'JAK TO DOBRZE, ŻE JESZCZE NAZYWAJĄ MNIE CZŁOWIEKIEM'. LIRYCZNA KONSOLACJA PO ŻYDACH (MARTYNA PANKIEWICZ: 'STYPA PO ŻYDACH')
A
A
A
Lektura zbiorku poetyckiego Martyny Pankiewicz „stypa po żydach” pozostawia czytelnika w wojennej matni, rzeczywistości wypełnionej złem i absurdzie świata, którego ślady wciąż słyszalne są w zapisanych metaforach, przenośniach, ironii. Nie można przejść obojętnie obok tytułu zbiorku, gdyż jest on znaczący dla odczytania sensu książki Pankiewicz. W jego graficznej formie istotna jest zastosowana pisownia małych liter w odniesieniu do nazwy osób tworzących narodowość żydowską. Osadzając tytuł w kontekście całego tomiku, zapis słowa: „żyd” mała literą (która nota bene konsekwentnie pojawia się w adnotacji tegoż wyrazu w każdym wierszu) zaświadcza o braku szacunku dla tej społeczności, jej upokorzeniu i umniejszeniu jako ludziom w ogóle. Przykładów na to stwierdzenie można znaleźć wiele w całej książeczce.
Trudno nazwać ten tomik zaproszeniem na stypę, gdyż menu na to tradycyjne spotkanie jest wyjątkowo specyficzne. Serwuje się uprzednio smarowane „mięso krwią / miesięczną” (s. 48) i pluje gościom do talerzy (s. 47), na które nakłada się jedzenie. Raczej takie praktyki nie przekonują do wspólnego ucztowania i wspominania zmarłych. Jednakże podkreślić trzeba, że ten wszechobecny absurd, z którym ma tę (nie)przyjemność zetknąć się odbiorca, dookreśla dość niezrozumianą, niejasną i nielogiczną czasoprzestrzeń.
Tę niedorzeczność akcentują również „przenikające się” ze sobą słowa i milczenie. W tomiku poetyckim Pankiewicz oddała głos Żydom, którzy już pomarli. Czytelnik może w ciszy usłyszeć ich mowę, która graficznie została wyrażona za pomocą cytatów pojawiających się w książeczce. Wypowiedź Czesława Smusa poprzedza kilka wierszy o tematyce szkolnej. Przywołane słowa Janiny Mielczarek są zapowiedzią dyskusji o wojennym złu, jakiego była świadkiem m.in. w getcie. O nadziei na zachowanie resztek ludzkiej godności i człowieczeństwa wspominał Henryk Pankiewicz. Oczywiście, nie wyliczyłem wszystkich nazwisk Żydów pojawiających się na kartach tomiku łódzkiej poetki. Nie idzie tutaj o to, by wymieniać każdego „mówiącego” w zbiorku wierszy. Rzecz dotyczy raczej zaakcentowania paradoksu polegającego na tym, że można „mówić milczeniem i ciszą”. I właśnie w tym tomiku przepełnionym ciszą głośno słyszalne są słowa świadków jeszcze wyraźniej głoszących milczeniem prawdy o świecie, który odcisnął piętno na ludzkości.
Wiersze Pankiewicz kreują ją jako poetkę, którą wyróżnia erudycja. Dostrzegam w jej utworach liczne nawiązania intertekstualne, które mocno wybrzmiewają podczas lektury całego zbiorku, co zaświadcza o dobrze zorganizowanym warsztacie pisarskim autorki książki. Te międzytekstowe nawiązania kreślą nie tylko literacką sieć relacji za pomocą fraz, metafor, zwrotów, ale również poprzez umieszczoną na stronie tytułowej instalację. Pojawiające się tam pionowe kreski przekreślone jedną ukośną wyraźnie sugerują odliczanie. Szkic zamieszczony na stronie otwierającej tomik nawiązuje do wiersza, w którym Pankiewicz zanotowała: „mordowanie ludzi to ciężka praca / a do tego ile się trzeba nagłowić / żeby wyrobić normę” (s. 42). O ciągłym przeliczaniu więźniów obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau i odliczaniu furgonetek, które – wypełnione ludźmi – zmierzały do komór gazowych pisał Tadeusz Borowski: „Z boku stoi młody, gładko wygolony pan, esman z notatnikiem w ręku; każde auto to kreska, jak odjedzie szesnaście aut, to jest tysiąc, tak plus-minus [...] Nie odjedzie auto bez jego wiedzy i kreski: Ordnung muss sein. Kreski pęcznieją w tysiące, tysiące w całe transporty” (Borowski 2021: 91). Przed opuszczeniem bloku esesman odliczał więźniów udających się do pracy przy Kanadzie: „Wyprostowani, z rękami sztywno przyłożonymi do bioder, przechodzimy przez bramę raźno, sprężyście, nieomal z gracją. Zaspany esman, z wielką tabliczką w ręku, liczy ospale, oddzielając w powietrzu palcem każdą piątkę” (Borowski 2021: 85). Poetka wspomniała również, że eksterminacja Żydów dokonywała się już w tych pojazdach: „jak tych ludzi gazowali / to kierowca wóz odpalał / i z szoferki patrzył czy to już” (s. 39). Częstą praktyką było również odbieranie matkom dzieci: „dzieci gazowali na początku / matkom wyrywali i rzucali na samochód / jak któraś nie puściła to razem z nią” (s. 40), na co Borowski już w opowiadaniach zwrócił uwagę (zob. opowiadanie „Proszę państwa do gazu”, s. 92 i 96).
Walorem tomiku jest znakomity warsztat poetycki Pankiewicz, która mistrzowsko posługuje się ironią. Historię Żyda ukrywającego się na cmentarzu, a następnie pojmanego przez Niemców, puentuje słowami: „pozwolili mu tam zostać” (s. 19). Poetka sarkastycznie pisze o „życzliwości i miłosierdziu” Niemców. Warto w tym miejscu zwrócić jeszcze uwagę na utwór „stary kirkut”, w którym podmiot liryczny opowiada historię żydowskiego cmentarza, w miejscu którego z czasem powstały domy mieszkalne. Znowu Pankiewicz, posługując się paradoksem: „nikt nie opowiedział [...] / jak pochowali cmentarz i wybudowali osiedle” (s. 75), wskazuje na zacieranie historii, drastyczne usuwanie śladów, niszczenie pamięci o ludziach, którzy doświadczyli brutalności wojny. Opisując egzekucję Żyda, z ironią pisze o „łaskawości” esesmana, który „owinął mu szyję / papierem toaletowym żeby sznur mniej uwierał” (s. 59). Siła ironii w ostatnim z zacytowanych fragmentów wierszy Pankiewicz jest podwojona. Po pierwsze, w sposób prześmiewczy kreśli portret Żyda, który będzie stracony. Po drugie, wybór papieru toaletowego jako przedmiotu mającego amortyzować zacisk sznura na karku ofiary odbiera owemu Żydowi godność i człowieczeństwo.
Pankiewicz w subtelny i przejmujący sposób podjęła w tomiku poetyckim ważne kwestie związane z moralnością, godnością ludzką i ocaleniem.
W lirycznych historiach Żydów często obecny był temat przemocy fizycznej, o której wspomniała w jednym z wierszy: „na przerwie woźny chodził z kijem / i tylko bach tego przez dupę” (s. 8). W innym utworze przywołała zdarzenia z udziałem przyszłego kapelana wojskowego niegdyś pracującego jako nauczyciel, który karcił dzieci w taki sposób, że „gumę z teczki wyjął rżnął po dupie aż gwizdało” (s. 9). Historie te obrazują, że każda okazja była dobrym pretekstem do tego, by upokorzyć i poniżyć Żydów.
Istotną kwestią w zbiorze wierszy uczyniła poetka motyw ocalenia, pokazując jego wielowarstwowość. Sura Eiserówna i Helena Rotshield ocaliły swoje życie w sposób paradoksalny. Pierwsza z nich, żeby przeżyć, więc zyskać godność i zachować człowieczeństwo, traciła je, stając się kurtyzaną innowierców, tj. gojów. Druga w kolejności wymieniona przeze mnie kobieta zdecydowała się poślubić człowieka nie będącego Żydem. Obie wyrzekły się judaizmu, żeby przeżyć (przetrwać ów trudny czas?). Rodzina Rotshield wyprawiła Żydówce symboliczny pogrzeb, podczas którego zakopano pustą trumnę – był to znak, że kobieta została wykluczona z rodziny, jak również ze społeczności żydowskiej. Jednakże los zadecydował inaczej i Helena Rotshield (prze)żyła najdłużej ze wszystkich członków rodziny. Formą ocalenia były także zachowane fotografie. W jednym z utworów bohaterka opowiada o dwukrotnym szczęściu, jakie towarzyszyło jej podczas selekcji Żydów. Wówczas udało jej się uchronić przed konfiskatą, która w konsekwencji mogłaby skutkować śmiercią, zdjęcie matki (s. 21). O ocaleniu pisała Pankiewicz również jako o przetrwaniu/przeżyciu. W innym wierszu podmiot liryczny mówił o tym, że uniknął rzezi, ale nie dało mu to radości, gdyż stracił bliskich i został sam. To zestawienie śmierci z rzezią intertekstualnie nawiązuje do wiersza Tadeusza Różewicza „Ocalony”, w którym podmiot w lirycznym wyznaniu mówi, że ocalał prowadzony na rzeź (Różewicz 2017: 18–19). Słowo: „rzeź” przywołuje w wyobraźni odbiorcy obrazy, w których ludzie przedstawieni są jako osoby uprzedmiotowione i pozbawione godności. Niemieccy oprawcy traktują ich jak zwierzęta, które zostały przeznaczone na ubój.
Pankiewicz w swoim sarkastycznym wyznaniu lirycznym nie pominęła funkcjonującego w świadomości społeczeństwa stereotypu kreującego Żyda jako człowieka zamożnego. Często w wierszach pojawiają się frazy, w których mowa o złocie i kosztownościach jako pozostałościach po Żydach: „mówili że znalazł w polu złoto po żydach” (s. 68–69) czy w innym miejscu: „mówili że znalazł wiadro złota / podczas remontu w domu po żydach” (s. 74).
W wierszach składających się na tomik Pankiewicz pojawiają się charakterystyczne rekwizyty kreujące rzeczywistość II wojny światowej. Poetka zaakcentowała stosowaną wobec nacji żydowskiej przemoc. Zwróciła uwagę na fakt, że Żydom były konfiskowane majątki, np.: „jak miał żyd konia wóz to kazali jechać do sierdza / a na drugi dzień piechotą wracał” (s. 17). Pisała, że ciała zabitych Żydów leżały na ulicach gett odarte z godności, pozbawione człowieczeństwa. Dla Niemców Żydzi byli zbędnym balastem. Wspominała o publicznych egzekucjach Żydów: „robił małą szubienicę na jednego żydka / potem przechodziłam jak już był powieszony” (s. 32). Podobne praktyki związane z publicznym upokarzaniem Żydów miały miejsce zanim jeszcze powstały dzielnice żydowskie. Wspominał o nich Marek Edelman, udzielając wywiadu Hannie Krall: „Widziałem kiedyś na Żelaznej zbiegowisko. Ludzie tłoczyli się na ulicy dookoła beczki [...], na której stał Żyd [...]. Przy nim stało dwóch niemieckich oficerów [...]. I ci Niemcy wielkimi krawieckimi nożycami obcinali Żydowi po kawałeczku jego długą brodę, zaśmiewając się do rozpuku. Tłum, który ich otaczał, też się śmiał [...]. Nie było jeszcze getta, więc w tej scenie nie czuło się grozy” (Krall 2023: 57).
U Pankiewicz podobnie jak u Borowskiego niemówienie prawdy stanowiło jedyną formę litości dla nich. Poetka, pisząc o wywózkach do obozów koncentracyjnych, sugerowała, iż esesmani „mówili pacjentom że zabierają ich do sanatorium / głaskali po głowach jak dzieci” (s. 26). Analogiczne sceny dostrzec można w opowiadaniach Borowskiego. Autor „Pożegnania z Marią” wspominał, że: „Jest prawo obozu, że ludzi idących na śmierć oszukuje się do ostatniej chwili. Jest to jedyna dopuszczalna forma litości” (Borowski 2021: 89–90).
Na słowa uznania zasługuje także zamysł kompozycyjny tomiku Pankiewicz. Wielokrotnie podkreślony przeze mnie zabieg stylistyczny mówienia ciszą umożliwia oddanie głosu tym najważniejszym – nieobecnym świadkom tragicznej historii. I tę mowę milczeniem znakomicie wykorzystała poetka, gdy przedstawiła historię Chana Rosy Fridman de domo Złoczewskiej. Poświęciła jej życiu dwa wiersze. Pierwszy stanowi poetycki zapis ostatnich chwil życia kobiety, która ginie trafiona kulą w plecy. Drugi – to historia opowiedziana z perspektywy Fridman („ja chana rosa fridman z domu złoczewska” (s. 28)) – zamordowanej ofiary nazistowskiego terroru, milczącej, ale wciąż mogącej „powiedzieć”, zostawić świadectwo prawdy.
Niewielkich rozmiarów zbiorek poetycki Pankiewicz nie jest książeczką, która ma zająć czytelnikowi nadmiar wolnego czasu. To zestaw wierszy-historii, wierszy-świadectw, wierszy, które w poetyckiej miniaturze zamykają ludzkie cierpienie, ludzki los, ludzkie tragedie. Utwory Pankiewicz skłaniają do refleksji nad życiem człowieka. W kontekście dzisiejszego świata frazy z tych liryków wybrzmiewają głośniej i dosadniej. Wnikają pod poetycką skórę wrażliwości odbiorcy i uderzają niczym gwałtownie napływająca do żył krew.
Literatura:
Borowski T.: „Proszę państwa do gazu”. W: Tegoż: „Pożegnanie z Marią i inne opowiadania”. Wrocław 2021.
Krall H.: „Zdążyć przed Panem Bogiem”. Kraków 2023.
Różewicz T.: „Ocalony”. W: Tegoż: „Wybór poezji”. Oprac. A. Skrendo. Wrocław 2017.
Trudno nazwać ten tomik zaproszeniem na stypę, gdyż menu na to tradycyjne spotkanie jest wyjątkowo specyficzne. Serwuje się uprzednio smarowane „mięso krwią / miesięczną” (s. 48) i pluje gościom do talerzy (s. 47), na które nakłada się jedzenie. Raczej takie praktyki nie przekonują do wspólnego ucztowania i wspominania zmarłych. Jednakże podkreślić trzeba, że ten wszechobecny absurd, z którym ma tę (nie)przyjemność zetknąć się odbiorca, dookreśla dość niezrozumianą, niejasną i nielogiczną czasoprzestrzeń.
Tę niedorzeczność akcentują również „przenikające się” ze sobą słowa i milczenie. W tomiku poetyckim Pankiewicz oddała głos Żydom, którzy już pomarli. Czytelnik może w ciszy usłyszeć ich mowę, która graficznie została wyrażona za pomocą cytatów pojawiających się w książeczce. Wypowiedź Czesława Smusa poprzedza kilka wierszy o tematyce szkolnej. Przywołane słowa Janiny Mielczarek są zapowiedzią dyskusji o wojennym złu, jakiego była świadkiem m.in. w getcie. O nadziei na zachowanie resztek ludzkiej godności i człowieczeństwa wspominał Henryk Pankiewicz. Oczywiście, nie wyliczyłem wszystkich nazwisk Żydów pojawiających się na kartach tomiku łódzkiej poetki. Nie idzie tutaj o to, by wymieniać każdego „mówiącego” w zbiorku wierszy. Rzecz dotyczy raczej zaakcentowania paradoksu polegającego na tym, że można „mówić milczeniem i ciszą”. I właśnie w tym tomiku przepełnionym ciszą głośno słyszalne są słowa świadków jeszcze wyraźniej głoszących milczeniem prawdy o świecie, który odcisnął piętno na ludzkości.
Wiersze Pankiewicz kreują ją jako poetkę, którą wyróżnia erudycja. Dostrzegam w jej utworach liczne nawiązania intertekstualne, które mocno wybrzmiewają podczas lektury całego zbiorku, co zaświadcza o dobrze zorganizowanym warsztacie pisarskim autorki książki. Te międzytekstowe nawiązania kreślą nie tylko literacką sieć relacji za pomocą fraz, metafor, zwrotów, ale również poprzez umieszczoną na stronie tytułowej instalację. Pojawiające się tam pionowe kreski przekreślone jedną ukośną wyraźnie sugerują odliczanie. Szkic zamieszczony na stronie otwierającej tomik nawiązuje do wiersza, w którym Pankiewicz zanotowała: „mordowanie ludzi to ciężka praca / a do tego ile się trzeba nagłowić / żeby wyrobić normę” (s. 42). O ciągłym przeliczaniu więźniów obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau i odliczaniu furgonetek, które – wypełnione ludźmi – zmierzały do komór gazowych pisał Tadeusz Borowski: „Z boku stoi młody, gładko wygolony pan, esman z notatnikiem w ręku; każde auto to kreska, jak odjedzie szesnaście aut, to jest tysiąc, tak plus-minus [...] Nie odjedzie auto bez jego wiedzy i kreski: Ordnung muss sein. Kreski pęcznieją w tysiące, tysiące w całe transporty” (Borowski 2021: 91). Przed opuszczeniem bloku esesman odliczał więźniów udających się do pracy przy Kanadzie: „Wyprostowani, z rękami sztywno przyłożonymi do bioder, przechodzimy przez bramę raźno, sprężyście, nieomal z gracją. Zaspany esman, z wielką tabliczką w ręku, liczy ospale, oddzielając w powietrzu palcem każdą piątkę” (Borowski 2021: 85). Poetka wspomniała również, że eksterminacja Żydów dokonywała się już w tych pojazdach: „jak tych ludzi gazowali / to kierowca wóz odpalał / i z szoferki patrzył czy to już” (s. 39). Częstą praktyką było również odbieranie matkom dzieci: „dzieci gazowali na początku / matkom wyrywali i rzucali na samochód / jak któraś nie puściła to razem z nią” (s. 40), na co Borowski już w opowiadaniach zwrócił uwagę (zob. opowiadanie „Proszę państwa do gazu”, s. 92 i 96).
Walorem tomiku jest znakomity warsztat poetycki Pankiewicz, która mistrzowsko posługuje się ironią. Historię Żyda ukrywającego się na cmentarzu, a następnie pojmanego przez Niemców, puentuje słowami: „pozwolili mu tam zostać” (s. 19). Poetka sarkastycznie pisze o „życzliwości i miłosierdziu” Niemców. Warto w tym miejscu zwrócić jeszcze uwagę na utwór „stary kirkut”, w którym podmiot liryczny opowiada historię żydowskiego cmentarza, w miejscu którego z czasem powstały domy mieszkalne. Znowu Pankiewicz, posługując się paradoksem: „nikt nie opowiedział [...] / jak pochowali cmentarz i wybudowali osiedle” (s. 75), wskazuje na zacieranie historii, drastyczne usuwanie śladów, niszczenie pamięci o ludziach, którzy doświadczyli brutalności wojny. Opisując egzekucję Żyda, z ironią pisze o „łaskawości” esesmana, który „owinął mu szyję / papierem toaletowym żeby sznur mniej uwierał” (s. 59). Siła ironii w ostatnim z zacytowanych fragmentów wierszy Pankiewicz jest podwojona. Po pierwsze, w sposób prześmiewczy kreśli portret Żyda, który będzie stracony. Po drugie, wybór papieru toaletowego jako przedmiotu mającego amortyzować zacisk sznura na karku ofiary odbiera owemu Żydowi godność i człowieczeństwo.
Pankiewicz w subtelny i przejmujący sposób podjęła w tomiku poetyckim ważne kwestie związane z moralnością, godnością ludzką i ocaleniem.
W lirycznych historiach Żydów często obecny był temat przemocy fizycznej, o której wspomniała w jednym z wierszy: „na przerwie woźny chodził z kijem / i tylko bach tego przez dupę” (s. 8). W innym utworze przywołała zdarzenia z udziałem przyszłego kapelana wojskowego niegdyś pracującego jako nauczyciel, który karcił dzieci w taki sposób, że „gumę z teczki wyjął rżnął po dupie aż gwizdało” (s. 9). Historie te obrazują, że każda okazja była dobrym pretekstem do tego, by upokorzyć i poniżyć Żydów.
Istotną kwestią w zbiorze wierszy uczyniła poetka motyw ocalenia, pokazując jego wielowarstwowość. Sura Eiserówna i Helena Rotshield ocaliły swoje życie w sposób paradoksalny. Pierwsza z nich, żeby przeżyć, więc zyskać godność i zachować człowieczeństwo, traciła je, stając się kurtyzaną innowierców, tj. gojów. Druga w kolejności wymieniona przeze mnie kobieta zdecydowała się poślubić człowieka nie będącego Żydem. Obie wyrzekły się judaizmu, żeby przeżyć (przetrwać ów trudny czas?). Rodzina Rotshield wyprawiła Żydówce symboliczny pogrzeb, podczas którego zakopano pustą trumnę – był to znak, że kobieta została wykluczona z rodziny, jak również ze społeczności żydowskiej. Jednakże los zadecydował inaczej i Helena Rotshield (prze)żyła najdłużej ze wszystkich członków rodziny. Formą ocalenia były także zachowane fotografie. W jednym z utworów bohaterka opowiada o dwukrotnym szczęściu, jakie towarzyszyło jej podczas selekcji Żydów. Wówczas udało jej się uchronić przed konfiskatą, która w konsekwencji mogłaby skutkować śmiercią, zdjęcie matki (s. 21). O ocaleniu pisała Pankiewicz również jako o przetrwaniu/przeżyciu. W innym wierszu podmiot liryczny mówił o tym, że uniknął rzezi, ale nie dało mu to radości, gdyż stracił bliskich i został sam. To zestawienie śmierci z rzezią intertekstualnie nawiązuje do wiersza Tadeusza Różewicza „Ocalony”, w którym podmiot w lirycznym wyznaniu mówi, że ocalał prowadzony na rzeź (Różewicz 2017: 18–19). Słowo: „rzeź” przywołuje w wyobraźni odbiorcy obrazy, w których ludzie przedstawieni są jako osoby uprzedmiotowione i pozbawione godności. Niemieccy oprawcy traktują ich jak zwierzęta, które zostały przeznaczone na ubój.
Pankiewicz w swoim sarkastycznym wyznaniu lirycznym nie pominęła funkcjonującego w świadomości społeczeństwa stereotypu kreującego Żyda jako człowieka zamożnego. Często w wierszach pojawiają się frazy, w których mowa o złocie i kosztownościach jako pozostałościach po Żydach: „mówili że znalazł w polu złoto po żydach” (s. 68–69) czy w innym miejscu: „mówili że znalazł wiadro złota / podczas remontu w domu po żydach” (s. 74).
W wierszach składających się na tomik Pankiewicz pojawiają się charakterystyczne rekwizyty kreujące rzeczywistość II wojny światowej. Poetka zaakcentowała stosowaną wobec nacji żydowskiej przemoc. Zwróciła uwagę na fakt, że Żydom były konfiskowane majątki, np.: „jak miał żyd konia wóz to kazali jechać do sierdza / a na drugi dzień piechotą wracał” (s. 17). Pisała, że ciała zabitych Żydów leżały na ulicach gett odarte z godności, pozbawione człowieczeństwa. Dla Niemców Żydzi byli zbędnym balastem. Wspominała o publicznych egzekucjach Żydów: „robił małą szubienicę na jednego żydka / potem przechodziłam jak już był powieszony” (s. 32). Podobne praktyki związane z publicznym upokarzaniem Żydów miały miejsce zanim jeszcze powstały dzielnice żydowskie. Wspominał o nich Marek Edelman, udzielając wywiadu Hannie Krall: „Widziałem kiedyś na Żelaznej zbiegowisko. Ludzie tłoczyli się na ulicy dookoła beczki [...], na której stał Żyd [...]. Przy nim stało dwóch niemieckich oficerów [...]. I ci Niemcy wielkimi krawieckimi nożycami obcinali Żydowi po kawałeczku jego długą brodę, zaśmiewając się do rozpuku. Tłum, który ich otaczał, też się śmiał [...]. Nie było jeszcze getta, więc w tej scenie nie czuło się grozy” (Krall 2023: 57).
U Pankiewicz podobnie jak u Borowskiego niemówienie prawdy stanowiło jedyną formę litości dla nich. Poetka, pisząc o wywózkach do obozów koncentracyjnych, sugerowała, iż esesmani „mówili pacjentom że zabierają ich do sanatorium / głaskali po głowach jak dzieci” (s. 26). Analogiczne sceny dostrzec można w opowiadaniach Borowskiego. Autor „Pożegnania z Marią” wspominał, że: „Jest prawo obozu, że ludzi idących na śmierć oszukuje się do ostatniej chwili. Jest to jedyna dopuszczalna forma litości” (Borowski 2021: 89–90).
Na słowa uznania zasługuje także zamysł kompozycyjny tomiku Pankiewicz. Wielokrotnie podkreślony przeze mnie zabieg stylistyczny mówienia ciszą umożliwia oddanie głosu tym najważniejszym – nieobecnym świadkom tragicznej historii. I tę mowę milczeniem znakomicie wykorzystała poetka, gdy przedstawiła historię Chana Rosy Fridman de domo Złoczewskiej. Poświęciła jej życiu dwa wiersze. Pierwszy stanowi poetycki zapis ostatnich chwil życia kobiety, która ginie trafiona kulą w plecy. Drugi – to historia opowiedziana z perspektywy Fridman („ja chana rosa fridman z domu złoczewska” (s. 28)) – zamordowanej ofiary nazistowskiego terroru, milczącej, ale wciąż mogącej „powiedzieć”, zostawić świadectwo prawdy.
Niewielkich rozmiarów zbiorek poetycki Pankiewicz nie jest książeczką, która ma zająć czytelnikowi nadmiar wolnego czasu. To zestaw wierszy-historii, wierszy-świadectw, wierszy, które w poetyckiej miniaturze zamykają ludzkie cierpienie, ludzki los, ludzkie tragedie. Utwory Pankiewicz skłaniają do refleksji nad życiem człowieka. W kontekście dzisiejszego świata frazy z tych liryków wybrzmiewają głośniej i dosadniej. Wnikają pod poetycką skórę wrażliwości odbiorcy i uderzają niczym gwałtownie napływająca do żył krew.
Literatura:
Borowski T.: „Proszę państwa do gazu”. W: Tegoż: „Pożegnanie z Marią i inne opowiadania”. Wrocław 2021.
Krall H.: „Zdążyć przed Panem Bogiem”. Kraków 2023.
Różewicz T.: „Ocalony”. W: Tegoż: „Wybór poezji”. Oprac. A. Skrendo. Wrocław 2017.
Martyna Pankiewicz: „stypa po żydach”. Wydawnictwo Biblioteki Śląskiej. Katowice 2025.
| Zadanie dofinansowane ze środków budżetu Województwa Śląskiego. Zrealizowano przy wsparciu Fundacji Otwarty Kod Kultury. |
![]() |
![]() |












ISSN 2658-1086

