ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

1 kwietnia 7 (535) / 2026

Anna Leśniewska,

POTWORNE ŁBY O TYGRYSICH OCZACH (PETER LINEBAUGH, MARCUS REDIKER: 'WIELOGŁOWA HYDRA. ŻEGLARZE, NIEWOLNICY, POSPÓLSTWO I UKRYTA HISTORIA REWOLUCYJNEGO ATLANTYKU')

A A A
„The Many-Headed Hydra” to praca mająca już określoną, wypracowaną przez ostatnie 26 lat pozycję w zagranicznym środowisku naukowym. Przyszedł czas na podbicie, by tak rzec, głów polskich odbiorców i odbiorczyń – wskutek działań tłumacza, Andrzeja Wojtasika, i Wydawnictwa Krytyki Politycznej powstała bowiem polska edycja tej kultowej pracy.

Peter Linebaugh i Marcus Rediker to historycy: Linebaugh zajmuje się historiami chłopskimi w kontekście procesu prywatyzacji dóbr wspólnych i grodzenia własności ziemskich w Wielkiej Brytanii. Rediker zaś jest ekspertem w zakresie przednowoczesnej historii Atlantyku, w tym organizacji społecznej piratów atlantyckich. Obu badaczy znałam wcześniej pobieżnie, głównie przez wydaną rok temu polską edycję „Pirackiego oświecenia” Davida Graebera, w której autor powołuje się na omawianą tu pracę i na „pirackie” opracowania Redikera. Ochoczo zabrałam się więc za lekturę „Wielogłowej hydry,” by odkryć, jakie twarze skrywa w swej pokaźnej narracji o dziewięciu głowach.

Na łby spojrzenie od spodu

Autorzy jasno zaznaczają temat i charakter tekstu: jest to praca, która ma na celu opisać „formy współpracy wymierzone przeciwko władcom: od zamieszek i strajków po rebelie, powstania i rewolucje” (s. 11). Czasowo obejmuje głównie XVII i XVIII wiek, czas prężnego rozwoju potęgi kolonialnej królestwa brytyjskiego, przestrzennie (z pewnymi wyjątkami) – tereny Wielkiej Brytanii, kolonie zamorskie i obszar Atlantyku. Figura hydry nie została wybrana losowo: był to mit mocno rezonujący w przednowoczesnych tekstach anglojęzycznych, według którego wciąż odrastającymi łbami hydry byli ci, którzy nie pozwalali się sprowadzać do roli posłusznych wykonawców rozkazów bogaczy, plantatorów, potentatów ziemskich i innych twarzy budującej się kolonialnej potęgi Wielkiej Brytanii. „Od początku angielskiej ekspansji kolonialnej w pierwszej dekadzie XVII wieku aż po metropolitalną industrializację dwieście lat później, kiedy władcy chcieli opisać trudności z narzuceniem porządku coraz bardziej globalnym systemom pracy, odwoływali się do mitu o Herkulesie i hydrze. Wywłaszczeni plebejusze, zesłańcy, przestępcy, kontraktowi pracownicy służebni, radykałowie religijni, piraci, robotnicy miejscy, żołnierze, żeglarze i afrykańscy niewolnicy – wszyscy byli dla nich niczym liczne, ciągle odrastające łby tego samego potwora” (s. 10).

Autorzy obiecują „łbom potwora” się przyjrzeć, w analizie buntów proponując „spojrzenie od spodu” (s. 14), co dziś nie zaskakuje już raczej czytelników ani czytelniczek zainteresowanych dyskursem ludowym. Mogę jednak zagwarantować, że ta praca zdała próbę czasu, czego nie powiedziałabym o niektórych nowszych, głównie popularnonaukowych opracowaniach „historii ludowej”, które bądź to romantyzują ów „lud”, bądź go homogenizują, naciągając narrację historyczną pod potrzeby tekstu. Zdradzam tym samym mój własny dystans, którym z początku obdarzyłam również „Wielogłową hydrę” – jak się jednak okazuje, zupełnie niesłusznie.

Lekturą bowiem się nie zawiodłam – muszę przyznać, że bardzo mi żal, że ta pozycja tak długo musiała czekać na swą polską premierę. Jest to praca drobiazgowa, dobrze osadzona w źródłach, skrupulatna. Szczególnie cenię ją jednak za dwie cechy, które mogą zostać uznane za preferencje czytelnicze, choć moim zdaniem niezmiennie stanowią o jakości tekstu naukowego i kompetencjach osoby piszącej. Jest to przede wszystkim klarowność wywodu, widoczna w całości książki poprzez wcześniejsze zaznaczanie w jednym akapicie podtematów (bądź problemów, kategorii, typów) następnie rozwijanych w toku tekstu. Co może zabrzmieć paradoksalnie w kontekście wcześniejszego akapitu, jest to również narracyjność. Sądzę, że sposób zebrania i przedstawienia faktów w sposób umiejętny, to znaczy zrozumiały, nieprzeintelektualizowany i angażujący, świadczy o ogromnych kompetencjach autorów i o świadomości, że tekst naukowy okazuje się wartościowy wówczas, gdy rzeczywiście ma szansę znaleźć odbiorców.

Oblicza potworności

Autorzy zgrabnie oscylują między dużym a małym formatem. W początkowych rozdziałach skupiają się na analizie większych procesów, takich jak praktyka wywłaszczenia poprzez grodzenia wspólnotowych dóbr ziemskich. Opisują również inne działania instytucjonalne czy też odgórne, bez których kapitalizm nie zyskałby globalnego zasięgu: na terenie Anglii były to rozwinięcie więzień i domów poprawczych, masowe wdrożenie szubienicy jako sposobu uśmiercania buntowników, po drugiej stronie Atlantyku zaś – militarne przedsięwzięcia, kolonizacja i osadnictwo (wdrażane również siłowo, np. poprzez wywózkę „zbrodniarzy”, biednych i ich dzieci poza kontynent).

Autorzy wymieniają przy tym główne grupy „tych, którzy ścinają drzewa i tych, którzy noszą wodę” (rozdział 2), to jest ludzi, których rękami władza próbowała osiągnąć swoje mocarstwowe cele. Byli to ludzie ujęci w traktacie Francisa Bacona o świętej wojnie jako egzemplifikacja „natury nieudanej”, potwornej. Zaliczał do nich: 1. Kalibana („mieszkańca Indii Zachodnich – przy czym »Indie Zachodnie« oznaczały zarówno Karaiby, jak i Amerykę Północną, Południową oraz Środkową” [s. 77]), 2. wysiedlonych plebejuszy (ludzi wywłaszczonych z Anglii, zbuntowanych Irlandczyków oraz Afrykanów), 3. piratów, 4. „ludzi gościńca” (złodziei, drobnych oszustów), 5. zabójców (Bacon był bowiem świadomy potencjalności tyranobójstwa), 6. Amazonki (wojownicze, „nierozumne kobiety”, które stawały na czele buntów, niszcząc ogrodzenia czy przejmujących zapasy zboża dla głodnych), 7. anabaptystów (walczących m.in. o oddolne zarządzanie społecznościami wiernych i bezwzględną równość wierzących wobec Boga). Ta wielobarwna, wielorasowa gromada, motley crew, tłumaczona jako „łachmaniarze” czy „lumpenproletariat”, dostaje w kolejnych rozdziałach swoje miejsce, czasem jako bohater zbiorowy, często jednak – zyskując konkretne imiona, historie, aspiracje i koleje losu.

„Did he who made the Lamb make thee?”

Wspomnę na koniec o jeszcze jednym walorze tej pozycji – mam na myśli wykorzystanie szerokiego wachlarza literatury, powieści, wierszy, legend jako elementów ubogacających narrację. Doskonała jest kontekstualizacja dzieł Shakespeare’a, np. fragmentów „Burzy”, w których opis alternatywnych sposobów życia autorzy łączą z zainspirowaniem się pisarza działalnością rozbitków ze statku Sea-Venture i ich pragnieniem założenia alternatywnej społeczności na Bermudach. W epilogu analizują z kolei „Pieśni doświadczenia” Williama Blake’a, szczególnie słynnego „Tygrysa”. Od lat jestem zachwycona umuzycznieniem, jakiego w przypadku „The Tyger” i „The Lamb” dokonał John Tavener, wykorzystując palindromiczność frazy muzycznej i bizantyjski akord bazowy ison, by stworzyć majestatyczną, złowrogą atmosferę w „The Tyger” i sielankowy, choć niepokojący charakter „The Lamb”, przepełniony joy-sorrow chords, harmonią, która ma odzwierciedlać zarówno radość, jak i cierpienie. Nie znałam jednak tak dokładnie kontekstu powstania cyklu „America, a Prophecy”, zgodnie z którym „na twórczość poetycką [Blake’a – A.L.] z tego okresu (…), jak również jego postawę polityczną (noszona przez niego czapka wolności – symbol wyzwolonego niewolnika – mówiła sama za siebie), miały głęboki wpływ teksty i ilustracje Stedmana, a także ich przyjaźń” (s. 407). Historie o buntach niewolników, przekazane mu przez Stedmana, miały sprawić, że Blake „również zastanawiał się nad relacją między łowcą a ofiarą, lecz poszerzał jej sens, ujmując ją jako metaforę społecznych stosunków między ciemiężycielem a ciemiężonym” (s. 410).

Niepokojące palindromy Tavenera pozwalam sobie od teraz interpretować również przez tę perspektywę. Pasaż nut, które składają frazę od A do Z i z powrotem, i harmonia, niepokojąca kolejnymi inwersjami, które ostatecznie stanowią powtórzenie motywu, stają się dla mnie kolejnym kontekstem w czytaniu historii ciemiężonych i nigdy nieskończonej potrzeby szukania alternatyw względem systemu.

LITERATURA:

Graeber D.: „Pirackie oświecenie albo prawdziwa Libertaria”. Przeł. J. Skowroński. Poznań 2025.
Peter Linebaugh, Marcus Rediker: „Wielogłowa hydra. Żeglarze, niewolnicy, pospólstwo i ukryta historia rewolucyjnego Atlantyku”. Przeł. Andrzej Wojtasik. Wydawnictwo Krytyki Politycznej. Warszawa 2025 [seria: Seria Historyczna].