WBREW MĘSKIM ZABURZENIOM? (JESSICA TAYLOR: 'SEKSOWNA, ALE SZALONA. O SYSTEMOWYM ETYKIETOWANIU PSYCHIATRYCZNYM KOBIET I DZIEWCZYN')
A
A
A
Do najnowszej publikacji Wydawnictwa Ha!art podeszłam z dużym entuzjazmem, gdy zobaczyłam, że książkę o mizoginii w psychiatrii napisała osoba specjalizująca się w tym temacie – psycholożka z doktoratem. Obok pozycji takich jak „To tylko w jej głowie. Jak uprzedzenia płciowe szkodzą zdrowiu psychicznemu kobiet” Misty Pratt czy „Wybrakowane. Jak leczono kobiety w świecie stworzonym przez mężczyzn” Elinor Cleghorn, które ukazują trwający od wieków systemowy ucisk kobiet w naukach medycznych, pojawiła się kolejna publikacja rozwijająca ten kontekst badawczy. „Seksowna, ale szalona. O systemowym etykietowaniu psychiatrycznym kobiet i dziewczyn” autorstwa Jessiki Taylor to nie tylko krytyczny, historyczny przegląd praktyk stosowanych do dyscyplinowania kobiet, ale także propozycja uwzględnienia innych niż dotychczas technik w celu zrozumienia i pomocy w doświadczeniu kryzysu psychicznego.
U podstaw obserwacji badaczki dotyczących dyskryminacji kobiet poprzez psychiatrię jest pomijanie przeżytych przez nie traum. To właśnie doświadczenie ciężkich przeżyć, w szczególności przemocy, stanowi dla Taylor klucz w zrozumieniu nienormatywnych zachowań kobiet. Autorka odrzuca zatem kryteria diagnostyczne chorób psychicznych, które w jej odczuciu ciągle pełnią rolę w tytułowym etykietowaniu bez szczególnego rozpatrzenia indywidualnych zaniedbań i nadużyć doznanych przez jednostkę. Badaczka podkreśla, że istotnym problemem w rozważaniach nad chorobami psychicznymi jest stosunkowo powolny rozwój psychiatrii w porównaniu z innymi dziedzinami medycyny: „Podczas gdy medycyna jako całość wzbogaciła się o niesamowite odkrycia i innowacje – jak na przykład antybiotyki, hodowla tkanek, analiza struktury genomu, wykrywanie nowotworów, chirurgia laparoskopowa, rezonans magnetyczny, USG, dializa, defibrylator, przeszczepy serca, protezy bioniczne – w psychiatrii do tej pory nawet nie wypracowano ogólnie przyjętych definicji zdrowia psychicznego, choroby psychicznej, diagnozy czy leczenia, nie jesteśmy też pewni działania większości leków” (s. 40). Konsekwencją zaniedbań nauk o kryzysie psychicznym stają się anachroniczne praktyki stosowane w leczeniu pacjentów i pacjentek.
Trudno twierdzić w końcu, że dziedzina psychiatrii oraz psychologii, która powstała na gruncie seksistowskich, homofobicznych, rasistowskich oraz uwarunkowanych klasowo praktyk legitymizowania uprzywilejowania wyższości białego, heteroseksualnego, europejskiego mężczyzny z klasy średniej, stanowiła przestrzeń sprzyjającą innym osobom niż przytoczonej figurze. Nieuwzględnienie czynników intersekcjonalnych stanowi kluczowy problem skuteczności leczenia kryzysów psychicznych. Autorka nie zapomina o wspomnianych aspektach, zwracając uwagę na problem w kształtowaniu obiektywnego modelu postrzegania chorób (zob. s. 42). Brak zgodności stanowisk w kwestii zaburzeń skłania Taylor do wysunięcia dość odważnej tezy, w której neguje zjawisko występowania chorób psychicznych. Psycholożka, opierając się głównie na historiach swoich pacjentek, wszelkie objawy kryzysów psychicznych kobiet interpretuje jako skutek nieprzepracowanych traum. Próba nazwania chorób oraz dalsze leczenie psychiatryczne traktuje jako jedną z form opresji i systemowej kontroli kobiet, które zamiast rzeczywistej pomocy zostają zaklasyfikowane jako „szalone” i w efekcie odurzane są dużą ilością źle dobranych leków. Od czasów starożytnych samo urodzenie się kobietą było w końcu katalizatorem diagnozy zaburzeń – autorka w swoich rozważaniach przytacza hipokratejski mit o wędrującej macicy (zob. s. 82) – co doprowadziło do wykreowania archetypu „histeryczki”. Badaczka nie skupia się jednak na przeglądzie historii kobiecych chorób psychicznych, a na współczesnych doświadczeniach skrzywdzonych przez patriarchalny system pacjentek.
Choć indywidualne rozpatrzenie problemu, uwzględniające traumatyczne przeżycia kobiety, okazuje się istotnym i trafnym spostrzeżeniem autorki, to radykalny pogląd o wykluczeniu chorób psychicznych stanowi raczej hipotezę badawczą, a nie, jak zdaje się po lekturze książki Taylor, ugruntowaną wizję nowego sposobu leczenia kobiet. Nawet gdyby wprowadzono konsekwentne ujednolicenie metod leczenia, zakładające terapię traumy przy jednoczesnej rezygnacji ze wsparcia farmakologicznego, to wciąż funkcjonujemy w systemie patriarchalno-kapitalistycznym, który utrudnia rozwiązywanie wielu problemów, takich jak choćby ekonomiczne uzależnienie od przemocowego partnera. Zjawisko to stanowi w omawianej rozprawie jeden z częściej wskazywanych powodów występowania zaburzeń psychicznych u kobiet. Wyraziste stanowisko autorki, w szczególności w tak rozległych i interdyscyplinarnych dziedzinach, jakimi są psychologia oraz psychiatria, doprowadza momentami do błędów poznawczych, co widać szczególnie we fragmentach dotyczących transpłciowości: „Uważam, że gwałtowny wzrost liczby dziewczynek diagnozowanych w kierunku zaburzeń psychicznych związanych z tożsamością płciową należy rozpatrywać w powiązaniu z uciskiem, mizoginią oraz stuleciami teorii i przekonań, że kobiety i dziewczyny są gorszymi, chorymi umysłowo, wybrakowanymi wersjami mężczyzn i chłopców. To podstawowe spostrzeżenie jest pomijane w szerszej dyskusji na temat płci i psychiatrii. (…) Wydaje się sensowne, że czułyby się bezpieczniej, gdyby mogły prezentować się jako osoby niebinarne bądź mężczyźni. Liczne przesłanki przemawiają za tym, że dziewczyna bądź kobieta, która chce żyć na sposób niebinarny bądź męski, nie cierpi na zaburzenia psychiczne” (s. 96). Szczególnie w ostatnich latach, w atmosferze wzmożonej transfobicznej retoryki społecznej i politycznej, wnioski, do których dochodzi autorka, wydają się niemal niestosowne. Statystyki, na które powołuje się badaczka, są wybiórcze. Nawet jeśli motywacją do tranzycji u transpłciowych mężczyzn może być zinternalizowana mizoginia, to stanowi ona tylko jedną z całego spektrum przyczyn. Uogólnienie, do którego dochodzi autorka, przypomina momentami formułowanie argumentacji pod ustanowioną tezę, co obniża wartość naukową książki.
„Seksowna, ale szalona. O systemowym etykietowaniu psychiatrycznym kobiet i dziewczyn” Jessiki Taylor to jednak zbiór drogowskazów opartych na tworzonych od niedawna badaniach zwracających uwagę na położenie kobiet w naznaczonej uprzedzeniami psychiatrii. Badaczka aspiruje do subwersji i wybiera podejście radykalne, jednak nie zwraca przy tym uwagi na czynniki inne niż te, które odpowiednio sytuują się w zaproponowanym przez nią stanowisku. Choć nie można odmówić rzetelności przytoczonej recepcji historii szaleństwa kobiet, to wskazane przez autorkę przykłady zdają się zaledwie sygnalizować istnienie szerszego zjawiska, we wciąż wczesnej fazie rozwoju feministycznego, a zarazem intersekcjonalnego podejścia do psychiatrii oraz psychologii.
U podstaw obserwacji badaczki dotyczących dyskryminacji kobiet poprzez psychiatrię jest pomijanie przeżytych przez nie traum. To właśnie doświadczenie ciężkich przeżyć, w szczególności przemocy, stanowi dla Taylor klucz w zrozumieniu nienormatywnych zachowań kobiet. Autorka odrzuca zatem kryteria diagnostyczne chorób psychicznych, które w jej odczuciu ciągle pełnią rolę w tytułowym etykietowaniu bez szczególnego rozpatrzenia indywidualnych zaniedbań i nadużyć doznanych przez jednostkę. Badaczka podkreśla, że istotnym problemem w rozważaniach nad chorobami psychicznymi jest stosunkowo powolny rozwój psychiatrii w porównaniu z innymi dziedzinami medycyny: „Podczas gdy medycyna jako całość wzbogaciła się o niesamowite odkrycia i innowacje – jak na przykład antybiotyki, hodowla tkanek, analiza struktury genomu, wykrywanie nowotworów, chirurgia laparoskopowa, rezonans magnetyczny, USG, dializa, defibrylator, przeszczepy serca, protezy bioniczne – w psychiatrii do tej pory nawet nie wypracowano ogólnie przyjętych definicji zdrowia psychicznego, choroby psychicznej, diagnozy czy leczenia, nie jesteśmy też pewni działania większości leków” (s. 40). Konsekwencją zaniedbań nauk o kryzysie psychicznym stają się anachroniczne praktyki stosowane w leczeniu pacjentów i pacjentek.
Trudno twierdzić w końcu, że dziedzina psychiatrii oraz psychologii, która powstała na gruncie seksistowskich, homofobicznych, rasistowskich oraz uwarunkowanych klasowo praktyk legitymizowania uprzywilejowania wyższości białego, heteroseksualnego, europejskiego mężczyzny z klasy średniej, stanowiła przestrzeń sprzyjającą innym osobom niż przytoczonej figurze. Nieuwzględnienie czynników intersekcjonalnych stanowi kluczowy problem skuteczności leczenia kryzysów psychicznych. Autorka nie zapomina o wspomnianych aspektach, zwracając uwagę na problem w kształtowaniu obiektywnego modelu postrzegania chorób (zob. s. 42). Brak zgodności stanowisk w kwestii zaburzeń skłania Taylor do wysunięcia dość odważnej tezy, w której neguje zjawisko występowania chorób psychicznych. Psycholożka, opierając się głównie na historiach swoich pacjentek, wszelkie objawy kryzysów psychicznych kobiet interpretuje jako skutek nieprzepracowanych traum. Próba nazwania chorób oraz dalsze leczenie psychiatryczne traktuje jako jedną z form opresji i systemowej kontroli kobiet, które zamiast rzeczywistej pomocy zostają zaklasyfikowane jako „szalone” i w efekcie odurzane są dużą ilością źle dobranych leków. Od czasów starożytnych samo urodzenie się kobietą było w końcu katalizatorem diagnozy zaburzeń – autorka w swoich rozważaniach przytacza hipokratejski mit o wędrującej macicy (zob. s. 82) – co doprowadziło do wykreowania archetypu „histeryczki”. Badaczka nie skupia się jednak na przeglądzie historii kobiecych chorób psychicznych, a na współczesnych doświadczeniach skrzywdzonych przez patriarchalny system pacjentek.
Choć indywidualne rozpatrzenie problemu, uwzględniające traumatyczne przeżycia kobiety, okazuje się istotnym i trafnym spostrzeżeniem autorki, to radykalny pogląd o wykluczeniu chorób psychicznych stanowi raczej hipotezę badawczą, a nie, jak zdaje się po lekturze książki Taylor, ugruntowaną wizję nowego sposobu leczenia kobiet. Nawet gdyby wprowadzono konsekwentne ujednolicenie metod leczenia, zakładające terapię traumy przy jednoczesnej rezygnacji ze wsparcia farmakologicznego, to wciąż funkcjonujemy w systemie patriarchalno-kapitalistycznym, który utrudnia rozwiązywanie wielu problemów, takich jak choćby ekonomiczne uzależnienie od przemocowego partnera. Zjawisko to stanowi w omawianej rozprawie jeden z częściej wskazywanych powodów występowania zaburzeń psychicznych u kobiet. Wyraziste stanowisko autorki, w szczególności w tak rozległych i interdyscyplinarnych dziedzinach, jakimi są psychologia oraz psychiatria, doprowadza momentami do błędów poznawczych, co widać szczególnie we fragmentach dotyczących transpłciowości: „Uważam, że gwałtowny wzrost liczby dziewczynek diagnozowanych w kierunku zaburzeń psychicznych związanych z tożsamością płciową należy rozpatrywać w powiązaniu z uciskiem, mizoginią oraz stuleciami teorii i przekonań, że kobiety i dziewczyny są gorszymi, chorymi umysłowo, wybrakowanymi wersjami mężczyzn i chłopców. To podstawowe spostrzeżenie jest pomijane w szerszej dyskusji na temat płci i psychiatrii. (…) Wydaje się sensowne, że czułyby się bezpieczniej, gdyby mogły prezentować się jako osoby niebinarne bądź mężczyźni. Liczne przesłanki przemawiają za tym, że dziewczyna bądź kobieta, która chce żyć na sposób niebinarny bądź męski, nie cierpi na zaburzenia psychiczne” (s. 96). Szczególnie w ostatnich latach, w atmosferze wzmożonej transfobicznej retoryki społecznej i politycznej, wnioski, do których dochodzi autorka, wydają się niemal niestosowne. Statystyki, na które powołuje się badaczka, są wybiórcze. Nawet jeśli motywacją do tranzycji u transpłciowych mężczyzn może być zinternalizowana mizoginia, to stanowi ona tylko jedną z całego spektrum przyczyn. Uogólnienie, do którego dochodzi autorka, przypomina momentami formułowanie argumentacji pod ustanowioną tezę, co obniża wartość naukową książki.
„Seksowna, ale szalona. O systemowym etykietowaniu psychiatrycznym kobiet i dziewczyn” Jessiki Taylor to jednak zbiór drogowskazów opartych na tworzonych od niedawna badaniach zwracających uwagę na położenie kobiet w naznaczonej uprzedzeniami psychiatrii. Badaczka aspiruje do subwersji i wybiera podejście radykalne, jednak nie zwraca przy tym uwagi na czynniki inne niż te, które odpowiednio sytuują się w zaproponowanym przez nią stanowisku. Choć nie można odmówić rzetelności przytoczonej recepcji historii szaleństwa kobiet, to wskazane przez autorkę przykłady zdają się zaledwie sygnalizować istnienie szerszego zjawiska, we wciąż wczesnej fazie rozwoju feministycznego, a zarazem intersekcjonalnego podejścia do psychiatrii oraz psychologii.
Jessica Taylor: „Seksowna, ale szalona. O systemowym etykietowaniu psychiatrycznym kobiet i dziewczyn”. Przeł. Aleksandra Małecka, Miłosz Biedrzycki. Wydawnictwo Ha!art. Kraków 2025.
| Zadanie dofinansowane ze środków budżetu Województwa Śląskiego. Zrealizowano przy wsparciu Fundacji Otwarty Kod Kultury. |
![]() |
![]() |









ISSN 2658-1086

