źródła czy ujścia?
Metoda ta buduje przestrzeń, którą Kot nazywa „międzyrzeczem” (s. 31) – miejscem spotkania dwóch potamologii: jednej zajmującej się rzeką jako zjawiskiem fizycznym, drugiej śledzącej jej metaforyczne życie w filozofii, języku, literaturze. Najciekawsze dzieje się właśnie „pomiędzy”: gdy hydrologiczny konkret zderza się z pytaniami, które tradycyjnie należą do filozofii – o poznanie, język i granice naszego rozumienia.
Rzeka jako czasownik
Centralna propozycja eseju brzmi prowokacyjnie: aby zrozumieć rzekę, należy – wbrew gramatyce – uznać, że słowo „rzeka” jest czasownikiem. To radykalne przekształcenie językowe wynika z przekonania, że tradycyjny rzeczownik unieruchamia to, co z natury jest czysto dynamiczne. Język bowiem opanowuje rzeczywistość, narzucając jej stabilność tam, gdzie panuje nieustanny ruch – rzeczowniki „nieudolnie i tylko językowo stabilizują procesy i zdarzenia” (s. 24), co stoi w sprzeczności z heraklitejskim duchem płynności.
Istotę rzeki stanowi „rzeczenie” – płynięcie bez przerwy, spadanie w dół, ciągły ruch. Rzeka pozostaje sobą wyłącznie wtedy, gdy płynie; nieruchoma woda w starorzeczu przestaje nią być. Nie chodzi więc o to, że rzeka podlega ruchowi, lecz że jest samym płynięciem.
Źródła bez początku
Poszukiwanie początków rzeki prowadzi do jednego z najbardziej przekonujących fragmentów książki. Kot podważa naiwne wyobrażenie o „jednym, czystym źródle”, wskazując na wieloźródłowość jako regułę, nie wyjątek. Każda rzeka składa się z „niezliczonej liczby” wycieków, strumieni, dopływów – źródło jest więc zawsze umowne.
Ta obserwacja nabiera filozoficznego znaczenia jako krytyka „tęsknoty za jednym źródłem” – fundamentalnej potrzeby ludzkiej myśli, by każdemu zjawisku przypisać jedno pochodzenie. Wieloźródłowość rzek staje się lekcją pokory wobec złożoności świata, który wymyka się prostym genealogiom.
Szczególnie intrygujący jest wątek „podziemi” – tego, co poprzedza źródło i pozostaje niewidzialne. Kot sięga do mitologii (podziemne rzeki Hadesu) i filozofii (Husserlowska „źródłowość”), by pokazać, że każdy początek ma swoje „przed”, które czyni go jednocześnie możliwym i tajemniczym. Mity stanowią tu „prapoczątek” filozofii – nie dlatego, że są wcześniejsze chronologicznie, ale dlatego, że fundują pole pytań, którymi filozofia się zajmuje.
Między lądem a wodą
Jednym z najlepiej rozwiniętych motywów książki jest doświadczenie „Inności” rzeki. Kot przypomina, że rzeki obserwujemy zawsze z perspektywy lądu – jako mieszkańcy świata suchego, stabilnego, nieruchomego. Ta „lądowa” optyka sprawia, że rzeka jawi się jako radykalnie Inna: wilgotna, zmienna, wymykająca się naszym kategoriom.
Szczególnie udane są fragmenty o meandrach i wodospadach jako „przygodach” rzeki. Meandry, te pozorne „błądzenia” nurtu, okazują się strategią oporu wobec spadku – rzeka „nie śpieszy się do ujścia”, przedłuża swoją drogę. Wodospady z kolei to miejsca, gdzie rzeka jest „najbardziej sobą” – płynie najszybciej, najżywiej, najbardziej dramatycznie.
Kot sugeruje, że nasze myślenie jest ukształtowane przez „lądową” perspektywę. Rzeka uczy innej logiki – logiki przepływu, transformacji, zmienności.
Słownik zamierania
Najbardziej melancholijne tony książka zyskuje w partiach poświęconych współczesnej degradacji rzek. Kot nie pisze manifestu ekologicznego, ale jego diagnoza epoki antropocenu jest tym bardziej przejmująca, że wyrasta z filozoficznej refleksji nad istotą rzeczności.
Człowiek traktuje rzekę jako „nieuregulowaną”, niczym chorobę wymagającą leczenia. Efektem są rzeki-trupy, jak opisana przez autora Serafa: z „żywej, meandrującej” stała się „prostym, wyłożonym betonowymi płytami korytem”, a następnie „mętnym ściekiem, w którym zabito życie” (s. 378) .
Kot pokazuje, jak ten proces wiąże się z utratą języka. Rzeki uwięzione w zbiornikach zaporowych tracą swoje imiona – Dunajec przestaje być Dunajcem, gdy staje się Jeziorem Czorsztyńskim. „Oszukiwane rzeki często się mszczą” (s. 304) – ostrzega autor, przypominając o powodziach, które dotykają zarówno rzeki „nieuregulowane”, jak i te pozornie ujarzmione.
Między metaforą a rzeczywistością
Prawdziwą siłą książki Kota jest sposób, w jaki łączy ona konkretne obserwacje z refleksją nad językiem i metaforą. Rzeka „zasila język, nawozi go i użyźnia” (s. 324): „Opowieść płynie; potok słów; wartki nurt opowieści; meandrująca historia; kaskady słów; strumień świadomości; doświadczenia źródłowe; upływ czasu; wartka akcja; dociekanie; rzeka życia; strumień przeżyć; wywiad rzeka; powieść rzeka; zanurzanie się w historię; spiętrzenia fabularne; sięganie dna. I wreszcie: główny nurt” (s. 324).
Kot śledzi „potamonimię” – nazwy rzek, które okazują się niezwykle archaiczne i oporne na zmiany. Wisła, Bug, San noszą imiona starsze niż polska państwowość. To paradoks: najbardziej zmienne żywioły mają najbardziej stabilne nazwy. Język stabilizuje rzekę, ale jednocześnie ona sama chroni mowę przed erozją, zachowując w swoim imieniu ślady dawnych kultur i języków.
Filozofia konkretna
„Dorzecza i dociekania” to książka, która realizuje postulat „filozofii konkretnej”. Kot nie ucieka w abstrakcję, ale pozwala, by konkret rzeki stawiał opór „sprawdzonym chwytom filozoficznym” (s. 33).
Autor świadomie buduje swoją metodę na „zdziwieniu banałem”. Zamiast szukać spektakularnych paradoksów, skupia się na tym, „co przez powszechne zadziwienie przeoczone” (s. 44). Rezultat jest przekonujący: pozornie oczywiste stwierdzenie „rzeki płyną" okazuje się punktem wyjścia do głębokiej refleksji nad czasem, tożsamością, językiem, poznaniem.
Gęsta sieć filozoficznych odniesień, która stanowi siłę tej książki, bywa jednocześnie wyzwaniem dla czytelnika i czytelniczki. Meandryczne rozważania Kota wymagają skupienia i cierpliwości – zwłaszcza tam, gdzie autor zagłębia się w etymologię i subtelne niuanse terminologiczne.
W „Dorzeczach i dociekaniach” ujawnia się przekonanie, że rzeka może stać się sposobem myślenia oraz źródłem autentycznych intuicji filozoficznych, otwierając przestrzeń, w której filozofia i przyroda zaczynają płynąć wspólnym nurtem.
„Rzeka płynie” – zdanie tak banalne, że wydaje się nie wymagać komentarza. U Kota staje się jednak początkiem eseju, w którym myśl toczy się jak nurt: czasem wartko, częściej krętym meandrem. „Dorzecza i dociekania” nie są ani studium hydrologicznym, ani monografią motywów akwatycznych. To esej, który przyjmuje ruch swojego przedmiotu. Myśleć o rzece – zdaje się mówić autor – znaczy myśleć jej logiką.
Kot decyduje się na formę eseju, ponieważ to właśnie ten gatunek okazuje się najuczciwszym językiem dla opisu zjawiska, którego istotą jest zmienność. „Dociekanie” nie prowadzi do finału, a otwiera kolejne początki. Każdy rozdział brzmi więc jak nowe pytanie: czym jest rzeka, gdzie zaczyna się jej byt, czy tożsamość wymaga źródła czy ujścia?
Metoda ta buduje przestrzeń, którą Kot nazywa „międzyrzeczem” (s. 31) – miejscem spotkania dwóch potamologii: jednej zajmującej się rzeką jako zjawiskiem fizycznym, drugiej śledzącej jej metaforyczne życie w filozofii, języku, literaturze. Najciekawsze dzieje się właśnie „pomiędzy”: gdy hydrologiczny konkret zderza się z pytaniami, które tradycyjnie należą do filozofii – o poznanie, język i granice naszego rozumienia.
Rzeka jako czasownik
Centralna propozycja eseju brzmi prowokacyjnie: aby zrozumieć rzekę, należy – wbrew gramatyce – uznać, że słowo „rzeka” jest czasownikiem. To radykalne przekształcenie językowe wynika z przekonania, że tradycyjny rzeczownik unieruchamia to, co z natury jest czysto dynamiczne. Język bowiem opanowuje rzeczywistość, narzucając jej stabilność tam, gdzie panuje nieustanny ruch – rzeczowniki „nieudolnie i tylko językowo stabilizują procesy i zdarzenia” (s. 24), co stoi w sprzeczności z heraklitejskim duchem płynności.
Istotę rzeki stanowi „rzeczenie” – płynięcie bez przerwy, spadanie w dół, ciągły ruch. Rzeka pozostaje sobą wyłącznie wtedy, gdy płynie; nieruchoma woda w starorzeczu przestaje nią być. Nie chodzi więc o to, że rzeka podlega ruchowi, lecz że jest samym płynięciem.
Źródła bez początku
Poszukiwanie początków rzeki prowadzi do jednego z najbardziej przekonujących fragmentów książki. Kot podważa naiwne wyobrażenie o „jednym, czystym źródle”, wskazując na wieloźródłowość jako regułę, nie wyjątek. Każda rzeka składa się z „niezliczonej liczby” wycieków, strumieni, dopływów – źródło jest więc zawsze umowne.
Ta obserwacja nabiera filozoficznego znaczenia jako krytyka „tęsknoty za jednym źródłem” – fundamentalnej potrzeby ludzkiej myśli, by każdemu zjawisku przypisać jedno pochodzenie. Wieloźródłowość rzek staje się lekcją pokory wobec złożoności świata, który wymyka się prostym genealogiom.
Szczególnie intrygujący jest wątek „podziemi” – tego, co poprzedza źródło i pozostaje niewidzialne. Kot sięga do mitologii (podziemne rzeki Hadesu) i filozofii (Husserlowska „źródłowość”), by pokazać, że każdy początek ma swoje „przed”, które czyni go jednocześnie możliwym i tajemniczym. Mity stanowią tu „prapoczątek” filozofii – nie dlatego, że są wcześniejsze chronologicznie, ale dlatego, że fundują pole pytań, którymi filozofia się zajmuje.
Między lądem a wodą
Jednym z najlepiej rozwiniętych motywów książki jest doświadczenie „Inności” rzeki. Kot przypomina, że rzeki obserwujemy zawsze z perspektywy lądu – jako mieszkańcy świata suchego, stabilnego, nieruchomego. Ta „lądowa” optyka sprawia, że rzeka jawi się jako radykalnie Inna: wilgotna, zmienna, wymykająca się naszym kategoriom.
Szczególnie udane są fragmenty o meandrach i wodospadach jako „przygodach” rzeki. Meandry, te pozorne „błądzenia” nurtu, okazują się strategią oporu wobec spadku – rzeka „nie śpieszy się do ujścia”, przedłuża swoją drogę. Wodospady z kolei to miejsca, gdzie rzeka jest „najbardziej sobą” – płynie najszybciej, najżywiej, najbardziej dramatycznie.
Kot sugeruje, że nasze myślenie jest ukształtowane przez „lądową” perspektywę. Rzeka uczy innej logiki – logiki przepływu, transformacji, zmienności.
Słownik zamierania
Najbardziej melancholijne tony książka zyskuje w partiach poświęconych współczesnej degradacji rzek. Kot nie pisze manifestu ekologicznego, ale jego diagnoza epoki antropocenu jest tym bardziej przejmująca, że wyrasta z filozoficznej refleksji nad istotą rzeczności.
Człowiek traktuje rzekę jako „nieuregulowaną”, niczym chorobę wymagającą leczenia. Efektem są rzeki-trupy, jak opisana przez autora Serafa: z „żywej, meandrującej” stała się „prostym, wyłożonym betonowymi płytami korytem”, a następnie „mętnym ściekiem, w którym zabito życie” (s. 378) .
Kot pokazuje, jak ten proces wiąże się z utratą języka. Rzeki uwięzione w zbiornikach zaporowych tracą swoje imiona – Dunajec przestaje być Dunajcem, gdy staje się Jeziorem Czorsztyńskim. „Oszukiwane rzeki często się mszczą” (s. 304) – ostrzega autor, przypominając o powodziach, które dotykają zarówno rzeki „nieuregulowane”, jak i te pozornie ujarzmione.
Między metaforą a rzeczywistością
Prawdziwą siłą książki Kota jest sposób, w jaki łączy ona konkretne obserwacje z refleksją nad językiem i metaforą. Rzeka „zasila język, nawozi go i użyźnia” (s. 324): „Opowieść płynie; potok słów; wartki nurt opowieści; meandrująca historia; kaskady słów; strumień świadomości; doświadczenia źródłowe; upływ czasu; wartka akcja; dociekanie; rzeka życia; strumień przeżyć; wywiad rzeka; powieść rzeka; zanurzanie się w historię; spiętrzenia fabularne; sięganie dna. I wreszcie: główny nurt” (s. 324).
Kot śledzi „potamonimię” – nazwy rzek, które okazują się niezwykle archaiczne i oporne na zmiany. Wisła, Bug, San noszą imiona starsze niż polska państwowość. To paradoks: najbardziej zmienne żywioły mają najbardziej stabilne nazwy. Język stabilizuje rzekę, ale jednocześnie ona sama chroni mowę przed erozją, zachowując w swoim imieniu ślady dawnych kultur i języków.
Filozofia konkretna
„Dorzecza i dociekania” to książka, która realizuje postulat „filozofii konkretnej”. Kot nie ucieka w abstrakcję, ale pozwala, by konkret rzeki stawiał opór „sprawdzonym chwytom filozoficznym” (s. 33).
Autor świadomie buduje swoją metodę na „zdziwieniu banałem”. Zamiast szukać spektakularnych paradoksów, skupia się na tym, „co przez powszechne zadziwienie przeoczone” (s. 44). Rezultat jest przekonujący: pozornie oczywiste stwierdzenie „rzeki płyną" okazuje się punktem wyjścia do głębokiej refleksji nad czasem, tożsamością, językiem, poznaniem.
Gęsta sieć filozoficznych odniesień, która stanowi siłę tej książki, bywa jednocześnie wyzwaniem dla czytelnika i czytelniczki. Meandryczne rozważania Kota wymagają skupienia i cierpliwości – zwłaszcza tam, gdzie autor zagłębia się w etymologię i subtelne niuanse terminologiczne.
W „Dorzeczach i dociekaniach” ujawnia się przekonanie, że rzeka może stać się sposobem myślenia oraz źródłem autentycznych intuicji filozoficznych, otwierając przestrzeń, w której filozofia i przyroda zaczynają płynąć wspólnym nurtem.
Dobrosław Kot: „Dorzecza i dociekania”. Wydawnictwo słowo/obraz terytoria. Gdańsk 2025 [seria: Esej].
| Zadanie dofinansowane ze środków budżetu Województwa Śląskiego. Zrealizowano przy wsparciu Fundacji Otwarty Kod Kultury. |
![]() |
![]() |











ISSN 2658-1086

