MORLOKOWIE SĄ WŚRÓD NAS? (PAWEŁ MAJCHERCZYK: 'CZAS MORLOKÓW. SZKICE LITERACKIE')
A
A
A
Dotychczas publiczność literacka miała okazję poznać Pawła Majcherczyka przede wszystkim jako poetę, autora tomów wierszy „Ponieważ” (2018) oraz „Zaburzenia mowy” (2021), a także jako krytyka literackiego, publikującego regularnie na łamach czasopism kulturalno-literackich, między innymi „Twórczości”, „Odry”, „elewatora”, „Wyspy”. Aktywność krytyczna Majcherczyka została uwieczniona w zbiorze szkiców „Usługi zecerskie” (2020), który doczekał się pozytywnych recenzji, także mojej na łamach „artPAPIERu”. Ponadto pisarz z sukcesami wcielił się w rolę animatora kultury i promotora debiutantów biorących udział w Ogólnopolskim Konkursie Poetyckim Brwinowski Parnas. Tym razem autor dopisuje do katalogu przenikających się subtelnie profesji pisarskich tom „Czas Morloków. Szkice literackie”, gdzie połączył praktyczne kompetencje analityczne z liryczną wrażliwością na wielowymiarowość zmiennej rzeczywistości XXI wieku.
Od razu zaznaczę z przekonaniem, że podoba mi się twórczość Majcherczyka; poszczególne jej elementy składają się na spójną całość, która sprawia bardzo dobre wrażenie: pozornej przygodności oraz nienachalnej wszechstronności; a jednocześnie to całość nienużąca, jak to czasem ma miejsce, tu i ówdzie poutykanymi pretensjonalnościami, od których stroni autor „Czasu Morloków”.
Już w pierwszym szkicu, zatytułowanym „Biblioteczne natręctwa”, Majcherczyk ujawnia swój humanistyczny światopogląd, w gruncie rzeczy prowadząc apologię zanikającej, nowoczesnej kultury pisma, jaką ludzkość zna co najmniej od momentu wynalezienia druku. „Nie tylko biblioteka, przede wszystkim literatura ma na celu ocalać, ale biblioteka jest schronem dla publikacji, schronem także dla czytelnika. Otóż miejsce to ma pełnić funkcję nie tylko w pracy pisarza, studenta, ma być miejscem odkryć, może być wielkim sennikiem, aż w końcu – wszechświatem. Jednak współcześni swe ocalenie gdzie indziej lokują, gardząc higieną umysłu” (s. 13) – dowodzi pisarz, wspierając swoje tezy zarówno nazwiskami wielkich poprzedników, jak Jorge Luis Borges czy Umberto Eco, jak i być może bliższą nam w czasie i przestrzeni twórczością Jerzego Pilcha oraz Elizy Kąckiej.
Większych (i mniejszych) nazwisk odnajdujemy w „Czasie Morloków” znacznie pojemniejszy zbiór. Już na stronie tytułowej niektóre z nich zostały zasygnalizowane: Bocheński, Choromański, Dali, Irzykowski, Iwaszkiewicz, wspomniana Kącka, Reymont, Sienkiewicz, Weiland, Wokulski… Pisarze, poeci, muzycy, postaci literackie – trajektorie ich realnych i fikcyjnych biografii przecinają się w mnogości erudycyjnych skojarzeń autora. Czy Majcherczyk jest postmodernistą? Nie wykluczam takiego przyporządkowania, bo przecież spotykają się w jego pisaniu i należący do panteonu literackiego nobliści, i główny bohater „Lalki”, i ekscentryczny frontman Stone Temple Pilots, obok Nirvany, Alice in Chains, Pearl Jam i Soundgarden jednego z ciekawszych zespołów grunge’owych lat 90. XX wieku. (Choć, na marginesie, STP chyba bliżej było do eklektycznej alternatywy w rodzaju Mudhoney czy Jane’s Addiction). Majcherczyk sprawnie przechodzi od rewizytowania bibliograficznej przeszłości („Intymizm u Choromańskiego”), przez impresje na temat sztuki („Rogi nosorożca: Dali i Vermeer”), do rozważań wokół sensu uprawiania krytyki literatury („Krytyka jako sztuka”), autobiografii w formie bedekeru („Livorno – włoskie reminiscencje”), refleksji z obszaru filozofii (i) humanistyki („Literatura z odzysku”).
Wszystko to, o czym powyżej wspomniałem, a także inne wątki poruszane w tomie „Czas Morloków” są wsparte, poza kilkoma tu i ówdzie błyszczącymi wyjątkami, lekturami arcydzieł literatury dawniejszej, głównie z przełomu XIX i XX wieku, a nowości literackie stanowią w tym wypadku rozległy horyzont zdarzeń, nie zawsze wypowiedziane tło umykającej poznaniu współczesności albo (po prostu!) jeden z wielu intrygujących kontekstów. „Mnie się wydaje, że aby myśleć o przyszłości, należy wsłuchiwać się także w głosy literackie z przeszłości, które porządkowały pewne myśli, które tworzyły literaturę, od których możemy jeszcze się dużo nauczyć. Profilaktyka, warsztaty, umiejętne korzystanie z AI oraz dopuszczanie dawnych głosów będzie miało istotny wpływ na przyszłego czytelnika” (s. 90) – pisze autor w szkicu „Przyszłość literatury. Dokąd zmierzamy?” i trudno się z jego nieuprzedzonymi poglądami nie zgodzić. Być może rzeczywiście jest tak, że zbyt łatwo, jako humaniści (pisarze, krytycy, akademicy etc.), ustępujemy pola galopującej na cyfrowym jednorożcu przyszłości? Na ile humanistyka ugina się, a na ile pęka pod naporem mediów niepiśmiennych? Czy nie jest tak, że wciąż mamy do pełnienia mimo wszystko trudne do przecenienia i wydawałoby się konwencjonalne role: nauczycieli, tutorów, wychowawców? Tego rodzaju pytania towarzyszyły mi podczas lektury i rzeczonego szkicu, i całego tomu „Czas Morloków”.
Jeszcze słowo w sprawie tytułu: Morlokowie to nie-ludzka rasa z powieści Herberta G. Wellsa „Wehikuł czasu”, a jej przedstawiciele, żyjący w ciemnościach podziemi, są zdegenerowanym przeciwieństwem oświeconych, wymarłych homo sapiens. Majcherczyk przypomina, że do figury Morloków odwoływał się Karol Irzykowski: „(…) określał tak osoby, które nie doceniają dokonań intelektualnych poprzedników” (s. 60). Gdzie współcześnie znajdziemy Morloków? Za czarnymi ekranami smartfonów? W mediach społecznościowych, które wbrew nazwie skutecznie odspołeczniają? Wśród awatarów i chatbotów? Na pewno Morlokowie są wśród nas i specjalnie się ze swoimi przywarami nie kryją…
Od razu zaznaczę z przekonaniem, że podoba mi się twórczość Majcherczyka; poszczególne jej elementy składają się na spójną całość, która sprawia bardzo dobre wrażenie: pozornej przygodności oraz nienachalnej wszechstronności; a jednocześnie to całość nienużąca, jak to czasem ma miejsce, tu i ówdzie poutykanymi pretensjonalnościami, od których stroni autor „Czasu Morloków”.
Już w pierwszym szkicu, zatytułowanym „Biblioteczne natręctwa”, Majcherczyk ujawnia swój humanistyczny światopogląd, w gruncie rzeczy prowadząc apologię zanikającej, nowoczesnej kultury pisma, jaką ludzkość zna co najmniej od momentu wynalezienia druku. „Nie tylko biblioteka, przede wszystkim literatura ma na celu ocalać, ale biblioteka jest schronem dla publikacji, schronem także dla czytelnika. Otóż miejsce to ma pełnić funkcję nie tylko w pracy pisarza, studenta, ma być miejscem odkryć, może być wielkim sennikiem, aż w końcu – wszechświatem. Jednak współcześni swe ocalenie gdzie indziej lokują, gardząc higieną umysłu” (s. 13) – dowodzi pisarz, wspierając swoje tezy zarówno nazwiskami wielkich poprzedników, jak Jorge Luis Borges czy Umberto Eco, jak i być może bliższą nam w czasie i przestrzeni twórczością Jerzego Pilcha oraz Elizy Kąckiej.
Większych (i mniejszych) nazwisk odnajdujemy w „Czasie Morloków” znacznie pojemniejszy zbiór. Już na stronie tytułowej niektóre z nich zostały zasygnalizowane: Bocheński, Choromański, Dali, Irzykowski, Iwaszkiewicz, wspomniana Kącka, Reymont, Sienkiewicz, Weiland, Wokulski… Pisarze, poeci, muzycy, postaci literackie – trajektorie ich realnych i fikcyjnych biografii przecinają się w mnogości erudycyjnych skojarzeń autora. Czy Majcherczyk jest postmodernistą? Nie wykluczam takiego przyporządkowania, bo przecież spotykają się w jego pisaniu i należący do panteonu literackiego nobliści, i główny bohater „Lalki”, i ekscentryczny frontman Stone Temple Pilots, obok Nirvany, Alice in Chains, Pearl Jam i Soundgarden jednego z ciekawszych zespołów grunge’owych lat 90. XX wieku. (Choć, na marginesie, STP chyba bliżej było do eklektycznej alternatywy w rodzaju Mudhoney czy Jane’s Addiction). Majcherczyk sprawnie przechodzi od rewizytowania bibliograficznej przeszłości („Intymizm u Choromańskiego”), przez impresje na temat sztuki („Rogi nosorożca: Dali i Vermeer”), do rozważań wokół sensu uprawiania krytyki literatury („Krytyka jako sztuka”), autobiografii w formie bedekeru („Livorno – włoskie reminiscencje”), refleksji z obszaru filozofii (i) humanistyki („Literatura z odzysku”).
Wszystko to, o czym powyżej wspomniałem, a także inne wątki poruszane w tomie „Czas Morloków” są wsparte, poza kilkoma tu i ówdzie błyszczącymi wyjątkami, lekturami arcydzieł literatury dawniejszej, głównie z przełomu XIX i XX wieku, a nowości literackie stanowią w tym wypadku rozległy horyzont zdarzeń, nie zawsze wypowiedziane tło umykającej poznaniu współczesności albo (po prostu!) jeden z wielu intrygujących kontekstów. „Mnie się wydaje, że aby myśleć o przyszłości, należy wsłuchiwać się także w głosy literackie z przeszłości, które porządkowały pewne myśli, które tworzyły literaturę, od których możemy jeszcze się dużo nauczyć. Profilaktyka, warsztaty, umiejętne korzystanie z AI oraz dopuszczanie dawnych głosów będzie miało istotny wpływ na przyszłego czytelnika” (s. 90) – pisze autor w szkicu „Przyszłość literatury. Dokąd zmierzamy?” i trudno się z jego nieuprzedzonymi poglądami nie zgodzić. Być może rzeczywiście jest tak, że zbyt łatwo, jako humaniści (pisarze, krytycy, akademicy etc.), ustępujemy pola galopującej na cyfrowym jednorożcu przyszłości? Na ile humanistyka ugina się, a na ile pęka pod naporem mediów niepiśmiennych? Czy nie jest tak, że wciąż mamy do pełnienia mimo wszystko trudne do przecenienia i wydawałoby się konwencjonalne role: nauczycieli, tutorów, wychowawców? Tego rodzaju pytania towarzyszyły mi podczas lektury i rzeczonego szkicu, i całego tomu „Czas Morloków”.
Jeszcze słowo w sprawie tytułu: Morlokowie to nie-ludzka rasa z powieści Herberta G. Wellsa „Wehikuł czasu”, a jej przedstawiciele, żyjący w ciemnościach podziemi, są zdegenerowanym przeciwieństwem oświeconych, wymarłych homo sapiens. Majcherczyk przypomina, że do figury Morloków odwoływał się Karol Irzykowski: „(…) określał tak osoby, które nie doceniają dokonań intelektualnych poprzedników” (s. 60). Gdzie współcześnie znajdziemy Morloków? Za czarnymi ekranami smartfonów? W mediach społecznościowych, które wbrew nazwie skutecznie odspołeczniają? Wśród awatarów i chatbotów? Na pewno Morlokowie są wśród nas i specjalnie się ze swoimi przywarami nie kryją…
Paweł Majcherczyk: „Czas Morloków. Szkice literackie”. JanKa. Pruszków 2025.
| Zadanie dofinansowane ze środków budżetu Województwa Śląskiego. Zrealizowano przy wsparciu Fundacji Otwarty Kod Kultury. |
![]() |
![]() |









ISSN 2658-1086

