NOWA KLASYKA (NELIO BIEDERMANN: 'LÁZÁR')
A
A
A
Rok temu młody szwajcarski pisarz Nelio Biedermann: student germanistyki i filmoznawstwa z Zurychu, wydał swoją drugą książkę zatytułowaną „Lázár”. Powieść kilka miesięcy temu ukazała się w Polsce nakładem wydawnictwa Marginesy. W promocji oraz dyskusji medialnej przyrównywana jest do „Buddenbrooków” Thomasa Manna i „Stu lat samotności” Gabriela Garcíi Márqueza. Z reguły takie twierdzenia – szczególnie, jeśli dotyczą tekstu nieznanego jeszcze twórcy – mogą budzić kontrowersje. Naturalnie rodzi się pytanie: czy i w tym wypadku tak jest? Zdaje się, że odpowiedź powinna być przecząca, a porównania nie są na wyrost. Przyznać należy, że utwór faktycznie kontynuuje tradycje obu przywołanych dzieł, nie jest jednak względem nich epigoński. Co więcej, jako saga rodzinna stanowi godnego następcę najwybitniejszych przykładów realizacji gatunku. „Lázár” w istocie jest powieścią fenomenalną. Biedermann posługuje się bowiem swoim własnym, przesiąkniętym cudownością językiem. Przy jego użyciu buduje tekst z obrazów wyobraźni, które trwale odciskają się w pamięci czytelnika, a może należałoby rzec widza, gdyż są to wizerunki wręcz widzialne. „Lázára” się nie czyta, a przeżywa się go całą pełnią zmysłów: ogląda, dotyka, czuje, ulega się jego urokowi.
Osnową akcji są losy przedstawicieli trzech pokoleń węgierskiej rodziny szlacheckiej. Na pierwszy plan wysuwają się kolejni dziedzice tytułu i nazwiska von Lázár – dziadek Sándor, ojciec Lajos i syn Pista, którzy wiodą swoje życie w leśnym zamku na tle burzliwych wydarzeń końca XIX i początku XX wieku. Znaczącymi postaciami są również członkinie rodu, poczynając od melancholijnej Marii (żony Sándora), kończąc na Ewie, siostrze Pisty, będącej literackim wizerunkiem babki autora. Losy Lázárów zainspirowane zostały bowiem kolejami życia przodków twórcy, zresztą to właśnie swojej rodzinie Biedermann zadedykował powieść. Tekst jest więc odpowiedzią na ogólnoludzką potrzebę eksploracji własnej tożsamości, której środkiem staje się odkrywanie przeszłości, a ona – owiana tajemnicą – bywa niedostępna i niezrozumiała. Lektura „Lázára” skłaniać może do refleksji nad tym, jak mało wiemy o naszej osobistej historii, która nieraz bezpośrednio wciąż żywo nas dotyka i trwa w nas. Zdaje się, że autor pyta czytelnika: jak obce jest to, co powinno być nam najbliższe, jak niewiele rozumiemy z tego, co leży u podstaw tego, kim jesteśmy. W jednym z wywiadów Biedermann przyznał bowiem, że historie opowiadane mu przez babcię i wuja były tak inne od znanego mu świata, że brzmiały jak baśnie. Ową niezwykłość zręcznie udaje mu się oddać na łamach tekstu.
Jak na baśń przystało, akcja powieści w znacznej mierze toczy się w zamku – siedzibie rodu Lazarów. Iście baśniowym elementem jest też pełen tajemnic i niebezpieczeństw las, który w cudowny sposób wpływa na losy kolejnych bohaterów. Ktokolwiek się z nim zetknie, wraca z tego spotkania odmieniony lub całkowicie pogrąża się w świecie własnej fantazji. Na tle tej scenerii na świat przychodzi syn i dziedzic Sándora: Lajos, który rodzi się zupełnie przezroczysty. Biedermann ukazuje czytelnikowi świat będący cudowną metamorfozą historii. Elementy rzeczywistości przetworzone zostają w piękne i intrygujące, a momentami budzące grozę obrazy wyobraźni.
Należy docenić taki sposób opowiadania i śmiało można uznać go za próbę – zaryzykuję twierdzenie: udaną – utworzenia wielkiej europejskiej powieści na miarę dwudziestego pierwszego wieku, a więc powieści, której wielkość tkwi w świadomości własnej małości. Powieści będącej pogrobowcem monumentalnych dzieł realistycznych, w tym także Mannowskich „Buddenbrooków”. Narracji świadomej, że niemożliwym jest kompletne, mimetyczne opisanie rzeczywistości i co więcej, narracji budowanej bez takiej intencji. Nie ma już bowiem dziewiętnastowiecznego świata, którego realia stanowiły ideową podstawę realizmu, zaś jego apokalipsa staje się jednym z głównych tematów „Lázára”. Autor nie stara się oddać świata takim, jakim jest czy był, ale jakim z perspektywy czasu możemy sobie wyobrazić, że był. Udaje mu się to osiągnąć za sprawą języka, wypowiedź prozatorską przenika tu do głębi żywioł poezji. W świecie Biedermanna można zanurzyć się i zakochać w jego pięknie, ale też się nim przerazić, gdyż niczym baśń kryje w sobie wiele mroku i okrucieństwa. Sposobowi narracji patronują twórcy niezwykłych opowieści tacy jak: Hoffmann, Stevenson czy bracia Grimm, do których za sprawą aluzji odwołuje się autor. Korzystając ze Stendhalowskiej formuły można rzec, że „Lázár” to powieść, która istotnie jest jak zwierciadło, lecz nie takie, które przechadza się po gościńcu, a takie które pozwala nam przystanąć i przejrzeć się w nim, zobaczyć i wyobrazić sobie wizję własnej, pełnej dziwów przeszłości.
Tego rodzaju kreacja rzeczywistości przywodzi na myśl związany z nurtem postkolonialnym i literaturami peryferyjnym realizm magiczny. W dodatku za sprawą „Stu lat samotności” Márqueza kojarzy się on z gatunkiem sagi rodzinnej. W przypadku Biedermanna mamy do czynienia z formą realizmu magicznego, który zakorzenionym został w kulturze Europy Środkowej, znajdującej się między centrum a peryferiami, między Zachodem a Wschodem. Nie sposób wchodzić tu w zawiłe dyskusje nad możliwościami i zasadnością odnoszenia badań postkolonialnych do historii regionu, warto jednak zaznaczyć, że sposób prowadzenia opowieści przez Biedermanna może podlegać analizie przy uwzględnieniu tych kontekstów. „Lázár” jest bowiem również opowieścią o narodzinach Europy środkowej, jaką znamy dziś. Mając na uwadze, że – jak sądził choćby Mieletyński (Mieletyński, s. 15) – baśń ze swej natury ma bardzo wiele wspólnego z mitem i w zasadzie różnice strukturalne między tymi dwoma gatunkami mogą nie występować, można rzec, że Biedermann tworzy mit o prapoczątku współczesnego świata.
W tę narrację brutalnie wkrada się jednak – zgoła niebaśniowa – historia, która rozbija wizję cudownego i innego od rzeczywistości świata. Pełen dziwów opis życia rodu w leśnym zamku zastępuje opowieść o ludziach, którzy doświadczają wojny, stają się świadkami Holokaustu i tracą wszystko w wyniku nastania komunizmu. Tam, gdzie zaczyna się historia, kończy się mit, stąd bliżej finału baśniowe i niezwykłe wizje oraz obraz pojawiają się rzadziej. Świat Lázárów przestaje być zawieszoną w fantazji, zamierzchłą krainą za siedmioma lasami i siedmioma górami, a staje się Węgrami pod zasłoną żelaznej kurtyny. Żywioł historii autor wplata w tok swej wypowiedzi niezwykle zręcznie; wkrada się ona na karty powieści tak jak do życia bohaterów: niepostrzeżenie i rozbija ich świat.
Co jednak najbardziej uderza w powieści Biedermanna, to fakt, że „Lázár” – zrodzony z potrzeby podzielenia się powierzoną historią – jest przede wszystkim aktem autokreacji. To próba opowiedzenia siebie przez transgresję ponad jednostkowe „ja” w stronę kolektywnego „my”, rozumianego jako „ja i moi przodkowie, którzy byli przede mną”. Nie bez powodu w powieści kilkakrotnie przewijają się zarówno imię protoplasty rodu Lázárów Hayo Pierwszego, jak i aluzje autotematyczne ze strony Nelia. Liczne – mniej lub bardziej interesujące – refleksje metapoetyckie są świadectwem jego osobowej obecności w tekście. Dzięki nim Biedermann wpisuje siebie w ciąg sagi rodzinnej. Także motto z Alfreda Liechtensteina: ,,Poeta, blondyn jest chyba wariatem” (s. 7), zdaje się odnosić do osoby twórcy. Biedermann tworzy więc automitologię, która jest owocem odkrycia, że my sami – ludzie dwudziestego pierwszego wieku – możemy mieć więcej wspólnego ze światem przeszłości, niż nam się wydaje. Przekazując historię zwykłych ludzi (którzy dzisiaj mogą wydawać się niezwykli), Biedermann opowiada burzliwą historię Europy, ale przede wszystkim tworzy tekst o podstawowej ludzkiej potrzebie, która zrodziła literaturę, a więc właśnie potrzebie opowiadania. Z każdej strony bije – uznam ją za szczerą – chęć przekazania dalej piękna zasłyszanych historii. „Lázár” to doskonały przykład przejścia – w skali mikro – od oratury do literatury. Powieść jest więc także tekstem o tymm jak słowa przekazywane z pokolenia na pokolenie przeradzają się w słowa pisane, a historia w mit.
Autorski język i oryginalny styl sprawiają, iż „Lázár” to powieść, która śmiało może aspirować do miana europejskiej klasyki. Biedermann wciąga w swój świat i pozwala zatracić się w nim bez reszty, a ponadto tworzy prozę, którą po prostu dobrze się czyta. Mimo że (a może należałoby rzec raczej dzięki temu) treść jest niezwykle osobista, utwór jest uniwersalną opowieścią o granicach fikcji i historii oraz ich wzajemnym przenikaniu. Z pewnością pozycję szczególnie docenią ci odbiorcy, którzy ukojenie odnajdują w działaniu niepohamowanej siły wyobraźni. Dlatego warto zanurzyć się w baśniowym świecie „Lázára”, a także śledzić dalszy rozwój kariery Niela Biedermanna, bowiem z pewnością ma on jeszcze wiele do zaprezentowania, a saga może się okazać tylko pierwszym krokiem na drodze tego utalentowanego, młodego autora.
Literatura:
Mieletyński E.: „Poetyka mitu”. Przeł. J. Dancygier,=. Państwowy Instytut Wydawniczy. Warszawa 1981.
Osnową akcji są losy przedstawicieli trzech pokoleń węgierskiej rodziny szlacheckiej. Na pierwszy plan wysuwają się kolejni dziedzice tytułu i nazwiska von Lázár – dziadek Sándor, ojciec Lajos i syn Pista, którzy wiodą swoje życie w leśnym zamku na tle burzliwych wydarzeń końca XIX i początku XX wieku. Znaczącymi postaciami są również członkinie rodu, poczynając od melancholijnej Marii (żony Sándora), kończąc na Ewie, siostrze Pisty, będącej literackim wizerunkiem babki autora. Losy Lázárów zainspirowane zostały bowiem kolejami życia przodków twórcy, zresztą to właśnie swojej rodzinie Biedermann zadedykował powieść. Tekst jest więc odpowiedzią na ogólnoludzką potrzebę eksploracji własnej tożsamości, której środkiem staje się odkrywanie przeszłości, a ona – owiana tajemnicą – bywa niedostępna i niezrozumiała. Lektura „Lázára” skłaniać może do refleksji nad tym, jak mało wiemy o naszej osobistej historii, która nieraz bezpośrednio wciąż żywo nas dotyka i trwa w nas. Zdaje się, że autor pyta czytelnika: jak obce jest to, co powinno być nam najbliższe, jak niewiele rozumiemy z tego, co leży u podstaw tego, kim jesteśmy. W jednym z wywiadów Biedermann przyznał bowiem, że historie opowiadane mu przez babcię i wuja były tak inne od znanego mu świata, że brzmiały jak baśnie. Ową niezwykłość zręcznie udaje mu się oddać na łamach tekstu.
Jak na baśń przystało, akcja powieści w znacznej mierze toczy się w zamku – siedzibie rodu Lazarów. Iście baśniowym elementem jest też pełen tajemnic i niebezpieczeństw las, który w cudowny sposób wpływa na losy kolejnych bohaterów. Ktokolwiek się z nim zetknie, wraca z tego spotkania odmieniony lub całkowicie pogrąża się w świecie własnej fantazji. Na tle tej scenerii na świat przychodzi syn i dziedzic Sándora: Lajos, który rodzi się zupełnie przezroczysty. Biedermann ukazuje czytelnikowi świat będący cudowną metamorfozą historii. Elementy rzeczywistości przetworzone zostają w piękne i intrygujące, a momentami budzące grozę obrazy wyobraźni.
Należy docenić taki sposób opowiadania i śmiało można uznać go za próbę – zaryzykuję twierdzenie: udaną – utworzenia wielkiej europejskiej powieści na miarę dwudziestego pierwszego wieku, a więc powieści, której wielkość tkwi w świadomości własnej małości. Powieści będącej pogrobowcem monumentalnych dzieł realistycznych, w tym także Mannowskich „Buddenbrooków”. Narracji świadomej, że niemożliwym jest kompletne, mimetyczne opisanie rzeczywistości i co więcej, narracji budowanej bez takiej intencji. Nie ma już bowiem dziewiętnastowiecznego świata, którego realia stanowiły ideową podstawę realizmu, zaś jego apokalipsa staje się jednym z głównych tematów „Lázára”. Autor nie stara się oddać świata takim, jakim jest czy był, ale jakim z perspektywy czasu możemy sobie wyobrazić, że był. Udaje mu się to osiągnąć za sprawą języka, wypowiedź prozatorską przenika tu do głębi żywioł poezji. W świecie Biedermanna można zanurzyć się i zakochać w jego pięknie, ale też się nim przerazić, gdyż niczym baśń kryje w sobie wiele mroku i okrucieństwa. Sposobowi narracji patronują twórcy niezwykłych opowieści tacy jak: Hoffmann, Stevenson czy bracia Grimm, do których za sprawą aluzji odwołuje się autor. Korzystając ze Stendhalowskiej formuły można rzec, że „Lázár” to powieść, która istotnie jest jak zwierciadło, lecz nie takie, które przechadza się po gościńcu, a takie które pozwala nam przystanąć i przejrzeć się w nim, zobaczyć i wyobrazić sobie wizję własnej, pełnej dziwów przeszłości.
Tego rodzaju kreacja rzeczywistości przywodzi na myśl związany z nurtem postkolonialnym i literaturami peryferyjnym realizm magiczny. W dodatku za sprawą „Stu lat samotności” Márqueza kojarzy się on z gatunkiem sagi rodzinnej. W przypadku Biedermanna mamy do czynienia z formą realizmu magicznego, który zakorzenionym został w kulturze Europy Środkowej, znajdującej się między centrum a peryferiami, między Zachodem a Wschodem. Nie sposób wchodzić tu w zawiłe dyskusje nad możliwościami i zasadnością odnoszenia badań postkolonialnych do historii regionu, warto jednak zaznaczyć, że sposób prowadzenia opowieści przez Biedermanna może podlegać analizie przy uwzględnieniu tych kontekstów. „Lázár” jest bowiem również opowieścią o narodzinach Europy środkowej, jaką znamy dziś. Mając na uwadze, że – jak sądził choćby Mieletyński (Mieletyński, s. 15) – baśń ze swej natury ma bardzo wiele wspólnego z mitem i w zasadzie różnice strukturalne między tymi dwoma gatunkami mogą nie występować, można rzec, że Biedermann tworzy mit o prapoczątku współczesnego świata.
W tę narrację brutalnie wkrada się jednak – zgoła niebaśniowa – historia, która rozbija wizję cudownego i innego od rzeczywistości świata. Pełen dziwów opis życia rodu w leśnym zamku zastępuje opowieść o ludziach, którzy doświadczają wojny, stają się świadkami Holokaustu i tracą wszystko w wyniku nastania komunizmu. Tam, gdzie zaczyna się historia, kończy się mit, stąd bliżej finału baśniowe i niezwykłe wizje oraz obraz pojawiają się rzadziej. Świat Lázárów przestaje być zawieszoną w fantazji, zamierzchłą krainą za siedmioma lasami i siedmioma górami, a staje się Węgrami pod zasłoną żelaznej kurtyny. Żywioł historii autor wplata w tok swej wypowiedzi niezwykle zręcznie; wkrada się ona na karty powieści tak jak do życia bohaterów: niepostrzeżenie i rozbija ich świat.
Co jednak najbardziej uderza w powieści Biedermanna, to fakt, że „Lázár” – zrodzony z potrzeby podzielenia się powierzoną historią – jest przede wszystkim aktem autokreacji. To próba opowiedzenia siebie przez transgresję ponad jednostkowe „ja” w stronę kolektywnego „my”, rozumianego jako „ja i moi przodkowie, którzy byli przede mną”. Nie bez powodu w powieści kilkakrotnie przewijają się zarówno imię protoplasty rodu Lázárów Hayo Pierwszego, jak i aluzje autotematyczne ze strony Nelia. Liczne – mniej lub bardziej interesujące – refleksje metapoetyckie są świadectwem jego osobowej obecności w tekście. Dzięki nim Biedermann wpisuje siebie w ciąg sagi rodzinnej. Także motto z Alfreda Liechtensteina: ,,Poeta, blondyn jest chyba wariatem” (s. 7), zdaje się odnosić do osoby twórcy. Biedermann tworzy więc automitologię, która jest owocem odkrycia, że my sami – ludzie dwudziestego pierwszego wieku – możemy mieć więcej wspólnego ze światem przeszłości, niż nam się wydaje. Przekazując historię zwykłych ludzi (którzy dzisiaj mogą wydawać się niezwykli), Biedermann opowiada burzliwą historię Europy, ale przede wszystkim tworzy tekst o podstawowej ludzkiej potrzebie, która zrodziła literaturę, a więc właśnie potrzebie opowiadania. Z każdej strony bije – uznam ją za szczerą – chęć przekazania dalej piękna zasłyszanych historii. „Lázár” to doskonały przykład przejścia – w skali mikro – od oratury do literatury. Powieść jest więc także tekstem o tymm jak słowa przekazywane z pokolenia na pokolenie przeradzają się w słowa pisane, a historia w mit.
Autorski język i oryginalny styl sprawiają, iż „Lázár” to powieść, która śmiało może aspirować do miana europejskiej klasyki. Biedermann wciąga w swój świat i pozwala zatracić się w nim bez reszty, a ponadto tworzy prozę, którą po prostu dobrze się czyta. Mimo że (a może należałoby rzec raczej dzięki temu) treść jest niezwykle osobista, utwór jest uniwersalną opowieścią o granicach fikcji i historii oraz ich wzajemnym przenikaniu. Z pewnością pozycję szczególnie docenią ci odbiorcy, którzy ukojenie odnajdują w działaniu niepohamowanej siły wyobraźni. Dlatego warto zanurzyć się w baśniowym świecie „Lázára”, a także śledzić dalszy rozwój kariery Niela Biedermanna, bowiem z pewnością ma on jeszcze wiele do zaprezentowania, a saga może się okazać tylko pierwszym krokiem na drodze tego utalentowanego, młodego autora.
Literatura:
Mieletyński E.: „Poetyka mitu”. Przeł. J. Dancygier,=. Państwowy Instytut Wydawniczy. Warszawa 1981.
Nelio Biederman: „Lázár”. Przeł. Danuta Fryzowska. Wydawnictwo Marginesy. Warszawa 2026.
| Zadanie dofinansowane ze środków budżetu Województwa Śląskiego. Zrealizowano przy wsparciu Fundacji Otwarty Kod Kultury. |
![]() |
![]() |










ISSN 2658-1086

