ISSN 2658-1086

1 lutego 3 (531) / 2026

Oliwia Pietras,

NAUCZYĆ SIĘ BYĆ W ŚWICIE OD NOWA (ZOFIA BAŁDYGA: 'NAUKA ODDYCHANIA')

A A A
Najnowszy tom poetycki Zofii Bałdygi stanowi w pewnym sensie kontynuację problematyki obecnej już w „Klimacie kontynentalnym”, choć tym razem ciężar refleksji zostaje wyraźnie przesunięty. Poetka nie zaprasza czytelnika w nomadyczną podróż przez krajobrazy i przestrzenie, lecz kieruje uwagę ku temu, co najbardziej podstawowe i zarazem kruche: ku ludzkiemu życiu i temu, co je umożliwia – oddechowi, ciału, drzewom i rzeczom. W „Nauce oddychania” każdy oddech możliwy jest dzięki sieci relacji – dzięki nie zawsze znanemu innemu.

Jeśli chciałabym jednym zdaniem odpowiedzieć na pytanie: o czym jest „Nauka oddychania”, powiedziałbym, że stanowi ona naukę życia w świecie od nowa – z większą uważnością i świadomością ludzkiej zależności od otoczenia: „Zamieszkiwać wciąż od nowa, wciąż w miejscach, / gdzie dzikie zwierzęta milczą w obecności nieznanych. / Słowa i cisza się nie znają. Chcesz tworzyć świat? /Po co, skoro istnieje? Słowa rosną głównie w nocy, / a wszystkie nasze historie odpowiadają na nie obrazami / widzianych wcześniej obrazów. Opowiedz to, zanim się wydarzy. / Wypożyczone kształty podają sobie ręce. / Podziwiamy pejzaż od wewnątrz / i natychmiast zapominamy. / Inaczej już nigdy nie udałoby się nam zasnąć” (s. 32).

Przytoczony wiersz dobrze oddaje charakter całego tomu – świat po prostu istnieje bez ludzkich narracji próbujących go nazwać, podporządkowując sobie w ten sposób otoczenie. W wierszu – podobnie jak w cały tomie – widać, jak poetka wyraźnie odchodzi nie tylko od antropocentryzmu, lecz również od indywidualizmu. Podmiotka podważa wyjątkowość poszczególnych jednostek, pisząc, że jako ludzie mieszkamy w „wypożyczonych” historiach, nasze doświadczenia i opowieści nie należą w pełni do nas. Zostały już przeżyte wcześniej przez innych, a teraz jedynie powracające w nowych konfiguracjach. Ta perspektywa sytuuje wiersze Bałdygi blisko myśli Timothy’ego Mortona i jego koncepcji mrocznej ekologii, w której świadomość ekologiczna wiąże się z doświadczeniem niepokoju i odkrywaniem ukrytych, często niewidocznych powiązań między bytami. Morton tak głęboką świadomość określa wręcz jako bolesną, trudną do zniesienia, z którą trudno – jak pisze Bałdyga – zasnąć (Morton 2023: 248–252). Jest jednak konieczna, aby mogło dojść do zmian w naszym sposobie postepowania względem otoczenia – wobec zarówno ludzkich, jak i nie-ludzkich istnień. Taka świadomość u poetki przenika cały tom.

Odejście od antropocentryzmu ujawnia się również w wierszach podejmujących refleksję nad przemijaniem rzeczy, które „nie zostaną po nas, ale zamiast nas” (s. 23) – „Ten chleb nie leży tutaj po to, żebyśmy go zjedli” (s. 51). Bałdyga przejawia w tych wierszach ogromną pokorę wobec świata, małość człowieka wobec rzeczy i zjawisk, które towarzyszą nam na co dzień i umożliwiają przetrwanie w świecie.

Wyjście z perspektywy, w której centrum znajduje się człowiek, ujawnia się również w refleksji o cielesności. Ciało u Bałdygi jawi się jako otwarte o nieszczelnych granicach, wysokiej przepuszczalności – „Ciało jest trochę moje a trochę niczyje” (s. 54); „We śnie zrastamy się ze sobą” (s. 40). Jest ono mnogie, współdzielone z wieloma nie zawsze znanymi innymi: „Ciało jako miękkie, uśmiechnięte etui na płyny i drobne ciałka stałe. / Kolekcja przybłędów się powiększa, ciało przyjmuje ciałka obce. / Układ współgra, nawet kiedy mrużę oczy” (s. 29). Granice między „ja” a innymi ulegają rozmyciu, a cielesność staje się mnogim, relacyjnym doświadczeniem. Ludzkie ciało w „Nauce oddychania” jawi się też jako dom dla mikroorganizmów. Nie należy ono w pełni do jednostki – podtrzymuje i umożliwia życie innym. Staje się przestrzenią ludzko-nie-ludzkiej współpracy i wzajemnej współzależności. Rzeczywistość w wierszach nie jest zdominowana przez uprzywilejowaną perspektywę mówiącego „ja”, co zdarzało się we wczesnych tomach poetki – „passe-partout” i „Współgłoski”.

Poetka rozwija podjęte już w dwóch wcześniejszych tomach – „Kto kupi tak małe kraje” i „Klimacie kontynentalnym” – wątki takie jak wspólnotowość, nieoczywiste połączenia ludzi i nie-ludzi, wrażliwości na opresje kobiet oraz krytykę patriarchalnych i kapitalistycznych struktur. Niezmienna pozostaje również jej wrażliwość na język: „Na której stronie język przestaje być obcy / Słowa dają się oswoić, kiedy je dostatecznie nagradzasz. / Okaż im czułość owiniętą we wnętrzności jak ryba w gazetę. / Wyjątki zostaną na wyspie, tak zagłosowano” (s. 25).

Bałdyga nawołuje do czułości wobec „wyjątków”, tego, co odrzucone, nieprzystające do normy. Poetka upomina się o język, który nie porządkuje świata według hierarchii, ale otwiera się na to, co wymyka się klasyfikacjom. Jednocześnie spotkanie z „obcym” wciąż budzi lęk, poczucie zagrożenia i ryzyko zranienia: „Rozpuszczaj śnieg w ostrych zębach – przygotuj się na oblężenie – odkurz gotowość do utraty granic – mięso musi opuścić język – spodziewaj się otwartych ran ciętych domowej produkcji” (s. 19). Kontakt z innym jest nam niezbędny do przeżycia, pozostaje jednak ryzykowny – co stanowi jedną z głównych myśli przewodnich tomu. Bałdyga dzieli „Naukę oddychania” na dwie części – wdech i wydech. Przytoczony fragment wiersza pochodzi z pierwszej, w której dominuje nastrój zagrożenia i lęku przed kontaktem z innym. Wdech jest ściśnięty, co oddaje również sposób, w jaki został graficznie wyróżniony. Rozluźnienie przychodzi dopiero wraz z wydechem: tytuł drugiej części tomu zostaje zapisany pismem rozstrzelonym, a poczucie zagrożenia stopniowo ustępuje miejsca oswajaniu nieznanego. Nie ma w tym jednak gestu zawłaszczenia – raczej akceptacja niewiedzy, niepewności i własnej kruchości, a mimo to gotowość na ryzyko zbliżenia. Towarzyszy temu świadomość, że bez relacji z innym – ludzkim i nie-ludzkim – nie jesteśmy w stanie przetrwać.

Poetka wielokrotnie na przestrzeni tomu podkreśla również, że nosimy w sobie przeszłość i zachęca do jej pielęgnowania – „Pozwolić ciału oddychać w rytmie starszych gatunków” (s. 28), gdyż „Chodzimy po bliźnie jak po linie” (s. 15). Postulowane przez Bałdygę odzyskanie więzi z przeszłością, nie wydaje się naiwnym powrotem do jakiegoś mitycznego raju czy pierwotnej mitycznej natury, ale odrodzeniem uważności, wrażliwości i szacunku wobec otoczenia, zachowaniu pamięci o historii i przemianach miejsca i nie-ludzkich innych, dzięki którym nasze życie jest w ogóle możliwe.

Literatura:

Morton T.: „Mroczna ekologia. Ku logice wzajemnego współistnienia”. Wstęp A. Marzec, przeł. A. Barcz. Warszawa 2023.
Zofia Bałdyga: „Nauka Oddychania”, Wydawnictwo Warstwy. Wrocław 2025.