ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

1 stycznia 1 (457) / 2023

Patryk Duś,

UWIKŁANI W SYSTEM ('CYBERPUNK: EDGERUNNERS')

A A A
W serialu „Cyberpunk: Edgerunners” śledzimy historię Davida – ucznia szkolącego się na pracownika panującej w mieście korporacji Arasaka. Już w pierwszych scenach, chłopak zderza się z rzeczywistością, w której awans społeczny jest niemal niemożliwy, a realia świata okazują się brutalne i bezwzględne. Pozostawiony sam sobie w tak nieprzyjaznych warunkach nastolatek natrafia na grupę przestępców, która staje się jego nową rodziną.

Trudno byłoby nazwać tę historię jakkolwiek oryginalną. W końcu mamy do czynienia z mieszanką motywów charakterystycznych dla anime (jak grupa znajomych, szybko stających się przybraną rodziną) czy elementów obowiązkowych dla każdej historii cyberpunkowej. Night City pełne jest bezwzględnych urzędników, brutalnych przestępstw, gigantycznych nierówności społecznych czy urządzeń rozszerzających fizyczne możliwości człowieka. Wszystkie te motywy są świetnie znane fanom i pojawiły się już czterdzieści lat temu w tekście, ustanawiającym sam gatunek – „Neuromanserze” Wiliama Gibsona. Twórcy ze studia Trigger nie zatrzymali się jednak wyłącznie na odtwórczym i bezrefleksyjnym odtwarzaniu schematów.

W porównaniu do gry „Cyberpunk 2077”, której transmedialnym rozszerzeniem jest serial „Cyberpunk: Edgerunners”, omawiane anime stanowi zdecydowanie bardziej kameralną i przyziemną historię. Szczególnie gdy w pierwszych odcinkach poznajemy życie codzienne mieszkańców Night City: główny bohater idzie do szkoły, podróżuje metrem, przechadza się po szczegółowo odwzorowanych lokacjach znanych z gry. Te z pozoru zbędne sceny pomagają w późniejszym zrozumieniu protagonisty, a także imersyjnym poznawaniu miasta. Celem głównego bohatera nie jest pokonanie Arasaki, jawiącej się tu jako nienaruszalny oraz niemal mityczny i wszechmocny moloch. Tym samym, pełna wybuchów i strzelanin „chłopięca zabawa” (Czapliński 2021: 13) znana z gry została zastąpiona stosunkowo przyziemną historią, pochylającą się nad życiem obywateli uwikłanych w bezwzględny system.

Ta zmiana narracji nie bierze się znikąd. U swych podstaw cyberpunk jednocześnie służył jako sposób na zajrzenie w przyszłość, ale i na hiperboliczne skomentowanie widocznych tendencji. Na przestrzeni ostatnich czterdziestu lat niewiele zmieniło się w sposobie prezentowania świata przedstawionego, a wizja Gibsona, składająca się z neonów, korporacji stanowiących prawo oraz brudnych i zatłoczonych ulic, została niemal ostatecznie zacementowana. Gatunek mający z założenia buntować się przeciwko pojawiającym się tendencjom stał się „skutecznym narzędziem subtelnej ideologicznej indoktrynacji” (Frelik 2021: 34). Samo miasto, które od zawsze znajdowało się w centrum historii cyberpunkowych, przestało przerażać swoim odczłowieczeniem i nieprzystępnością, a zaczęło być fetyszyzowane (czego niechlubne apogeum mogą stanowić fotografie strajków w Hongkongu z ekscytacją porównywane w mediach społecznościowych z kadrami z „Blade Runnera” czy „Altered Carbon”).

Choć „Cyberpunk: Edgerunners” rozgrywa się w tym samym świecie co gra, za sprawą zmiany stawiania akcentów w historii serial ten stanowi nową jakość. Niemniej jednak wciąż wyczuwalna jest pustka związana z brakiem zaakcentowania takich tematów jak status kobiet, rozwój kapitalizmu, inwigilacji czy zmian klimatu. Szczególnie dziwi nieobecność tego ostatniego wątku we współczesnym cyberpunku. W końcu już w powieści „Czy androidy śnią o mechanicznych owcach?” Philip K. Dick subtelnie zaznaczał wątki katastrofy ekologicznej (tam spowodowanej wojną nuklearną), wprowadzając ton epoki schyłkowej: niedobitki pozostający na ziemi walczą o pozory normalności oraz starają się uciec z umierającej i coraz trudniejszej do życia planety.

Wszystkie te wątki schodzą na dalszy plan, by dać przestrzeń do zastanowienia się nad bezdusznością systemu korporacyjnego neoliberalizmu. Punkt wyjścia „Edgerunners” nie ma nic z sci-fi. Wydarzeniem formacyjnym dla Davida jest… zetknięcie się z działaniem służby zdrowia. Podział na osoby, które stać na prywatną opiekę medyczną, i na te skazane na rozwiązania państwowe, widziane oczami nierozumiejącego reguł dziecka, dla którego pomaganie i ratowanie drugiego człowieka jest czymś naturalnym, jawi się jako kupowanie podstawowej ludzkiej cechy, czyli empatii. To pierwsze zetknięcie z bezdusznością systemu okazuje się dla głównego bohatera wydarzeniem formacyjnym. Dopiero po tej sytuacji oraz wszystkich jej konsekwencjach bohater zmienia się, stawia sobie za cel walkę z systemem. „Zgodnie z myślą Eliadego, nowicjusze w rytuałach dojrzałości zmuszeni są przekroczyć przestrzenie transcendentne – nierzadko piekło lub niebo. Młodzi ludzie w zaświatach umierają, by móc później, pod koniec swego rite of passage, narodzić się na nowo” (Kostyra 2019: 55). Tu przejściem przez piekło z pewnością można nazwać doświadczenie bezdomności, głodu, dosłownego nieistnienia dla systemu.

Mimo zaprezentowanej w anime perspektywy, Dave nigdy do końca nie buntuje się przeciwko systemowi. Choć na przemian służy i walczy z niskimi rangą przedstawicielami Arasaki, nie jest w stanie naruszyć działania korporacji. Co więcej, wcześniej wspomniane doświadczenie bezwzględności otaczającego świata sprawia, że protagonista zatraca się w znanym z „Akiry” dążeniu do wykorzystania swojej wyjątkowości i stania się najsilniejszym oraz najlepszym. Tak więc Dave nie tylko nie podważa fundamentalnej cechy świata przedstawionego – kultu siły i niezależności – on ją wspiera, tym samym stając się częścią problemu.

LITERATURA:

K. Kostyra: „Wiosenna bujność traw. Obrazy przyrody w filmach o dorastaniu”. Katowice 2019.

P. Czapliński: „Zaplątani w bunt”. „Teksty Drugie” 2021, nr 6.

P. Frelik: „NeoCYBERliberalPUNKizm – polityka i ideologia cyberpunkowa”. „Teksty Drugie” 2021, nr 6.
„Cyberpunk: Edgerunners”. Twórcy: Rafał Jaki, Mike Pondsmith. Obsada: Kenichiro Ohashi, Aoi Yûki, Tomoyo Kurosawa, Takako Honda. Polska, Japonia, Stany Zjednoczone 2022, 24-27 min.