TRZEBA WYNALEŹĆ ŚWIAT OD NOWA! (FÉLIX GUATTARI: 'TRZY EKOLOGIE')
A
A
A
„(…) wszystko należy nieustannie wynajdywać na nowo (…)” (s. 34).
„Ja jestem niepoprawnym samoukiem, rzemieślnikiem, osobowością w rodzaju Jules’a Verne’a” (Dosse 2015: 36).
„Ja jestem niepoprawnym samoukiem, rzemieślnikiem, osobowością w rodzaju Jules’a Verne’a” (Dosse 2015: 36).
„Trzy ekologie” Félixa Guattariego, które ukazały się w ramach serii Humanistyka środowiskowa, najpierw wydawanej przez poznański WBPiCAK, a teraz przez słowo/obraz terytoria, uzupełniają półkę z tłumaczonymi na język polski tekstami tego autora takimi jak: „Co to jest filozofia?” (2000), „Tysiąc plateau” (2015), „Anty-Edyp. Kapitalizm i schizofrenia” (2017), „Kafka. Ku literaturze mniejszej” (2016) (wszystkie napisane razem z Gilles’em Deleuze’m) oraz z jednoautorską już „Chaosmozą” (2024). Kim był autor „Trzech ekologii”? Warto postawić to pytanie, ponieważ na ogół wiąże się go w sposób automatyczny z osobą Deleuze’a i zwykle sytuuje w jego cieniu, co wynika także z alfabetycznego układu nazwisk na okładkach wspólnie pisanych książek. W odróżnieniu od Deleuze’a, który zanim stworzył tandem z Guattarim, jako historyk filozofii zajmował się systemami myślowymi XVII wieku, autor „Trzech ekologii” był przede wszystkim psychoterapeutą, psychoanalitykiem, zatrudnionym przez lata w klinice La Borde, znanej z powodu niestandardowych metod pracy z pacjentami (autonomia i spora swoboda leczonych osób, warunki do rozwoju twórczego, praca terapeutyczna w małych grupach). Guattari, co ważne w kontekście świeżo wydanej książki, był także działaczem radykalnej lewicy, mocno zaangażowanym w paryskie wydarzenia z maja 1968 roku. Wawrzyniec Rymkiewicz we wprowadzeniu do numeru „Kronosa”, poświęconego teorii Chaosu tandemu Deleuze-Guattari, tak ustawił wobec siebie twórcze osobowości obu piszących: „(…) Guattari miał pomysły, był (zgodnie ze słowami Deleuze’a) twórcą »dzikich pojęć«. Deleuze natomiast, ze swoim treningiem filozoficznym, nadawał tym pomysłom kształt systematyczny, przekształcał je w ścisłe pojęcia filozoficzne” (Rymkiewicz 2015: 6).
Polskie wydanie „Trzech ekologii” Guattariego w tłumaczeniu Jędrzeja K. Brzezickiego zastanawia od momentu pierwszego kontaktu z tą pięknie edytorsko dopracowaną pozycją. Jednolita szata graficzna kolejnych tomów zorientowanych na refleksję środowiskową tym razem ma kolor fiołkowy, ale, kiedy uważnie obejrzy się książkę, uderzająca okazuje się różnica między tekstem Guattariego, liczącym trzydzieści dwie strony i niespecjalnie przeciążonym odsyłaczami do literatury (dosłownie klika pozycji) a redaktorskim komentarzem, jakim został opatrzony. Składa się na nie erudycyjny wstęp autorstwa Joanny Bednarek oraz rozbudowany słownik pojęć, skonstruowany przez trio: Michał Rymaszewski, Patryk Szaj oraz Katarzyna Trzeciak. Szczelnie opakowany manifest Guattariego, anonsowany przez okładkowy blurb jako „jedno z najważniejszych dzieł współczesnej humanistyki”, zaczyna budzić lęk przed obcowaniem ze zjawiskiem tak skomplikowanym, iż wymagającym komentarza o długości trzykrotnie większej niż wyjściowy tekst. Na szczęście po odsłonięciu tekstu, wyłuskaniu go z erudycyjnych i arcyciekawych otulin, pozwalających rozumieć nici powiązań w obrębie zmiennego przecież dorobku autora, okazuje się, że nie taki straszny Guattari, jak go komentują. Choć nie da się ukryć, że czasem wymagający filozoficznego zaplecza i politycznego tła.
Jako że jednak nie jestem ani filozofką, ani historyczką politycznych idei, interesuje mnie natomiast zmieniająca się narracja środowiskowa, spróbuję lekturę „Trzech ekologii” usytuować w tym polu. Recenzowana publikacja, po raz pierwszy wydana w 1989 roku w wydawnictwie Galilée, ma charakter manifestu, którego impet nieco wyhamował ze względu na lata, jakie dzielą nas od jej powstania. Bednarek, we wstępie o symptomatycznym tytule „Heretyk: Guattari jako zmienna mniejsza”, usytuowała tekst w orbicie politycznego klimatu lat 80., pokazując jego profetyczny charakter w niektórych kwestiach, ale zauważyła też, iż „horyzont [książki – B.M.-F.] pozostaje ograniczony przez czas powstania” (Bednarek 2025: 16). Dostajemy bowiem manifest Guattariego w zupełnie innym politycznie, społecznie i środowiskowo momencie niż ten, z którym wiązało się jego powstanie. Gdy go po raz pierwszy wydawano, świadomość kryzysu ekologicznego na Zachodzie była znacznie większa niż w Polsce, w tym czasie zajętej obradami Okrągłego Stołu i obalaniem komunizmu. Między rokiem 1989 a 2026 wydarzyło się sporo i w światowej polityce, i w narracjach związanych ze stanem środowiska.
I niestety ten rozziew jest słyszalny w „Trzech ekologiach”, sprawiając, iż niektóre sekwencje tekstu brzmią jak historyczne przypisy do minionych wydarzeń oraz problemów (Czarnobyl, AIDS, głowice jądrowe, lęk prze elektrowniami jądrowymi, zanik klasy robotniczej itd. ). Ale są też w nich takie miejsca, które przez przypadek lub chichot dziejów zyskały na mocy, a nawet brzmią jak profetyczne frazy: „W sferze ekologii społecznej ludzie pokroju Donalda Trumpa otrzymują absolutną swobodę rozrastania się niczym kolejny gatunek algi, przejmując całe dzielnice Nowego Jorku czy Atlantic City i »rewitalizując« je poprzez podnoszenie czynszów oraz eksmisje dziesiątek tysięcy biednych rodzin, które często popadają w wyniku tego w kryzys bezdomności i których odpowiednikiem w ekologii środowiskowej byłyby martwe ryby” (s. 36-37).
Motto otwierające tę skromną objętościowo publikację pochodzi z książki Gregory’ego Batesona „Vers l’écologie de l’esprit” (Paris 1980), wskazując na związki myśli Guattariego z teorią ekologii umysłu, wiarą w to, iż do uratowania planety potrzebne są nie tylko kolejne międzynarodowe konferencje, wyspecjalizowane naukowe języki, ale przede wszystkim zmiana sposobu myślenia z ilościowego, charakterystycznego dla narracji kapitalistycznej, na taki, który naśladowałby wzorce wpisane w ziemską rzeczywistość, pozwalające włączyć ludzką umysłowość w świat storczyków, krabów i wulkanów. Aktualność myśli Guattariego wynika z wyrażonego mocno przekonania, iż kryzys środowiskowy jest pochodną mechanizmów działania Zintegrowanego Kapitalizmu Światowego (termin autora), którego podstawowa niszczycielska właściwość wiąże się nie tylko ze sferą konsumpcyjnego nadmiaru i nieustannego wytwarzania potrzeb, ale przede wszystkim ze standaryzacją ludzkich zachowań: „Ostrość wszystkiego, co inne, zostaje całkowicie stępiona. Przykładem niech będzie turystyka, która najczęściej sprowadza się do podróży w to samo miejsce i powtarzania tych samych obrazów i zachowań” (s. 25).
Tytuł książki akcentuje pluralność charakterystyczną dla myślenia Guattariego o świecie, ale też ludzkiej podmiotowości. Autor „Kłącza” odżegnuje się od redukowania namysłu zorientowanego ekologicznie do problemów o charakterze technokratyczno-przemysłowym, przesuwając punkt ciężkości w stronę etyczno-polityczną i nazywając swoje podejście ekozofią, w obrębie której wydziela trzy rejestry: środowiskowy, społeczny i mentalny. Co ciekawe, dwa ostatnie zajmują w jego publikacji najwięcej miejsca, podczas gdy stereotypowo najchętniej wiązalibyśmy problematykę ekologiczną z kwestiami utraty bioróżnorodności, kryzysem środowiska czy zanieczyszczeniem powietrza. Interesujący koncept rozmnożenia ekologii oddaje okładka francuskiego wydania książki z kwietnia 2024 roku (z posłowiem Manoli Antonioli, wydawnictwo Lignes), na której pojawił się obraz ośmiornicy – organizmu fascynującego za sprawą zupełnie niespotykanych zdolności i budowy układu nerwowego o rozproszonych charakterze – posiadającej mózg oraz osiem ramion, w których mieści się dwie trzecie sieci neuronalnej. Dzięki temu ośmiornica podejmuje decyzje w dużo bardziej złożony sposób, każde z ramion bowiem działa nieomal samodzielnie. Można by uznać, iż to rodzaj ikony projektu Guattariego, którego najważniejszym celem wydaje się zaproszenie do buntu wobec usypiającej i unifikującej kapitalistycznej władzy, która produkuje znaki, syntaksy oraz determinuje ludzką subiektywność: „Kapitalistyczna subiektywność dąży do władzy poprzez kontrolę i neutralizację maksymalnej liczby egzystencjalnych refrenów. Odurza się i znieczula kolektywnym poczuciem pseudowieczności” (s. 42). Należy jednak pamiętać, że ośmiornica ma osiem ramion poruszających się niezależnie od siebie, a rejestry ekozofii są tylko trzy… Wciąż brakuje więc kilku, by można było uznać, że pomysł uzdrowienia świata obejmuje całą jego ruchliwą złożoność.
Koncept, by szukać rozwiązań zaburzenia ekologicznej równowagi w systemie politycznym, który determinuje ludzkie projekty egzystencjalne, wydatnie spłaszczając i ujednolicając ich różnorodność, wydaje mi się ciekawy. Na ogół bowiem akcentuje się jedynie kapitalistyczną predylekcję do nadmiarowej produkcji oraz związanej z nią konsumpcji, podczas gdy Guattari, pewnie z racji swojej profesji, pokazuje, jak głęboko w ludzką nieświadomość przenikają założenia, na których ufundowana jest rzeczywistość, oraz doradza, jak to zmienić. Sięga po przykłady ze swojej praktyki psychiatrycznej, dowodząc nieużyteczności, a nawet szkodliwości zastygania w ramach lojalności wobec autorytetu, metodologii czy jakiejś grupy i zapraszając do wynajdywania sposobów terapeutycznej interwencji w odpowiedzi na jednostkowość i wyjątkowość pacjentów. Podobnie, kiedy pisze o możliwej zmianie w obrębie struktury tak opresyjnej, jaką jest szkoła, sięgnie po pedagogikę Celestyna Freineta, którego pedagogika akcentuje wagę działań twórczych, doświadczeń i pracy zamiast odtwórczego realizowania odgórnie narzuconego programu.
Akcentuje też Guattari siłę mikropolitycznych, małych działań na lokalną skalę, eksperymentowania w obszarze społecznym oraz ochrony różnorodności i wszelkich osobliwości, wśród których sytuuje na przykład literaturę i te praktyki kulturowe, które wydają się tracić na znaczeniu. W ramach ekozofii społecznej gra toczy się według niego bowiem o odnowienie sposobów bycia razem (w rodzinie, pracy, sąsiedztwie). Jeśli chodzi o ekozofię mentalną, Guattari postuluje konieczność wynalezienia na nowo relacji podmiotu do jego cielesności, do kwestii własnej skończoności, tajemnicy życia i śmierci. Największy problem mam jednak, kiedy pisze na temat środowiska, postulując na przykład przejście od strategii defensywnych, więc związanych z ochroną istniejących zasobów, na rzecz ofensywnych, polegających na leczeniu „amazońskich płuc planety”, „zazielenianiu Sahary”, regulacji atmosfery (s. 54). Mam bowiem nieodparte wrażenie, że trzydzieści siedem lat po wydaniu „Trzech ekologii” raczej myślimy o dramacie pustynniejącego południa Europy czy zalewanych obszarów nadmorskich niż futurystycznych pomysłach przekształcania świata na ludzką modłę i dla ludzkich potrzeb.
Żeby jednak nie kończyć opinii o przecież arcyciekawej książce tak minorowo, chciałabym pokazać, jak myśl Guattariego wyrażona w „Trzech ekologiach” może wnikać w przestrzeń społeczną i ją rzeczywiście modyfikować, ujawniając swój potencjał. W maju 1991 roku autor „Chaosmozy” został zaproszony do Chile przez swojego przyjaciela, psychologa Miguela Denisa Norambuenę, gdzie wygłosił wykład zatytułowany „Trzy ekologie”, dzieląc się różnymi pomysłami na zmianę rzeczywistości (zob. Varas 2017). W trakcie swojej podróży Guattari odwiedził nadmorskie stare miasto Valparaíso, w którym zauważył dewastację przestrzeni spowodowaną neoliberalną polityką, owocującą wzmacnianiem zjawiska elitaryzacji zabudowy poprzez jej gentryfikację oraz wypychanie z niej osób mniej zaradnych czy mniej zamożnych. Konsekwencją tej wizyty stały się warsztaty kartografii krytycznej, w trakcie których duża grupa mieszkańców miasta, reprezentujących różne środowiska, dzieliła się zauważonymi przez siebie problemami oraz pomysłami na ich rozwiązanie, projektując bardziej inkluzywne i demokratyczne rozwiązania przestrzenne i nanosząc je na plan miasta. Powstała mapa została wydrukowana oraz rozpowszechniona w formie plakatu w biurach ośrodków samorządowych, administracji publicznej, na uczelniach oraz w Muzeum Sztuki Współczesnej. Tym sposobem oddolny ruch różnicowania został zainicjowany, do głosu dopuszczono także tych, których nie było stać na życie w drogich apartamentach. Niestety Félix Guattari nie doczekał już tych efektów swojego wykładu, zmarł na zawał serca w sierpniu 1992 roku. Uruchomił jednak wolę poszukiwania nowych, twórczych rozwiązań, krytycznych wobec praw zysku i rynku.
LITERATURA:
Bednarek J.: Heretyk: „Guattari jako zmienna mniejsza”. W: Félix Guattari: „Trzy ekologie”. Przeł. J.K. Brzeziński. Gdańsk 2025.
Dosse F.: „Gilles Deleuze i Félix Guattari – biografie skrzyżowane”. „Kronos” 2015, nr 4.
Rymkiewicz W.: „Edytorial”. „Kronos” 2015, nr 4.
Varas P.E: „O pewnej mikropraktyce w Valparaíso”. Przeł. N. Pluta. „Obieg” 2017, nr 6. https://obieg.pl/83-o-pewnej-mikropraktyce-w-valpara-so.
Félix Guattari: „Trzy ekologie”. Przeł. Jędrzej K. Brzeziński. Przedmowa Joanna Bednarek. Słownik pojęć Michał Rymaszewski, Patryk Szaj, Katarzyna Trzeciak. Wydawnictwo słowo/obraz terytoria. Gdańsk 2025 [seria: Humanistyka Środowiskowa].
„artPAPIER” objął serię patronatem medialnym.
„artPAPIER” objął serię patronatem medialnym.
| Zadanie dofinansowane ze środków budżetu Województwa Śląskiego. Zrealizowano przy wsparciu Fundacji Otwarty Kod Kultury. |
![]() |
![]() |








ISSN 2658-1086

