ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

15 grudnia 24 (528) / 2025

Justyna Hanna Budzik,

POWIDOK CUDZEGO CIERPIENIA (LUC DELAHAYE: 'LE BRUIT DU MONDE')

A A A
Paryskie centrum sztuki Jeu de Paume jest trudną przestrzenią ekspozycyjną, ponieważ pochodzący z lat 60. XIX wieku budynek przeznaczony był do gry w kometkę poprzedzającą dzisiejszy tenis (po francusku jeu de paume właśnie). Jednak w przypadku trwającej do 4 stycznia 2026 roku wystawy „Le bruit du monde” („Zgiełk świata”) Luca Delahaye’a, kuratorowanej przez dyrektora artystycznego instytucji Quentina Bajaca, architektoniczna specyfika dawnej hali sportowej okazuje się świetnie współgrać z prezentowanymi obrazami. Prace Delahay’a z lat 2001-2025 powstawały bowiem z myślą o ekspozycji w wielkim formacie, a wysokie ściany i spore przestrzenie pomieszczeń Jeu de Paume zapewniają osobom odwiedzającym wręcz laboratoryjne warunki do spotkania z wrzeniem współczesności.

Luc Delahaye (ur. w 1962 r. w Tours) rozpoczął swoją karierę w Paryżu w 1984 roku, szybko angażując się w fotografowanie bieżących wydarzeń politycznych i społecznych. Już w 1985 roku, po dołączeniu do agencji Sipa Press, zadebiutował w roli fotografa wojennego w Bejrucie. Kolejne lata przyniosły mu status uznanego reportera relacjonującego konflikty w Afganistanie, Bośni, Czeczenii, Iraku i w Rwandzie. Jego wczesne dokonania były wielokrotnie nagradzane, między innymi nagrodą Roberta Capy (1993, 2002) i World Press Photo (1992, 1993, 2002), a w 1998 r. został członkiem agencji Magnum Photos, z której wystąpił w roku 2004. Prawdziwy przełom w jego karierze nastąpił w trzy lata wcześniej, kiedy Delahaye podjął decyzję o porzuceniu pracy fotoreportera, aby poświęcić się „fotograficznemu malarstwu" (tableau photographique) – tworzeniu wielkoformatowych zdjęć-obrazów opowiadających historie wydarzeń, których fotograf był świadkiem. Wystawa w Jeu de Paume relacjonuje proces ewolucji Delahaye od zdjęć panoramicznych po inscenizowane obrazy kompozytowe, będące wynikiem rekonstrukcji widoków i cyfrowego łączenia zdjęć zarejestrowanych w różnych miejscach i momentach.

Delahaye postrzega siebie jako fotografa aktualności w podwójnym sensie: jest wierny dziedzictwu fotoreportażu, skupiając się na wydarzeniach współczesnych, najczęściej konfliktach wojennych i katastrofach środowiskowych, ale jednocześnie dąży do uchwycenia tego, jak przeżywa się obecności w świecie w momencie wykonywania zdjęcia (ujęcie fenomenologiczne). Jego twórczość ukazuje świat początku XXI wieku jako czasoprzestrzeń chaosu i kryzysu. Ważnym tematem jego prac ostatniego ćwierczwiecza są także miejsca symbolizujące władzę polityczną, ekonomiczną lub religijną (OPEC, ONZ, Watykan). Są to miejsca uporządkowane, zamknięte, zdominowane przez słowo i procedury, w przeciwieństwie do tego, co wydarza się poza nimi.

W ostatnich 25 latach Luc Delahaye stopniowo oddalał się od doktryny „decydującego momentu” i fotoreportażu na rzecz poszukiwania metody, która łączyłaby zakorzenienie fotografii w rzeczywistości i prowadzenie narracji w formach przypominających malarstwo. Jak sam deklaruje, jego celem jest stworzenie obrazu „myślącego”, komponowanego na podobieństwo tekstu pisanego. Prace Delahaye, za sprawą wyjątkowej formy i estetyki (fotograf uważa piękno za coś okrutnego), budzą u widza niepokój, konfrontują go z niemożliwym, niewyobrażalnym aspektem rzeczywistości, z której się wywodzą.

Wystawa w Jeu de Paume obejmuje siedem sal ekspozycyjnych (parter i piętro galerii), odzwierciedlając chronologię zmian jego twórczej metody. Ważnym elementem aranżacji wystawy, uzupełniającym prezentowane fotografie, są stoły rozmieszczone wzdłuż ścieżki zwiedzania. Zgromadzono na nich dokumenty etapów pośrednich lub projektów niezrealizowanych, dzięki czemu osoba odwiedzająca ma szansę zajrzeć za kulisy montażowego działania Delahaye’a. Jest też instalacja stworzona specjalnie dla Jeu de Paume, w sali 3, na piętrze: to „What’s Going On”, zestaw czarno-białych zdjęć przefotografowanych z prasy, wśród których można rozpoznać postaci ze świata polityki i sportu, kluczowe wydarzenia ostatnich 25 lat, ale też jest na nich wiele nieznanych odwiedzającym dokumentacji. Delahaye prowadzi dla siebie takie fotograficzne notatniki, które traktuje jak inspiracje i punkt odniesienia dla swoich dalszych działań, ale na potrzeby paryskiej ekspozycji po raz pierwszy pokazuje je w przestrzeni wystawowej. Wszystkie zdjęcia wydrukowano w jednym formacie i oprawiono w ramy, a następnie zawieszono w trzech rzędach na ścianach zewnętrznych i działowych w sali konstruując labirynt „newsowych” obrazów.

Zanim jednak widz dotrze do tego przestrzennego kolażu setek migawek, zderza się z niepokojącą ciszą parteru. Na wprost wejścia na wystawę znajduje się panoramiczne ujęcie „US Bombing on Taliban Positions” (2001). Dopóki jednak nie przeczytamy podpisu, trudno dostrzec w krajobrazie to wydarzenie. Aparat panoramiczny wymaga bowiem dystansu, który oddala fotografa (i osobę patrzącą) od miejsca, a także – metaforycznie – od reportażowego bycia tuż przy. Widzimy statyczny krajobraz, na pierwszym planie pas zaoranego pola, na drugim planie kontur górskiego łańcucha, ponad nim – bladobłękitne niebo, kolory zmieniają się jak w malarskiej perspektywie powietrznej. Tylko ciemne kłęby dymu unoszące się nad linią horyzontu wskazują na to, co dzieje się na tym terenie. Nie ma na tym zdjęciu ruchu, wielości elementów, chaosu – jest właśnie cisza, która wydaje się charakteryzować wszystkie panoramiczne obrazy Delahaye’a.

W drugiej sali odwiedzający zapoznają się z kolejnym etapem formalnych i technologicznych eksperymentów fotografa: z obrazami komponowanymi cyfrowo z wielu ujęć zrealizowanych w tym samym miejscu i czasie. Wielki format zdjęć i opracowanie każdego detalu, każdej twarzy – jak na przykład na zdjęciu „132nd Ordinary Meeting of the Conference” (2004) skutkuje niebywałą precyzją, głębią ostrości, ilością szczegółów, czyniąc obrazy niesamowitymi – unheimlich ze względu na ich naddatek realności. Delahaye będzie korzystał z tak wypracowanego warsztatu w kolejnych latach, kiedy będzie tworzył inscenizowane kompozycje, w których odgrywa ponownie to, czego był świadkiem. Te prace prezentowane są na piętrze, w salach następujących po instalacji „What’s Going On”. Określenie tableau jest tu jak najbardziej adekwatne, to inspirowane malarskimi kompozycjami – w światłoceniu, ale też w pozach bohaterek i bohaterów zdjęć – rekreacje wydarzeń, które w jednym widoku opowiadają całe historie. W „Taxi” (2016), zdjęciu tworzonym między 23 marca a 8 kwietnia 2016 roku na Zachodnim Brzegu Jordanu, kobieta na drugim planie kadru przypomina Marię z Dzieciątkiem, przeniesioną do zwykłej, codziennej sytuacji w kraju stawiającemu cały czas opór. Arabskie słowo sumud, oznaczające zamknięcie, determinację i wytrwałość określa zresztą całą serię zdjęć zainscenizowanych w Palestynie. W tym także „Sumud” (2017), wzruszające ujęcie dziecka przytulającego się do osła na tle sięgającego nieba płotu.

Wystawa „Le bruit du monde” konfrontuje w moim odczuciu osobę odwiedzającą, wbrew tytułowi, z ciszą dystansu wobec wydarzenia wynikającą z wielkiego formatu zdjęć. Szerokie kadry (nie tylko te panoramiczne) sprawiają, że nie czuję się, jakbym była w środku wydarzeń, a raczej świadkinią z odległości oraz z oddalenia czasowego, wynikającego ze sposobu pracy Delahaye’a. Mimo iż zdjęcia wyrastają z prawdziwych wydarzeń, są bardziej powidokami cudzego cierpienia, co niweluje ryzyko przesytu i pornografizacji obrazów katastrof, o którym pisała Susan Sontag. Dystans pozwala na namysł, a także może przyczynić się do etycznej postawy w odbiorze zdjęć. Metoda komponowania obrazów z wielu ujęć przybliża zdjęcia Delahaye’a do fotografii jako zdarzenia w myśli Arielli Azoulay – otwiera zdjęcia na ruch myślowy, społeczne przeobrażenia i polityczne w swej istocie gesty uwolnienia narracji o kryzysie od dominujących instytucji.
Luc Delahaye: „Le bruit du monde”. Kurator: Quentin Bajac.10.10.2025-4.01.2026. Jeu de Paume, Paryż.