'ZIEMIE ODZYSKANE': REWINDYKACJE ('JAK ZDOBYWALIŚMY POMORZE')
A
A
A
Nie tak dawno na łamach „artPAPIERu” (w numerze z 15 lutego 2025) pisałem o najnowszych wtedy publikacjach podejmujących problematykę „Ziem Odzyskanych”; były to: antropologiczna rozprawa Karoliny Ćwiek-Rogalskiej „Ziemie. Historie odzyskiwania i utraty” oraz eseistyczny reportaż Sławomira Sochaja „Niedopolska. Nowe spojrzenie na ziemie odzyskane”. Książki pozornie odmienne, a jednak obie wpisujące się w dyskurs o „Ziemiach Odzyskanych”. To złożony, płynący dość szeroko nurt piśmiennictwa XX i XXI wieku, obejmujący sąsiadujące ze sobą okresy historii najnowszej (dwudziestolecie międzywojenne, drugą wojnę światową, PRL, lata po 1989 roku), rozmaite gatunki (od literatury pięknej, przez non-fiction, w tym: reportaż, biografię, autobiografię, aż do monografii naukowych), odmienne modalności światopoglądowe, a także dialogujące między sobą humanistyczne i społeczne dziedziny badawcze: historię, literaturoznawstwo, językoznawstwo, kulturoznawstwo, socjologię i in., które spotykają się pod wspólnym mianownikiem regionalizmu w jego aktualnych wcieleniach. Dlaczego ta tematyka odżyła w ostatnich latach i czemu zawdzięcza swoją, można chyba wysnuć taki wniosek po liczbie wydawanych tytułów, popularność?
Dołączyła do rzeczonego dyskursu książka „Jak zdobywaliśmy Pomorze. Mroczne historie z »ziem odzyskanych«”, wieloautorskie dzieło reporterskie, skupione tym razem głównie na historii i przemianach Rügenwalde/Darłowa. W bogatej literaturze „Ziem Odzyskanych” to wypowiedź nowa, ale na pewno nie debiutancka; autorzy i autorki należą do grona uznanych piór dziennikarstwa i literatury niefikcjonalnej.
Pomieszczono w zbiorze sześć reportaży: Artur Domosławski kreśli tło powojennych innowacji kartograficznych i wprowadza do tematyki przemian Rügenwalde w Darłów i związanych z tym problemów, jak: przesiedlenia, chaos administracyjny, szabrownictwo, obawa przed powrotem Niemców, niepewna tożsamość („»Konwista« ziem przejętych i jej wykonawcy. Wypisy z kilku lektur”). Marta Grzywacz ukazuje makabrę „wyzwalania” Rügenwalde/Darłowa: zbrodnie wojenne, gwałty, głód, strach Niemców przed Polakami, a nade wszystko przed terrorem zdegenerowanych wojną żołnierzy Armii Czerwonej („Idą Ruscy”). Michał Wójcik podąża śladami historii jednego zdjęcia, przedstawiającego legendarne działo kolejowe „Dora”, testowane w czasie wojny na poligonie w Darłówku; był to jeden z wielu militarnych fetyszy przywódcy III Rzeszy („Dora i Gustaw – ukochane dzieci Hitlera”). Ewa Winnicka układa mozaikę wspomnień dawnych mieszkańców powiatu sławieńskiego – wysiedlanych po wojnie Niemców („Raus! Tylko dokąd?”). Cezary Łazarewicz w szkicu biograficznym przedstawia postać Karla Wilhelma Rosenowa, nauczyciela, krajoznawcy, twórcy muzeum historii Pomorza na zamku w Darłowie („Zabrałem tylko wspomnienia – opowieść o Karlu Rosenowie”). Magdalena Grzebałkowska oddaje głos przybywającym na tereny Darłowa i okolic polskim przesiedleńcom, tak zwanym pionierom, którzy po wojnie współtworzyli nową kulturę Pomorza Zachodniego. Część autorek/autorów jest biograficznie związana z Pomorzem Zachodnim, bodaj oprócz Domosławskiego i Winnickiej, co w żadnym razie nie przesądza o wartości merytorycznej poszczególnych tekstów, ale na pewno ma wymiar na poły autoetnograficzny, co zresztą może być uznane za jedną z cech współczesnego dyskursu o „Ziemiach Odzyskanych”; tym obszarem wiedzy zajmują się często osoby (dziennikarze, biografiści, badacze), dla których historie „odzyskiwania i utraty”, by zacytować Ćwiek-Rogalską, to część auto/biograficznego dziedzictwa rodzinnego.
Wszystkie opowieści z tomu „Jak zdobywaliśmy Pomorze” stanowią spójną w zamyśle próbę uchwycenia momentu przejściowego w najnowszej historii „Ziem Odzyskanych”, co ma swoje uzasadnienie między innymi w 80. rocznicę przejmowania tych terenów przez polską administrację. W krótkiej partii wstępnej czytamy: „Na miejsce Niemców wysiedlonych z Pomorza przyjechali Polacy, którzy stracili w wojnie domy i mieszkania albo rzucili wszystko i próbowali zacząć od nowa. To też miliony ludzi. Do tego byli szabrownicy, okradający pozostawione przez Niemców mieszkania, i napadający na okoliczną ludność – tak polską, jak i niemiecką – czerwonoarmiści” (s. 8). O tych wydarzeniach wciąż doskonale pamiętają ci, którzy je przeżyli i mogą się nimi podzielić z poszukującymi wiedzy młodszymi pokoleniami; twórcy i twórczynie „Jak zdobywaliśmy Pomorze” są kuratorami tych wspomnień, a także wszelkich artefaktów przeszłości: dokumentów, tekstów literackich, przekazów medialnych.
Tego rodzaju publikacji retrospektywnych było więcej w okresie przed 1989 rokiem, choć, co oczywiste, miały one zdecydowanie odmienną wymowę; na przykład tom reportersko-literacki „Tu zaszła zmiana” (1975), opracowany przez Krystynę Goldberg na trzydziestolecie Polski Ludowej, zawierał z jednej strony utwory takich rozpoznawalnych autorek i autorów, jak Maria Dąbrowska, Marian Brandys, Andrzej Szczypiorski, Krzysztof Kąkolewski, Edward Redliński, a z drugiej strony stanowił bliskie spojrzenie na zagadnienia regionalne, w tym kulturowe rekonfiguracje obszaru Pomorza Zachodniego, zilustrowane w tekstach reporterskich Franciszka Gila i Kazimierza Błahija. Takie inicjatywy wydawnicze jak „Tu zaszła zmiana” miały na celu przede wszystkim dowartościowanie ideowe przełomu 1945 roku, tymczasem „Jak zdobywaliśmy Pomorze” w wielu aspektach odbrązawia mity o „Ziemiach Odzyskanych”, przez dziesięciolecia ukształtowane w komunikatach z głównonurtowych mediów, dyskusjach publicznych, edukacji szkolnej, na piedestały wynoszącej geograficzno-kulturowe reorientacje pierwszych lat powojnia. Ten kalejdoskopowy obraz afirmatywno-krytycznych sądów zrekonstruowali kilka lat temu Cezary Łazarewicz i Andrzej Klim w publikacji „Morze i Ziemia. Antologia reportaży z Pomorza” (2019), w której można przeczytać teksty Edmunda Osmańczyka, Hanny Krall, Małgorzaty Szejnert, Wojciecha Tochmana, Franciszka Gila, Krystyny Pohl, Adama Zadwornego, Ryszarda Liskowackiego, Artura Daniela Liskowackiego i in.
Na marginesie: ciekaw jestem koncepcji podtytułu reportaży „Jak zdobywaliśmy Pomorze”; transformacje „Ziem Odzyskanych”, w tym Pomorza Zachodniego, to z pewnością były wydarzenia mroczne i trudne, i czasem pewnie bardziej nie-do-opowiedzenia niż mogłoby się nam dzisiaj wydawać, ale o tym wszystkim przecież doskonale wiadomo – z archiwów, wspomnień, prasy, non-fiction, literatury. Kto i z jakich przyczyn potrzebuje dzisiaj takiego dopisku? Niezorientowany, a nawet zdezorientowany klient księgarskiej sieciówki? Masowy odbiorca nie zawsze jakościowego piśmiennictwa gatunkowego? Epatowany na co dzień agresywnymi treściami czytelnik/czytelniczka, szukający w historii sensacji, a w sensacji (ewentualnie) historii?
Natomiast główny tytuł, „Jak zdobywaliśmy Pomorze”, rymuje się z inną jeszcze publikacją z ostatnich lat, historyczno-reporterską monografią Piotra Oleksego „Wyspy odzyskane. Wolin i nieznany archipelag” (2021). W obu przypadkach mamy do czynienia już nawet nie tyle z dekonstruowaniem mitów Pomorza Zachodniego, zogniskowanych w nadbałtyckich miejscowościach, mówiących o ich słowiańskości, pionierskości, morskości etc., ile z rewindykowaniem kultury pograniczy, w której tradycja i historia niemiecka z powodzeniem funkcjonuje na równi z tradycją i historią polską. Uważam, że decentralizowanie mikrokultur regionalnych to jeden z ważniejszych celów współczesnego dyskursu o „Ziemiach Odzyskanych”, rewindykacyjna koncepcja regionalistycznej antropologii kulturowej, praca w toku, która chyba nabiera rozpędu. I stąd, być może, wynika zainteresowanie tymi zagadnieniami, przenikające z uniwersytetów do działań popularyzatorskich, ze wspomnień spisywanych do szuflady do auto/biograficznych publikacji, z pasji nielicznych mimo wszystko regionalistów do świadomości szerszej publiczności.
Dołączyła do rzeczonego dyskursu książka „Jak zdobywaliśmy Pomorze. Mroczne historie z »ziem odzyskanych«”, wieloautorskie dzieło reporterskie, skupione tym razem głównie na historii i przemianach Rügenwalde/Darłowa. W bogatej literaturze „Ziem Odzyskanych” to wypowiedź nowa, ale na pewno nie debiutancka; autorzy i autorki należą do grona uznanych piór dziennikarstwa i literatury niefikcjonalnej.
Pomieszczono w zbiorze sześć reportaży: Artur Domosławski kreśli tło powojennych innowacji kartograficznych i wprowadza do tematyki przemian Rügenwalde w Darłów i związanych z tym problemów, jak: przesiedlenia, chaos administracyjny, szabrownictwo, obawa przed powrotem Niemców, niepewna tożsamość („»Konwista« ziem przejętych i jej wykonawcy. Wypisy z kilku lektur”). Marta Grzywacz ukazuje makabrę „wyzwalania” Rügenwalde/Darłowa: zbrodnie wojenne, gwałty, głód, strach Niemców przed Polakami, a nade wszystko przed terrorem zdegenerowanych wojną żołnierzy Armii Czerwonej („Idą Ruscy”). Michał Wójcik podąża śladami historii jednego zdjęcia, przedstawiającego legendarne działo kolejowe „Dora”, testowane w czasie wojny na poligonie w Darłówku; był to jeden z wielu militarnych fetyszy przywódcy III Rzeszy („Dora i Gustaw – ukochane dzieci Hitlera”). Ewa Winnicka układa mozaikę wspomnień dawnych mieszkańców powiatu sławieńskiego – wysiedlanych po wojnie Niemców („Raus! Tylko dokąd?”). Cezary Łazarewicz w szkicu biograficznym przedstawia postać Karla Wilhelma Rosenowa, nauczyciela, krajoznawcy, twórcy muzeum historii Pomorza na zamku w Darłowie („Zabrałem tylko wspomnienia – opowieść o Karlu Rosenowie”). Magdalena Grzebałkowska oddaje głos przybywającym na tereny Darłowa i okolic polskim przesiedleńcom, tak zwanym pionierom, którzy po wojnie współtworzyli nową kulturę Pomorza Zachodniego. Część autorek/autorów jest biograficznie związana z Pomorzem Zachodnim, bodaj oprócz Domosławskiego i Winnickiej, co w żadnym razie nie przesądza o wartości merytorycznej poszczególnych tekstów, ale na pewno ma wymiar na poły autoetnograficzny, co zresztą może być uznane za jedną z cech współczesnego dyskursu o „Ziemiach Odzyskanych”; tym obszarem wiedzy zajmują się często osoby (dziennikarze, biografiści, badacze), dla których historie „odzyskiwania i utraty”, by zacytować Ćwiek-Rogalską, to część auto/biograficznego dziedzictwa rodzinnego.
Wszystkie opowieści z tomu „Jak zdobywaliśmy Pomorze” stanowią spójną w zamyśle próbę uchwycenia momentu przejściowego w najnowszej historii „Ziem Odzyskanych”, co ma swoje uzasadnienie między innymi w 80. rocznicę przejmowania tych terenów przez polską administrację. W krótkiej partii wstępnej czytamy: „Na miejsce Niemców wysiedlonych z Pomorza przyjechali Polacy, którzy stracili w wojnie domy i mieszkania albo rzucili wszystko i próbowali zacząć od nowa. To też miliony ludzi. Do tego byli szabrownicy, okradający pozostawione przez Niemców mieszkania, i napadający na okoliczną ludność – tak polską, jak i niemiecką – czerwonoarmiści” (s. 8). O tych wydarzeniach wciąż doskonale pamiętają ci, którzy je przeżyli i mogą się nimi podzielić z poszukującymi wiedzy młodszymi pokoleniami; twórcy i twórczynie „Jak zdobywaliśmy Pomorze” są kuratorami tych wspomnień, a także wszelkich artefaktów przeszłości: dokumentów, tekstów literackich, przekazów medialnych.
Tego rodzaju publikacji retrospektywnych było więcej w okresie przed 1989 rokiem, choć, co oczywiste, miały one zdecydowanie odmienną wymowę; na przykład tom reportersko-literacki „Tu zaszła zmiana” (1975), opracowany przez Krystynę Goldberg na trzydziestolecie Polski Ludowej, zawierał z jednej strony utwory takich rozpoznawalnych autorek i autorów, jak Maria Dąbrowska, Marian Brandys, Andrzej Szczypiorski, Krzysztof Kąkolewski, Edward Redliński, a z drugiej strony stanowił bliskie spojrzenie na zagadnienia regionalne, w tym kulturowe rekonfiguracje obszaru Pomorza Zachodniego, zilustrowane w tekstach reporterskich Franciszka Gila i Kazimierza Błahija. Takie inicjatywy wydawnicze jak „Tu zaszła zmiana” miały na celu przede wszystkim dowartościowanie ideowe przełomu 1945 roku, tymczasem „Jak zdobywaliśmy Pomorze” w wielu aspektach odbrązawia mity o „Ziemiach Odzyskanych”, przez dziesięciolecia ukształtowane w komunikatach z głównonurtowych mediów, dyskusjach publicznych, edukacji szkolnej, na piedestały wynoszącej geograficzno-kulturowe reorientacje pierwszych lat powojnia. Ten kalejdoskopowy obraz afirmatywno-krytycznych sądów zrekonstruowali kilka lat temu Cezary Łazarewicz i Andrzej Klim w publikacji „Morze i Ziemia. Antologia reportaży z Pomorza” (2019), w której można przeczytać teksty Edmunda Osmańczyka, Hanny Krall, Małgorzaty Szejnert, Wojciecha Tochmana, Franciszka Gila, Krystyny Pohl, Adama Zadwornego, Ryszarda Liskowackiego, Artura Daniela Liskowackiego i in.
Na marginesie: ciekaw jestem koncepcji podtytułu reportaży „Jak zdobywaliśmy Pomorze”; transformacje „Ziem Odzyskanych”, w tym Pomorza Zachodniego, to z pewnością były wydarzenia mroczne i trudne, i czasem pewnie bardziej nie-do-opowiedzenia niż mogłoby się nam dzisiaj wydawać, ale o tym wszystkim przecież doskonale wiadomo – z archiwów, wspomnień, prasy, non-fiction, literatury. Kto i z jakich przyczyn potrzebuje dzisiaj takiego dopisku? Niezorientowany, a nawet zdezorientowany klient księgarskiej sieciówki? Masowy odbiorca nie zawsze jakościowego piśmiennictwa gatunkowego? Epatowany na co dzień agresywnymi treściami czytelnik/czytelniczka, szukający w historii sensacji, a w sensacji (ewentualnie) historii?
Natomiast główny tytuł, „Jak zdobywaliśmy Pomorze”, rymuje się z inną jeszcze publikacją z ostatnich lat, historyczno-reporterską monografią Piotra Oleksego „Wyspy odzyskane. Wolin i nieznany archipelag” (2021). W obu przypadkach mamy do czynienia już nawet nie tyle z dekonstruowaniem mitów Pomorza Zachodniego, zogniskowanych w nadbałtyckich miejscowościach, mówiących o ich słowiańskości, pionierskości, morskości etc., ile z rewindykowaniem kultury pograniczy, w której tradycja i historia niemiecka z powodzeniem funkcjonuje na równi z tradycją i historią polską. Uważam, że decentralizowanie mikrokultur regionalnych to jeden z ważniejszych celów współczesnego dyskursu o „Ziemiach Odzyskanych”, rewindykacyjna koncepcja regionalistycznej antropologii kulturowej, praca w toku, która chyba nabiera rozpędu. I stąd, być może, wynika zainteresowanie tymi zagadnieniami, przenikające z uniwersytetów do działań popularyzatorskich, ze wspomnień spisywanych do szuflady do auto/biograficznych publikacji, z pasji nielicznych mimo wszystko regionalistów do świadomości szerszej publiczności.
„Jak zdobywaliśmy Pomorze. Mroczne historie z »ziem odzyskanych«”. Artur Domosławski, Magdalena Grzebałkowska, Marta Grzywacz, Cezary Łazarewicz, Ewa Winnicka, Michał Wójcik. Dom Wydawniczy Rebis. Poznań 2025.
| Zadanie dofinansowane ze środków budżetu Województwa Śląskiego. Zrealizowano przy wsparciu Fundacji Otwarty Kod Kultury. |
![]() |
![]() |











ISSN 2658-1086

