ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

15 lutego 4 (532) / 2026

Piotr Zawojski,

TOTALITARYZM DANYCH (JATHAN SADOWSKI: 'CYFROWY KAPITALIZM. JAK NOWY TOTALITARNY KAPITALIZM POZYSKUJE DANE, KONTROLUJE NASZE ŻYCIE I PRZEJMUJE WŁADZĘ NAD ŚWIATEM')

A A A
Trzydzieści lat temu, w zupełnie innej rzeczywistości, u progu rozwoju społeczeństwa sieci(owego) pisałem o książce Neila Postmana „Technopol. Triumf techniki nad kulturą” (zob. Zawojski 1996). Dlaczego o tym przypominam? Bowiem pesymistyczne diagnozy Postmana dotyczące tego, jak społeczeństwa w sposób bezkrytyczny godzą się na oddawanie pełnej kontroli i władzy nowym technologiom, a te w sposób całkowity zaczynają dominować i podporządkować sobie nie tylko jednostki, ale i całe organizmy społeczne – ciągle (niestety) są aktualne. To, co trzydzieści lata temu wydawało się rysującym na horyzoncie zagrożeniem – obecnie zmaterializowała się w sposób wręcz niewyobrażalny dla kogoś, kto w latach 90. ubiegłego stulecia mógł być uznawany za pesymistę i deterministę technokulturowego.

W jakimś sensie Jathana Sadowskiego można uznać za spadkobiercę, albo kontynuatora, tego typu myślenia, choć Postman nie pojawia się w licznych odwołaniach na kartach jego książki. Zamiast „technopolu” mamy „technopolitykę” oraz kilka innych kluczowych pojęć odnoszących się jednak do zupełnie innej sytuacji – chociaż książka ukazała się w roku 2020, a zatem jeszcze przed przełomowym/rewolucyjnym momentem w rozwoju AI, czyli uruchomieniem 30 listopada 2022 roku przez OpenAI ChataGPT, to doskonale przedstawia i poniekąd antycypuje konsekwencje tego wydarzenia. Perspektywa trzech dekad pokazuje, w jaki sposób nowe technologie zwielokrotniły swoje możliwości kształtowania świata we wszelkich aspektach jego funkcjonowania. Jednocześnie zmusza to do stawiania pytań o możliwe formy oporu wobec korporacji technologicznych rodem z Doliny Krzemowej, które w totalny sposób monopolizują nie tylko cyfrowy rynek, ale przejmują rządy (dosłownie i w przenośni) nad światem.

Termin „cyfrowy kapitalizm” nie jest autorskim pomysłem Sadowskiego. Z dużym prawdopodobieństwem można stwierdzić, że pojawił się on w roku 1999 w publikacji Daniela Schillera zatytułowanej „Digital Capitalism. Networking the Global Market System”. Zresztą Sadowski nie wspomina o tej książce, w której autor już wtedy zwracał uwagę na przekształcanie się sieci z projektu publicznego w komercyjną infrastrukturę, dominację korporacji w zarządzaniu danymi oraz wszechobecną monetyzację wszelkich treści publikowanych w internecie. W początkach kształtowania się cyberkultury jej przyszłość miała wyglądać zdecydowanie inaczej, wspaniałe (utopijne, jak się okazało) wizje nowego paradygmatu kulturowego opartego na demokratycznym dzieleniu się i wymianie (materialnych oraz niematerialnych) dóbr – szybko zostały zastąpione logiką zorientowaną na pomnażanie zysków.

Można byłoby wskazać przynajmniej na jeszcze dwie ważne publikacje, które należy potraktować jako punkty odniesień dla rozważań Sadowskiego. To książka Nicka Srnicka „Platform Capitalism” (2017), w której rozwijał on koncepcję „kapitalizmu platform”, oraz publikacja Soshany Zuboff „Wiek kapitalizmu inwigilacji” (2020), która w systematyczny sposób analizowała „surveillance capitalism”. Jak pisze Sadowski: „Obie te prace oferują cenne analizy i studia przypadków, jednak moje podejście różni się od nich na kilka sposobów. W przeciwieństwie do Srnicka, nie koncentruję się wyłącznie na platformach – analizuję raczej ekonomię polityczną znacznie szerszego spektrum systemów opartych na danych, sieciowych i zautomatyzowanych. Z kolei w przeciwieństwie do Zuboff nie uważam nadzoru za »nieuczciwą manipulację« – jak to ujmuje – pierwotnie bardziej sprawiedliwego, społecznie akceptowanego kapitalizmu. W wielu aspektach to po prostu nowa odmiana tego samego starego kapitalizmu – tyle że działająca na nowym sprzęcie i oprogramowaniu” (s. 59).

W czym się to wyraża? Przede wszystkim w uznaniu, że należy zrozumieć, iż procesy technologiczne przesycone są polityką, stąd jedno z kluczowych pojęć w analizach Sadowskiego to właśnie „technopolityka” projektowana przez elitarną kastę „głównie białych, głównie mężczyzn, niezwykle zamożnych dyrektorów korporacyjnych” (s. 20). Mówiąc w skrócie: tych, do których należą Big Techy, a to one w znacznie większym stopniu niż na przykład rządy i reprezentanci społeczeństwa – decydują o światowym (bez)ładzie. Ten zaś opiera się na gromadzeniu danych i kontroli. Dane przestały być „nową ropą” – stały się podstawowym materiałem pomnażania kapitału. Dane to kluczowy element; aby je pozyskiwać należy maksymalizować „smartyfikację” (czyli nadawanie przedmiotom czy usługom cech „inteligentnych”). To jednak ma swoje konsekwencje. Bowiem owa smartyfikacja jest źródłem nieskończonej ilości danych pozyskiwanych od każdego użytkownika każdego urządzenia (fizycznego czy też wirtualnego), a to przekłada się na dobrowolne, najczęściej nieświadome, wspomaganie tworzenia wszechświata danych, które jeszcze niedawno nazywaliśmy Big Data, a dziś stanowią one absolutnie podstawowy materiał służący do zarządzania, kontroli i narzucania użytkownikom serwisów streamingowych, czego mają słuchać czy też co mają oglądać.

To być może jeszcze nic, bo ważniejsze jest to, jak mają myśleć. Polski tytuł książki Sadowskiego nie do końca oddaje jego pierwotny zamysł, bowiem w oryginale publikacja zatytułowana jest „Too Smart”, czyli chodzi o nadmiarowe nasycanie różnych narzędzi „mądrością”, ta jednak służy przede wszystkim do ekstrakcji danych od ich użytkowników. To takie małe konie trojańskie o dobrze zaprogramowanych sposobach działania. Na marginesie tylko zauważę, że o podobnym zjawisku pisał kilka lat przed Sadowskim Kevin Kelly, który określił je mianem „kognifikacji”, ale traktował ją pozytywnie. „Nie ma nic bardziej brzemiennego w skutkach, niż przedmiot, który stał się bardziej »smart« niż dotychczas” (Kelly 2017: 47).

Jeszcze do niedawna „eksploracja danych” („data mining”) traktowana była jako naturalna konsekwencja naszego świadomego godzenia się na to, że otrzymujemy coś w zamian za naszą aktywność sieciową. Mówiąc w skrócie – nie płacimy za jakieś usługi bezpośrednio, ale dostajemy w zamian dostęp do filmów, muzyki, kontentu produkowanego przez profesjonalnych i nieprofesjonalnych twórców. Dziś zjawisko „datafikacji” służy przede wszystkim, jeśli nie wyłącznie, mechanizmom władzy i kapitału, zwłaszcza że znacząca część naszego życia została już zdigitalizowana. Opisał to w sposób profetyczny Gilles Deleuze w krótkim, ale niezwykle znaczącym tekście „Postscriptum o społeczeństwach kontroli” już w 1990 roku. To w nim pojawił się koncept dywiduum (podmiotu ery cyfrowej), który w odróżnieniu od indywiduum nie jest monitorowany jako fizyczne ciało, lecz sprowadzony do zbioru danych, profili, kodów, czyli człowieka podzielonego, zdezintegrowanego, który staje się obiektem permanentnej i totalitarnej kontroli. To zdecydowanie wyższy, bardziej zaawansowany poziom foucaltowskiego nadzoru panoptycznego.

Dziś kontrola się rozproszyła i zwielokrotniła, niezmiennie jednak służy kapitałowi – po to, by maksymalizował zyski z systematycznego uzależniania swoich „dawców” danych. Dlaczego – często mając tego świadomość, że jesteśmy w tak jednoznaczny sposób wykorzystywani, niczym nieświadomi (oczywiście poza Neo) członkowie „Matriksowej” wspólnoty – nie protestujemy, nie próbujemy stawiać oporu, nie walczymy o własną godność i podmiotowość? Zapewne, z jednej strony, mamy poczucie, że to nie ma najmniejszego sensu – z maszynerią tak doskonale zaprojektowaną nie mamy szansy na wygraną. Z drugiej strony, może to wynikać z pogodnego pogodzenia się z tą sytuacją, w której ciągle jednak otrzymujemy pewne bonusy, dodatkowe punkty, darmowe miesięczne możliwości korzystania z płatnych serwisów streamingowych, które pozyskując nasze dane, stają się jeszcze doskonalsze w swojej algorytmicznej logice i jeszcze dokładniej będą profilować nasze „zapotrzebowanie” na kolejny serial, który może obejrzymy, a może nie, ale nasze dane zostaną też wykorzystane do wielu innych operacji, dzięki którym korporacje będą mogły pomnażać swoje zyski.

Książka Jathana Sadowskiego to w gruncie rzeczy rekapitulacja jego badań i publikacji stricte naukowych (bardziej dociekliwi mogą dotrzeć do nich poprzez zamieszczone przypisy), w tej postaci przybiera ona postać tekstu mającego uświadomić szerokiemu gronu odbiorców, jak niedostrzegana na co dzień, a znakomicie funkcjonująca w ukryciu, w drugim planie, infrastruktura informatyczna kształtuje nasze życie i jak łatwo się na to godzimy. Wyzbywając się przy tym czegoś, co jest fundamentem naszego bycia w świecie – wolności. Tak, brzmi to banalnie, może jednak też stanowić rodzaj przypomnienia nie tylko o naszych prawach, ale i obowiązkach związanych z myśleniem o naszej (i nie tylko naszej) przyszłości. Dominujący paradygmat zakładający, że „kognifikacja” albo „smartyfikacja” to wymóg czasów, należałoby poddać gruntownemu przemyśleniu i krytyce. Jak pisze autor omawianej publikacji: „Nie wszystkie inteligentne urządzenia służą niecnym celom” (s. 172), to oczywiste. Ale zbyt mało czyni się, by ten paradygmat krytycznie zweryfikować.

Dlatego Sadowski proponuje stworzenie „alternatywnego społeczeństwa” opartego na trzech zasadniczych fundamentach. Jak zawsze w tego typu propozycjach pobrzmiewa tu rys utopijnego myślenia, które stanowi rodzaj kontrpropozycji wobec dystopijnego opisu rzeczywistości cyfrowego kapitalizmu. Cóż zatem możemy zbiorowo czynić, aby obecny kształt kapitalizmu przekształcać, by z perspektywy jednostki uwikłanej w ten system partycypować w formie zbiorowego działania, które może zmieniać reguły gry? Autor proponuje, czy też wskazuje, trzy formy taktyk i strategii. Po pierwsze, to codzienne akty oporu wyrażające się w drobnych działaniach (bądź zaprzestaniu działań), mikroopór polegający na kontestowaniu czy też zaniechaniu nieustającego progresu i niestosowaniu niepotrzebnych ulepszeń („downgrade” zamiast wymuszanego nieustannie „upgrade’u”). Po drugie, to próba przejęcia kontroli nad innowacjami, które poddane są logice merytokratycznych relacji wynikających ze splotu wiedzy, dostępu, znajomości, mówiąc krótko – systemu zależności biznesowych i politycznych, co nazbyt dobrze widzimy dziś na styku wielkiej polityki i jeszcze większych pieniędzy. Big Techy znaczą obecnie przecież zdecydowanie więcej aniżeli jakiekolwiek wyłonione w demokratycznych procedurach siły reprezentujące konkretne społeczeństwa i społeczności. Po trzecie wreszcie, to konieczność przejęcia środków innowacji, tak by te służyły dobru społecznemu. Taki projekt budowania społeczeństwa technologicznego opartego na zasadach inkluzywności, sprawiedliwości i „dającego wszystkim realne możliwości” (s. 188) oczywiście jest jak najbardziej pożądany, ale jak zwykle bywa w tego typu postulatywnych wizjach, wydaje się być całkowicie nierealny, mówiąc krótko – utopijny.

Żądajmy zatem nadzoru nad pozyskiwanymi od nas danymi, żądajmy prawa do własności do tych danych i nie zapominajmy, że klasa ich „rabusiów” na nich tworzy swoje fortuny. Gdyby tylko o to chodziło, to pewnie nie byłoby to dla nas tak ważne. Jednakże świadomość, że w ten sposób pozbawia się nas prawa do samostanowienia i decydowania o własnym życiu, bo czynią to za nas wszędobylskie algorytmy, powinna nie tylko budzić opór, ale i chęć zmiany reguł tej skomplikowanej gry.

***

Jestem już po lekturze kolejnej książki Sadowskiego zatytułowanej „The Mechanic and the Luddite. A Ruthless Criticism of Technology and Capitalism” (2024), w której rozwija on swoje koncepty teoretyczne o nowe aspekty. Nie ulega wszak wątpliwości, że jego „bezwzględna krytyka technologii i kapitalizmu”, ale też swoista rehabilitacja na nowo pojętego luddyzmu, warta jest przemyślenia. Ale o tym, być może, innym razem.

LITERATURA:

Deleuze G.: „Postscriptum o społeczeństwach kontroli”. W: Tegoż: „Nawigacje. 1972-1990”. Przeł. M. Herer. Wrocław 2007.

Kelly K.: „Nieuniknione. Jak inteligentne technologie zmienią naszą przyszłość”. Przeł. P. Cypryański. Warszawa 2017.

Postman N.: „Technopol. Triumf techniki nad kulturą”. Przeł. A. Tanalska-Dulęba. Warszawa 1995.

Sadowski J.: „The Mechanic and the Luddite. A Ruthless Criticism of Technology and Capitalism”. Berkeley 2024.

Schiller D.: „Digital Capitalism. Networking the Global Market System”. Cambridge MA–London 1999.

Srnicek N.: „Platform Capitalism”. Cambridge 2017.

Zawojski P.: „Kiedy ogon macha psem. Neil Postman, »Technopol. Triumf techniki nad kulturą«”. „Śląsk” 1996, nr 6. http://www.zawojski.com/2006/05/21/kiedy-ogon-macha-psem/#more-79.

Zuboff S.: „Wiek kapitalizmu inwigilacji. Walka o przyszłość ludzkości na nowej granicy władzy”. Przeł. A. Unterschuetz. Poznań 2020.
Jathan Sadowski: „Cyfrowy kapitalizm. Jak nowy totalitarny kapitalizm pozyskuje dane, kontroluje nasze życie i przejmuje władzę nad światem”. Przeł. Magdalena Trojanowska. Wydawnictwo Wektory & myslozbrodnia.pl. Wrocław 2025.