MĄDRE INICJOWANIE - JUŻ NIE TYLKO ROZMÓW (HEARTSTOPPER. TOM 5)
A
A
A
Najnowszy, piąty już, tom „Heartstoppera” miał być ostatni, jednak Alice Oseman zmieniła zdanie, uznając, że potrzebuje jeszcze jednej części, by właściwie opowiedzieć tę historię. Chociaż wydana w Polsce w grudniu (równo z oryginałem!) odsłona cyklu nie stała się w tej sytuacji finałem całości, to osoby kochające perypetie Nicka i Charliego i tak mają się czym ekscytować. Tom piąty przynosi bowiem przełomowe dla tego uroczego związku wydarzenia, rozmowy i plany, a mimo trudnych tematów wszystko nadal rozgrywa się głównie w trybie komfortu, empatii i dojrzałości.
Dwa główne wątki tej części dotyczą seksu i planów na przyszłość. Rozmowy o tym, kiedy zdecydować się na inicjację seksualną i jak miałby on przebiegać, przedstawia Oseman z charakterystyczną dla siebie otwartością, ale i subtelnością. To zdecydowanie ważny temat, okazuje się bowiem, że młodzież z „Hearstoppera” niekoniecznie czuje, że może o tym z kimś szczerze pogadać, a nie jest łatwo odnaleźć się między własnymi wątpliwościami a rówieśniczą presją i przechwałkami kolegów. Co ciekawe, w komiksie systemowa edukacja seksualna, czyli coś, o co w Polsce trzeba znów zawalczyć, wcale nie wypada w wariancie brytyjskim jako szczególnie godna zazdrości: rok w rok zakłada się prezerwatywę na ogórka i słucha o chorobach przenoszonych drogą płciową, a pytania o gotowość na seks, o intymność i o to, co w ogóle „się liczy” jako seks, pozostają bez odpowiedzi. Inne ważne elementy tej historii w „Heartstopperze” to kwestia podejścia do własnego ciała (Oseman nie zapomina o anoreksji Charliego) oraz fakt, że mowa o parze jednopłciowej, która ma nawet trudniej, gdy chce zdobyć rzetelną wiedzę. Na szczęście Nick i Charlie mogą liczyć na swoją paczkę, a Nick dodatkowo na swoją mamę, która w piątym tomie jest nadal wspaniała. Ale i mamę Charliego, Jane, powoli zaczynamy rozumieć nieco lepiej, choć wątek jej motywacji nie dostaje tu chyba wystarczająco wiele miejsca.
Chociaż, jak zwykle, to wątek seksu wzbudzi pewnie największe emocje wśród osób kibicujących chłopakom, a Oseman udało się poprowadzić go z wyczuciem, to warto podkreślić inne znaczące zmiany w życiu Nicka, Charliego i spółki. Część postaci idzie bowiem wkrótce na studia i trzeba wybrać między uczelnią niekoniecznie najlepszą, za to znajdującą się blisko domu, a wymarzoną edukacją, okupioną jednak związkami na odległość. Te kluczowe decyzje są w „Heartstopperze” okazją nie tylko do pokazania różnych sposobów podejścia do tego dylematu, ale też szansą na przyznanie, że nawet Nick i Charlie mogą czasami w swojej relacji uruchamiać nie do końca zdrowe mechanizmy.
Przy tak intensywnej bliskości i poleganiu na wzajemnym wsparciu parę dni rozłąki, kiedy Nick zwiedza uniwersytety, a także związana ze studiami wizja rozłąki dłuższej sprawiają, że Charlie musi uwierzyć w siebie na nowo samodzielnie – a dostaje w tym tomie kilka świetnych okazji, by siebie i innych przekonywać: „Nie jestem kruchy i słaby” (s. 1528; numeracja stron ciągła od tomu pierwszego). Natomiast Nick o swoim chłopaku powie: „Bez niego nie wiem, kim jestem” (s. 1622) i odkryje, że musi wreszcie poznać lepiej sam siebie. Oseman celnie pokazuje, że udany związek nie powinien sprawiać, że znikają wszelkie inne zainteresowania i wspierające osoby. Z kolei przy okazji mniejszego, ale ważnego wątku Tori, siostry Charliego, autorka „Heartstoppera” dopowiada coś, czego w poświęconej tej bohaterce powieści („Solitaire”) jeszcze nie potrafiła nazwać, a przy tym ustami Charliego wygłasza przekaz, który słyszy się nadal zbyt rzadko: „Twój związek może być taki, jaki tylko chcesz. Możecie się określać, jak tylko chcecie” (s. 1645).
Piąty tom to przede wszystkim więcej tego samego – co nie jest tu wadą – ale też historia o mniejszych i większych zmianach zachodzących zarówno w pojedynczych nastoletnich osobach, jak i w ich relacjach z innymi. Mądry, w oczywisty sposób dość idealistyczny (ale i nieudający, że jest inaczej), jak zawsze cudownie równościowy dalszy ciąg historii, w której nie bez powodu zakochały się tłumy ludzi znacznie ode mnie młodszych, ale która naprawdę nie zaszkodzi generacjom niewychowanym w różnorodności i otwartości.
Dwa główne wątki tej części dotyczą seksu i planów na przyszłość. Rozmowy o tym, kiedy zdecydować się na inicjację seksualną i jak miałby on przebiegać, przedstawia Oseman z charakterystyczną dla siebie otwartością, ale i subtelnością. To zdecydowanie ważny temat, okazuje się bowiem, że młodzież z „Hearstoppera” niekoniecznie czuje, że może o tym z kimś szczerze pogadać, a nie jest łatwo odnaleźć się między własnymi wątpliwościami a rówieśniczą presją i przechwałkami kolegów. Co ciekawe, w komiksie systemowa edukacja seksualna, czyli coś, o co w Polsce trzeba znów zawalczyć, wcale nie wypada w wariancie brytyjskim jako szczególnie godna zazdrości: rok w rok zakłada się prezerwatywę na ogórka i słucha o chorobach przenoszonych drogą płciową, a pytania o gotowość na seks, o intymność i o to, co w ogóle „się liczy” jako seks, pozostają bez odpowiedzi. Inne ważne elementy tej historii w „Heartstopperze” to kwestia podejścia do własnego ciała (Oseman nie zapomina o anoreksji Charliego) oraz fakt, że mowa o parze jednopłciowej, która ma nawet trudniej, gdy chce zdobyć rzetelną wiedzę. Na szczęście Nick i Charlie mogą liczyć na swoją paczkę, a Nick dodatkowo na swoją mamę, która w piątym tomie jest nadal wspaniała. Ale i mamę Charliego, Jane, powoli zaczynamy rozumieć nieco lepiej, choć wątek jej motywacji nie dostaje tu chyba wystarczająco wiele miejsca.
Chociaż, jak zwykle, to wątek seksu wzbudzi pewnie największe emocje wśród osób kibicujących chłopakom, a Oseman udało się poprowadzić go z wyczuciem, to warto podkreślić inne znaczące zmiany w życiu Nicka, Charliego i spółki. Część postaci idzie bowiem wkrótce na studia i trzeba wybrać między uczelnią niekoniecznie najlepszą, za to znajdującą się blisko domu, a wymarzoną edukacją, okupioną jednak związkami na odległość. Te kluczowe decyzje są w „Heartstopperze” okazją nie tylko do pokazania różnych sposobów podejścia do tego dylematu, ale też szansą na przyznanie, że nawet Nick i Charlie mogą czasami w swojej relacji uruchamiać nie do końca zdrowe mechanizmy.
Przy tak intensywnej bliskości i poleganiu na wzajemnym wsparciu parę dni rozłąki, kiedy Nick zwiedza uniwersytety, a także związana ze studiami wizja rozłąki dłuższej sprawiają, że Charlie musi uwierzyć w siebie na nowo samodzielnie – a dostaje w tym tomie kilka świetnych okazji, by siebie i innych przekonywać: „Nie jestem kruchy i słaby” (s. 1528; numeracja stron ciągła od tomu pierwszego). Natomiast Nick o swoim chłopaku powie: „Bez niego nie wiem, kim jestem” (s. 1622) i odkryje, że musi wreszcie poznać lepiej sam siebie. Oseman celnie pokazuje, że udany związek nie powinien sprawiać, że znikają wszelkie inne zainteresowania i wspierające osoby. Z kolei przy okazji mniejszego, ale ważnego wątku Tori, siostry Charliego, autorka „Heartstoppera” dopowiada coś, czego w poświęconej tej bohaterce powieści („Solitaire”) jeszcze nie potrafiła nazwać, a przy tym ustami Charliego wygłasza przekaz, który słyszy się nadal zbyt rzadko: „Twój związek może być taki, jaki tylko chcesz. Możecie się określać, jak tylko chcecie” (s. 1645).
Piąty tom to przede wszystkim więcej tego samego – co nie jest tu wadą – ale też historia o mniejszych i większych zmianach zachodzących zarówno w pojedynczych nastoletnich osobach, jak i w ich relacjach z innymi. Mądry, w oczywisty sposób dość idealistyczny (ale i nieudający, że jest inaczej), jak zawsze cudownie równościowy dalszy ciąg historii, w której nie bez powodu zakochały się tłumy ludzi znacznie ode mnie młodszych, ale która naprawdę nie zaszkodzi generacjom niewychowanym w różnorodności i otwartości.
Alice Oseman: „Heartstopper. Tom 5” („Heartstopper: Volume Five”). Tłumaczenie: Natalia Mętrak-Ruda. Wydawnictwo Jaguar. Warszawa 2023.
| Zadanie dofinansowane ze środków budżetu Województwa Śląskiego. Zrealizowano przy wsparciu Fundacji Otwarty Kod Kultury. |
![]() |
![]() |










ISSN 2658-1086

