PO DRUGIEJ STRONIE (MITY KOŚCIANEGO SADU: DZIESIĘĆ TYSIĘCY CZARNYCH PIÓR)
A
A
A
Po latach do miasteczka Hamilton wraca Trish, autorka (do niedawna) poczytnych horrorów. Bohaterka odwiedza Terri – matkę Jackie, która dekadę temu zniknęła bez śladu. Protagonistka wciąż nie może pogodzić się z zagadkowym zaginięciem swojej najlepszej przyjaciółki, w czym zdecydowanie nie pomagają (przyprawiające o gęsią skórkę) wizje prześladujące Trish. Kiedy granice między jawą a koszmarem zacierają się, wokół zaczynają ginąć ludzie, a chmary kruków pojawiają się w najmniej oczekiwanym momencie, pisarka nie ma już wątpliwości, że Jackie… wciąż żyje.
„Dziesięć tysięcy czarnych piór” to druga (po „Przejściu”) odsłona cyklu „Mity Kościanego Sadu”, będącego nie lada gratką dla osób ceniących sobie sugestywne, mroczne opowieści grozy. Kanadyjski scenarzysta Jeff Lemire, włoski rysownik Andrea Sorrentino i amerykański kolorysta Dave Stewart (artystyczny tercet mający na wspólnym koncie album „Pierwotny” oraz bestsellerowy cykl „Gideon Falls”) po raz kolejny przygotowali upiorną, ale niezmiennie wciągającą historię.
Utkany z retrospekcji tryb narracji – w ramach której płynnie łączą się ze sobą różne płaszczyzny czasoprzestrzenne oraz ontologiczne – pozwala lepiej zrozumieć relację łączącą Trish i Jackie, w tym ich wspólną pasję, jaką są literatura fantasy i gry RPG (razem z bohaterkami wkraczamy nawet w realia konkretnej rozgrywki), ale także rzuca więcej światła na przyczyny, dla których protagonistki zaczęły się od siebie oddalać. Równocześnie Lemire kładzie akcent na temat dorastania, przepracowywania traumy, szukania zrozumienia i akceptacji samego/samej siebie.
Sorrentino ponownie zadbał o to, by warstwa wizualna komiksu wybijała czytelników/czytelniczki ze sfery komfortu: niepokojący montaż oraz kompozycje kadrów (ciekawym zabiegiem jest nadanie niektórym ramkom kształtu ptasich piór), całostronicowe ilustracje czy powodujące opad szczęki fantasmagoryczne rozkładówki to tego dobry, aczkolwiek nie jedyny przykład. Trafionym zabiegiem okazuje się także wprowadzenie sekwencji kadrów (praktycznie) bez słów, którym towarzyszą partie trzecioosobowej narracji pozbawionej jakichkolwiek obramowań. Rewelacyjne efekty światłocieniowe w asyście palety złożonej z szarości, czerni, brązów i beży robią niemałe wrażenie, szczególnie w zestawieniu z retrospekcjami z czasów młodości protagonistek, gdzie Stewart postawił na dużo żywszą kolorystykę.
Okraszona galerią kapitalnych okładek (na gościnnych występach: Christian Ward, Martin Simmonds, Dustin Nguyen, Yuko Shimizu, Rafael Albuquerque) druga odsłona „Mitów Kościanego Sadu” w niczym nie ustępuje wspomnianemu „Przejściu”, stanowiąc zamkniętą całość, będącą jednak elementem większej układanki. Polecam!
„Dziesięć tysięcy czarnych piór” to druga (po „Przejściu”) odsłona cyklu „Mity Kościanego Sadu”, będącego nie lada gratką dla osób ceniących sobie sugestywne, mroczne opowieści grozy. Kanadyjski scenarzysta Jeff Lemire, włoski rysownik Andrea Sorrentino i amerykański kolorysta Dave Stewart (artystyczny tercet mający na wspólnym koncie album „Pierwotny” oraz bestsellerowy cykl „Gideon Falls”) po raz kolejny przygotowali upiorną, ale niezmiennie wciągającą historię.
Utkany z retrospekcji tryb narracji – w ramach której płynnie łączą się ze sobą różne płaszczyzny czasoprzestrzenne oraz ontologiczne – pozwala lepiej zrozumieć relację łączącą Trish i Jackie, w tym ich wspólną pasję, jaką są literatura fantasy i gry RPG (razem z bohaterkami wkraczamy nawet w realia konkretnej rozgrywki), ale także rzuca więcej światła na przyczyny, dla których protagonistki zaczęły się od siebie oddalać. Równocześnie Lemire kładzie akcent na temat dorastania, przepracowywania traumy, szukania zrozumienia i akceptacji samego/samej siebie.
Sorrentino ponownie zadbał o to, by warstwa wizualna komiksu wybijała czytelników/czytelniczki ze sfery komfortu: niepokojący montaż oraz kompozycje kadrów (ciekawym zabiegiem jest nadanie niektórym ramkom kształtu ptasich piór), całostronicowe ilustracje czy powodujące opad szczęki fantasmagoryczne rozkładówki to tego dobry, aczkolwiek nie jedyny przykład. Trafionym zabiegiem okazuje się także wprowadzenie sekwencji kadrów (praktycznie) bez słów, którym towarzyszą partie trzecioosobowej narracji pozbawionej jakichkolwiek obramowań. Rewelacyjne efekty światłocieniowe w asyście palety złożonej z szarości, czerni, brązów i beży robią niemałe wrażenie, szczególnie w zestawieniu z retrospekcjami z czasów młodości protagonistek, gdzie Stewart postawił na dużo żywszą kolorystykę.
Okraszona galerią kapitalnych okładek (na gościnnych występach: Christian Ward, Martin Simmonds, Dustin Nguyen, Yuko Shimizu, Rafael Albuquerque) druga odsłona „Mitów Kościanego Sadu” w niczym nie ustępuje wspomnianemu „Przejściu”, stanowiąc zamkniętą całość, będącą jednak elementem większej układanki. Polecam!
Jeff Lemire, Andrea Sorrentino, Dave Stewart: „Mity Kościanego Sadu: Dziesięć tysięcy czarnych piór” („Bone Orchard: Ten Thousand Black Feathers”). Tłumaczenie: Maria Lengren. Mucha Comics. Warszawa 2025.
| Zadanie dofinansowane ze środków budżetu Województwa Śląskiego. Zrealizowano przy wsparciu Fundacji Otwarty Kod Kultury. |
![]() |
![]() |








ISSN 2658-1086

