ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

1 listopada 21 (453) / 2022

Katarzyna Dębska,

PRZECIW ZWĄTPIENIU (BERNARDINE EVARISTO: 'MANIFEST')

A A A
Bernardine Evaristo jest poetką i pisarką, propagatorką poezji afrykańskiej, wychowaną w Wielkiej Brytanii przez matkę Brytyjkę i ojca Nigeryjczyka, autorką powieści „Dziewczyna, kobieta, inna” nagrodzonej w 2019 Nagrodą Bookera, a wydanej w języku polskim w 2021. W 2022 ukazał się „Manifest”, autobiograficzny esej, przełożony na język polski przez Kaję Gucio, w którym pisarka opowiada historię swojego życia i swoich korzeni, sięgającą daleko poza moment jej narodzin.

„Manifest” można odczytywać na wielu poziomach. Z jednej strony jest to opowieść o rodzinie, której dzieje rozgrywają się na kilku kontynentach (w Ameryce Południowej, Afryce, Europie) i w różnych systemach społecznych. Członkowie i członkinie rodziny muszą mierzyć się z wieloma przeciwnościami natury społecznej i osobistej, walczyć o dobre życie dla siebie i swoich bliskich, a czasem także sprzeciwić się najbliższym, by realizować własne pragnienia, jak w przypadku matki Evaristo, która wbrew woli swojej matki postanowiła poślubić czarnego mężczyznę, przyszłego ojca Bernardine i jej siódemki rodzeństwa. „Manifest” można również odczytać jako przewodnik po twórczości Evaristo, w większości jeszcze nieprzetłumaczonej na język polski. Czytając „Manifest”, z łatwością możemy wskazać autobiograficzne inspiracje obecne w „Dziewczynie, kobiecie, innej”, powieści, która wypromowała Evaristo na polskim rynku wydawniczym. Z punktu widzenia czytelniczki taka kolejność lektury – najpierw „Dziewczyna, kobieta, inna”, później „Manifest” – pozwala zanurzyć się w świecie przedstawionym bez skupiania się na studiowaniu powiązań między bohaterkami powieści a sytuacjami i osobami z życia autorki, które po lekturze „Manifestu” mogą wydawać się oczywiste.

Wreszcie „Manifest” jest mocnym, kobiecym, pierwszoosobowym głosem, w którym autorka przygląda się sobie samej na przestrzeni lat. Analizuje, jakie czynniki – społeczne, kulturowe, historyczne – miały wpływ na jej życie i twórczość. Zastanawia się, jaką rolę odegrały w jej życiu różne osoby (rodzice, rodzeństwo, partnerki i partnerzy, przyjaciółki, współpracownicy i inni), ale nie roztapia swojej opowieści w tym, co pojawia się w tle. „Ja” autorki pozostaje w centrum jej zainteresowania. Jest zaciekawiona samą sobą, chce zrozumieć wpływ swoich doświadczeń na swoje pisarstwo. We wstępie pisze ona: „Większość osób związanych ze sztuką ma jakieś wzorce do naśladowania – pisarzy i pisarki, artystów i artystki – ludzi twórczych, którzy ich inspirują, ale co jeszcze składa się na podwaliny naszej pracy twórczej i nadaje kierunek naszej karierze? W niniejszej książce staram się odpowiedzieć na to pytanie – w tym celu przyglądam się własnemu dziedzictwu i latom dzieciństwa, stylowi życia relacją z innymi, genezie i naturze mojej kreatywności, a także strategiom rozwoju osobistego i działalności aktywistycznej”.

Tak wyraziste zwrócenie się ku samej sobie przez autorkę może wydawać się egocentryczne, ale w społeczeństwie, w którym kobiety wciąż są dyskryminowane we wszystkich sferach życia, zwłaszcza kobiety niebiałe, wywodzące się z klasy robotniczej, taki głos nabiera szczególnego znaczenia. Skupienie się na sobie w narracji prezentowanej publicznie jest aktem odwagi, nawet jeśli sama Evaristo prawdopodobnie nie zgodziłaby się z tym stwierdzeniem. Jednak owo zwrócenie się ku samej sobie i swojej historii ma nie tylko jednostkowy wymiar; w kolejnym akapicie autorka wskazuje, że jej rozważania mogą być inspiracją dla tych, którzy wciąż obawiają się podejmować ryzyko. Jej doświadczenia, a także wiedza na temat funkcjonowania środowiska literackiego i nauki pisania zawarte w „Manifeście” mogą stanowić źródło wiedzy dla tych, którzy nie otrzymają jej w domu rodzinnym czy elitarnej szkole średniej.

W wielu autobiograficznych historiach o przebiegu ścieżek życiowych tych, którzy osiągnęli sukces, brakuje otwartego wskazania własnych mocnych i słabych stron, a także często nieoczywistych zasobów, z których można było czerpać, gdy upragniony cel zdawał się oddalać, a nie przybliżać. „Manifest” Evaristo jest przykładem opowieści o własnej drodze twórczej i ścieżce kariery, w której narratorka nie unika mówienia o swoich porażkach i zabiegach, jakie podejmowała, by zainteresować swoją sztuką publiczność i zdobyć uznanie, na jakim jej zależało. Evaristo kontaktowała się z instytucjami, które mogły wesprzeć promocję jej twórczości, informowała o swoich dokonaniach literackich, nawet jeśli nie zawsze była z nich w pełni zadowolona: „Nawet jeśli miałam sporo zastrzeżeń do zbiorku „Island of Abraham”, gdy już się ukazał, to i tak starałam się go wypromować, a w przypadku „Lary” zrobiłam to jeszcze z większym zapałem”.

Umykała w ten sposób zagrożeniu perfekcjonizmem, który wrzuca jednostkę w impas niemożności efektywnego działania. Trwanie przy założonym planie, wbrew pojawiającym się trudnościom, było dla Evaristo jedyną drogą, mogącą ją doprowadzić do realizacji założonego celu. Jak pisze w „Manifeście”: „Pisanie powieści wymaga wytrwałości i niepowstrzymanego zapału, szczególnie gdy nie jesteś pewna, czy zmierzasz we właściwym kierunku, i nie musisz zaczynać od nowa”.

Aspekt działania, siły, sprawczości i wytrwałości jest szczególnym wyrazistym elementem „Manifestu”. Dla wrażliwości zorientowanej na systemowy charakter nierówności historia sukcesu jednostki opowiedziana przy użyciu słownika odwołującego się do jednostkowego wysiłku może brzmieć podejrzanie, zwłaszcza gdy opowiedziana jest przy użyciu słownika odwołującego się do jednostkowego wysiłku i nieustępliwości; łatwo doszukiwać się w niej elementów neoliberalnego dyskursu self-made mana, który dzięki swojej ciężkiej pracy zdobył kapitał i wzniósł się na społeczne wyżyny. Wrażliwość zakorzeniona w teorii krytycznej, jakkolwiek mająca na celu upominanie się o tych mniej uprzywilejowanych, często każe nam zakładać, że wczesne porażki, zwłaszcza te edukacyjne, przekreślają możliwości twórcze jednostki. Tymczasem, jak wyraźnie zaznacza Evaristo, brak dobrych ocen w szkole podstawowej nie przekreślił jej możliwości na karierę artystyczną i akademicką, wręcz przeciwnie – wzmocnił w niej determinację do pokonywania przeszkód i wielokrotnego podejmowania wyzwań, nawet jeśli wcześniejsze próby nie przynosiły oczekiwanych rezultatów. Nie można jednak w tym miejscu nie zauważyć, że na sposób oceniania Evaristo przez nauczycieli w latach 60. XX wieku zapewne niemały wpływ miał rasizm, dlatego jej niskie oceny niekoniecznie musiały świadczyć o problemach w nauce. Jednak nota w dzienniku nierzadko pełni funkcję wyznacznika, kto ma szansę w życiu, a kto będzie musiał zadowolić się poślednim miejscem w społeczeństwie. Evaristo nie mówi jednak, że ci, którzy nie podążali jej ścieżką, nie mieli w sobie tyle wiary w przyszłość i zaufania do samych siebie, sami sobie zasłużyli na swój los. Jest jednak nadzieja. Jeśli jakaś instytucja działa na zasadzie wykluczenia przedstawicieli i przedstawiciele danej grupy, odbijanie się od zamkniętych drzwi może prowadzić do wykształcenia się mechanizmu wyuczonej bezradności. Jak jednak sugeruje Evaristo swoim czytelnikom i czytelniczkom, jeśli w jednej organizacji nie ma możliwości sforsowania szklanego sufitu, warto szukać innych, choć trochę bardziej otwartych na różnorodność, w których i poprzez które można zmieniać społeczny krajobraz tak, by również te dotąd zamknięte musiały ulec transformacji pod naporem społecznej zmiany.

Walcząc o swoją pozycję jako pisarka, Evaristo korzystała z rozmaitych narzędzi, by wzmocnić w sobie wiarę w możliwość osiągnięcia sukcesu i nie poddawać się zwątpieniu, które nierzadko towarzyszy porażce czy brakowi spektakularnego sukcesu. Nie chodziła na terapię, ale sięgała po narzędzia z obszaru rozwoju osobistego, uczyła się pozytywnego mówienia i myślenia o sobie, a także wizualizacji satysfakcjonujących ją rezultatów swoich działań. Evaristo korzystała z tego, co było jej dostępne i co przynosiło jej pozytywne rezultaty. Metodyki coachingu, rozwoju osobistego i niektórych form psychoterapii bywają krytykowane jako mechanizmy przerzucania na jednostki odpowiedzialności za ich niepowodzenia i trudności, jakich doświadczają, których źródłem są kwestie natury ponadjednostkowej, systemowej, takie jak rasizm, dyskryminacja ze względu na płeć czy prywatyzacja usług społecznych. Nie sposób nie oddać słuszności wielu tego rodzaju krytykom, jednak nierzadko wygłaszane są one przez tych, którzy nie potrzebują korzystać z ich pomocy, by radzić sobie z problemami życia codziennego. Ten fragment autobiograficznej opowieści Evaristo odczytuję jako afirmację walki o samą siebie oraz korzystanie z tych rozwiązań, które służą danej jednostce w nieuprzywilejowanej sytuacji. Oczywiście, jeśli nie szkodzi się przy okazji innym. Whatever works.

Evaristo w „Manifeście” wskazuje, jak inni ludzie, zwłaszcza inne kobiety i jej niebiali przodkowie, wpłynęli na jej twórczość. Ukazuje, co zawdzięcza ciepłej, wspierającej matce, a co ojcu, często surowemu, mało komunikatywnemu, ale zaangażowanemu politycznie i oddanemu rodzinie. Jednak największą rolę Evaristo przypisuje samej sobie. Przekonanie to nie oznacza jednak, że Evaristo opowiada się za wizją świata, zgodnie z którą ci, którzy nie odnieśli sukcesu, są sami sobie winni. Rolą feministki, według Evaristo, jest wspieranie innych kobiet w dążeniu do sukcesu, bez pomijania jednak samej siebie: „(…) moje ambicje zawodowe, najpierw w teatrze, potem w literaturze, zawsze przeplatały się z moją wizją własnych społeczności – jako kobiety, osoby niebiałej, pochodzącej z klasy robotniczej/środowiska brązowych imigrantów, a ostatnio także jako seniorki. Działając na rzecz swoich społeczności, zawsze na pierwszym miejscu stawiałam swoją karierę. Nie jestem aniołem samopoświęcenia, ale też czerpię wiele przyjemności z wychowywania kolejnych pokoleń. Nie jest to niewdzięczny trud”.

Sukces, jaki osiągnęła pisarka jako autorka znanych na świecie książek poetyckich i powieści, pozwolił jej powołać do życia liczne inicjatywy mające na celu wspierać osoby do tej pory wykluczane z obiegu prawomocnej kultury, między innymi afrykańskie poetki i poetów.

Potrzebujemy opowieści o sukcesie i sprawczości tych, którym od początku było trudniej ze względu na ich usytuowanie na drabinie społecznej, dyskryminację, jakiej doświadczali ze względu na kolor skóry, pochodzenie etniczne, tożsamość płciową i inne wymiary zróżnicowania wykorzystywane do dzielenia ludzi na kategorie „lepsze” i „gorsze”, zasługujące na szacunek i skazane na pogardę, uznawane za zdolne do tworzenia kultury i tego prawa pozbawione. Potrzebujemy opowieści o tym, jak osoby z grup nieuprzywilejowanych zrealizowały swoje plany, cele i marzenia, sięgając po dostępne im środki, wytyczając tym samym ścieżkę dla siebie i innych.
Bernardine Evaristo: „Manifest”. Przeł. Kaja Gucio. Wydawnictwo Poznańskie. Poznań 2022.