NA BIEDZIE ZARABIA SIĘ NAJLEPIEJ (MAGDALENA CHUŁEK: 'JAK WYTWARZANY JEST SLUMS? STUDIUM PRZYPADKU MIESZKAŃCÓW KIBERY I KOROGOCHO W NAIROBI')
A
A
A
„Slums to chyba termin NGO-sów. (…) Tam mówili, że slums to miejsce, gdzie żyją ludzie za mniej niż dolara dziennie, i że my mieszkamy w slumsie. Zanim mi to powiedzieli, mieszkałem w wiosce” (s. 106)
Książkę Magdaleny Chułek czyta się po prostu świetnie – nie sposób zacząć innymi słowami. Lekturę uznaję bowiem za niezwykle ciekawą, zakorzenioną w terenie, bliską doświadczeniu, a jednocześnie umiejętnie syntezującą zebrane w wyniku kilkuletnich badań terenowych dane, ugruntowaną w całym szeregu teorii i kontekstów. Autorka sprawnie przeprowadza nas przez problematykę wytwarzania slumsów jako przestrzeni fizycznej, topografii społecznej, szeregu dyskursów, tożsamości, narracji i strategii przetrwania, obejmujących np. „niechętną solidarność” (s. 244) czy wiedzę know-how, działanie in mtaa way, tj. „radzenie sobie na swój, lokalny sposób” (s. 117).
Pozycja „Jak wytwarzany jest slums?” została wydana w serii Monografie Fundacji na rzecz Nauki Polskiej; Magdalena Chułek jest antropolożką, a opisane w pozycji badania zostały przeprowadzone w ramach grantu Narodowego Centrum Nauki. Autorka strukturyzuje wywód za pomocą dwóch głównych kategorii: „Genealogie: jak slums stał się slumsem?” oraz „Morfologie: praktykowanie struktur slumsu”. W poprzedzającym je dość zwięzłym „Wprowadzeniu” przedstawia ramy teoretyczne i metodologię badań, zaś w „Zakończeniu” – omawia wnioski, w których wyróżnia slumsy jako: 1) (wy)tworzone (stale podlegające mechanizmom reprodukcji, jako „splot licznych, często zniuansowanych relacji i zależości” [s. 348]), oraz: 2) (wy)trwałe (trwające w „stałej tymczasowości” [s. 88], stabilizowane zarówno przez decyzje mieszkańców, jak i przez politykę władz miasta czy organizacji pomocowych).
Do pracy dołączony jest „Aneks”, w którym autorka prezentuje bardzo pokaźną bibliografię, szereg fotografii z badań oraz mapy i schematy. Jak bowiem uznaje: „obserwacja kartograficznych ujęć slumsów (…) umożliwiła obrazowanie mechanizmów artykulacji różnych perspektyw na właściwe według nich [mieszkańców – A.L.] przedstawianie omawianych obszarów (…) O ile państwowych dostawców wody i energii interesowało oznaczenie na mapie wszystkich punktów czerpania wody (…), mieszkańców, którzy korzystają z tej infrastruktury nielegalnie – przeciwnie” (s. 427-428). Proces konstruowania map autorka słusznie pojmuje w pracy jako działanie polityczne i „eksperymentowanie w kontakcie z realnym” (s. 137), proces równie dyskursywny jak fotografowanie czy spisywanie notatek.
„Getto jest cool, a slums już nie”
W części pierwszej autorka wprowadza nas w proces „urządzania” slumsów, przechodząc przez historyczne konteksty zakładania miasta Nairobi oraz proces tworzenia i rozrastania się dzielnic dziś uważanych za slumsy – Kibery i Korogocho. Badaczkę zastanawia także sam proces nazywania jako nadawania znaczenia – i tak etymologia słowa slums oraz współczesne dyskursy, w jakie to pojęcie jest wpisane, stanowią pokaźną część drugiego rozdziału. Informowanie przez instytucje pomocowe, NGO czy przez celebrytów z BBC (zob. s. 167-170) samych mieszkańców Kibery czy Korogocho, że nie mieszkają w wiosce, ale w slumsie, jest przykładem wytwarzania asamblażu, który konstytuuje ich odrębność, uprawomocniając postępujące procesy wykluczenia.
Za najbardziej udany i niezwykle potrzebny w publicznej debacie na temat „dzielnic biedy” uznaję jednak rozdział trzeci, poświęcony „marce slums”. Autorka zainspirowana analizami Edwarda Saida wprowadza bowiem pojęcie „slumsizmu”, które definiuje jako rodzaj „gospodarki tożsamościowej”, tj. jako: „ujmowanie slumsów jako bytów dziwnych i patologicznych – »nowego Innego«. Praktykowanie slumsizmu (…) i tym samym wprowadzenie slumsów do obiegu medialnego, gospodarczego czy turystycznego opiera się na procesie homogenizacji. Mieszkańcy slumsów mimo ich heterogeniczności stają się »tacy sami«, a ich różnorodne sposoby życia zlewają się w jednolity wizerunek – łatwiejszy do zarejestrowania, komunikowania oraz konsumowania” (s. 128-129).
Skutkiem takiego procesu jest nie tylko powszechne ujmowanie mieszkańców Kibery i Korogocho jako miejskiej biedoty – prowadzi do ich wieloaspektowej marginalizacji, przez którą ukrywanie miejsca pochodzenia jest jedyną strategią pozwalającą zachować pracę czy uniknąć wykluczenia przez kolegów w szkole. W proces slumsizmu autorka włącza autoslumsizm (zob. s. 137-142), inspirując się „esencjalizmem strategicznym” Gayati Chakravorty Spivak. Mieszkańcy slumsów autostylizują się zgodnie z powszechnie obowiązującym wizerunkiem, w którym spłyca się ich tożsamość do ludzi skrzywdzonych biedą – szczególnie gdy ich dzielnice odwiedza „ktoś ważny” lub gdy zjeżdża się kolejna grupa turystów spragnionych autentyczności. Odgrywanie scen, w których mieszkańcy wystawiają wówczas na zewnątrz sadzonki sukuma wiki (rodzaj zielonego warzywa), aby pokazać, że „jesteśmy biedni i próbujemy sobie radzić z głodem” (fragment wywiadu, s. 139), jest skutkiem kalkulacji zysków, strategią wskazującą na umiejętność sprytnego użycia skomplikowanej sieci powiązań. A ta, choć wyklucza, pozwala się wykorzystywać do czerpania własnych, małych korzyści, np. uzyskania dotacji finansowej. Choć zatem neokolonialna turystyka, mająca przynieść autentyczne doświadczenie życia i uczynić z podróżnika altruistę, który wydaje pieniądze w słusznym celu na charity tour, naprawiając biedną Afrykę, wprowadza mieszkańców w sferę marginalizujących ich tożsamości, oni sami nie pozostają tylko biernymi uczestnikami wydarzeń. „Korzystają zatem z dóbr, jakie niesie marka slums, równocześnie jednak aktywnie (…) uczestniczą w odkrywaniu wciąż na nowo trwałych form nierówności i wyzysku” (s. 171).
Z procesem wytwarzania tożsamości mieszkańców slumsów nierozerwalnie związana jest kwestia „racjonalnego” dysponowania pieniędzmi, którego odmawia się ubogim. Sądzę, że autorce udało się w prosty, nieprzeteoretyzowany sposób (przy jednoczesnym wykorzystaniu pojęcia „skorygowanej wersji racjonalności ekonomicznej” Mary Douglas [zob. s. 158-161]) przedstawić problem, który wybrzmiewa, ilekroć analizowane są praktyki konsumpcyjne ubogich, którzy, gdyby tylko więcej oszczędzali i nie wydawali absurdalnych kwot na używki czy organizacje przyjęć, już dawno wydostaliby się z ucisku. Prześledzenie motywacji, którymi kierują się kenijskie kobiety, wydając ogromne kwoty na stylizowanie włosów, czy mężczyźni, którzy resztę oszczędności przeznaczają na liście miraa (rodzaj używki), pozwala autorce wyciągnąć tezę, iż „wybory mieszkańców są adekwatne do ich trosk, a nie wyłącznie chęci maksymalizacji. W wersji zachodniej jest ona »systemowa«, jednak przypadki ze slumsów wskazują, że często bywa ona kwestionowana nie przez systemowe, a subiektywne porządki maksymalizacji (…). Ludzie wykorzystują te (…) dobra nie jako produkty same w sobie, ale jako środek do celu. Decyzja o zakupie lub skorzystaniu z usługi nie jest zatem podyktowana przez czysto ekonomiczną racjonalność” (s. 159-160).
Fakt, że tak łatwo przychodzi decydować za biedniejszych, co „naprawdę” poprawi jakość ich życia i jak pomóc im osiągnąć ten cel, a jednocześnie ukradkiem podejrzeć, jak żyją w tak „niewyobrażalnych” warunkach, póki wciąż są biedni, został w pracy gruntownie przeanalizowany, co uznaję za jej dużą wartość. Na slumsach bowiem, jak nieraz wskazuje autorka, zarabia się fantastycznie. Robią to zarówno organizacje pomocowe, władze miasta, które zyskują nieskończoną liczbę pracowników gotowych pracować za każdą stawkę, czy „landlordzi” i „panowie slumsów” (zob. rozdział 4), którzy wykupują mieszkania, by czerpać zyski z czynszów, samemu mieszkając w bogatych dzielnicach miasta. Robią to również zachodnie instytucje, które nie miałyby prawa bytu bez ciągłego wskazywania na prekarną sytuację mieszkańców slumsów. Setki tysięcy kilogramów ubrań, które lądują w Kenii, zapewniając Zachodowi czystsze środowisko i poczucie sprawczości, zaś lokalnym handlarzom – możliwość prowadzenia biznesu mitumba (sprzedawania używanych ubrań za małe kwoty), doprowadziły jednocześnie do upadku krajowego przemysłu odzieżowego i tekstylnego, który wcześniej zapewniał pracę ogromnej liczbie osób (zob. s. 153). Proces gospodarczego uzależnienia wciąż nawraca, wytwarzając slumsy jako konieczny element struktury.
Tajemnice bycia mzungu
Jedynym chyba zawodem, jakiego doświadczyłam w czasie lektury, jest kwestia (nie)obecności samej autorki w procesie tworzenia wiedzy. We „Wprowadzeniu” opisuje co prawda, że była definiowana jako mzungu (zob. s. 14-15), „osoba o białej skórze” lub „zachodniego pochodzenia”, co może odnosić się również do sposobu działania (robić coś jak mzungu) lub do stanu zamożności. W dalszej części pracy nie dowiadujemy się jednak więcej o reperkusjach określenia ją za pomocą tego terminu ani o charakterze jej relacji z mieszkańcami Kibery i Korogocho. Nie ma też żadnych informacji na temat sposobu wniknięcia w społeczność, rzeczywistego miejsca zamieszkania, sposobu prowadzenia wywiadów, szczególnie iż w wybranych fragmentach autorka opisuje brak bezpieczeństwa, rozliczne napaści i przemoc. I choć zupełnie jasne jest, że przedmiot pracy to sam proces wytwarzania slumsów, a nie autoetnografia, a zatem moje oczekiwania są z pewnością nadmierne – sądzę, że wiele fragmentów pracy mogłoby zyskać na jakości, gdyby autorka podzieliła się sposobem otrzymania danych informacji. Szczególnie iż sama praca jest wypełniona nazwiskami badaczy i badaczek zainspirowanych nurtem postkolonializmu, antropologii refleksyjnej i etnografii wielostanowiskowej, a pomiędzy słowami można wyczytać, iż Magdalena Chułek musiała mieć przewodników (a z pewnością miała troskliwych sąsiadów, którzy ostrzegali ją przed np. śmiercionośnymi, zalanymi wodą kablami). Czy zatem ich obecność nie powinna dobitniej wybrzmieć w ostatecznej wersji pracy?
Mimo wspomnianego braku jestem tym tekstem bardzo ubogacona i serdecznie zachęcam do tego, by do niego zerknąć. Zalety występują zresztą nie tylko na poziomie treści – sam język, układ rozdziałów i przemyślana struktura bardzo ułatwiają proces lekturowy.
Magdalena Chułek: „Jak wytwarzany jest slums? Studium przypadku mieszkańców Kibery i Korogocho w Nairobi”. Wydawnictwo Naukowe Uniwersytetu Mikołaja Kopernika. Toruń 2023 [seria: Monografie Fundacji na rzecz Nauki Polskiej].
| Zadanie dofinansowane ze środków budżetu Województwa Śląskiego. Zrealizowano przy wsparciu Fundacji Otwarty Kod Kultury. |
![]() |
![]() |











ISSN 2658-1086

