ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

1 września 17 (545) / 2026

Marcin Moroń,

CZY INNYCH OBCHODZI TO, CO CZUJĘ? (ROBERT L. LEAHY: 'TERAPIA SCHEMATÓW EMOCJONALNYCH')

A A A
Emocje są jednym z najbardziej tajemniczych aspektów ludzkiego (i nie tylko) przeżywania. Są językiem, którym nasz organizm reaguje na otoczenie. Językiem, którego stale się uczymy i który stale próbujemy naukowo opisać. Z najważniejszymi wydarzeniami i relacjami w naszym życiu zwykle wiążą się silne emocjonalne reakcje, a równocześnie brak takich reakcji lub ich niedopasowany do sytuacji charakter powoduje poważne trudności, także współwystępuje z zaburzeniami funkcjonowania psychicznego. Nie sposób od emocji uciec w trakcie procesu psychoterapeutycznego. Więcej: proces terapeutyczny, pomocowy, rozwojowy w dużej mierze jest o zmianie w sposobie doświadczania emocji. I choć istnieją różne modalności terapeutyczne i rozliczne koncepcje dotyczące emocji, chyba nie znajdziemy podejścia, które nakazuje emocje bagatelizować, sugerując, że nie są ważne.

„Terapia schematów emocjonalnych” Roberta L. Leahy’ego to monografia poświęcona podejściu terapeutycznemu, w którym z równie dużą wnikliwością, co emocjom, przyglądamy się sposobowi reagowania na nie i narracjom, jakie wokół nich tworzymy. Emocje to nie tylko doświadczenie, ale też przedmiot refleksji. Coś o swoich emocjach (i emocjach innych osób) myślimy (np. to, że są rozchwiane). Coś względem nich przewidujemy (np. to, że nas obezwładnią, pozbawią rozumu, zabiją). Jakoś próbujemy zdiagnozować, do czego mogą nam być pomocne (np. że gdy się wypłaczę, to minie mój obniżony nastrój). W uzupełnieniu licznych modalności, które koncentrują się na sposobie przeżywania i regulowania emocji, terapia schematów emocjonalnych wprowadza dodatkową koncentrację na doświadczeniach metaemocjonalnych (czyli sposobie opisu sposobu, w jaki przeżywam emocje).

Nie jest to zatem podejście stricte konkurencyjne względem innych modalności psychoterapeutycznych, a raczej dodatkowa perspektywa patrzenia na czynniki utrwalające takie sposoby reagowania na emocje, które przysparzają cierpienia. Leahy dużo miejsca w pierwszych rozdziałach książki poświęca pokazaniu, jakie są inspiracje dla swojego podejścia widzi w propozycjach innych autorów. Można ten zabieg rozumieć też jako zarysowanie mapy interwencji do podejścia integrującego, które ostatnimi czasy jest stosunkowo obiecującym kierunkiem rozwoju psychoterapii. Terapia schematów emocjonalnych zasadniczo zatem wpisuje się w nowsze podejścia poznawczo-behawioralne, choć nie jest tożsama np. z terapią schematów.

Jeden z kluczowych aspektów terapii schematów emocjonalnych to badanie czternastu wymiarów poznawczo-społecznego konstruktu emocji u pacjenta/klienta. Należą do nich: tendencja do unieważniania emocji vs. walidacja, poczucie niezrozumiałości emocji, poczucie winy z powodu odczuwania emocji, uproszczone postrzeganie emocji (np. przekonanie, że jednocześnie przeżywa się jedną kluczową emocję), pomniejszanie wartości emocji, przekonania o utracie kontroli, zobojętnienie, nadmierna racjonalność, przekonania o czasie trwania emocji, przekonania o tym, że własne emocje są odmienne od tego, co przeżywają inni ludzie, brak akceptacji uczuć, ruminowanie emocji, niska ekspresja emocji oraz obwinianie (przypisywanie innym winy za odczuwane emocje). Sama lisa tych charakterystyk powoduje, że przyglądając się temu, co odczuwam, mam więcej narzędzi, by subtelniej nazwać to, co się we mnie dzieje. A dzięki temu łatwiej to zaakceptować i podjąć bardziej adaptacyjne sposoby radzenia sobie z tymi odczuciami.

Z profesjonalnego punktu widzenia Leahy udostępnia metodę precyzyjnego i bardzo zindywidualizowanego opisu emocjonalnego pejzażu pacjenta. Wśród tych wymiarów wskazuje na znaczącą rolę walidacji (poczucia, że inni mogą rozumieć, co czuję, oraz że ich to może obchodzić). Wydaje się, że odpowiadające na ten wymiar techniki terapeutyczne odgrywają, ostatecznie, kluczową rolę w propozycji Leahy’ego. W książce znajdziemy dokładne rozpracowanie modelu konceptualizacji przypadku za pomocą tego podejścia, modelowe wprowadzanie terapii w toku psychoedukacji i sugestie interwencji opartych na modelu schematów emocjonalnych. Zaletą tej pozycji jest egzemplifikacja modelu na emocjach zazdrości i zawiści, czyli swoistych emocjonalnych „bękartach”, tj. emocjach niechcianych, które stanowią wyzwanie w terapii innymi modalnościami jako stany niechętnie wprowadzane do pracy przez pacjentów.

Pozycja Leahy’ego jest lekturą raczej dla psychologów i psychoterapeutów. Można ją potraktować jako element uzupełniającej lektury w kształtowaniu zdolności udzielania pomocy psychologicznej i diagnostyce. Nie jest to podręcznik autoterapii, ale zaproszenie do dodania kolejnego wymiaru w oddziaływaniach, które można zaproponować pacjentowi. Koncentracja na metaemocjach i przekonaniach o emocjach w pewnym sensie pozwala na odczucie jakiejś dozy kontroli względem swoich reakcji emocjonalnych. Kontroli przez rozumienie, świadomość i wolne podejmowanie decyzji o sposobach przyjmowania emocji, które przeżywamy – choć nie o ich doświadczaniu bądź nie.
Robert L. Leahy: „Terapia schematów emocjonalnych”. Przeł. Beata Radwan. Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego. Kraków 2026 [seria: Psychiatria i Psychoterapia].