MROCZNA SPOWIEDŹ (MARCIN LISIECKI: 'WZNIECILIŚMY MROK. HISTORIA MÓWIONA POLSKIEJ SCENY METALOWEJ W LATACH 80. I 90.')
A
A
A
Refleksja nad subkulturowością powraca na fali powszechnej nostalgii za estetyką i aurą ubiegłego wieku. W debatach nad jej współczesnym kształtem ścierają się dwa stanowiska: zwolennicy tezy o nieustającej żywotności subkultur młodzieżowych, niezależnie od ich formy wyrazu, jak i ci, którzy widzą jedynie trendy napędzane komercją – mniej autentyczne odbicia dawnych młodzieżowych tożsamości.
W obu tych ujęciach tkwi ziarno prawdy, ale należy podkreślić przede wszystkim fundamentalne znaczenie lat 80. i 90. To właśnie wtedy, nie tylko globalnie, ale również na rodzimym gruncie, kontrkulturowe grupy zaczęły wyraźnie rozkwitać. W polskiej literaturze przedmiotu zdążyli zadomowić się hippisi, punki czy skinheadzi. Niemniej jednak obok tych najbardziej rozpoznawalnych zrzeszeń wyrastała także scena metalowa. Jej krętą, naznaczoną szczerą pasją historię przybliża Marcin Lisiecki w książce „Wznieciliśmy mrok. Historia mówiona polskiej sceny metalowej w latach 80. i 90.” opublikowanej przez Wydawnictwo Krytyki Politycznej.
Już na samym początku warto zaznaczyć perspektywę autora – filozofa, politologa i antropologa społecznego, który „mrok” bada nie tylko naukowo, ale zna go z własnych młodzieńczych lat. Dzięki temu rezonuje z nim przekonanie jego rozmówców: przedsięwzięcia związane z metalem powinny być tworzone przez ludzi w jakiś sposób związanych z tym środowiskiem od wewnątrz, takich, którzy rozumieją jego specyfikę (zob. s. 177). Uwagę zwraca wyjątkowa inicjatywa badawcza, która stoi za tą publikacją. Książka nie jest powierzchownym zbiorem anegdot o dawnych kapelach, lecz efektem rzetelnie prowadzonych badań. Autor postawił sobie za cel stworzenie projektu z pogranicza antropologii i socjologii. Jego zamiarem było wyjście poza „fanowskie ujęcie” i przyjrzenie się metalowi jako pełnoprawnemu fenomenowi społeczno-kulturowemu. Lisiecki oparł swoją pracę na rozmowach i wywiadach z uczestnikami tamtych wydarzeń: muzykami, wydawcami tzw. zinów oraz wiernymi fanami. Tak powstała pozycja istotna, moim zdaniem, nie tylko dla fanów ciężkich brzmień jako takich, ale również dla osób zainteresowanych sprawą subkultur muzycznych od środka, szczególnie w Polsce. „Wznieciliśmy mrok” modelowo oddaje to, co w subkulturach najważniejsze: głęboki wymiar tożsamościowy i ideologiczny oraz kształtowanie się konkretnych kodów zachowań, estetyki i wspólnotowości. Główna ambicja autora to wykazanie, że polski metal nie był bezmyślną kopią zachodnich wpływów, lecz oryginalnym, zakorzenionym w rodzimych realiach zjawiskiem. Zdecydowanie udało się Lisieckiemu osiągnąć ten cel.
Książka została podzielona na pięć głównych rozdziałów. Rozważania o rodzeniu się sceny Lisiecki rozpoczyna od szerokiego tła muzycznego przełomu lat 70. i 80., kiedy młodzi ludzie chłonęli wszystko, co oferował ówczesny obieg, a swoją przygodę z muzyką zaczynali od mniej ekstremalnych lub zupełnie innych brzmień. O pierwszym kontakcie z muzyką metalową decydował zazwyczaj czysty przypadek: kaseta pożyczona od starszego kolegi, dźwięk złapany w radiu czy pojedynczy album. Drugą stroną pracy Lisieckiego jest opisanie infrastruktury podziemia i tego, jak „mrok” rozprzestrzeniał się w kraju odciętym od zachodnich dóbr. Autor, z pomocą pytanych bohaterów, opisuje czarny rynek, giełdy, korespondencję listowną i rolę mediów (wtedy głównie radia i telewizji). Uwaga zostaje poświęcona również panoramie koncertów i festiwali. Kwerenda wśród rozmówców dotyczy zarówno lokalnych, undergroundowych imprez, jak i monumentalnych wydarzeń pokroju Metalmanii organizowanej w katowickim Spodku czy pierwszego polskiego koncertu Iron Maiden. Ze względu na ustrój panujący w czasach rozkwitu metalu ważny jest też wątek relacji z władzą i otoczeniem. Rozmówcy Lisieckiego wspominają przemoc i brutalne starcia z innymi subkulturami. Co więcej, charakterystyczny wizerunek fanów „mroku” niejednokrotnie prowokował milicję oraz nie pasował do obowiązujących norm społecznych. Publikację kończy rozdział skupiony na tym, co w ogóle oznacza być fanem metalu. Przywołano wypowiedzi artystów oraz pasjonatów sceny nierzadko podkreślających, że nawet po uzyskaniu statusu idola wciąż pozostawało się też zwykłym uczestnikiem.
Cennym dodatkiem w książce są dowcipne i przemyślane motta otwierające poszczególne rozdziały. Autor wplata cytaty z klasycznych polskich komedii oraz seriali (takich jak „Czterdziestolatek”, „Miś” czy „Alternatywy 4”). Nie sposób pominąć również bogatej warstwy ilustracyjnej. Lekturę znakomicie dopełniają materiały archiwalne: zdjęcia z prób zespołów, reprodukcje okładek albumów i kaset, a także plakaty zapowiadające festiwalowe i koncertowe wydarzenia. Wizualny element książki pozwala „dotknąć” historii, o której opowiadają świadkowie.
Gdy czytałam „Wznieciliśmy mrok”, na myśl przyszła mi też inna publikacja związana z tą muzyczną, subkulturową sferą. „Skóra i ćwieki na wieki. Moja historia metalu” Jarka Szubrychta różni się od pracy Lisieckiego – autor książki sprzed czterech lat częściej przeplata opowieść własnymi, osobistymi doświadczeniami i dopełnia wspomnieniami pionierów gatunku. Niemniej jednak warto sięgnąć po obie pozycje, szczególnie w przypadku osób zainteresowanych tematem. „Skóra i ćwieki…” znajdują się zresztą w źródłach bibliograficznych książki Lisieckiego.
Lektura była szybka i przyjemna, na co duży wpływ miały humorystyczne anegdoty (chociażby wspomnienia kontaktów rodzimej sceny z ikonami norweskiego black metalu) oraz dawka dystansu we wspomnieniach rozmówców. Nie trzeba bać się antropologicznych czy socjologicznych pojęć – całość podana jest w przystępny i angażujący sposób. Co więcej, traktując kontrkulturowość jako istotną część mojego życia oraz zajmując się subkulturowością na gruncie akademickim, z czystym sumieniem mogę polecić lekturę pracy Marcina Lisieckiego. Zarówno autor, jak i cytowani bohaterowie udowadniają, że polski metal, razem ze swoją sceną, stał się językiem, postawą i stylem życia, który dla wielu wyznaczył kierunek na całe dekady. Warto bez strachu zanurzyć się w ten mrok – kryje się w nim historia, której po prostu chce się słuchać.
LITERATURA:
Szubrycht J.: „Skóra i ćwieki na wieki. Moja historia metalu”. Wołowiec 2022.
W obu tych ujęciach tkwi ziarno prawdy, ale należy podkreślić przede wszystkim fundamentalne znaczenie lat 80. i 90. To właśnie wtedy, nie tylko globalnie, ale również na rodzimym gruncie, kontrkulturowe grupy zaczęły wyraźnie rozkwitać. W polskiej literaturze przedmiotu zdążyli zadomowić się hippisi, punki czy skinheadzi. Niemniej jednak obok tych najbardziej rozpoznawalnych zrzeszeń wyrastała także scena metalowa. Jej krętą, naznaczoną szczerą pasją historię przybliża Marcin Lisiecki w książce „Wznieciliśmy mrok. Historia mówiona polskiej sceny metalowej w latach 80. i 90.” opublikowanej przez Wydawnictwo Krytyki Politycznej.
Już na samym początku warto zaznaczyć perspektywę autora – filozofa, politologa i antropologa społecznego, który „mrok” bada nie tylko naukowo, ale zna go z własnych młodzieńczych lat. Dzięki temu rezonuje z nim przekonanie jego rozmówców: przedsięwzięcia związane z metalem powinny być tworzone przez ludzi w jakiś sposób związanych z tym środowiskiem od wewnątrz, takich, którzy rozumieją jego specyfikę (zob. s. 177). Uwagę zwraca wyjątkowa inicjatywa badawcza, która stoi za tą publikacją. Książka nie jest powierzchownym zbiorem anegdot o dawnych kapelach, lecz efektem rzetelnie prowadzonych badań. Autor postawił sobie za cel stworzenie projektu z pogranicza antropologii i socjologii. Jego zamiarem było wyjście poza „fanowskie ujęcie” i przyjrzenie się metalowi jako pełnoprawnemu fenomenowi społeczno-kulturowemu. Lisiecki oparł swoją pracę na rozmowach i wywiadach z uczestnikami tamtych wydarzeń: muzykami, wydawcami tzw. zinów oraz wiernymi fanami. Tak powstała pozycja istotna, moim zdaniem, nie tylko dla fanów ciężkich brzmień jako takich, ale również dla osób zainteresowanych sprawą subkultur muzycznych od środka, szczególnie w Polsce. „Wznieciliśmy mrok” modelowo oddaje to, co w subkulturach najważniejsze: głęboki wymiar tożsamościowy i ideologiczny oraz kształtowanie się konkretnych kodów zachowań, estetyki i wspólnotowości. Główna ambicja autora to wykazanie, że polski metal nie był bezmyślną kopią zachodnich wpływów, lecz oryginalnym, zakorzenionym w rodzimych realiach zjawiskiem. Zdecydowanie udało się Lisieckiemu osiągnąć ten cel.
Książka została podzielona na pięć głównych rozdziałów. Rozważania o rodzeniu się sceny Lisiecki rozpoczyna od szerokiego tła muzycznego przełomu lat 70. i 80., kiedy młodzi ludzie chłonęli wszystko, co oferował ówczesny obieg, a swoją przygodę z muzyką zaczynali od mniej ekstremalnych lub zupełnie innych brzmień. O pierwszym kontakcie z muzyką metalową decydował zazwyczaj czysty przypadek: kaseta pożyczona od starszego kolegi, dźwięk złapany w radiu czy pojedynczy album. Drugą stroną pracy Lisieckiego jest opisanie infrastruktury podziemia i tego, jak „mrok” rozprzestrzeniał się w kraju odciętym od zachodnich dóbr. Autor, z pomocą pytanych bohaterów, opisuje czarny rynek, giełdy, korespondencję listowną i rolę mediów (wtedy głównie radia i telewizji). Uwaga zostaje poświęcona również panoramie koncertów i festiwali. Kwerenda wśród rozmówców dotyczy zarówno lokalnych, undergroundowych imprez, jak i monumentalnych wydarzeń pokroju Metalmanii organizowanej w katowickim Spodku czy pierwszego polskiego koncertu Iron Maiden. Ze względu na ustrój panujący w czasach rozkwitu metalu ważny jest też wątek relacji z władzą i otoczeniem. Rozmówcy Lisieckiego wspominają przemoc i brutalne starcia z innymi subkulturami. Co więcej, charakterystyczny wizerunek fanów „mroku” niejednokrotnie prowokował milicję oraz nie pasował do obowiązujących norm społecznych. Publikację kończy rozdział skupiony na tym, co w ogóle oznacza być fanem metalu. Przywołano wypowiedzi artystów oraz pasjonatów sceny nierzadko podkreślających, że nawet po uzyskaniu statusu idola wciąż pozostawało się też zwykłym uczestnikiem.
Cennym dodatkiem w książce są dowcipne i przemyślane motta otwierające poszczególne rozdziały. Autor wplata cytaty z klasycznych polskich komedii oraz seriali (takich jak „Czterdziestolatek”, „Miś” czy „Alternatywy 4”). Nie sposób pominąć również bogatej warstwy ilustracyjnej. Lekturę znakomicie dopełniają materiały archiwalne: zdjęcia z prób zespołów, reprodukcje okładek albumów i kaset, a także plakaty zapowiadające festiwalowe i koncertowe wydarzenia. Wizualny element książki pozwala „dotknąć” historii, o której opowiadają świadkowie.
Gdy czytałam „Wznieciliśmy mrok”, na myśl przyszła mi też inna publikacja związana z tą muzyczną, subkulturową sferą. „Skóra i ćwieki na wieki. Moja historia metalu” Jarka Szubrychta różni się od pracy Lisieckiego – autor książki sprzed czterech lat częściej przeplata opowieść własnymi, osobistymi doświadczeniami i dopełnia wspomnieniami pionierów gatunku. Niemniej jednak warto sięgnąć po obie pozycje, szczególnie w przypadku osób zainteresowanych tematem. „Skóra i ćwieki…” znajdują się zresztą w źródłach bibliograficznych książki Lisieckiego.
Lektura była szybka i przyjemna, na co duży wpływ miały humorystyczne anegdoty (chociażby wspomnienia kontaktów rodzimej sceny z ikonami norweskiego black metalu) oraz dawka dystansu we wspomnieniach rozmówców. Nie trzeba bać się antropologicznych czy socjologicznych pojęć – całość podana jest w przystępny i angażujący sposób. Co więcej, traktując kontrkulturowość jako istotną część mojego życia oraz zajmując się subkulturowością na gruncie akademickim, z czystym sumieniem mogę polecić lekturę pracy Marcina Lisieckiego. Zarówno autor, jak i cytowani bohaterowie udowadniają, że polski metal, razem ze swoją sceną, stał się językiem, postawą i stylem życia, który dla wielu wyznaczył kierunek na całe dekady. Warto bez strachu zanurzyć się w ten mrok – kryje się w nim historia, której po prostu chce się słuchać.
LITERATURA:
Szubrycht J.: „Skóra i ćwieki na wieki. Moja historia metalu”. Wołowiec 2022.
Marcin Lisiecki: „Wznieciliśmy mrok. Historia mówiona polskiej sceny metalowej w latach 80. i 90.”. Wydawnictwo Krytyki Politycznej. Warszawa 2026.
| Zadanie dofinansowane ze środków budżetu Województwa Śląskiego. Zrealizowano przy wsparciu Fundacji Otwarty Kod Kultury. |
![]() |
![]() |












ISSN 2658-1086

