ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

15 lutego 4 (460) / 2023

Paulina Kostur,

OPOWIEM CI O MIŁOŚCI (MONA CHOLLET: 'WYMYŚLIĆ MIŁOŚĆ NA NOWO. JAK PATRIARCHAT SABOTUJE RELACJE MIĘDZY MĘŻCZYZNAMI A KOBIETAMI')

A A A
Mona Chollet jest francusko-szwajcarską eseistką i dziennikarką, której dwie książki: „Tyrania rzeczywistości” oraz cieszące się niesłabnącą popularnością „Czarownice. Niezwyciężona siła kobiet” funkcjonują już w polskim obiegu wydawniczym. Tym razem w najnowszej publikacji zatytułowanej „Wymyślić miłość na nowo” autorka stawia przed sobą ambitne zadanie – podejmuje próbę subiektywnego zmierzenia się z pojęciem miłości. Formułując już na początku cel swojej książki, wprowadza bardzo osobistą perspektywę: „Ta książka zrodziła się z mojego własnego poczucia zmarnowanej szansy. Zrodziła się z pragnienia usunięcia przeszkód i obdarowania nas wszystkich magicznymi szklanymi kulkami, byśmy mogli nawiązywać rozwijające relacje” (s. 15). Tak zarysowana perspektywa zawiera w sobie dość odważną obietnicę. Czy zostaje ona jednak spełniona?

Już na wstępie widać, że relacje miłosne zawężone zostają w książce wyłącznie do jednego ujęcia, a konkretnie do miłości romantycznej. Chollet konfrontuje romantyczne wyobrażenie miłości z rzeczywistością, w której może ona przybrać formę relacji opresyjnych. Te paradoksy są omawiane przez autorkę, która odwołuje się przede wszystkim do różnych tekstów kultury i nawiązuje do przedstawionych w nich relacji romantycznych. Do najważniejszych przytaczanych tu historii należą pozycje uznawane za klasyki gatunku („Oblubienica Pana” Alberta Cohena, „Passion Simple” Annie Ernaux czy „Pani Chryzantem” Pierre’a Lotiego), dzieła kultury popularnej (serial „Sex Education” czy film „To właśnie miłość”), a nawet współczesna poezja („Słońce i jej kwiaty” Rupi Kaur). Mimo że Chollet nie ogranicza swych rozważań do jednego gatunku, to z wybranych przez nią tekstów wyłania się dość wąskie ujęcie miłości. Dotyczy ono wyłącznie relacji heteroseksualnej (autorka podkreśla, że jej zamiarem jest przemyślenie czegoś, co nazywa „głęboką heteroseksualnością”) i mieści się w obrębie charakterystyki miłości romantycznej, sformułowanej już przez Anthony’ego Giddensa w słynnej książce „Przemiany intymności: seksualność, miłość i erotyzm we współczesnych społeczeństwach”.

Dużą wartością rozważań Chollet okazują się natomiast poszukiwania źródeł rozpowszechnionego dyskursu o miłości, którego kontynuacją są definicje samej autorki. Poczynione przez nią odniesienia do zjawisk socjologicznych, w tym do procesu socjalizacji kobiety do roli kochanki, żony i matki, mogą skłonić do wielowymiarowej, ogólnej refleksji na temat rzeczywistości, w której funkcjonujemy na co dzień. Z pewnością ta pozycja może ośmielić czytelniczkę i czytelnika do analizy wielu współczesnych nam zjawisk społecznych. Książka jest więc przystępnie napisanym wstępem do skomplikowanego tematu relacji, jakie wszyscy tworzymy. Miłość romantyczną u Chollet można przecież potraktować jako pretekst do mówienia o miłości w pozostałych jej wymiarach, a także do ich szerszej analizy w obrębie każdej z dziedzin naukowych, o które autorka w swym wywodzie zahacza. Nie sposób jednak nie zauważyć, że często posługuje się przy tym ogólnikami i tworzy nieścisłości.

Mierząc się z próbą wymyślenia miłości na nowo, autorka nie projektuje wizji jakiejś radykalnej zmiany. Miłość w książce Chollet nie przybiera formy relacyjnej, a więc pozostaje niezdolna do procesu kreowania świata. Opisane relacje nie wykraczają bowiem poza wymiar indywidualistyczny; miłość nie jest tu rozpatrywana jako doznanie kolektywne, lecz wyłącznie jednostkowe. Sprowadza się do takiego układu, w którym dwie osoby – kochankowie – ulegają nierównemu rozkładowi sił. Chollet proponuje taką relację, w której mieliby oni stopić się w jedno i jednocześnie doświadczać cudownego wyobcowania. Rzecz w tym, że takie rozumienie miłości nie pozwala zaistnieć człowiekowi w jego niezależności i wyborze kochania, który opisała francuska filozofka, Luce Irigaray, zastępując zawłaszczające „kocham cię” równościowym „ja kocham do ty” (por. Szopa 2018). W książce Chollet nie odnajdziemy próby zdefiniowania miłości w takim wymiarze, który łączyłby relacyjne współistnienie z poszanowaniem autonomicznej podmiotowości. Sens Irigariańskiego sposobu definiowania miłości podsumowuje niejako Eva Illouz: „W istocie, sama idea miłości zakłada i konstytuuje wolną wolę i autonomię podmiotów połączonych więzią miłości” (Illouz 2016: 22). Takie usytuowanie dwóch kochających się istot mogłoby stworzyć szansę na wypracowanie nowych sposobów kolektywnego życia, a także na zyskanie samoświadomości, która wykraczałaby dalece poza stereotypową wizję miłości dwojga zakochanych, złączonych niewyjaśnionym zrządzeniem losu, jak chce ją widzieć Chollet. Dlatego zaskakujący wydaje się w książce francuskiej autorki brak odniesienia do Irigariańskiego projektu zredefiniowania miłości, który momentami koresponduje z jej własnymi przemyśleniami: „Wierzę, że (…) każdy, każda jest wystarczająco pojemny(a), by zawrzeć w sobie świat i ofiarować go drugiej osobie, i że jej poznanie nie ma końca” (s. 40).

Mimo że Chollet rzeczywiście prowokuje do głębszej refleksji nad tym, jak powszechnie rozumiana jest miłość, to jej wizja nie wykracza poza horyzont naszego postrzegania miłosnej relacji. Autorka „Wymyślić miłość na nowo” ogranicza się do takiego sposobu przeżywania miłości, który właściwy jest kobietom nadto angażującym się i mężczyznom emocjonalnie wycofanym. Poruszając wiele wątków dotyczących miłości romantycznej, nie stroni również od zjawisk marginalnych. Podejmuje się nawet analizy tak skomplikowanych przypadków, jak kobiety wchodzące w relacje romantyczne z przestępcami, i stawia przy tym dość jednoznaczne tezy, oparte na luźnych odniesieniach do terminów wywodzących się z psychologii, socjologii, szeroko pojętej kultury popularnej, a także na własnych przypuszczeniach. Autorka tym samym nie zgłębia złożoności zagadnienia, które podejmuje, dochodząc nawet do sprzecznych wniosków podczas wyliczania czynników mających wyjaśnić przyczyny „pociągu kobiet do zabójcy” (s. 159): „Jak gdyby wisząca w powietrzu mizoginia, wszechobecna w ich środowisku, pozbawiła je całkowicie instynktu samozachowawczego, sprawiając, że z rozkoszą przyjmują coś, co je niszczy. Albo jakby chciały spróbować szczęścia, przekonane, że akurat one zostaną oszczędzone” (s. 151), „Można zgodzić się z tezą, że za tą nieodpartą skłonnością do okazywania troski kryje się chęć sprawowania kontroli: więzień jest doskonałym obiektem, jeśli chodzi o zaspokajanie emocjonalnych potrzeb kobiet reprezentujących ten typ psychologiczny” (s. 154). Kwestia marginalna zostaje więc opisana jako pewnego rodzaju fenomen kulturowy, który prawdopodobnie ma tylko wywołać sensację Poszukiwanie przez autorkę przyczyn owego zjawiska w skrajnie mizoginicznej kulturze koresponduje z Freudowskim ujęciem skłonności kobiety do przemocy i nie doczekało się tu głębszego wyjaśnienia.

Snucie opowieści o własnym wielokrotnym przeżywaniu miłości może być wyrazem odwagi, jednak nie da się ukryć, że z opowieści tej wyłania się również pozycja samej autorki, która reprezentuje w swych rozważaniach dość elitarystyczne podejście do miłości. Wyznania Chollet pokazują bowiem, jak bardzo rozumienie miłości jest związane z kwestiami ekonomicznymi, nawet jeżeli sama autorka nie zawsze wydaje się świadoma swojej uprzywilejowanej pozycji. Doświadczenia Chollet prezentują wizję wielkomiejskiej miłości, w którą uwikłane są osoby reprezentujące określoną klasę społeczną. Świadczy o tym chociażby opis codzienności, w której dzielenie z kimś miejsca zamieszkania pozostaje wyłącznie wyborem, a nie koniecznością: „Podoba mi się myśl, że moim pierwszym stanem jest samotność, że mam swoje zaplecze, że jestem z kimś na kilka godzin albo na kilka dni, ponieważ go wybrałam, ponieważ pragniemy tego oboje i ponieważ tak się składa, że mieszkamy w pobliżu” (s. 47). Chollet ma możliwość doświadczania swojej niezależności w formach, które dla większości społeczeństwa pozostają niedostępne. Brak takiej refleksji w wywodzie autorki zaskakuje tym bardziej, że o miłości uwikłanej w ideologię klasy rządzącej i ściśle związanej z pozycją klasową feministki marksistowskie napisały już bardzo wiele. Wystarczy wspomnieć chociażby teksty starsze, jak te pisane przez Aleksandrę Kołłontaj (por. „Stosunki między płciami a walka klas”), a także te nowsze, jak „Uczucia w dobie kapitalizmu” – skądinąd cytowanej przez Chollet Illouz. Tymczasem w książce Chollet ujęcie to przybiera formę jednowymiarową, nie odzwierciedlając całego spektrum stosunków społecznych.

Wnioski, do jakich dochodzi w swoim wywodzie Chollet, trudno uznać za wymyślanie miłości na nowo. Wydaje się, że autorka – ignorując głos niektórych swoich poprzedniczek – odcina się od toczącego się już od dawna w łonie filozofii feministycznej dialogu na temat miłości. Co więcej, ograniczając ją do jednego tylko aspektu, skazuje też na spłycenie tak bogatej i złożonej relacji, w jaką uwikłane pozostają różne podmioty. Chollet chce bowiem zastąpić „uprzedmiotowienie” „utożsamianiem” (s. 263). Niezrozumienie może jednak budzić sposób zobrazowania owego życzenia, materializującego się w anegdocie o parze wygodnych butów: „Chciałabym, by na ich widok, zamiast grymasić, że nie powielam konwencjonalnego obrazu kobiety, mógł sobie wyobrazić, jak przyjemnie się czuję, kiedy je mam na stopach – albo żeby to sobie uświadomił, widząc mój lekki krok – i uznał je za piękne, podzielając moją radość, doceniając fakt, że umożliwiają mi sprężysty chód, ciesząc się, że moje palce nie cierpią” (s. 262). Ta oddziałująca na wyobraźnię wizja rzeczywiście mogłaby zostać odebrana jako poszukiwanie wzajemnego zrozumienia między dwojgiem kochanków, gdyby nie fakt, że Chollet wyraża swe rozdarcie emocjonalne. Para wyjątkowo wygodnych butów nie pasuje bowiem do kreowanego przez nią wizerunku wyzwolonej kobiety podążającej za ideałem wielkomiejskiej paryżanki: „Podobają się raczej szwajcarskiej wieśniaczce we mnie niż paryżance, jaką powinnam była się stać po dwudziestu latach. (Bycie kobietą w Paryżu wiąże się z nie lada presją. By posłużyć się obrazem Laurenta Sciammy, to trochę tak, jakbyśmy »wyrabiali pizzę w Neapolu«)” (s. 262).

Książka Chollet, zawierająca jej całe spojrzenie na miłość rzeczywiście przybiera funkcję szklanej kulki, jednak odwołując się do tylko jednego aspektu kochania, publikacja może okazać się niewystarczająca, by prowokować do szukania innych form uczucia, a więc zdobywania kolejnych szklanych kulek. Podjęcie zabawy, odkrywanie nowych dyskursów o miłości pozostaje niespełnioną, magiczną fantazją. Autorka reprodukuje więc obraz miłości, spójny z wizją wyzwolonej paryżanki. Czy jednak jej opis miłości romantycznej będzie stanowić wartościowe odniesienie do realiów miłości wszystkich pozostałych, a więc też szwajcarskiej wieśniaczki?

LITERATURA:

Giddens A.: „Przemiany intymności. Seksualność, miłość i erotyzm we współczesnych społeczeństwach”. Przeł. A. Szulżycka. Warszawa 2006.

Illouz E.: „Dlaczego miłość rani. Studium socjologiczne”. Przeł. M. Filipczuk. Warszawa 2016.

Illouz E.: „Uczucia w dobie kapitalizmu”. Przeł. Z. Simbierowicz. Warszawa 2010.

Szopa K.: „Poetyka rozkwitania. Różnica płciowa w filozofii Luce Irigaray”. Warszawa 2018.
Mona Chollet: „Wymyślić miłość na nowo. Jak patriarchat sabotuje relacje między mężczyznami a kobietami”. Przeł. Jacek Giszczak. Wydawnictwo Karakter. Kraków 2022.