RÓŻEWICZ (NIE)ZNANY, RÓŻEWICZ (OD)ZYSKANY (TADEUSZ RÓŻEWICZ: 'WIERSZE ODZYSKANE')
A
A
A
Niegdyś Harold Bloom napisał: „Kiedy zmarli powracają o własnych siłach, zwycięstwo należy do nich” (Bloom 2002: 189). Słowa uczonego stanowią znakomity komentarz do faktu wydania skomponowanego przez Przemysława Dakowicza zbioru „Wierszy odzyskanych” Tadeusza Różewicza. Jednakże zwycięstwo, o którym wspominał Bloom, w przypadku autora „Niepokoju” należy odczytywać w dwójnasób. Chociaż 24 kwietnia 2014 roku śmierć „boga polskiej poezji” (jak nazwał autora „Płaskorzeźby” Leszek Bugajski) wstrząsnęła światem kultury, to poeta powrócił. Z ponad stutrzydziestostronicowego tomiku słychać głos twórcy, który wybrzmiewa z utworów dotąd niepublikowanych lub ogłaszanych drukiem jedynie raz na łamach różnych czasopism. Czytając liryki składające się na „Wiersze odzyskane”, spotyka się odbiorca z Różewiczem nieznanym, odzyskanym. Wyjątkowość powrotu autora „Nożyka profesora” ma jeszcze dwa inne uzasadnienia związane z rokiem 2021. Ów rok został ustanowiony przez Sejm Rzeczypospolitej Polskiej Rokiem Różewicza. W bieżącym roku, 9 października, przypadły setne urodziny Mistrza poetyckiego słowa. Powodów do świętowania związanych z poetą jest zatem sporo.
„Wiersze odzyskane” można potraktować jako spóźniony poetycki testament autora „Wyjścia”. W skład zbioru wierszy weszły utwory, które ów pisał przez całe życie. Stanowią zapis jego poetyckiej drogi, której punktem zero są najpierwsze próby pisarskie, zaś wiersze ostatnie są lirycznymi wypowiedziami dojrzałego już twórcy. Najwcześniejsze utwory pochodzą z końca lat 30. XX wieku, zaś zamykają tomik te opublikowane u progu XXI wieku. Skomponowane w zwartą całość wiersze uprzednio ukazały się jako pojedyncze liryki drukowane w różnych czasopismach. Odbiorca odnajdzie w zbiorze również takie utwory, które poeta zmieniał, dopracowywał i ogłaszał drukiem w innych tomikach, zmieniając ich tytuły (co zresztą było częstą praktyką pisarską Różewicza).
Ułożony przez Dakowicza tomik Różewiczowskich liryków buduje obraz poety, którego twórczość zmienia się na przestrzeni lat, ewoluuje i jest progresywna. Wiersze otwierające najnowszy zestaw utworów lirycznych Różewicza pochodzą z 1938 roku, z czasów kiedy autor „Wyjścia” swoje utwory publikował na łamach pisma „Pod Znakiem Marii”. To w nich skreślony został portret człowieka wierzącego i szukającego w modlitwie ukojenia: „Twe święte ręce / niech zbiorą / ziarnka goryczy / w różaniec boleści. / Będę go odmawiał, / aby ukoił pragnienia moje, / aby uciszył skargi moje, / aby osuszył łzy moje (…)” (*** inc. „Moją samotność…”, s. 12). W wierszu tym uwagę odbiorcy przykuwa młodzieńcza religijność Różewicza. To z tych wierszy wyłania się obraz człowieka, dla którego kościół nie jest jeszcze „rozwaloną budą” (Różewicz 2010: 257) czy „kupą gruzów” (Różewicz 2010: 257), ale miejscem świętym, mijanym codziennie w drodze do szkoły: „Biały stoi kościółek / wśród starych, ogromnych drzew, / pod dachem gniazda jaskółek, / rankami ptaków śpiew. / (…) / Do szkoły idąc rano, / widzę twe białe ściany / stary, biedny kościółku / do miasta zabłąkany” („Zabłąkany kościółek”, s. 6)”. Pomimo młodzieńczego wieku, istotna zdaje się ta religijna dojrzałość Różewicza, który niemal bezbłędnie potrafił określić status Jezusa Chrystusa de facto zamkniętego w świątyni, wskazując na Jego samotność: „Samotny Chrystus / zamknięty w złocistym kielichu / jest Sierotą” („Pusty kościół”, s. 8), która przedkładała się na samotność podmiotu lirycznego. To Różewiczowskie uchwycenie analogii między samotnością Chrystusa a osamotnieniem „ja” lirycznego wyraźnie wskazuje na panującą intymność podczas wizyty w kościele: „ja byłem sam, wśród zimnych ścian / mrocznym i cichym kościele – / ja byłem sam” („Może to tylko sen”, s. 15).
W „Wierszach odzyskanych” nie zabrakło także utworów stanowiących zapis tragicznych doświadczeń związanych z drugą wojną światową. Ta tematyka jest ważnym zagadnieniem w poezji Różewicza. Pamiątki po tamtych wydarzeniach przyjmują różne formy. Czasy wojny łączył Różewicz z samotnością i bezdomnością: „Moja samotność jest / jak czarna karta, / nie odwraca jej wiatr. / Ja idę nigdzie, / nie mam domu, / wiatr zdmuchnął karty kolorowe / niesie – / liście / ptaki sfrunęły z tapety / bezdomne, / wiją gniazda / w wielkomiejskich parkach. / 1939 ROK, WRZESIEŃ” („Elegia”, s. 32). Pisarz wspominał w wierszu spacer, podczas którego oglądał miejsca, niegdyś tętniące życiem. Pisał o znajdujących się tam domach, po których teraz pozostał jedynie ślad w postaci „głębokich studni pełnych nieba” („Elegia”, s. 32). Oglądane przez niego miejsce zostało zbombardowane i doszczętnie zniszczone. W ruinach odzywa się tylko echo. Tragicznych doświadczeń nie da się wymazać z pamięci. Te obrazy składają się z migawek: nocy przypominającej słup ognisty, podczas której słychać wybuchy bomb – pisał poeta w wierszu „Wrzesień 1939 rok” (s. 37).
Pamięć o wojnie nie ogranicza się tylko do przywołanych scen. Różewicz kieruje uwagę odbiorcy przede wszystkim na człowieka, który jest przecież najważniejszy. Pisze o jego cierpieniu, jego prywatnej tragedii i w końcu jego śmierć, która staje się na wciąż otwartą raną: „– ten młody (rozstrzelany / w biegu, nim krzyknął) / niesie na ustach gwiazdkę śniegu / nie stopioną tchnieniem” („Pacyfikacja”, s. 44). Śmierć, o której pisze Różewicz, przychodzi szybko i nieoczekiwanie. Zaskakuje. Nadchodzi niespodziewanie, ponieważ dokonuje się wszędzie i o każdej porze. W utworze „Pacyfikacja” Różewicz skreślił portret człowieka uciekającego przed śmiercią. Poetycki obraz z podobnym motywem można znaleźć w liryku „Śmierć podchorążego”: „Zginął biegnąc / przebity kulą trafną / która przebyła połowę swej drogi / nim dobiegł / u zenitu / skrzyżował życie z torem kuli / w punkcie / do którego dążyli. / Może tylko w dłoni niesieni przez Boga” (s. 47). Szybkość i nieoczekiwaność nadchodzącej śmierci widoczna jest w uchwyconej analogii między drogą pokonywaną przez uciekającego i lecącym za nim wystrzelonym z broni pociskiem. Śmiercionośna kula okazuje się szybsza, gdyż jedynie pokonuje połowę planowanej drogi i trafia do celu. Doświadczenia wojenne przewartościują system Różewicza, gest wyciągniętej przez przyjaciela dłoni wzbudzi w nim niepewność i niepokój: „Było rozdarcie nienawiść / niechęć wzajemna i grymas / Był zaułek ślepy / i płaskie twarze murów / dziobate od salwy / wywalani z bydlęcych wagonów / stado pędzone razami / i rykiem / a obok tylko łapy psów / łapy psów / łapy psów / ja wiem nie trzeba tak / ja wiem, ja wiem, / ale / kiedy przyjaciel wyciągnie rękę / zasłaniam głowę jak przed ciosem / zasłaniam się ludzkim gestem / zasłaniam się przed odruchem czułości” („Czułość”, s. 63). Echa doświadczeń związanych z działaniami zbrojnymi na frontach drugiej wojny światowej są wyraźnie słyszalne w „Wierszach odzyskanych” Różewicza. Autor „Kartoteki” powtarza to, o czym pisał w tomie „Niepokój” – destrukcja, która dokonuje się w wyniku prowadzonej wojny, ma wymiar fizyczny i psychiczny. Z jednej strony, zniszczenia można zobaczyć – przykładem niech będą przywołane uprzednio zbombardowane domy. Z drugiej strony, zniszczenia się odczuwa – to całkowite rozbicie systemu wartości, nieumiejętność odczytywania prostych, nota bene pozytywnych, gestów – wyciągnięta dłoń konotuje cios. Niegdyś zbudowany świat wartości po tragicznych wydarzeniach jest ruiną.
W „Wierszach odzyskanych” dostrzec można jeszcze inną cechę pisarstwa Różewicza – uprozaicznienie poezji (zob. Pochel 2012: 73). Utworem posiadającym ten wyznacznik jest wiersz „Prawda”, w którym Różewicz stawia pytanie o tytułową wartość: „Kończy się rok 1960. Ciągle korzystam z prawa łaski. Darowano mi życie, / abym szukał prawdy. Zapominam o tym na całe miesiące, lata. / Ale budzę się / i patrzę na swoje ręce. Na palce. Pytam siebie: Co to jest prawda?” („Prawda”, s. 87). Poszukiwanie odpowiedzi na pytanie, czym jest prawda, zajmowało autora „Płaskorzeźby” niemal cały czas. Istotna wydaje się data umieszczona pod wyżej cytowanym utworem. To rok 1960. Ponad czterdzieści lat później Różewicz powróci do kwestii prawdy w liryku *** (inc. „Dostojewski mówił…”), w którym rozgraniczy prawdę i prawdę Jezusową (zob. Pochel 2012: 173–178). Natomiast w wierszu „palec na ustach” z tomu „Wyjście” napisze o bezpowrotnym odejściu Prawdy: „usta prawdy / są zamknięte / palec na wargach / mówi nam / że przyszedł czas / na milczenie / nikt nie odpowie / na pytanie / co to jest prawda / ten co wiedział / ten co był prawdą / odszedł” (Różewicz 2017: 862). Różewicza ciągłe poszukiwanie prawdy ściśle wiąże się z utratą wiary w Boga, o czym pisał w zbiorze „Płaskorzeźba”. W „Wierszach odzyskanych” kwestia ta powróciła w wierszu „Coś budującego”, w którym wspominał poeta o nocnej rozmowie ze swoim synem, podczas której dziecko postawiło mu pytanie o wiarę: „w nocy obudziły nas myszy / w księżycowym świetle / opowiedziałem synowi / mur chiński / ale on mnie zapytał / czy wierzę w niebo / odpowiedziałem / że w coś oczywiście wierzę / zapytał mnie w co / milczałem usnął / słyszałem jego spokojny oddech” („Coś budującego”, s. 89). Ta trudność z udzieleniem odpowiedzi na, wydawałoby się, proste pytanie, znowu ma swoje źródła w tragicznych doświadczeniach wojennych. Całkowicie zniszczony świat wartości i powszechnie widziana śmierć niewinnych ludzi przyczyniły się do poszukiwania na nowo sensu i znaczenia prawdy, jak również do utraty wiary (we wszystko).
W „Wierszach odzyskanych” nie zapomniał Różewicz wspomnieć o swoich mistrzach poetyckiego słowa. Tę plejadę otwierają starożytni mistrzowie tacy jak Homer, Sokrates czy Pindar. Pamiętał autor „Wyjścia” także o Leopoldzie Staffie i Walcie Whitmanie. W wierszu „Szczyty” aluzyjnie nawiązuje Różewicz do sonetu „Droga nad przepaścią w Czufut-Kale” Adama Mickiewicza. W swoim utworze Różewicz zawarł wykładnię postrzegania otaczającej go rzeczywistości. Pisał: „poeta wspina się / poeta na szczycie góry / oddycha / zamyka oczy / zagląda w przepaść / odpoczywa / (…) / po powrocie do rzeczywistości / składa zeznanie / pisze / o tym czego / nie widział” („Szczyty”, s. 113). Ów gest spojrzenia w przepaść wyraźnie koresponduje z obrazami z Mickiewiczowskiego sonetu, w którym Mirza udziela wskazówek Pielgrzymowi, jak turysta powinien się zachowywać, kiedy obaj znajdą się nieopodal przepaści. Emigrant jednak nie stosuje się do zakazów tubylca i mówi: „Mirzo, a ja spójrzałem! Przez świata szczeliny / Tam widziałem – com widział, opowiem – po śmierci, / Bo w żyjących języku nie ma na o głosu” (Mickiewicz 1986: 107). Różewicza mówienie w poezji o tym, czego nie widział, nieco przypomina Mickiewiczowskie mówienie o tym, czego nie można wyrazić słowem. I u wieszcza, i u „boga polskiej poezji” poezja jest doświadczeniem i świadectwem niewyrażalnego.
Nowy zbiór wierszy Różewicza to także jego próba zdefiniowania roli poety i poezji. Liryka dla autora „Płaskorzeźby” jest oczekiwaniem na właściwy moment, odpowiednią chwilę stanowiącą punkt, od którego zaczyna się mówienie o sobie: „chwilami czułem / go na końcu języka / i niespokojny / siadałem z długopisem / w dłoni / czekałem cierpliwie / (…) / próbowałem sobie przypomnieć / ten doskonały / nie napisany / wiersz / wiersz był prawdopodobnie / wierszem o sobie samym” („Opis wiersza”, s. 105). Autor „Płaskorzeźby” podkreśla, że nie da się napisać wiersza doskonałego, ponieważ poezja jest ulotna i trudno uchwytna. Jedynie ciągłe oczekiwanie może dać w przyszłości wymierne efekty z pisarstwa.
„Wiersze odzyskane” to nie tylko zapis tragicznych doświadczeń wojennych Różewicza i poszukiwanie odpowiedzi na pytanie o prawdę oraz próby zdefiniowania poezji. Dla autora „Kartoteki” liryka jest narzędziem, za pomocą którego kpi i śmieje się z otaczającej człowieka rzeczywistości. Żartuje w swojej twórczości również Różewicz, kreując historię o Pasku, który chodzi w spodniach w paski ściągniętych paskiem „i w paski ma majtasy / i koszulę ma w paseczki / i w pasiki wszystkie kiecki” („Śmierć pasożyta Paska za kratą…”, s. 24). Nie przebiera w słowach wówczas, kiedy pisze prześmiewczą satyrę „Na Wojciecha Bąka”, której ostrze – jak sugeruje przyimek „na” – wymierzone zostało właśnie w poetę. Walorem zbiorku jest także różnorodność genologiczna tekstów składających się na zestaw utworów Różewicza. Oprócz satyr znaleźć można fraszkę („Kompleks Edypa…”, s. 60), utwór napisany z podziałem na role („Jakie to dziwne…”, s. 82–83) czy uprozaiczniony wiersz („Prawda”, s. 87). Wśród wierszy znajduje się również ballada prześmiewczo i gorzko ironizująca na temat kierowców silnie związanych ze swoimi samochodami, które traktują niczym bożków: „twoim bogiem jest / twój samochodzik / on kieruje twoim życiem / doczesnym i pozagrobowym” („Samo-chodzik…”, s. 109).
Całość dopełnia „Aneks”, w którym znalazły się wiersze publikowane przez Różewicza jako osobne utwory mające pierwotnie swoje dłuższe odpowiedniki przyjmujące formę poematów.
„Wiersze odzyskane” to książka, która powinna znaleźć się na półkach obok innych publikacji tego autora i opracowań poświęconych jego twórczości. Zbiorek wierszy kreuje obraz Różewicza znanego, ponieważ prześmiewczość w twórczości autora „Wyjścia” można było dostrzec, np. w książce „Kup kota w worku (work in progress)”. Tomik ten to też portret Różewicza nieznanego, gdyż kompletuje utwory zapomniane, drukowane tylko raz lub zmieniane przez autora. To także Różewicz odzyskany, gdyż publikacja zapełnia poetycką lukę w twórczości autora „Płaskorzeźby”. Dopełnia i wypełnia jego poezję. Kompletuje ją. W końcu z tomu wyłania się Różewicz zyskany. I choć pisał, że: „ludzie pióra / (…) / umierają wiele razy” („Cmentarze”, s. 84), to on nie umiera nigdy, a jego spadkobiercy zyskują ciągłą obecność głosu „boga polskiej poezji”.
LITERATURA:
H. Bloom: „Lęk przed wpływem”. Przeł. A. Bielik-Robson, M. Szuster. Kraków 2002.
A. Mickiewicz: „Wybór poezyj”. T. 2. Oprac. Cz. Zgorzelski. Wrocław–Warszawa–Kraków 1986.
P. Pochel: „Romantyczna aureola. Tadeusza Różewicza »Margines, ale…« intertekstualny”. W: „Różewicz: dodawanie”. Red. E. Bartos, M. Cuber. Katowice 2012.
P. Pochel: „Jezus, filozofia, intertekstualność. O wierszu ***(inc. »Dostojewski mówił…«)”. W: Tegoż: „Intertekstualne gry w liryce Jana Lechonia i Tadeusza Różewicza”. Kraków 2012.
T. Różewicz: „Wybór poezji”. Oprac. A. Skrendo. Wrocław 2017.
T. Różewicz: „Kiedy myślę o poezji w ogóle, myślę o Mickiewiczu”. W: Tegoż: „Margines, ale…”. Wrocław 2010.
„Wiersze odzyskane” można potraktować jako spóźniony poetycki testament autora „Wyjścia”. W skład zbioru wierszy weszły utwory, które ów pisał przez całe życie. Stanowią zapis jego poetyckiej drogi, której punktem zero są najpierwsze próby pisarskie, zaś wiersze ostatnie są lirycznymi wypowiedziami dojrzałego już twórcy. Najwcześniejsze utwory pochodzą z końca lat 30. XX wieku, zaś zamykają tomik te opublikowane u progu XXI wieku. Skomponowane w zwartą całość wiersze uprzednio ukazały się jako pojedyncze liryki drukowane w różnych czasopismach. Odbiorca odnajdzie w zbiorze również takie utwory, które poeta zmieniał, dopracowywał i ogłaszał drukiem w innych tomikach, zmieniając ich tytuły (co zresztą było częstą praktyką pisarską Różewicza).
Ułożony przez Dakowicza tomik Różewiczowskich liryków buduje obraz poety, którego twórczość zmienia się na przestrzeni lat, ewoluuje i jest progresywna. Wiersze otwierające najnowszy zestaw utworów lirycznych Różewicza pochodzą z 1938 roku, z czasów kiedy autor „Wyjścia” swoje utwory publikował na łamach pisma „Pod Znakiem Marii”. To w nich skreślony został portret człowieka wierzącego i szukającego w modlitwie ukojenia: „Twe święte ręce / niech zbiorą / ziarnka goryczy / w różaniec boleści. / Będę go odmawiał, / aby ukoił pragnienia moje, / aby uciszył skargi moje, / aby osuszył łzy moje (…)” (*** inc. „Moją samotność…”, s. 12). W wierszu tym uwagę odbiorcy przykuwa młodzieńcza religijność Różewicza. To z tych wierszy wyłania się obraz człowieka, dla którego kościół nie jest jeszcze „rozwaloną budą” (Różewicz 2010: 257) czy „kupą gruzów” (Różewicz 2010: 257), ale miejscem świętym, mijanym codziennie w drodze do szkoły: „Biały stoi kościółek / wśród starych, ogromnych drzew, / pod dachem gniazda jaskółek, / rankami ptaków śpiew. / (…) / Do szkoły idąc rano, / widzę twe białe ściany / stary, biedny kościółku / do miasta zabłąkany” („Zabłąkany kościółek”, s. 6)”. Pomimo młodzieńczego wieku, istotna zdaje się ta religijna dojrzałość Różewicza, który niemal bezbłędnie potrafił określić status Jezusa Chrystusa de facto zamkniętego w świątyni, wskazując na Jego samotność: „Samotny Chrystus / zamknięty w złocistym kielichu / jest Sierotą” („Pusty kościół”, s. 8), która przedkładała się na samotność podmiotu lirycznego. To Różewiczowskie uchwycenie analogii między samotnością Chrystusa a osamotnieniem „ja” lirycznego wyraźnie wskazuje na panującą intymność podczas wizyty w kościele: „ja byłem sam, wśród zimnych ścian / mrocznym i cichym kościele – / ja byłem sam” („Może to tylko sen”, s. 15).
W „Wierszach odzyskanych” nie zabrakło także utworów stanowiących zapis tragicznych doświadczeń związanych z drugą wojną światową. Ta tematyka jest ważnym zagadnieniem w poezji Różewicza. Pamiątki po tamtych wydarzeniach przyjmują różne formy. Czasy wojny łączył Różewicz z samotnością i bezdomnością: „Moja samotność jest / jak czarna karta, / nie odwraca jej wiatr. / Ja idę nigdzie, / nie mam domu, / wiatr zdmuchnął karty kolorowe / niesie – / liście / ptaki sfrunęły z tapety / bezdomne, / wiją gniazda / w wielkomiejskich parkach. / 1939 ROK, WRZESIEŃ” („Elegia”, s. 32). Pisarz wspominał w wierszu spacer, podczas którego oglądał miejsca, niegdyś tętniące życiem. Pisał o znajdujących się tam domach, po których teraz pozostał jedynie ślad w postaci „głębokich studni pełnych nieba” („Elegia”, s. 32). Oglądane przez niego miejsce zostało zbombardowane i doszczętnie zniszczone. W ruinach odzywa się tylko echo. Tragicznych doświadczeń nie da się wymazać z pamięci. Te obrazy składają się z migawek: nocy przypominającej słup ognisty, podczas której słychać wybuchy bomb – pisał poeta w wierszu „Wrzesień 1939 rok” (s. 37).
Pamięć o wojnie nie ogranicza się tylko do przywołanych scen. Różewicz kieruje uwagę odbiorcy przede wszystkim na człowieka, który jest przecież najważniejszy. Pisze o jego cierpieniu, jego prywatnej tragedii i w końcu jego śmierć, która staje się na wciąż otwartą raną: „– ten młody (rozstrzelany / w biegu, nim krzyknął) / niesie na ustach gwiazdkę śniegu / nie stopioną tchnieniem” („Pacyfikacja”, s. 44). Śmierć, o której pisze Różewicz, przychodzi szybko i nieoczekiwanie. Zaskakuje. Nadchodzi niespodziewanie, ponieważ dokonuje się wszędzie i o każdej porze. W utworze „Pacyfikacja” Różewicz skreślił portret człowieka uciekającego przed śmiercią. Poetycki obraz z podobnym motywem można znaleźć w liryku „Śmierć podchorążego”: „Zginął biegnąc / przebity kulą trafną / która przebyła połowę swej drogi / nim dobiegł / u zenitu / skrzyżował życie z torem kuli / w punkcie / do którego dążyli. / Może tylko w dłoni niesieni przez Boga” (s. 47). Szybkość i nieoczekiwaność nadchodzącej śmierci widoczna jest w uchwyconej analogii między drogą pokonywaną przez uciekającego i lecącym za nim wystrzelonym z broni pociskiem. Śmiercionośna kula okazuje się szybsza, gdyż jedynie pokonuje połowę planowanej drogi i trafia do celu. Doświadczenia wojenne przewartościują system Różewicza, gest wyciągniętej przez przyjaciela dłoni wzbudzi w nim niepewność i niepokój: „Było rozdarcie nienawiść / niechęć wzajemna i grymas / Był zaułek ślepy / i płaskie twarze murów / dziobate od salwy / wywalani z bydlęcych wagonów / stado pędzone razami / i rykiem / a obok tylko łapy psów / łapy psów / łapy psów / ja wiem nie trzeba tak / ja wiem, ja wiem, / ale / kiedy przyjaciel wyciągnie rękę / zasłaniam głowę jak przed ciosem / zasłaniam się ludzkim gestem / zasłaniam się przed odruchem czułości” („Czułość”, s. 63). Echa doświadczeń związanych z działaniami zbrojnymi na frontach drugiej wojny światowej są wyraźnie słyszalne w „Wierszach odzyskanych” Różewicza. Autor „Kartoteki” powtarza to, o czym pisał w tomie „Niepokój” – destrukcja, która dokonuje się w wyniku prowadzonej wojny, ma wymiar fizyczny i psychiczny. Z jednej strony, zniszczenia można zobaczyć – przykładem niech będą przywołane uprzednio zbombardowane domy. Z drugiej strony, zniszczenia się odczuwa – to całkowite rozbicie systemu wartości, nieumiejętność odczytywania prostych, nota bene pozytywnych, gestów – wyciągnięta dłoń konotuje cios. Niegdyś zbudowany świat wartości po tragicznych wydarzeniach jest ruiną.
W „Wierszach odzyskanych” dostrzec można jeszcze inną cechę pisarstwa Różewicza – uprozaicznienie poezji (zob. Pochel 2012: 73). Utworem posiadającym ten wyznacznik jest wiersz „Prawda”, w którym Różewicz stawia pytanie o tytułową wartość: „Kończy się rok 1960. Ciągle korzystam z prawa łaski. Darowano mi życie, / abym szukał prawdy. Zapominam o tym na całe miesiące, lata. / Ale budzę się / i patrzę na swoje ręce. Na palce. Pytam siebie: Co to jest prawda?” („Prawda”, s. 87). Poszukiwanie odpowiedzi na pytanie, czym jest prawda, zajmowało autora „Płaskorzeźby” niemal cały czas. Istotna wydaje się data umieszczona pod wyżej cytowanym utworem. To rok 1960. Ponad czterdzieści lat później Różewicz powróci do kwestii prawdy w liryku *** (inc. „Dostojewski mówił…”), w którym rozgraniczy prawdę i prawdę Jezusową (zob. Pochel 2012: 173–178). Natomiast w wierszu „palec na ustach” z tomu „Wyjście” napisze o bezpowrotnym odejściu Prawdy: „usta prawdy / są zamknięte / palec na wargach / mówi nam / że przyszedł czas / na milczenie / nikt nie odpowie / na pytanie / co to jest prawda / ten co wiedział / ten co był prawdą / odszedł” (Różewicz 2017: 862). Różewicza ciągłe poszukiwanie prawdy ściśle wiąże się z utratą wiary w Boga, o czym pisał w zbiorze „Płaskorzeźba”. W „Wierszach odzyskanych” kwestia ta powróciła w wierszu „Coś budującego”, w którym wspominał poeta o nocnej rozmowie ze swoim synem, podczas której dziecko postawiło mu pytanie o wiarę: „w nocy obudziły nas myszy / w księżycowym świetle / opowiedziałem synowi / mur chiński / ale on mnie zapytał / czy wierzę w niebo / odpowiedziałem / że w coś oczywiście wierzę / zapytał mnie w co / milczałem usnął / słyszałem jego spokojny oddech” („Coś budującego”, s. 89). Ta trudność z udzieleniem odpowiedzi na, wydawałoby się, proste pytanie, znowu ma swoje źródła w tragicznych doświadczeniach wojennych. Całkowicie zniszczony świat wartości i powszechnie widziana śmierć niewinnych ludzi przyczyniły się do poszukiwania na nowo sensu i znaczenia prawdy, jak również do utraty wiary (we wszystko).
W „Wierszach odzyskanych” nie zapomniał Różewicz wspomnieć o swoich mistrzach poetyckiego słowa. Tę plejadę otwierają starożytni mistrzowie tacy jak Homer, Sokrates czy Pindar. Pamiętał autor „Wyjścia” także o Leopoldzie Staffie i Walcie Whitmanie. W wierszu „Szczyty” aluzyjnie nawiązuje Różewicz do sonetu „Droga nad przepaścią w Czufut-Kale” Adama Mickiewicza. W swoim utworze Różewicz zawarł wykładnię postrzegania otaczającej go rzeczywistości. Pisał: „poeta wspina się / poeta na szczycie góry / oddycha / zamyka oczy / zagląda w przepaść / odpoczywa / (…) / po powrocie do rzeczywistości / składa zeznanie / pisze / o tym czego / nie widział” („Szczyty”, s. 113). Ów gest spojrzenia w przepaść wyraźnie koresponduje z obrazami z Mickiewiczowskiego sonetu, w którym Mirza udziela wskazówek Pielgrzymowi, jak turysta powinien się zachowywać, kiedy obaj znajdą się nieopodal przepaści. Emigrant jednak nie stosuje się do zakazów tubylca i mówi: „Mirzo, a ja spójrzałem! Przez świata szczeliny / Tam widziałem – com widział, opowiem – po śmierci, / Bo w żyjących języku nie ma na o głosu” (Mickiewicz 1986: 107). Różewicza mówienie w poezji o tym, czego nie widział, nieco przypomina Mickiewiczowskie mówienie o tym, czego nie można wyrazić słowem. I u wieszcza, i u „boga polskiej poezji” poezja jest doświadczeniem i świadectwem niewyrażalnego.
Nowy zbiór wierszy Różewicza to także jego próba zdefiniowania roli poety i poezji. Liryka dla autora „Płaskorzeźby” jest oczekiwaniem na właściwy moment, odpowiednią chwilę stanowiącą punkt, od którego zaczyna się mówienie o sobie: „chwilami czułem / go na końcu języka / i niespokojny / siadałem z długopisem / w dłoni / czekałem cierpliwie / (…) / próbowałem sobie przypomnieć / ten doskonały / nie napisany / wiersz / wiersz był prawdopodobnie / wierszem o sobie samym” („Opis wiersza”, s. 105). Autor „Płaskorzeźby” podkreśla, że nie da się napisać wiersza doskonałego, ponieważ poezja jest ulotna i trudno uchwytna. Jedynie ciągłe oczekiwanie może dać w przyszłości wymierne efekty z pisarstwa.
„Wiersze odzyskane” to nie tylko zapis tragicznych doświadczeń wojennych Różewicza i poszukiwanie odpowiedzi na pytanie o prawdę oraz próby zdefiniowania poezji. Dla autora „Kartoteki” liryka jest narzędziem, za pomocą którego kpi i śmieje się z otaczającej człowieka rzeczywistości. Żartuje w swojej twórczości również Różewicz, kreując historię o Pasku, który chodzi w spodniach w paski ściągniętych paskiem „i w paski ma majtasy / i koszulę ma w paseczki / i w pasiki wszystkie kiecki” („Śmierć pasożyta Paska za kratą…”, s. 24). Nie przebiera w słowach wówczas, kiedy pisze prześmiewczą satyrę „Na Wojciecha Bąka”, której ostrze – jak sugeruje przyimek „na” – wymierzone zostało właśnie w poetę. Walorem zbiorku jest także różnorodność genologiczna tekstów składających się na zestaw utworów Różewicza. Oprócz satyr znaleźć można fraszkę („Kompleks Edypa…”, s. 60), utwór napisany z podziałem na role („Jakie to dziwne…”, s. 82–83) czy uprozaiczniony wiersz („Prawda”, s. 87). Wśród wierszy znajduje się również ballada prześmiewczo i gorzko ironizująca na temat kierowców silnie związanych ze swoimi samochodami, które traktują niczym bożków: „twoim bogiem jest / twój samochodzik / on kieruje twoim życiem / doczesnym i pozagrobowym” („Samo-chodzik…”, s. 109).
Całość dopełnia „Aneks”, w którym znalazły się wiersze publikowane przez Różewicza jako osobne utwory mające pierwotnie swoje dłuższe odpowiedniki przyjmujące formę poematów.
„Wiersze odzyskane” to książka, która powinna znaleźć się na półkach obok innych publikacji tego autora i opracowań poświęconych jego twórczości. Zbiorek wierszy kreuje obraz Różewicza znanego, ponieważ prześmiewczość w twórczości autora „Wyjścia” można było dostrzec, np. w książce „Kup kota w worku (work in progress)”. Tomik ten to też portret Różewicza nieznanego, gdyż kompletuje utwory zapomniane, drukowane tylko raz lub zmieniane przez autora. To także Różewicz odzyskany, gdyż publikacja zapełnia poetycką lukę w twórczości autora „Płaskorzeźby”. Dopełnia i wypełnia jego poezję. Kompletuje ją. W końcu z tomu wyłania się Różewicz zyskany. I choć pisał, że: „ludzie pióra / (…) / umierają wiele razy” („Cmentarze”, s. 84), to on nie umiera nigdy, a jego spadkobiercy zyskują ciągłą obecność głosu „boga polskiej poezji”.
LITERATURA:
H. Bloom: „Lęk przed wpływem”. Przeł. A. Bielik-Robson, M. Szuster. Kraków 2002.
A. Mickiewicz: „Wybór poezyj”. T. 2. Oprac. Cz. Zgorzelski. Wrocław–Warszawa–Kraków 1986.
P. Pochel: „Romantyczna aureola. Tadeusza Różewicza »Margines, ale…« intertekstualny”. W: „Różewicz: dodawanie”. Red. E. Bartos, M. Cuber. Katowice 2012.
P. Pochel: „Jezus, filozofia, intertekstualność. O wierszu ***(inc. »Dostojewski mówił…«)”. W: Tegoż: „Intertekstualne gry w liryce Jana Lechonia i Tadeusza Różewicza”. Kraków 2012.
T. Różewicz: „Wybór poezji”. Oprac. A. Skrendo. Wrocław 2017.
T. Różewicz: „Kiedy myślę o poezji w ogóle, myślę o Mickiewiczu”. W: Tegoż: „Margines, ale…”. Wrocław 2010.
Tadeusz Różewicz: „Wiersze odzyskane”. Red. Przemysław Dakowicz. Biuro Literackie. Kołobrzeg 2021 [seria: Poezje].
| Zadanie dofinansowane ze środków budżetu Województwa Śląskiego. Zrealizowano przy wsparciu Fundacji Otwarty Kod Kultury. |
![]() |
![]() |











ISSN 2658-1086

