ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

1 stycznia 1 (457) / 2023

Magdalena Kempna-Pieniążek,

GŁOWA DO OGLĄDANIA (W GŁOWIE SHERLOCKA HOLMESA: SPRAWA SKANDALICZNEGO BILETU)

A A A
Sherlocka nigdy dość. Chociaż proza Arthura Conana Doyle’a nie od dziś trąci myszką, jej bohater ma się świetnie, przeżywając w XXI wieku swoją kolejną (bo przecież nawet nie drugą) młodość. Reanimowany przez rozmaitych twórców i twórczynie, z powodzeniem anektuje różne przestrzenie medialne, przybierając coraz to nowe twarze: Roberta Downeya Jr. (w kinowych filmach Guya Ritchiego), Benedicta Cumberbatcha (w serialu „Sherlock”), Henry’ego Cavilla (w adaptacjach cyklu powieści „Enola Holmes” Nancy Springer) czy Hugh Lauriego (kimże bowiem jest doktor House – mieszkający przy Baker Street – jeśli nie kolejną, nieautoryzowaną reinkarnacją ekscentrycznego detektywa?). Mimo tych transformacji ogólna idea, na jakiej opiera się świat Holmesa, pozostaje bez zmian: oblicza Sherlocka są różne, ale głowa wciąż ta sama.

Najnowsze historie z udziałem londyńskiego detektywa często okazują się równie nieprawdopodobne, jak melodramatyczne i sentymentalne opowiastki Conana Doyle’a; przecież jednak nie poszukujemy realizmu, kiedy do nich wracamy. Urok klasycznego kryminału ma silny związek z oferowanym przezeń poczuciem bezpieczeństwa: zbrodnia może być brutalna, ale genialny detektyw i tak przywróci światu porządek. Świadomość tego prawidła pozwala przesunąć uwagę z istoty zła (na której mocno skupiają się twórcy czarnego kryminału i neo-noiru) na spektakularność rozwiązania skomplikowanej zagadki. „Spektakularność” jest także jednym ze słów kluczy, które bez wątpienia można odnieść do komiksu Cyrila Lierona (scenariusz) i Benoit Dahana (scenariusz, rysunek, kolor). Ich wspólne dzieło, „W głowie Sherlocka Holmesa”, zapowiada się na graficznie i koncepcyjnie intrygującą serię, zachowującą wierność literackiemu oryginałowi na poziomie konstrukcji postaci i ich relacji, a równocześnie prezentującą świat przedstawiony z formalnie oryginalnej perspektywy.

Wyobrażam sobie, że wejście w tytułową głowę Sherlocka Holmesa musiało się rozpocząć od podjętej przez autorów próby wejścia w głowę Arthura Conana Doyle’a. Sposób, w jaki prowadzona jest intryga, świadczy o dobrym rozpoznaniu konwencji: mamy tutaj ekscentryczną sytuację wyjściową (szanowany lekarz z niewiadomych przyczyn błąka się nocą po ulicy w jednym kobiecym pantoflu), przedziwnie zaaranżowaną zbrodnię (mającą związek z egzotycznym spektaklem chińskich sztuk iluzjonistycznych) i starannie zaprezentowany proces dedukcji, który wiedzie Sherlocka i jego przyjaciela, doktora Watsona, od jednej poszlaki do drugiej. Przez kolejne plansze komiksu snuje się (dosłownie) wizualny lejtmotyw – czerwona nić – nieustannie uspokajając i przypominając, że główny bohater już znajduje się na (zapewne właściwym!) tropie, a rozwikłanie zagadki jest nieuniknione.

Pod względem prezentowania świata przedstawionego punktem odniesienia nie jest już jednak dla autorów proza Conana Doyle’a. Podobnie jak w innych jej współczesnych adaptacjach, doktora Watsona odsunięto tu od pełnienia funkcji narratora. W czasach, w których informacja jest cenniejsza niż złoto, a ludzkość szykuje się do kolejnego skoku cywilizacyjnego za sprawą badań nad sztuczną inteligencją, trudno się utożsamić z naiwnym obserwatorem. Nie chcemy być już Watsonami, z podziwem patrzącymi na efekty działania nieodgadnionego geniuszu Sherlocka; chcemy za to zbadać ten geniusz, prześwietlić procesy zachodzące w wybitnym umyśle, zrozumieć naturę nadludzkiej inteligencji i pamięci słynnego detektywa.

Wydaje się, że tym, co w Sherlocku najmocniej pociąga twórców (i odbiorców) współczesnej kultury popularnej oraz co stanowi niemalże erotyczny fetysz w obrębie jego uniwersum, jest właśnie istota tej quasi-komputerowej inteligencji, tego detektywistycznego „systemu operacyjnego” zbierającego i przetwarzającego niewiarygodne ilości danych w równie niewiarygodnie krótkim czasie. To, co twórcy serialu „Sherlock” osiągali np. za pomocą wizualizacji i split-screenów pokazujących łatwość, z jaką tytułowy bohater – niczym GPS – wytycza szlaki swej wędrówki dzięki tkwiącej w jego umyśle wirtualnej mapie Londynu, Lieron i Dahan przedstawiają jako ilustrację mentalnych procesów zachodzących w głowie Sherlocka Holmesa, w wyobrażonej strukturze domu czy mansardy, gdzie każdy zakamarek ma jasno określony cel: regały służą do przechowywania danych (map, atlasów botanicznych itp.), w szufladach czekają starannie selekcjonowane wskazówki, a rozmaite bibeloty pomagają zaaranżować rekonstrukcje poszczególnych wydarzeń. Tak samo jak we wspomnianym serialu – i tak jak we wzmiankowanym „Doktorze Housie” – spotkanie z Holmesem jest dla autorów przygodą z pogranicza estetyki i kognitywistyki, okazją do snucia wizualnie atrakcyjnej fantazji na temat poznawczych zdolności człowieka – fantazji na swój sposób bolesnej w czasach, gdy pamięć zastępują nam dyski komputerów, a własną zdolność obserwacji mierzymy liczbą pikseli w aparacie smartfona.

W związku z tym wszystkim lektura komiksu Lierona i Dahana wiąże się w większym stopniu ze wzrokową i intelektualną niż emocjonalną przyjemnością. Pierwszy tom „W głowie Sherlocka Holmesa” został przepięknie wydany, począwszy od koncepcyjnie ciekawej okładki, przez sepię królującą na kolejnych stronach, po precyzyjne odwzorowanie map XIX-wiecznego Londynu. To ten typ pracy, który zachęca do delektowania się każdą planszą oraz szukania ukrytych detali. Zdecydowanie nie należy zbyt szybko przebiegać wzrokiem tekstu czy rysunków; sporo można w ten sposób stracić. Z oceną konstrukcji intrygi wypada wstrzymać się do czasu publikacji drugiego tomu serii, w którym zapewne rozwiązana zostanie zagadka tajemniczego chińskiego teatru Wu-Jing. Pomysłowość wykonania i projekt tomu już teraz jednak stanowią doskonałe powody, by sięgnąć po „Sprawę skandalicznego biletu” i choć na chwilę znaleźć się „w głowie Sherlocka Holmesa”.
Cyril Lieron, Benoit Dahan: „W głowie Sherlocka Holmesa: Sprawa skandalicznego biletu” („Dans la tête de Sherlock Holmes: L’affaire du ticket scandaleux”). Tłumaczenie: Wojtek Birek. Non Stop Comics. Katowice 2022.