ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

1 kwietnia 7 (463) / 2023

Patryk Duś,

NOWA FAZA, STARE PROBLEMY ('ANTMAN I OSA: KWANTOMANIA')

A A A
Największy serial, jaki zna kultura, powraca z kolejnym odcinkiem. To odcinek nie byle jaki, bo inaugurujący nowy sezon – piątą już fazę uniwersum. „Antman i Osa: Kwantomania” stanowi szczególnie ważny moment dla franczyzy, będąc niejako rozpoczęciem nowego spektaklu; rozstawieniem świeżych pionków na planszy. A te zdają się mieć ogromny potencjał i być bardzo ciekawe.

O ile jeszcze parę lat temu dominującym zarzutem kierowanym w stronę kina superbohaterskiego była powtarzalność i nuda, o tyle ubiegłej fazie obrywało się za brak spójności i chaotyczność. Dziś już wiemy, że ten z pozoru szalony czas eksperymentów dał solidne podwaliny pod to, co ma nadejść w kolejnych filmach i serialach na przestrzeni następnych lat.

Świat superbohaterów błyskawicznie się rozrasta i komplikuje: dostajemy nowe postaci, świat przedstawiony zaczyna korzystać ze skomplikowanych niuansów fizyki czy filozofii, strona wizualna nie przypomina już ani trochę dawnego naturalizmu, a montaż stara się nadążyć za jeszcze szybszym tempem mediów. Wszystkie te cechy mozolnie wprowadzano przez ostatnie lata do MCU. Jednak to w produkcjach następujących po „Końcu gry” odważnie eksplorowano możliwości.

Tak długi wstęp przedstawiający konteksty wpływające na nową produkcję świadczy o tym, jak wymagające dla widza jest śledzenie historii w transmedialnym multiwersum. Ta wielowątkowość zaczyna jednak przynosić wymierne korzyści dla fanów. Marvel zdaje się wciąż kojarzyć się z obowiązkiem nadrabiania każdej kolejnej produkcji, jednak coraz rzadziej znajomość poprzednich filmów jest jakkolwiek wymagana. Poszczególne odcinki w zaskakująco luźny sposób wiążą się ze sobą. Dzięki temu po raz pierwszy każdy z bohaterów – idoli wielu młodych – dostaje należytą przestrzeń ekranową.

Pierwszym przykuwającym uwagę novum w produkcji otwierającej nową fazę jest bardzo wyraźne inspirowanie się pomysłami Franka Herberta czy George’a Lucasa. W początkowej partii filmu poznajemy ruch rebeliantów-nomadów, korzystających z kwantowych stworów w formie środka transportu. Patrząc na gromadę na tle pustynnej scenerii, trudno nie mieć skojarzeń z mieszkańcami Arrakis. Jednak mimo wyraźnych zapożyczeń z prozy Herberta wymyślna fauna i sami mieszkańcy zdają się być zaprojektowani bez większego polotu.

Zwierzęta napotkane w kwantowym świecie do złudzenia przypominają znane nam stworzenia i bardzo szybko zostają zastąpione zwykłym statkiem kosmicznym. Szkoda, że to kolejny film, w którym widzowie znów otrzymują nijaką technologię, gdy można było chociażby sięgnąć po imaginarium inspirowane Herbertem. Stawianie na technologię w tłumaczeniu zjawisk wewnątrz świata przedstawionego, które niegdyś było cechą charakterystyczną serii, dziś wyraźnie jej ciąży, zawężając wyobraźnię twórców.

Wyparcie przez technologię fantastycznych światów zdaje się dziwne. W uniwersach, w których fantastyczna fauna czy magia wyraźnie przewyższa możliwościami znane nam wyobrażenie o technologii, ta wciąż widziana jest jako szczyt rozwoju i element konieczny. Metropolia będąca tłem walk w trzecim akcie nie różni się niczym względem Wakandy, Coruscant czy Nowego Jorku. Ta drobna nieścisłość świata przedstawionego to najpewniej jedynie przyzwyczajenie twórców do utartych tropów wizualnych i narracyjnych. Być może jednak stoi za tym korporacyjna ideologia ślepej wiary w nowe technologie.

Warto pochylić się na chwilę nad wspomnianą wcześniej dziwnością kreowanych światów, czyli wyraźnym nowym trendem w uniwersum. „Kwantomania” to przede wszystkim koniec powolnej drogi w stronę kampowego fantasty, która trwała od wielu lat. Znany z pierwszej fazy chłodny i nijaki technologiczny realizm, mający pomóc widzowi w zawieszeniu niewiary, kompletnie zniknął. Dziś w filmach Marvela mieszają się pełne neonowych kolorów wszechświaty, a w historiach ważną rolę pełnią czarodzieje. Od kampu tego filmu bardzo łatwo się odbić, jednak jest on miłą odmianą i ciekawą ścieżką rozwoju dla uniwersum.

Sam Kang – nowe zagrożenie dla wszechświata, wróg, z którym bohaterowie mierzyć się będą przez następne kilkanaście filmów i seriali – okazał się ogromnym zawodem. Pierwszy raz przedstawiony w serialu „Loki” posłużył twórcom do bardzo odważnej – jak na standardy korporacyjne – polemiki z religią. W tamtejszej wersji, Kang, kreowany przez większość czasu na wszechmogącego stwórcę, okazywał się naukowcem. Z ostatniego odcinka, będącego niemal w całości odsłaniającym karty monologiem, dowiadujemy się, że pozycję boga zdobywa ten człowiek, który jest dość cyniczny i inteligentny, by zbudować chwytliwą narrację oraz przekonujące scenariusze dla wiernych.

Również przeciwnik Thora w „Miłości i Gromie” wskazywał na trajektorię budowania postaci idącą w stronę krytyki religii. Grany przez Christiana Bale’a Rzeźnik Bogów rozpoczął krucjatę rozczarowany brakiem odpowiedzi na modły. Jednak wersja Kanga z „Kwantomanii” nie ma w sobie nic z boskości, a bliżej jej do mieszanki Thanosa z Hitlerem. Z okruchów informacji dotyczących kolejnych filmów możemy wywnioskować, że w kolejnych odcinkach będziemy mieć do czynienia z jeszcze bardziej typowym imperatorem zarządzającym hordami klonów.

Zdecydowanie jednak najciekawszą postacią w nowym „Antmanie i Osie”, która najpewniej wyznaczać będzie nowy kierunek, okazuje się córka głównego bohatera. Zdaje się, że pomimo jej genialnych umiejętności technicznych, jej prawdziwą supermocą jest empatia. W filmie po raz pierwszy spotykamy ją, gdy zostaje zatrzymana za walkę o prawa osób bezdomnych. To postać, która motywuje całe plemiona do walki o lepsze jutro, a zamiast pokonywania przeciwnika – daje mu szansę na odkupienie.

Oczywiście w takiej reprezentacji bohaterki nie ma przypadku, w końcu dokładnie na te same cechy stawiano w portretowaniu „Spider-Mana” granego przez Toma Hollanda. Disney widzi młode pokolenie jako osoby sprawcze, działające grupowo, pełne empatii, mające możliwość inspirowania starszych pokoleń. Nie zostaje nic innego jak mieć nadzieję, że nie jest to jedynie symboliczne przedstawienie mające przypodobać się grupie docelowej, a autentyczny obraz nadchodzącej czułej rewolucji.
„Antman i Osa: Kwanotmania” („Ant-Man and the Wasp: Quantumania”). Reżyseria: Peyton Reed. Scenariusz: Jeff Loveness. Obsada: Paul Rudd, Evangeline Lilly, Michael Douglas, Michelle Pfeiffer i in. Stany Zjednoczone 2023, 125 min.