GIEŁDA KARTECZKOWA (ALEKSANDRA KIL-MATLAK: 'FISZKI. OD HUMANISTYKI CYFROWEJ DO ANALOGOWEJ')
A
A
A
Obserwując osoby studiujące, można odnotować zjawisko dość nieoczywiste – renesans papierowych notatników, które wypierają notowanie w czasie zajęć na tabletach czy laptopach. Ów powrót do analogowości widać w wielu dziedzinach życia oraz stosowanych przez różnorodne branże chwytach marketingowych. Część z nich związana jest silnie z retromanią i wciąż rozwijającą się nostalgią żywioną wobec mityzowanych lat 80. i 90. XX wieku. Sporo tych działań wynika jednak z próby przeprowadzenia cyfrowego detoksu, ukojenia ciała i zmysłów po godzinach cyfrowego przebodźcowania w pracy czy w szkole. Byłby to znak, że istnieje, nie tak mała, grupa ludzi, która z mediów cyfrowych korzysta coraz rozsądniej. Z jednej strony mamy więc do czynienia z zalewem ucyfrowienia, z drugiej – możemy zaobserwować pęknięcia i powroty do rozwiązań analogowych.
Za tą obserwacją kryje się jednak wiele pytań – przede wszystkim o metody nauki i pracy, współczesne naukowe „rytuały” i sposoby kumulowania i przetwarzania wiedzy. Pytań o warsztat badawczy współczesnych humanistów i humanistek. O to, jak piszemy, jak tworzymy swoje indywidualne archiwa i czy w ogóle towarzyszy nam namysł nad własnym warsztatem, nad tym, co powstaje na marginesie notatek.
Umberto Eco w książce „Szaleństwo katalogowania” pisze o dwóch głównych rodzajach list, praktycznej i poetyckiej, uznając, że ta pierwsza (jak lista zakupów, zaproszonych gości, katalog biblioteczny, inwentarz) pełni funkcję czysto referencjalną (zob. Eco 2009: 113). Dziś jednak należałoby uznać dawną szufladkę katalogu bibliotecznego, pełną zinwentaryzowanych tytułów, za coś więcej niż listę praktyczną. Pełni bowiem dodatkowe funkcje – jest swoistym znakiem czasów, ale także znakiem kodu nie dla każdego już czytelnym, zapisem historii, pełnym braków, niedoskonałości i tajemnic. Dziś kartkowy katalog biblioteczny zmienia swoją formułę i z listy praktycznej staje się, poniekąd, listą poetycką.
Listy i katalogi zmieniają więc swoje formuły i znaczenia, ale nie ulega zmianie potrzeba ich tworzenia. Nawet jeżeli czasami gubimy się w nieporządkach i wielości prywatnych kolekcji, a porządkowanie, jak u Georges’a Pereca, zaczyna nas „doprowadzać do szału” z powodu nietrwałości i nieskończoności klasyfikacji (zob. Perec 2024: 145), to nie jesteśmy w stanie zrezygnować z samej procedury.
Z katalogowania nie mogą oczywiście, bez względu na poziom zirytowania, zrezygnować badacze/badaczki. To jednak z tych rzeczy, które łączą wszystkie dziedziny wiedzy, nawet jeżeli wydaje nam się, że stanowi dziedzinę nauk humanistycznych. Tym jednak, co nierozerwalnie łączy się z humanistyką, a konkretniej z leksykologią i leksykografią, są fiszki.
Fiszki, czyli niewielkie, zwykle dwustronnie zapisane karteczki, to narzędzie katalogowania, uczenia się, zbierania materiałów, słowem: najprostsza metoda (a zarazem narzędzie) selekcjonowania i porządkowania wiedzy.
Aleksandra Kil-Matlak w książce „Fiszki. Od humanistyki cyfrowej do analogowej” poddaje fiszki (i fiszkarzy) bardzo dokładnemu oglądowi, zastanawiając się nad ich miejscem w nowoczesnej episteme i trwaniu na marginesach (a może właśnie w centrum) humanistyki cyfrowej. Struktura książki jest bardzo przejrzysta i zgodna z zapowiedzą zawartą w tytule. To jednak nie prosta analiza (czy, nomen omen, katalog) różnic pomiędzy warsztatami i narzędziownikami humanistyki cyfrowej i humanistyki analogowej (przy świadomości, że ta druga jest związana z pewnym sposobem pracy, nie zaś całkowitą rezygnacją z cyfrowych narzędzi, nikt dziś bowiem nie może prowadzić badań całkowicie analogowo). Jak pisze sama autorka: „Przedstawione w tej książce analizy mieszczą się na pograniczu refleksji metahumanistycznej oraz studiów nad mediami, zwłaszcza zorientowanej kulturoznawczo i akcentującej materialność archeologii mediów. Czerpią także z badań nad technologiami pracy umysłowej prowadzonych w ramach studiów nad nauką i technologią (STS), antropologii i historii nauki. Swoje podejście nazywam kulturową mediologią humanistyki” (s. 15-16).
Kogokolwiek, kto obawiałby się nudnego katalogu metod i sposobów sporządzania czy gromadzenia notatek, czeka w czasie lektury ogromne zaskoczenie. Zgodnie z zapowiedziami, omówiony zostaje nie tylko aparat, czy raczej apparatus, analizie poddano bowiem także konkretne filozofie nauki, metodologie pracy, w końcu – konkretne archiwa fiszek.
Oprócz wprowadzenia i przybliżenia struktury pracy, autorka bardzo ciekawie opisuje zmieniający się warsztat humanistyki cyfrowej, bazujący oczywiście na metodach analogowych. Znajdziemy tutaj także rozpoznanie mechanizmów, które humanistyka cyfrowa nie tylko zaczerpnęła z metod analogowych, ale jednocześnie skomplikowała niepotrzebnie ich proste rozwiązania. Nie zabraknie tutaj również dogłębnej analizy, opartych na wzorcach analogowych, interfejsów, które mają za zadanie oswojenie i łatwiejsze zadomowienie w cyfrowym świecie osób, dla których świat ten pozostawał obcy. Kil-Matlak wykazuje się przy tym badawczą obiektywnością i, choć można zauważyć, że często stoi po stronie analogowości sprzeciwiając się niepotrzebnym poziomom skomplikowania, potrafi dostrzec rzetelnie wady i zalety wszelkich omawianych rozwiązań.
Jeden z ciekawszych rozdziałów omawianej książki stanowi ten poświęcony genealogii fiszek. Oczywiście nie chodzi jedynie o przytoczenie historii i kształtu samej fiszki, ale o pełną historiozofię metod naukowego katalogowania – fiszek, karteczek, kopert…
Analizie poddane zostają także konkretne fiszkarskie zbiory – omawiane już w innych tekstach archiwa Rolanda Barthes’a czy Niklasa Luhmanna, ale także, nieopisany wcześniej, a tutaj przedstawiony niezwykle dokładnie, katalog fiszek Stanisława Pietraszki. Znów należy jednak zwrócić uwagę na metodę przeprowadzanych analiz – nie są one bowiem jedynie ilościowe czy jakościowe. Autorka z niezwykłą uważnością śledzi sposoby, w jakie metody pracy przekładają się na badawcze efekty, próbując wskazać, kiedy i w jaki sposób zbiór rozproszonych notatek i karteczek zaczyna składać się w naukową całość. Śledzi kolejne etapy poszukiwań i generowania kolejnych „karteczek”, które w trakcie tego procesu obrastają w znaczenia, sensy i układają się w hipertekstowe w rezultacie sieci połączeń.
Na uwagę zasługuje wielość odniesień, znajomość tekstów, które pozwalają ułożyć karteczkowy misz-masz w niebagatelną całość. Docenić należy także język i konstrukcję omawianej książki, która w zalewie wielu dość podobnych do siebie analiz sposobów i przestrzeni pracy twórczej przynosi oparte na praktyce i obserwacji studium filozoficzno-metodologiczne i wyróżnia się płynnością językowo-kompozycyjną. To publikacja, która, obok wiedzy i ciekawych wniosków, opiera się na takim sposobie opisu, który daje ukojenie. To po prostu książka bardzo dogłębnie przemyślana i mądrze opowiedziana.
Oprócz badawczej dociekliwości autorka wykazuje się również wrażliwością na znaczenie procesu historycznego. Przybliżając czytelnikom i czytelniczkom obecny stan światowej humanistyki, nie obawia się zagłębienia w historii pojęcia i fiszkarskiej praktyki. Z puzzli kilku osobnych tematów udaje się jej stworzyć logiczną i niebanalną całość – opowieść o sposobach pracy, które, jak się okazuje, wyrastają z jednej, dość niezawodnej metody i stają się formą kreatywności, znaku rozpoznawczego, a w samej książce dają podstawy do pogłębionych rozważań nie o kryzysie, a o wzroście humanistyki jako dziedziny wiedzy.
Ostatnia część książki to jej oczywiste, ale ciekawie skonstruowane dopełnienie. Publikację zamyka lista – katalog fiszkarzy. Nie jest to oczywiście zwieńczenie zaskakujące, ale stanowi konsekwentne uzupełnienie autorskiej wizji tego, czym owe omawiane fiszki są według autorki książki. Z narzędzia zyskują rangę nie tylko metody, ale struktury i aparatu narzędziowego, na którym wspiera się nie tylko analogowa, ale także nowoczesna i cyfrowa humanistyka. Jednocześnie książka o tej tematyce nie byłaby pełna bez konkretnej i długiej listy.
LITERATURA:
Eco U.: „Szaleństwo katalogowania”. Przeł. T. Kwiecień. Poznań 2024.
Perec G.: „Myśleć/Klasyfikować”. Przeł. M. Ławniczek, A. Olczyk, J. Olczyk, E. Kuniec, J. Franczak, A. Rębkowska, T. Pióro. Kraków 2024.
Za tą obserwacją kryje się jednak wiele pytań – przede wszystkim o metody nauki i pracy, współczesne naukowe „rytuały” i sposoby kumulowania i przetwarzania wiedzy. Pytań o warsztat badawczy współczesnych humanistów i humanistek. O to, jak piszemy, jak tworzymy swoje indywidualne archiwa i czy w ogóle towarzyszy nam namysł nad własnym warsztatem, nad tym, co powstaje na marginesie notatek.
Umberto Eco w książce „Szaleństwo katalogowania” pisze o dwóch głównych rodzajach list, praktycznej i poetyckiej, uznając, że ta pierwsza (jak lista zakupów, zaproszonych gości, katalog biblioteczny, inwentarz) pełni funkcję czysto referencjalną (zob. Eco 2009: 113). Dziś jednak należałoby uznać dawną szufladkę katalogu bibliotecznego, pełną zinwentaryzowanych tytułów, za coś więcej niż listę praktyczną. Pełni bowiem dodatkowe funkcje – jest swoistym znakiem czasów, ale także znakiem kodu nie dla każdego już czytelnym, zapisem historii, pełnym braków, niedoskonałości i tajemnic. Dziś kartkowy katalog biblioteczny zmienia swoją formułę i z listy praktycznej staje się, poniekąd, listą poetycką.
Listy i katalogi zmieniają więc swoje formuły i znaczenia, ale nie ulega zmianie potrzeba ich tworzenia. Nawet jeżeli czasami gubimy się w nieporządkach i wielości prywatnych kolekcji, a porządkowanie, jak u Georges’a Pereca, zaczyna nas „doprowadzać do szału” z powodu nietrwałości i nieskończoności klasyfikacji (zob. Perec 2024: 145), to nie jesteśmy w stanie zrezygnować z samej procedury.
Z katalogowania nie mogą oczywiście, bez względu na poziom zirytowania, zrezygnować badacze/badaczki. To jednak z tych rzeczy, które łączą wszystkie dziedziny wiedzy, nawet jeżeli wydaje nam się, że stanowi dziedzinę nauk humanistycznych. Tym jednak, co nierozerwalnie łączy się z humanistyką, a konkretniej z leksykologią i leksykografią, są fiszki.
Fiszki, czyli niewielkie, zwykle dwustronnie zapisane karteczki, to narzędzie katalogowania, uczenia się, zbierania materiałów, słowem: najprostsza metoda (a zarazem narzędzie) selekcjonowania i porządkowania wiedzy.
Aleksandra Kil-Matlak w książce „Fiszki. Od humanistyki cyfrowej do analogowej” poddaje fiszki (i fiszkarzy) bardzo dokładnemu oglądowi, zastanawiając się nad ich miejscem w nowoczesnej episteme i trwaniu na marginesach (a może właśnie w centrum) humanistyki cyfrowej. Struktura książki jest bardzo przejrzysta i zgodna z zapowiedzą zawartą w tytule. To jednak nie prosta analiza (czy, nomen omen, katalog) różnic pomiędzy warsztatami i narzędziownikami humanistyki cyfrowej i humanistyki analogowej (przy świadomości, że ta druga jest związana z pewnym sposobem pracy, nie zaś całkowitą rezygnacją z cyfrowych narzędzi, nikt dziś bowiem nie może prowadzić badań całkowicie analogowo). Jak pisze sama autorka: „Przedstawione w tej książce analizy mieszczą się na pograniczu refleksji metahumanistycznej oraz studiów nad mediami, zwłaszcza zorientowanej kulturoznawczo i akcentującej materialność archeologii mediów. Czerpią także z badań nad technologiami pracy umysłowej prowadzonych w ramach studiów nad nauką i technologią (STS), antropologii i historii nauki. Swoje podejście nazywam kulturową mediologią humanistyki” (s. 15-16).
Kogokolwiek, kto obawiałby się nudnego katalogu metod i sposobów sporządzania czy gromadzenia notatek, czeka w czasie lektury ogromne zaskoczenie. Zgodnie z zapowiedziami, omówiony zostaje nie tylko aparat, czy raczej apparatus, analizie poddano bowiem także konkretne filozofie nauki, metodologie pracy, w końcu – konkretne archiwa fiszek.
Oprócz wprowadzenia i przybliżenia struktury pracy, autorka bardzo ciekawie opisuje zmieniający się warsztat humanistyki cyfrowej, bazujący oczywiście na metodach analogowych. Znajdziemy tutaj także rozpoznanie mechanizmów, które humanistyka cyfrowa nie tylko zaczerpnęła z metod analogowych, ale jednocześnie skomplikowała niepotrzebnie ich proste rozwiązania. Nie zabraknie tutaj również dogłębnej analizy, opartych na wzorcach analogowych, interfejsów, które mają za zadanie oswojenie i łatwiejsze zadomowienie w cyfrowym świecie osób, dla których świat ten pozostawał obcy. Kil-Matlak wykazuje się przy tym badawczą obiektywnością i, choć można zauważyć, że często stoi po stronie analogowości sprzeciwiając się niepotrzebnym poziomom skomplikowania, potrafi dostrzec rzetelnie wady i zalety wszelkich omawianych rozwiązań.
Jeden z ciekawszych rozdziałów omawianej książki stanowi ten poświęcony genealogii fiszek. Oczywiście nie chodzi jedynie o przytoczenie historii i kształtu samej fiszki, ale o pełną historiozofię metod naukowego katalogowania – fiszek, karteczek, kopert…
Analizie poddane zostają także konkretne fiszkarskie zbiory – omawiane już w innych tekstach archiwa Rolanda Barthes’a czy Niklasa Luhmanna, ale także, nieopisany wcześniej, a tutaj przedstawiony niezwykle dokładnie, katalog fiszek Stanisława Pietraszki. Znów należy jednak zwrócić uwagę na metodę przeprowadzanych analiz – nie są one bowiem jedynie ilościowe czy jakościowe. Autorka z niezwykłą uważnością śledzi sposoby, w jakie metody pracy przekładają się na badawcze efekty, próbując wskazać, kiedy i w jaki sposób zbiór rozproszonych notatek i karteczek zaczyna składać się w naukową całość. Śledzi kolejne etapy poszukiwań i generowania kolejnych „karteczek”, które w trakcie tego procesu obrastają w znaczenia, sensy i układają się w hipertekstowe w rezultacie sieci połączeń.
Na uwagę zasługuje wielość odniesień, znajomość tekstów, które pozwalają ułożyć karteczkowy misz-masz w niebagatelną całość. Docenić należy także język i konstrukcję omawianej książki, która w zalewie wielu dość podobnych do siebie analiz sposobów i przestrzeni pracy twórczej przynosi oparte na praktyce i obserwacji studium filozoficzno-metodologiczne i wyróżnia się płynnością językowo-kompozycyjną. To publikacja, która, obok wiedzy i ciekawych wniosków, opiera się na takim sposobie opisu, który daje ukojenie. To po prostu książka bardzo dogłębnie przemyślana i mądrze opowiedziana.
Oprócz badawczej dociekliwości autorka wykazuje się również wrażliwością na znaczenie procesu historycznego. Przybliżając czytelnikom i czytelniczkom obecny stan światowej humanistyki, nie obawia się zagłębienia w historii pojęcia i fiszkarskiej praktyki. Z puzzli kilku osobnych tematów udaje się jej stworzyć logiczną i niebanalną całość – opowieść o sposobach pracy, które, jak się okazuje, wyrastają z jednej, dość niezawodnej metody i stają się formą kreatywności, znaku rozpoznawczego, a w samej książce dają podstawy do pogłębionych rozważań nie o kryzysie, a o wzroście humanistyki jako dziedziny wiedzy.
Ostatnia część książki to jej oczywiste, ale ciekawie skonstruowane dopełnienie. Publikację zamyka lista – katalog fiszkarzy. Nie jest to oczywiście zwieńczenie zaskakujące, ale stanowi konsekwentne uzupełnienie autorskiej wizji tego, czym owe omawiane fiszki są według autorki książki. Z narzędzia zyskują rangę nie tylko metody, ale struktury i aparatu narzędziowego, na którym wspiera się nie tylko analogowa, ale także nowoczesna i cyfrowa humanistyka. Jednocześnie książka o tej tematyce nie byłaby pełna bez konkretnej i długiej listy.
LITERATURA:
Eco U.: „Szaleństwo katalogowania”. Przeł. T. Kwiecień. Poznań 2024.
Perec G.: „Myśleć/Klasyfikować”. Przeł. M. Ławniczek, A. Olczyk, J. Olczyk, E. Kuniec, J. Franczak, A. Rębkowska, T. Pióro. Kraków 2024.
Aleksandra Kil-Matlak: „Fiszki. Od humanistyki cyfrowej do analogowej”. Instytut Badań Literackich PAN. Warszawa 2024 [seria: Nowa Humanistyka].
| Zadanie dofinansowane ze środków budżetu Województwa Śląskiego. Zrealizowano przy wsparciu Fundacji Otwarty Kod Kultury. |
![]() |
![]() |











ISSN 2658-1086

