ŚLĄSK. PAMIĘĆ - TOŻSAMOŚĆ - OPOWIEŚĆ
A
A
A
Tegoroczna odsłona „działu śląskiego” poświęcona została w całości kwestiom literatury i pracy pamięci oraz odrębności, a właściwie swego rodzaju wyjątkowego statusu (na tle innych regionów) śląskiej tożsamości. Prezentowane teksty powstały na przecięciu doświadczeń lekturowych, edukacyjnych, rodzinnych i osobistych. Śląskość jawi się w nich nie tylko jako poczucie regionalnej przynależności, nawet nie jako stan ducha czy określona filozofia postrzegania świata. To, co powtarza się bowiem wielokrotnie w różnych autodeklaracjach śląskości, przewijającej się przez zebrane w dziale teksty, to poczucie obowiązku opowiadania. Ten żywioł narracyjny pozwala na połączenie historii i teraźniejszości, wspomnień i nowoczesności, a przede wszystkim tradycji i rytualności z codzienną krzątaniną. Śląskie realia wciąż nieraz przypominają te, które w jednym z wierszy opisał Maciej Melecki:
„Przedświąteczne porządki i ścieranie na mokro kurzu
z ostatnich miesięcy, wynoszenie zrolowanych
dywanów na osiedlowe trzepaki, zapachy
z tradycyjnych wypieków. Poświęcone jedzenie
zajmuje honorowe miejsce. Kąty, do których
dotarły szczotki i ścierki, zaczynają
już świecić. Połyskliwie i czysto”
(M. Melecki: „Wysoki połysk”. W: Tegoż: „Te sprawy”. Kraków 1995, s. 14).
Śląsk oczywiście równocześnie ewoluuje, dodatkowo jest to proces niezwykle dynamiczny – to jeden z najbardziej zmieniających się i unowocześnianych regionów Polski, stojący przed ogromnym wyzwaniem całkowitej zmiany ekonomiczno-kulturowej. Z dawnego Śląska zostały więc przede wszystkim pamiątki i opowieści. Literacki zapis obrzędów i rytuałów codzienności to więc swego rodzaju odzwierciedlenie procesu mityzacji. W wielu miejscach jednak (przy osiedlowych trzepakach, w blokach zamieszkanych przez osoby starsze, w niewielkich sklepikach, którym jeszcze udało się przetrwać zalew wielkich galerii, wielopokoleniowych domach) mit ten ożywa, zwłaszcza w okresie okołoświątecznym, co jeszcze bardziej unaocznia eklektyzm i bogatą tradycję miejsca. Jak pisze w swoim tekście Wojciech Rusinek – „jakieś chtoniczne śląskie bóstwa zaszczepiają w nas, zżytych z aglomeracją śląsko-zagłębiowską niemal cieleśnie, te same idee, może to duchy zatrutego powietrza, którym oddychamy, rodzą w nas te same omamy”.
Skoro grudniowy numer przynosi sporo odsłon autoetnograficznych, pozwolę sobie na chwilę wyjrzeć zza redakcyjnej maski i dodać, że ta wyjątkowa rytualność i trwałość połączenia nowoczesności z tradycją nie okazuje się jedynie cechą śląską, obecna jest silnie także w innym poprzemysłowym regionie, w województwie łódzkim. Choć oddycha się tu innym powietrzem, a prym w tradycyjnych opowieściach wiodą włókniarki, trudno nie dostrzec punktów stycznych pomiędzy narracjami pamięciowymi i tożsamościowymi osób śląskich i osób łódzkich. Cóż, oba miejsca świetnie mieszczą się w tuwimowskiej formule miast o „urodzie złej”.
Zapraszamy więc do lektury testów literackich (Monika Błaszków) i omówień, napędzanych iskrą żywiołu eseistycznego (Wojciech Rusinek i Marek Mikołajec), którym patronować mogłaby diagnoza Tadeusza Sławka: „»Mieszkać« – traktowane z szacunkiem, jakiego zwykle nie okazujemy temu słowu – znaczy przebijać się niestrudzenie przez morze szczegółów, detalicznych historii życia ludzi i kamieni, w stronę możliwości »zamieszkiwania«. (…) Aby wiedzieć, co znaczy »mieszkać«, trzeba »przypomnieć« sobie to, co było »długo zapomniane«, a dokładniej rzecz ujmując, nigdy nie było pamiętane świadomie. Trzeba »przypomnieć« sobie to‑co‑nie‑ludzkie, aby »zamieszkiwać« prawdziwie po ludzku” (Sławek 2013: 30-31).
LITERATURA:
Melecki M: „Te sprawy”. Kraków 1995.
Sławek T.: „Gdzie?”. W: T. Sławek, A. Kunce, Z. Kadłubek: „Oikologia. Nauka o domu”. Katowice 2013.
Zdjęcie: https://pixabay.com/pl/photos/katowice-polska-tramwajowy-2632551/.
„Przedświąteczne porządki i ścieranie na mokro kurzu
z ostatnich miesięcy, wynoszenie zrolowanych
dywanów na osiedlowe trzepaki, zapachy
z tradycyjnych wypieków. Poświęcone jedzenie
zajmuje honorowe miejsce. Kąty, do których
dotarły szczotki i ścierki, zaczynają
już świecić. Połyskliwie i czysto”
(M. Melecki: „Wysoki połysk”. W: Tegoż: „Te sprawy”. Kraków 1995, s. 14).
Śląsk oczywiście równocześnie ewoluuje, dodatkowo jest to proces niezwykle dynamiczny – to jeden z najbardziej zmieniających się i unowocześnianych regionów Polski, stojący przed ogromnym wyzwaniem całkowitej zmiany ekonomiczno-kulturowej. Z dawnego Śląska zostały więc przede wszystkim pamiątki i opowieści. Literacki zapis obrzędów i rytuałów codzienności to więc swego rodzaju odzwierciedlenie procesu mityzacji. W wielu miejscach jednak (przy osiedlowych trzepakach, w blokach zamieszkanych przez osoby starsze, w niewielkich sklepikach, którym jeszcze udało się przetrwać zalew wielkich galerii, wielopokoleniowych domach) mit ten ożywa, zwłaszcza w okresie okołoświątecznym, co jeszcze bardziej unaocznia eklektyzm i bogatą tradycję miejsca. Jak pisze w swoim tekście Wojciech Rusinek – „jakieś chtoniczne śląskie bóstwa zaszczepiają w nas, zżytych z aglomeracją śląsko-zagłębiowską niemal cieleśnie, te same idee, może to duchy zatrutego powietrza, którym oddychamy, rodzą w nas te same omamy”.
Skoro grudniowy numer przynosi sporo odsłon autoetnograficznych, pozwolę sobie na chwilę wyjrzeć zza redakcyjnej maski i dodać, że ta wyjątkowa rytualność i trwałość połączenia nowoczesności z tradycją nie okazuje się jedynie cechą śląską, obecna jest silnie także w innym poprzemysłowym regionie, w województwie łódzkim. Choć oddycha się tu innym powietrzem, a prym w tradycyjnych opowieściach wiodą włókniarki, trudno nie dostrzec punktów stycznych pomiędzy narracjami pamięciowymi i tożsamościowymi osób śląskich i osób łódzkich. Cóż, oba miejsca świetnie mieszczą się w tuwimowskiej formule miast o „urodzie złej”.
Zapraszamy więc do lektury testów literackich (Monika Błaszków) i omówień, napędzanych iskrą żywiołu eseistycznego (Wojciech Rusinek i Marek Mikołajec), którym patronować mogłaby diagnoza Tadeusza Sławka: „»Mieszkać« – traktowane z szacunkiem, jakiego zwykle nie okazujemy temu słowu – znaczy przebijać się niestrudzenie przez morze szczegółów, detalicznych historii życia ludzi i kamieni, w stronę możliwości »zamieszkiwania«. (…) Aby wiedzieć, co znaczy »mieszkać«, trzeba »przypomnieć« sobie to, co było »długo zapomniane«, a dokładniej rzecz ujmując, nigdy nie było pamiętane świadomie. Trzeba »przypomnieć« sobie to‑co‑nie‑ludzkie, aby »zamieszkiwać« prawdziwie po ludzku” (Sławek 2013: 30-31).
LITERATURA:
Melecki M: „Te sprawy”. Kraków 1995.
Sławek T.: „Gdzie?”. W: T. Sławek, A. Kunce, Z. Kadłubek: „Oikologia. Nauka o domu”. Katowice 2013.
Zdjęcie: https://pixabay.com/pl/photos/katowice-polska-tramwajowy-2632551/.
| Zadanie dofinansowane ze środków budżetu Województwa Śląskiego. Zrealizowano przy wsparciu Fundacji Otwarty Kod Kultury. |
![]() |
![]() |











ISSN 2658-1086

