ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

1 czerwca 11 (467) / 2023

Sylwia Kwaśniewska,

JAK REALIZOWAĆ POLITYKĘ RADYKLANĄ W ŚWIECIE PODPORZĄDKOWANYM WŁADZY? (SAUL NEWMAN: 'POSTANARCHIZM')

A A A
„Musimy nauczyć się słyszeć pomrukiwanie wolności, jeszcze niezrealizowanej, ale zawsze możliwej do zrealizowania, wolności, która nieustannie mówi do nas poprzez szczeliny władzy” (s. 119).

 

Jak znaleźć alternatywę, dzięki której strach wywołany niepewnością życia w sprekaryzowanym społeczeństwie zamieni się w źródło skutecznego oporu? Saul Newman w książce „Postanarchizm” próbuje dać nam odpowiedź, jaki kształt może dzisiaj przebierać polityka radykalna, jednak przy okazji zwraca uwagę na wiele innych aspektów. Nawet osoby, które do tej pory nie interesowały się anarchizmem ani postanarchizmem, znajdą u Newmana przemyślenia wywołujące autorefleksję nad codziennymi wyborami, związanymi z aktywnością medialną i polityczną.

Newmanowi wystarczyło tylko sześć rozdziałów, by przeprowadzić czytelników i czytelniczki przez swoją wizję postanarchizmu i pokazać tym mniej zaangażowanym w politykę, na czym polegają opisywane idee, a także skąd pochodzą. Postanarchizm jest dla Newmana odpowiedzią na poszukiwanie nowych form polityki, ale też społeczne rozczarowanie neoliberalizmem. Według autora to nie w powrocie idei marksistowskich powinniśmy pokładać nadzieję na przyszłość, a w radykalnych formach oporu, które burzą znany porządek świata oparty na władzy państwa oraz instytucji.

Rozwijane przez Newmana idee są oparte na anarchizmie ontologicznym, znanym z prac Michela Foucaulta i Reinera Schürmanna. Do wspomnianych intelektualistów autor nawiązuje wielokrotnie, jednak wszystkie odniesienia, szczególnie do myśli Foucaulta, są dość wyczerpująco wyjaśnione i rozwijane w zrozumiały sposób. Wspominam o tym, ponieważ nie każdy czytelni i nie każda czytelniczka ma obowiązek posiadania wiedzy na temat teorii Foucaulta, Schürmanna i wielu innych myślicieli, wspomnianych w książce. Brak dokładnej znajomości historii, socjologii i myśli politycznej nie jest podczas czytania Newmana dużą przeszkodą. Większą może okazać się język, który momentami obfituje w trudne stwierdzenia i przeintelektualizowane zdania. Newman pisze o kłączowatości współczesnego społeczeństwa, jego wielowarstwowości i niewyczerpanej liczbie występujących w nim kontekstów, a język, którym posługuje się autor, jest dokładnie taki jak opisywane zagadnienia, przez co może stanowić wyzwanie dla niektórych czytelników i czytelniczek. Sama kilkukrotnie złapałam się na tym, że musiałam wracać do niektórych zdań i akapitów ze względu na zawiłość tekstu. Mimo wszystko czytanie Newmana to trud, który warto podjąć ze względu na pobudzenie intelektualne, jakie jest tutaj nagrodą.

Odpowiedź na potrzeby nowego świata

Zanim Newman wprowadzi czytelników i czytelniczki w niuanse i największe zawiłości idei postanarchizmu, opowiada historię ruchu i wyodrębnia różnice pomiędzy anarchią a anarchizmem. Tłumaczy również, na czym polegały historyczne spory pomiędzy anarchistami a zwolennikami Marksa i dlaczego sam opowiada się za rozwijaniem koncepcji tych pierwszych. Pierwszy rozdział stanowi zatem wprowadzenie, po którym można poczuć, że jest się przygotowanym na odkrycie kolejnej warstwy polityki radykalnej.

Następnie Newman wprowadza nas w mnóstwo zniuansowanych problemów społecznych, które stają się coraz wyraźniejsze, jednak rzadko są omawiane przez pryzmat polityki radykalnej. Ludzie wciąż częściej szukają odpowiedzi na wyzwania współczesności w systemach i instytucjach, które same tworzą nowe problemy m.in przez nadużywanie władzy i odbieranie jednostkom autonomii. 

Obecnie wiele mówi się o rozpadzie więzi społecznych. Jak zauważa autor: „Nie znaczy to, że więzi społeczne są w całkowitym rozkładzie – jedynie, że nie ma już jednej dominanty, jednego spójnego sposobu zrozumienia społeczeństwa, lecz raczej mnogość różnych narracji i perspektyw” (s. 22). To obserwacja trafna i ważna dla działania wszelkich ruchów politycznych. W przypadku odłamów radykalnych odpowiedź na to, co możemy zrobić z takim stanem społecznym, będzie znacząco różna u zwolenników utrzymania władzy państwowej i u sympatyków postanarchizmu. Tą drugą perspektywę Newman rozwija w swoich rozważaniach. Obserwacja różnorodności, jaka towarzyszy obecnie społeczeństwu, doprowadza go także do przekonania, że rewolucja nie jest już właściwą drogą dla osób zmęczonych i zawiedzionych polityką. Jako alternatywę proponuje insurekcję, którą uważa za najważniejszy element postanarchizmu. Nadaje jej miano politycznej mobilizacji, której najistotniejszą część stanowi ucieleśnienie rozpadu władzy państwowej. Widać, jak różna jest wizja Newmana od założeń, które wpisują rewolucję w naszą codzienną narrację, jako niezbędny element walki o zmiany mające przybliżyć nas do życia w sprawiedliwym społeczeństwie. Gdy czyta się „Postanarchizm”, pewne pytania, na które znało się od dawna odpowiedź, wracają jak bumerang, żebyśmy mogli na nowo ugruntować lub zrekonstruować własne stanowiska, po zaznajomieniu się z nowymi perspektywami.

Ograniczające tożsamości?

Newman opisuje w „Postanarchizmie” swoje spostrzeżenia na temat polityki tożsamości, która stała się w ostatnich latach widoczna bardziej niż zwykle. Zapoznając się z jego stanowiskiem, początkowo poczułam wielką niezgodę, jednak wątek jest na tyle dobrze rozwinięty, że finalnie krytyka polityki tożsamości przeradza się w wezwanie do wejścia na nowy poziom inkluzywności. Może się wydawać, że obserwacja Newmana jest momentami niesprawiedliwa, jednak czy nie zawiera ziarna prawdy?

Szczególnie mieszane uczucia miałam, czytając następujący fragment: „Poza tym utrwalanie marginalizowanych tożsamości często prowadzi do powstania różnych postaci resentymentu, opartego na skupianiu się na własnym cierpieniu bądź wiktymizacji, tym, co Wendy Brown nazywa »zranionymi przywiązaniami«. W pewnych formach polityki tożsamości można dostrzec narcyzm, sprawiający, że dyskryminacja ze strony seksistowskich czy też heteronormatywnych instytucji staje się jedyną rzeczą definiującą tożsamość” (s. 65). Początkowo chciałam stanąć w opozycji do stanowiska Newmana, jednak po dłuższym zastanowieniu, przynajmniej częściowo, choć niechętnie, muszę się z nim zgodzić.

Postanarchizm według autora powinien zakładać odejście od tożsamości, które mogą być włączane w struktury prawne i stanowić ważny element podtrzymywania władzy przez instytucje. Orientowanie się na konkretne tożsamości, zamiast uznania ich pełnej płynności i zmienności względem czasów oraz warunków, w pewnym momencie staje się ograniczające dla wolności jednostki i jej autonomii. Uważam jednak, że społecznie (przynajmniej w Polsce) jesteśmy w momencie, gdzie eksponowanie niestandardowych tożsamości to etap, który musimy przejść, by dokonać całościowej normalizacji zjawiska. Newman postuluje, by odejść od skupiania na tożsamości, ponieważ celem jest osiągnięcie jej nieprzenikalności i brak możliwości dookreślenia, co odbiera możliwość stosowania władzy wobec tej kategorii. Chociaż słowa Newmana u niektórych mogą budzić dzisiaj sprzeciw, po dłuższym przemyśleniu uważam, że propozycje obrania nowego kierunku związanego z polityką tożsamościową w przyszłości mogą stać się uniwersalne.

Pojedynczość zamiast indywidualizmu

Wiele wątków poruszanych przez Newmana dotyczy rozróżnienia, czym jest indywidualizm, a czym pojedynczość. Dla polityki radykalnej zwrócenie się ku pojedynczości, związanej z myślą Maksa Strinera, staje się ważnym dążeniem nie tylko ze względu na sprzeciw wokół budowania tożsamości podległych władzy, ale też wobec postępu technologicznego i nasileniu narzędzi kontroli.

Wątek pojedynczości oraz możliwości jej realizacji zostaje opisany dość wyczerpująco i zestawiony m.in z krytyką neoliberalizmu, który sprawił, że skupiamy się coraz częściej na indywidualistycznych pragnieniach, związanych z realizacją konsumpcyjnych zachcianek. Sam konsumpcjonizm jest u Newmana traktowany jako ogromny problem, którego przezwyciężenie będzie trudnym wyzwaniem, jednak niezbędnym do realizacji polityki radykalnej.

Za ważne w obliczu debat o konieczności budowania świata na postawach kolektywnych uznaję również kwestie wspólnotowości. Newman zachęca czytelników i czytelniczki do przemyślenia, jak możemy realizować idee wspólnoty, by spełniła kilka znaczących warunków. „W rzeczy samej, jednym z naczelnych zadań teorii politycznej wydaje mi się przemyślenie samej idei wspólnoty tak, by z jednej strony nie konstruować już bezwzględnych granic i wykluczeń, z drugiej zaś nie asymilować i nie uciskać tych, których się włącza” (s. 50). 

Perspektywa, która zmienia myślenie

Patrząc na polską scenę polityczną, widzimy, że potrzebujemy zmiany. Nie sądzę, żeby większość społeczeństwa opowiedziała się entuzjastycznie za realizowaniem w praktyce propozycji Newmana, który twierdzi, że „w przeciwieństwie do większości tradycji teorii politycznych, postanarchizm jest polityką i etyką obojętną względem władzy” (s. 14).

Brak obojętności względem władzy czy zakładanie, że byłoby to nierozsądne lub niemożliwe do wykonania, nie przeszkadza w czytaniu Newmana. Niektóre z jego myśli także dla mnie pozostają jedynie ciekawymi założeniami teoretycznymi. Jest jednak w książce Newmana tak wiele trafnych refleksji i pytań, na które każdy, kto zapoznał się z tekstem, powinien odpowiedzieć sobie po szczerym przemyśleniu, że szkoda byłoby zrezygnować z tej intelektualnej wycieczki w głąb swoich przekonań i wyobrażeń o możliwych do realizacji ideach politycznych.
Saul Newman: „Postanarchizm”. Przeł. Sebastian Słowiński. Instytut Wydawniczy Książka i Prasa. Warszawa 2022.