ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

1 listopada 21 (549) / 2026

Dominika Król,

KAŻDY ORZE. JAK MOŻE? KWESTIA XXI-WIECZNEJ MATKI-ONLYFANSIARY ('MARGO JEST SPŁUKANA')

A A A
„Margo jest spłukana” to nowy komediodramat wyreżyserowany przez Davida E. Kelleya, wyprodukowany przez studio A24 oraz platformę Apple+. Jego premiera odbyła się w połowie kwietnia 2026 roku. Scenariusz serialu oparto na fabule równie świeżej książki Rufi Thorpe o tym samym tytule (oryg. „Margo's Got Money Troubles”), wydanej w 2024 roku. Serial to zdecydowanie nie tylko powiew nowości, ale i kontrowersji ze względu na samą postać Margo, jej backstory, pracę, decyzje i rodzinną otoczkę.

Onlyfansiara starter pack

Margo (Elle Fanning) to dwudziestoletnia eksstudentka kreatywnego pisania, samotna matka malutkiego Bodhiego. Ojcem dziecka jest jej własny (żonaty) profesor (Michael Angarano), z którym podczas studiowania wdała się w romans. Dziewczyna, pomimo trudnej sytuacji finansowej, zerowej stabilizacji życiowej oraz własnych marzeń o karierze pisarki, decyduje się na urodzenie i wychowanie chłopca. Na tym kontrowersyjnym wstępie się nie kończy, ponieważ bohaterka, przyparta do muru, samodzielnie opiekująca się noworodkiem, podejmuje decyzję o założeniu konta na OnlyFans. Wejście w przemysł seksualny nie jest wynikiem samego kryzysu życiowego, lecz pozycji społecznej, samopostrzegania i nierównych szans. Wszystko to kładzie się cieniem na losie dziewczyn takich jak Margo, czyniąc z nich łatwy łup dla „niewinnej” prostytucji wirtualnej. Ten niepokojący schemat chciałabym omówić właśnie na podstawie przypadku głównej bohaterki, opierając się na perspektywie radykalnego feminizmu.

W pierwszym odcinku zaznajamiamy się z dzieciństwem Margo, która od zawsze przejawiała talent do pisania, wiążąc z tym swoją przyszłość. Od początku widać, że dziewczynka, zamknięta w swoim pokoju, uciekała w swój własny świat kosmitów i wymyślonych historii – była wręcz urodzoną daydreamerką. Wiemy, że Margo wychowała się bez obecnego fizycznie i emocjonalnie ojca, co manifestuje się w jej późniejszych upodobaniach, gdy bez pamięci zakochuje się w swoim profesorze, który od początku traktuje ją aż nadto wyjątkowo, wychwalając jej dobre pióro. Bohaterka emocjonalnie bardzo angażuje się w związek, a fakt, że jest to relacja zakazana, z dużo dojrzalszym mężczyzną, jeszcze bardziej jej imponuje. Margo ignoruje ostrzeżenia jej najlepszej przyjaciółki, Beki (Kailena Mai), nie przeszkadzając sobie w idealizowaniu tego związku. Pierwsze problemy z Markiem pojawiają się już przy rozmowie o nieplanowej ciąży, podczas której mężczyzna od razu, bez wysłuchania Margo, rozplanowuje zabieg aborcji. Wygląda na to, że nie jest to dla niego nic specjalnego i emocjonującego, jednak inaczej odbiera sytuację Margo, która podkreśla swoje prawo do decydowania. W tej scenie widać już sposoby manipulacji o wiele starszego Marka, dla którego romans ze studentką nie był niczym wyjątkowym, mimo że wykładowca świadomie działał tak, by jak najmocniej rozkochać w sobie młodszą dziewczynę.

Pojawia się tutaj także manipulacja ekonomiczna, ponieważ dumna przedstawicielka zamożnej, wpływowej rodziny – matka mężczyzny – oferuje fundusz powierniczy dla Bodhiego o początkowej wartości 50 000 dolarów, proponując tym samym ugodę prawną – swego rodzaju łapówkę ładnie opakowaną w trzy kluczowe warunki: podpisanie umowy NDA (zobowiązanie do zachowania poufności, by nikt nie dowiedział się, kto jest ojcem dziecka), zobowiązanie do niewystępowania o alimenty oraz rezygnacja z dalszych studiów na uczelni, gdzie wykłada Mark. Choć dokument obiecuje dziecku pokaźną sumę w przyszłości (nawet 250 000 dolarów), pieniądze te zostają całkowicie zamrożone do momentu ukończenia przez Bodhiego osiemnastego roku życia, co pozostawia Margo z zerem na koncie w najtrudniejszym momencie życia. Bohaterka jako młoda, naiwna matka przerażona swoją sytuacją finansową, zgadza się na ten układ, nie przewidując długofalowych kosztów utrzymania dziecka. Margo wmawia się, że jest w tej sytuacji bezsilna – i tak właśnie siebie widzi; żyje w pewnej próżni społecznej, ponadto nie wiedząc, że w tej sytuacji ma prawo do bezpłatnego potwierdzenia ojcostwa przez urząd, który bez względu na zawartą umowę NDA, staje po stronie dziecka i wymaga od ojca comiesięcznych alimentów.

Kto tutaj jest rodzicem?

Istotne są też tutaj relacje rodzinne, które wybijają się w serialu na pierwszy plan, przenikają do dorosłego życia Margo i warunkują to, jakie decyzje podejmuje dziewczyna. Shyanne (Michelle Pfeiffer) – mama głównej bohaterki – to była kelnerka z Hooters, kobieta, która przesadnie dba o wygląd, nie godzi się na starość i próbuje ułożyć sobie życie na nowo u boku Kenny’ego (Greg Kinnear) – porządnego chrześcijanina. Co ważne, tak jak Margo, również zaszła w nieplanowaną ciążę z własnym klientem, przez co nie miała szansy na dalszy rozwój. W scenie, w której córka mówi mamie o ciąży, Shyanne wypowiada znamienne słowa, które zapadły mi w pamięć: „Zrujnowałaś mój świat w piękny sposób”. Myślę, że to zdanie (jak i wiele innych kwestii oraz scen z tego serialu) pokazują tę piękną ambiwalencję trudnych decyzji i doświadczeń, z którymi zmagają się główni bohaterowie. Drugą taką postacią, mającą na koncie wiele życiowych zakrętów, jest tata Margo (Nick Offerman) – były wrestler, który przez kontuzję i liczne operacje kręgosłupa zaczął przyjmować leki opioidowe, co ostatecznie skończyło się uzależnieniem od heroiny (jak widać, na tej postaci buduje się znamienny kontekst agresywnej farmakoterapii bólu w Stanach Zjednoczonych). W momencie, gdy akcja serialu się zaczyna, Margo nie ma kontaktu z ojcem od dłuższego czasu – pisze do niego miliony smsów, jednak ten w ogóle nie odpowiada. Sytuacja zmienia się już w drugim odcinku, kiedy James (znany również jako Licho) wychodzi z odwyku i jak „syn marnotrawny” zjawia się w drzwiach mieszkania córki.

Ogromnym plusem w tej rodzinnej plątaninie są wyraziste i autentyczne postaci, z własnymi kompleksami i straconymi szansami, których charaktery oddaje wybitne aktorstwo Elle Fanning (którą bardzo cenię za rolę m.in. w „Kobiety i XX wiek” [2016] czy „Wartość sentymentalna” [2025]), Nicka Offermana i Michelle Pfeiffer. David E. Kelly każdej postaci podarował „jej moment” i zaplecze, dzięki któremu widz jest w stanie dostrzec pokoleniowy schemat, odbijający się na Margo. Dziewczyna, patrząc na życie swoich rodziców, nauczyła się, że praca ciałem „popłaca” – gwarantuje sławę, iluzoryczne uznanie i pomaga zapełnić inne deficyty wrośnięte w prekariat, z którego pochodzi. Rodzice starają się o odbudowę relacji, próbują chronić Margo na swój własny sposób, jednak całkiem niedojrzale, przez co nie wychodzi to na dobre ich córce. Serial nie ukrywa wad głównej bohaterki, jej (częstych) bezsensownych zachowań na własną niekorzyść i nie próbuje jej wybielić. Tak poprowadzona historia pozwala empatyzować z Margo, która – na dobre i na złe – stara się ratować siebie i wszystkich dookoła. Jej przypadek zmusza do przeformułowania odbijającego się dzisiaj echem pytania: „A co na to rodzice?” na: „Kto tutaj pełni rolę rodzica?” czy „Na czym polega współczesna rola rodzica?”.

Jak nie nice girls to girl-on-girl crime

W serialu pojawia się też postać o niewykorzystanym potencjale, którą scenarzyści porzucili, zanim w ogóle dali jej wybrzmieć. Mowa tu o Susie – bliskiej koleżance, współlokatorce Margo i fance Licha – granej przez Thaddeę Graham. Tę pogodną domatorkę zamknięto w sztywne ramy bycia „nice girl”, która pełnoetatowo wysłuchuje Margo, pomaga, wspiera, zgadza się na wszystko i nie ocenia. Obiektywnie, są to pozytywne cechy charakteru, jednak w tym przypadku sprowadzają jej postać do funkcji podpórki dla Margo w niemalże każdej trudnej sytuacji. Jedyny moment, w którym Susie wyraża swoje emocje, następuje wtedy, gdy Licho przeprasza ją za przedawkowanie heroiny w ich wspólnym mieszkaniu. Po drugiej stronie barykady jest Becca – studentka Uniwersytetu Nowojorskiego, najlepsza przyjaciółka Margo od dzieciństwa, którą poznajemy podczas ich wideorozmów. Mówię tu o drugiej stronie barykady, ponieważ wydaje się ona zupełnym przeciwieństwem Susie – jest ostra w swojej krytyce, zdecydowanie nie uważa na słowa i co ważne – nie jest fizycznie obecna na miejscu wydarzeń. Sytuacja głównej bohaterki mocno weryfikuje wieloletnią przyjaźń z dużo bogatszą i uprzywilejowaną dziewczyną, która przestaje akceptować Margo i jej wybory (z czym zresztą można się utożsamić podczas oglądania). Są dwie różne dziewczyny i dwa różne podejścia, jednak zabrakło tutaj postaci pośredniej – znajomej, koleżanki, siostry, pracownicy socjalnej, która potrafiłaby zdrowo skrytykować Margo oraz pomóc jej w zauważeniu szkodliwych schematów własnych zachowań. Równie dobrze wypadałoby dziś przeformułować i rozszerzyć znaczenie kulturowej figury „nice girl”, której człowieczeństwo sprowadza się do bezwarunkowego pomagania koleżankom oraz naginania się do ich pogmatwanych żyć. Bezstronna postać w tym serialu mogłaby być też komentarzem do kontrowersyjnej opowieści, na którą nie powinniśmy patrzyć zerojedynkowo.

Bieda, ale jaka kolorowa

Nieodłączny element odbioru serialu to jego estetyka – a dokładniej scenografia – aż nadto czysta, dopieszczona, wielobarwna jak na realia życia samotnej, młodej matki bez większych dochodów. Jest tutaj dużo przedmiotów, co może miało symbolizować chaos i bałagan, oddać istotę komediodramatu, jednak jest to „bajzel” bardzo kolorowy, paradoksalnie poukładany, aż nadto przemyślany, wręcz „ikeowski” – bez ani jednej plamki czy „kota” z kurzu. Ogromną rolę gra tu także światło, które w każdym pomieszczeniu tworzy przytulną atmosferę i wrażenie porządku o konsekwentnie poprowadzonej estetyce gryzącej się z sytuacją finansową dziewczyny i dramatami bohaterów. Mieszkanie, gdzie dzieje się akcja „Margo jest spłukana”, w realnym, kalifornijskim świecie mogłoby być na tyle drogie, że głównej bohaterki nie byłoby na nie stać. Czołówka zaś dość mocno mnie zaskoczyła, ponieważ wydaje się bardzo infantylna i niezbyt pasuje do serialu oraz perturbacji w dorosłym życiu Margo; zdecydowanie ta wizja pasowałaby do jej dzieciństwa. Jeśli chodzi o muzykę – usłyszymy tu na przykład kawałki Cocteau Twins czy Clairo, które sukcesywnie wtapiają się w estetykę serialu i nadają scenom niepowtarzalnego klimatu, wręcz intensyfikują ich kolory – na przykład wtedy, gdy główna bohaterka bawi się w Vegas bez dziecka, korzystając ze skrawków młodości.

Gdzie ten socjal?

Bezdyskusyjnym plusem są tutaj autentyczne sceny zdające relację z wczesnego, samotnego macierzyństwa, w którym nie ma miejsca na chwilę wytchnienia. Z czasem, gdy Bodhi wymaga mniej, a Margo traci swoje (średnio wspierające) współlokatorki, dziewczyna próbuje wrócić do pracy kelnerki, jednak wszystko kończy się fiaskiem, bo nie może zapewnić synowi odpowiedniej niani. Problemem w tym wszystkim są finanse, a raczej sposób ich ukazywania, już nie tak realistyczny. W zasadzie naoczne rachunki Margo i ubywające pieniądze z konta widzimy tylko raz, w scenie w supermarkecie, kiedy młoda matka kupuje stos pampersów. Dodatkowo od Margo wyprowadzają się dwie współlokatorki, a ich miejsce zajmuje niepracujący ojciec, którego stan oszczędności jest nieznany. Chciałabym to porównać do serialu „Sprzątaczka” (2021) o podobnej tematyce, gdzie mamy do czynienia z młodą matką, która ucieka od przemocowego partnera-alkoholika i stara się utrzymać siebie oraz córkę, pracując jako sprzątaczka. Główna bohaterka walczy o przetrwanie, mając przy sobie, a w zasadzie pod pachą, kilkuletnie dziecko, sprzęt, płyny do czyszczenia i samochód, zaś dodatkowo na barkach dźwiga także psychicznie chorą matkę i bierność ojca. „Sprzątaczka” z Margaret Qualley w roli głównej o wiele lepiej wprowadza widza w temat świadczeń socjalnych w Ameryce, systemowych dziur, w które wpadają samotne matki. Akcja to nie tylko piętrzące się problemy czy niekontrolowane zdarzenia, ale też znikające dolary, które widz śledzi bezpośrednio na ekranie, razem z bohaterką, co jest niebywale angażującym zabiegiem. Niestety w „Margo jest spłukana” nie mamy tego realistycznego obrazu problemów finansowych i ich ewentualnych rozwiązań (oprócz dość spontanicznej decyzji o założeniu konta na OnlyFans). Nie wyczerpano tu chociażby tematu amerykańskiego systemu socjalnego w Kalifornii, który oferuje konkretne programy dla kobiet w sytuacji podobnej do Margo – są to na przykład TANF czy WIC. W serialu niestety nie dowiadujemy się także niczego o tym, jak wygląda sprawa z ubezpieczeniem zdrowotnym w przypadku takiej działalności.

Jak już sobie radzić to ciałem?

Dalekie od rzeczywistości jest także ukazanie sukcesu Margo na niebieskiej platformie, ponieważ dziewczyna dość szybko zyskuje prywatnych fanów, którzy wysyłają jej mniejsze lub większe napiwki. W realnym świecie, kobiety, które (tak jak Margo) zakładają konto na OnlyFans z małą liczbą obserwujących w social mediach, a tym bardziej anonimowo, zarabiają nikłe kwoty, zmuszające do przekraczania własnych, ustalonych granic. Słodko-gorzkie jest to, że Margo próbuje realizować swoją artystyczną wizję poprzez seksualizowanie samej siebie. Wkłada dużo pracy w swoje stroje kosmitki, pisanie scenariusza i całą scenografię – widać, że postrzega to wszystko w kategoriach artystycznego spełnienia, o którym marzyła od dzieciństwa. Jest to swego rodzaju odskocznia od macierzyństwa, które nie pozwoliło jej na ukończenie studiów i dążenie do wymarzonej kariery pisarki. Margo może robić to, co kocha, w zamian za sprzedawanie swojej intymności. Drugi sezon jest już potwierdzony, więc mam ogromną nadzieję, że w przyszłości dowiemy się czegoś więcej o jej podejściu do monetyzowania swojego wizerunku w taki sposób.

Ważny jest również fakt, że główna bohaterka w celu zwiększenia zasięgów (jak wiele modelek z niebieskiej platformy) decyduje się na współpracę z dwoma popularnymi onlyfansiarami, co po pewnym czasie zapewnia jej rozgłos, a jednocześnie napędza koło problemów. Mark, który do tej pory nie przejmował się losem syna, zaczyna domagać się pełni praw rodzicielskich wraz ze swoją matką (jakby zapominając o wcześniejszej łapówce i zawartej ugodzie). Ojciec Bodhiego slut-shaminguje Margo, chce przekonać sąd, że matka nie potrafi zadbać o jego syna i jest kimś pozbawionym skrupułów. Na tym przykładzie widać podwójne standardy Marka, który jako słaby ojciec i ktoś, kto rozkochał w sobie swoją studentkę, od teraz postrzega seksualność Margo w kategoriach naruszenia jakichś moralnych granic, a nawet doszukuje się stosowania przemocy wobec dziecka. Jak widać, nie martwi się on nagle o Bodhiego, a o własną reputację po romansie z Margo, której praca jeszcze bardziej go pogrąża.

Serial odkopuje błędy obu stron i bezkompromisową odpowiedzialność za trzecią, niewinną osobę w sprawie, którą trzeba analizować z różnych perspektyw. Wiele do życzenia pozostawia jednak scena w sądzie w ostatnim odcinku, która nie jest zbyt długa i kończy się dla głównej bohaterki pozytywnie. Zdziwiło mnie, że Mark tak dobrze przyjął decyzję sędziego i okazał Margo sympatię, na co wskazywał pogodny wyraz twarzy bez większego śladu skruchy. Wyglądało to na dość nienaturalne, ekspresowe dokończenie sceny oraz pogodzenie się Marka ze status quo, dożywotnią odpowiedzialnością oraz nadszarpniętym już i tak mocno wizerunkiem.

Ki(nowa) era OnlyFansa?

Mam nadzieję, że „Margo jest spłukana” to dopiero prekursor w tworzeniu kina o kobietach, które w życiowym kryzysie decydują się na prostytucję wirtualną (i to w najlepszym wypadku). Celowo używam słowa „prostytucja”, ponieważ nadal odbywa się tutaj eksploatacja ciała, jednak na płaszczyźnie internetowej, która sukcesywnie i równie podstępnie dystrybuuje pornografię czy soft pornografię pod płaszczykiem nowoczesnego biznesu. Internet wydaje się ulotnym, regulowanym i nieustannie aktualizowanym tworem, jednak w 2026 roku „zapotrzebowanie” na pornografię oraz fetyszyzowanie kobiecego ciała jest niezmienne, a wyciekanie materiałów o charakterze erotycznym i ich ciągłe udostępnianie ma się coraz lepiej. Elastyczna „praca z domu” na OnlyFans jest „bezpieczna” do momentu, gdy pojawią się objawy obciążenia psychicznego, stalking czy długofalowa katastrofa wizerunkowa zmuszająca do pozostania w przemyśle seksualnym. Może i nie ma alfonsa, ale są niewidzialny sutener oraz trudna do zarejestrowania kontrola. Może i jest wybór, ale dokonywanie go w warunkach patriarchatu i późnego kapitalizmu, w wierze w awans społeczny, to jedynie iluzja, której bardzo daleko do wolności.

Mimo że serial ma kilka wad, to trzeba przyznać, że poruszenie takich tematów i zamknięcie ich w jednym scenariuszu nie jest łatwym zadaniem, a każdy gatunek filmowy ma swoje własne pole do popisu w kwestii prostytucji. Produkcja Davida E. Kelleya broni się dozą dobrze wyważonego humoru, który skomponowano z niepowściągliwymi cechami postaci. Być może celowo przemilczano kwestie pomocy socjalnej przeznaczonej dla samotnych matek w Stanach Zjednoczonych, by pokazać klasową przepaść i jej konsekwencje na przykładzie rodziców Bodhiego. Liczyłam jednak na pewien edukacyjny komentarz w tej kwestii, a nie pojawiły się nawet wstawki plansz pomocowych, które nierzadko pełnią dzisiaj rolę estetycznego, instytucjonalnego alibi. Można dyskutować o tym, czy w półkomedii, półdramacie bez typowych „drastycznych scen” powinno znaleźć się miejsce na fabularne akcenty pomocy społecznej, jednak w celu odczarowania self-made onlyfansiary rodem z amerykańskiego snu jest to moim zdaniem absolutnie niezbędne. Odchodząc już od społeczno-ekonomicznej narracji, doceniam to, że serial skłania się ku rozszerzaniu kontekstu danej osoby – jej historii, zasobów i motywacji, za którymi stoją różne życiowe zawiłości, na które często nie mamy wpływu jako młodzi dorośli.
„Margo jest spłukana” („Margo's Got Money Troubles”). Serial. Reżyseria i scenariusz: David E. Kelley. Obsada: Elle Fanning, Michelle Pfeiffer, Nick Offerman, Nicole Kidman, Greg Kinnear, Thaddea Graham, Michael Angarano. Gatunek: dramat, komedia. Produkcja: Stany Zjednoczone 2026. Sezon 1, 8 odcinków. Tłumaczenie napisów: Daria Okoniewska.