ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

15 lutego 4 (532) / 2026

Martyna Puzio,

KONTYNUACJA TRADYCJI CZY POCZĄTEK CZEGOŚ ZUPEŁNIE NOWEGO? ('FRONTYSTERIUM. CZYM STAJĄ SIĘ RZECZY'. CHOR. JACEK ŁUMIŃSKI)

A A A
Wybierając się na spektakl teatru tańca, widz może spodziewać się doświadczenia wykraczającego poza ramy klasycznych kanonów choreograficznych. Ta forma sztuki programowo unika ustalonych struktur, chociażby takich, jakie wypracowane zostały na gruncie tańca klasycznego – zamiast nich proponuje otwartą, wielowarstwową przestrzeń znaczeń. Teatr tańca można porównać do nieustannie wypełnianego „worka symboli”, w którym sensy budowane są nie tylko przez ruch, lecz także przez gest, estetykę kostiumu, scenografię, muzykę, a niekiedy również i słowo. Spektakl „Frontysterium, czym stają się rzeczy” w choreografii Jacka Łumińskiego wpisuje się w tę „tradycję”, jednocześnie stawiając pytania o jej dalszy kierunek. Czy mamy tu do czynienia z kontynuacją wypracowanej przez lata estetyki teatru tańca, czy raczej z próbą ustanowienia nowego kanonu? Odpowiedź nie jest jednoznaczna. „Frontysterium” balansuje bowiem pomiędzy otwartą, symboliczną strukturą a wyraźnie zakreślonym kontekstem biograficznym i doświadczeniem wykonawców. Istotnym elementem odbioru spektaklu okazuje się przygotowanie widza. W moim przypadku percepcja przedstawienia była w pewnym stopniu ukierunkowana jeszcze przed jego rozpoczęciem. Zarówno ze względu na moje wykształcenie zakorzenione w tradycji tańca klasycznego, jak i rozmowy z tancerzami uczestniczącymi w projekcie. Ta wiedza pozwalała mi łatwiej poruszać się po specyficznej formie spektaklu, której pełne odczytanie bez znajomości osobistych kontekstów wykonawców może okazać się dla widza sporym wyzwaniem.

Na początku warto zatrzymać się przy genezie spektaklu. Premiera „Frontysterium” odbyła się 29 listopada minionego roku w Bytomskim Centrum Kultury. Za choreografię odpowiada Jacek Łumiński, czyli pedagog, twórca i wieloletni dyrektor Śląskiego Teatru Tańca (1991–2013), a więc jedna z kluczowych postaci życia kulturalnego Bytomia. W tym projekcie Łumiński po ponad 30 latach pojawia się na scenie również jako wykonawca. Towarzyszy mu Sylwia Hefczyńska-Lewandowska, tancerka i choreografka o międzynarodowej renomie, przez lata związana ze Śląskim Teatrem Tańca. Istotną rolę w spektaklu pełni także młode pokolenie artystów skupionych wokół Luminski Dance Project: Ewelina Cieśla, Angelika Karal, Karolina Januszek, Wiktor Łacek, Sebastian Wiertelak, Łukasz Zgórka oraz Wang Xingya. Ich obecność nie ma wyłącznie charakteru wykonawczego. Pełnią oni funkcję swoistego chóru czy nawet koryfeuszy prowadzących narrację ruchową i znaczeniową przedstawienia. Tak skonstruowany zespół, łączący twórców o różnym doświadczeniu i „zapleczu”, wprowadza dodatkową, symboliczną warstwę refleksji nad ciągłością i transmisją tradycji. Nieprzypadkowe są także miejsca premiery. Bytom, czyli dawna siedziba ŚTT oraz Katowice (Instytucja Kultury Katowice Miasto Ogrodów) – dwa istotne punkty na artystycznej mapie Łumińskiego. Ten gest wpisuje projekt w narrację powrotu, ale również rewizji i ponownego odczytania własnego dorobku.

Spektakl, co wielokrotnie sygnalizuje jego struktura, można interpretować na wiele sposobów. Zwłaszcza gdy ogląda się go bez bezpośredniego odniesienia do historii Śląskiego Teatru Tańca. Od strony formalnej przedstawienie otwierają synchroniczne sekwencje ruchowe, wykonywane zespołowo, które stopniowo przechodzą w układy bardziej złożone i wymagające partnerowania. Równolegle do intensyfikacji ruchu narasta warstwa dźwiękowa. Początkowo może ona wydawać się neutralna semantycznie, jednak z czasem obejmuje zróżnicowane stylistycznie kompozycje od muzyki klasycznej, przez operę, po brzmienia przywodzące na myśl etniczne przyśpiewki. Szczególnie wyraziste są fragmenty wykorzystujące dźwięki natury. Są to deszcz, grzmoty burzy czy śpiew ptaków. Te akustyczne interwencje otwierają pole do interpretacji, wzmacniając wieloznaczność poszczególnych etiud. Duet Sylwii Hefczyńskiej-Lewandowskiej i Jacka Łumińskiego można odczytać jako refleksję nad losem artysty – próbę namysłu nad własną drogą twórczą, osadzoną w zachodnim paradygmacie indywidualizmu i emancypacji jednostki. Pozostałe części spektaklu zdają się rozszerzać tę perspektywę, komentując kondycję artysty, a szerzej, człowieka funkcjonującego w świecie nadmiaru bodźców i znaczeń. „Frontysterium” stawia pytanie o zdolność jednostki do porządkowania rzeczywistości, w której intensywność doświadczeń nie zawsze idzie w parze z możliwością ich pełnego przyswojenia.

Przedstawione powyżej interpretacje stanowią jedynie jedne z wielu możliwych odczytań spektaklu Łumińskiego. Wyraźnie ujawnia się tu także perspektywa historyczna, powiązana z osobistymi doświadczeniami choreografa. Biografia twórcy oraz jego wcześniejszy dorobek artystyczny stają się kluczowym narzędziem interpretacyjnym. Jacek Łumiński poprzez swoją choreografię świadomie podejmuje dialog z własną przeszłością. Jego sceniczna obecność, zestawiona z występem Sylwii Hefczyńskiej-Lewandowskiej, nabiera charakteru zarówno artystycznego, jak i sentymentalnego powrotu do miejsca i czasu szczególnie istotnych dla historii polskiego tańca współczesnego. Nie jest to jednak powrót zamknięty czy nostalgiczny, lecz proces wciąż trwający, oparty na przekazywaniu doświadczenia i ciągłym uczeniu się. Jak podkreśla sama Hefczyńska-Lewandowska, spektakl jest formą „powrotu i dookreślenia”, próbą połączenia pamięci i tożsamości z teraźniejszością oraz pytaniem o możliwość budowania wspólnotowości mimo różnic i indywidualnych doświadczeń (Szymczak 2025). Ten aspekt wyraźnie wybrzmiewa w strukturze przedstawienia, które można odczytać jako symboliczne przekazanie pałeczki pomiędzy legendami Śląskiego Teatru Tańca a młodym pokoleniem artystów. Scena zdominowana jest przez młodych wykonawców. To ich praktyka będzie kształtowała w najbliższych latach dalszy rozwój tej estetyki. Nie oznacza to jednak marginalizacji starszego pokolenia. Wręcz przeciwnie, obecność twórców związanych z historią ŚTT nadaje spektaklowi wymiar dialogu międzypokoleniowego. Artyści współtworzą wspólną teraźniejszość, a pośrednio także przyszłość, w której tradycja nie jest martwym archiwum, lecz żywym procesem. Choć Śląski Teatr Tańca jako instytucja formalnie już nie istnieje, jego dziedzictwo pozostaje aktywne, tak długo, jak długo jego twórcy przekazują swoje doświadczenia i tak długo, jak długo znajdują się odbiorcy gotowi je kontynuować. W ostatnich latach działalności zespołu, obok autorskich choreografii Jacka Łumińskiego, wyraźnie zaznaczyły się również inne nurty twórcze, m.in. w ramach Laboratorium Choreograficznego ŚTT. Powstały wówczas spektakle autorstwa Sylwii Hefczyńskiej-Lewandowskiej, Koriny Kordovej oraz duetu Sebastian Zajkowski–Leszek Stanek, co świadczyło o otwartości zespołu na różnorodne estetyki i strategie twórcze (zob. Śląski Teatr Tańca, „taniecpolska.pl”). „Frontysterium” jawi się jako kontynuacja tej idei, nie tylko jako powrót do przeszłości, lecz jako świadome podjęcie i przetworzenie tradycji w nowym kontekście artystycznym.

Powracając do tytułu spektaklu – „Frontysterium, czym stają się rzeczy” – warto postawić zasadnicze pytanie: czym stają się poszczególne byty, a więc artyści obecni na scenie? Czy są jedynie mediatorami pomiędzy treściami i tradycją ŚTT, czy też autonomicznymi podmiotami, tworzącymi nowe znaczenia? Granice pomiędzy tymi rolami pozostają płynne i niejednoznaczne. Etymologicznie frontysterium (z gr. phrontistērion) oznaczało miejsce przeznaczone do myślenia, ćwiczenia, studiowania, czyli przestrzeń edukacji i refleksji, swoisty uniwersytet. W kontekście spektaklu Łumińskiego pojęcie to nabiera nowego sensu. Staje się przestrzenią przemiany, w której myśl, idea i pamięć zostają ucieleśnione poprzez ruch. To właśnie ciało staje się nośnikiem wiedzy i doświadczenia – miejscem, w którym dokonuje się proces poznania. Pojęcia, takie jak „ucieleśnienie” czy „ucieleśnione poznanie”, bywają niekiedy traktowane jako pojęciowe „opatrunki”, maskujące teoretyczne niedopowiedzenia. W przypadku „Frontysterium” nie pełnią jednak funkcji pustych etykiet, lecz realnie organizują strukturę spektaklu. Trudno bowiem wyobrazić sobie pamięć, transmisję tradycji czy proces uczenia się inaczej niż poprzez ciało – jego obecność, działanie i relację z innymi (zob. zapowiedź spektaklu, „taniecpolska.pl”).

Pomimo wielości możliwych odczytań i interdyscyplinarnego charakteru dzieła można stwierdzić, że „Frontysterium” nie jest wyłącznie symbolicznym hołdem dla tradycji ŚTT. Spektakl ten jawi się raczej jako kontynuacja żywego procesu twórczego. Procesu, w którym tradycja nie zostaje zamknięta w archiwum, lecz funkcjonuje jako warunek spotkania i dialogu międzypokoleniowego. Bez niej nie byłoby przestrzeni wspólnego działania, nie byłoby frontysterium, a „rzeczy” rozumiane jako idee, wiedza i doświadczenie, nie mogłyby zaistnieć. To właśnie poprzez „ucieleśnienie” stają się one realne.

Literatura:

„Frontysterium, czym stają się rzeczy” [zapowiedź], „taniecpolska.pl”, https://taniecpolska.pl/wydarzenia/bytom-spektakl-frontysterium-czym-staja-sie-rzeczy-chor-jacek-luminski/ [21.12.2025].

Szymczak A.: „Śląska legenda tańca, Jacek Łumiński, powraca w premierowym spektaklu. Pokazy w Bytomiu i Katowicach. Czego możemy się spodziewać we Frontysterium”, „Ślązag.pl” 29.11.2025, https://www.slazag.pl/slaska-legenda-tanca-jacek-luminski-powraca-w-premierowym-spektaklu-pokazy-w-bytomiu-i-katowicach-czego-mozemy-sie-spodziewac-we-frontysterium#google_vignette [dostęp: 21.12.2025].

Śląski Teatr Tańca, „taniecpolska.pl”, https://taniecpolska.pl/organizacje/slaski-teatr-tanca/ [dostęp: 21.12.2025].
Spektakl ,,Frontysterium, czym stają się rzeczy”. Choreografia: Jacek Łumiński. Reżyseria świateł: Jacek Górka. Muzyka: kolaż. Premiera bytomska: 29.11.2025, Bytomskie Centrum Kultury. Premiera katowicka: 17.12.2025, Katowice Miasto Ogrodów.